Mowa dziecka

Rozmawiała Hanna Bartoszewicz
16.06.2005 , aktualizacja: 14.06.2005 15:21
A A A Drukuj
Jak rozwija się język dziecka, opowiada Magdalena Smoczyńska, psycholożka i językoznawczyni.
ZOBACZ TAKŻE
Niemowlę, jak sama nazwa wskazuje, nie mówi. A czy coś rozumie?

Wie o języku zadziwiająco dużo. Badania wykazały, że już 4-dniowe noworodki odróżniają głos matki od głosu innej kobiety, a także wolą słuchać zdań wypowiadanych w języku własnym niż w obcym.

Jak to wytłumaczyć?

Dziecko w łonie matki słyszy to, co się dzieje na zewnątrz, i jeszcze przed urodzeniem oswaja się z jego melodią jej głosu. Rozwojem języka rządzi zresztą zasada, że rozumienie wyprzedza mówienie, więc skoro roczne dziecko zaczyna mówić, to znaczy, że rozumiało już dużo wcześniej.

Ale zanim zacznie...

W wieku 2-3 miesięcy, pojawia się głużenie - pojedyncze dźwięki gardłowe, podobne u wszystkich dzieci na świecie. Następny etap, od 6 miesięcy, to gaworzenie, w którym słychać już ciągi sylab, np. ba-ba-ba, da-da-da. Z czasem w gaworzeniu coraz wyraźniej pobrzmiewają głoski języka ojczystego i od pewnego momentu można poznać, czy dziecko "gaworzy po polsku", " po francusku" czy "po chińsku".

A kiedy wymawia pierwsze słowa?

Około roku. Za "słowo" uważamy sekwencję dźwięków konsekwentnie powiązaną ze znaczeniem. Dziecko może na przykład na lampę mówić "pa", istotne jest jednak, że nazywa ją za każdym razem tak samo. Te pierwsze słowa to czasem uproszczone formy zwykłych wyrazów (meko, oda, buti), ale wiele z nich pochodzi z tak zwanego języka nianiek używanego przez dorosłych. Jego słownictwo bazuje na onomatopejach (hau, brum, bach, ała, cik), na prostych jednosylabowcach (am, be) i na wyrazach złożonych z dwóch identycznych lub niemal identycznych sylab (mama, tata, sisi, ziaziu). Są w nim nawet czasowniki (myju-myju, buju-buju), na wzór których dzieci tworzą własne, np. pisiu-pisiu.

Czy aby na pewno powinniśmy mówić do dziecka po dziecinnemu? Przecież to tylko utrudnia mu opanowanie języka.

Na ten temat panują rozmaite przesądy. Zastanówmy się, co znaczy "po dziecinnemu". Po pierwsze, w stosunku do dziecka częściej używamy zdrobnień, np.: "Chodź, umyjemy rączki". To nie szkodzi, a czasem nawet pomaga, bo "rączka" ma odmianę bardziej regularną niż "ręka". Po drugie, spieszczamy, zmiękczamy wymowę, np.: "A cio to, moje słonećko jąćki siobie pobludziło?". Gdyby ktoś tak mówił do dziecka cały czas, to rzeczywiście by mu utrudniał naukę języka, ale zwykle tak zagadują do niemowlęcia babcie i ciocie, i tylko od czasu do czasu. Jest to wyraz czułości i moim zdaniem też nie szkodzi. A po trzecie - używamy słów z języka dziecka lub tworzonych na ich podobieństwo, np. "Marysia pójdzie lulu" (spać).

To dobrze czy źle?

Język nianiek występuje we wszystkich kulturach. To rodzaj języka środowiskowego, podobnie jak np. gwara uczniowska. Służy ekspresji emocjonalnej i stwarza nić porozumienia. Jest też pomostem do mowy dorosłych. Przecież jak mnie Węgier zapyta o drogę, to nie powiem: „Pójdzie pan ulicą równoległą do głównej alei i skręci w trzecią przecznicę za szkołą", tylko postaram się wyjaśnić mu to jak najprościej. Podobnie upraszczamy, zwracając się do dziecka. Zazwyczaj mówimy w trzeciej osobie: „Mama teraz da Jasiowi pić i Jaś będzie ładnie pił". Nie używamy zaimków. Mówimy: „O, piłka! Rzuć piłeczkę. Podnieś piłeczkę". W ten sposób prezentujemy różne formy gramatyczne tego samego wyrazu. Ludzie pytają mnie nieraz, jak mają mówić do dziecka. To jest pytanie nonsensowne. Bo to matka i ojciec najlepiej wiedzą, jak mówić do własnego dziecka.

Tak jak serce dyktuje?

Tak, o ile dziecko rozwija się normalnie - rozumie nasze słowa i po swojemu na nie odpowiada. Ciekawe na przykład, że do małego niemowlęcia mówimy nieraz bardziej skomplikowanym językiem niż później - gdy dziecko zdradza pierwsze oznaki rozumienia, używamy najprostszych struktur. A i do dwulatka nie powiemy: "Zobacz, jamnik szorstkowłosy", tylko: "O, piesek". Sami czujemy, kiedy już można powiedzieć "jamnik".

A jednak rodziców nieraz się przestrzega, żeby zwracali się do dziecka w normalnym języku.

Takich przestróg udzielają nawet logopedzi. A to dlatego, że dzieci z opóźnioną mową bardzo chętnie posługują się językiem nianiek, np. trzylatek mówi: "Jaja pi lulu" albo "Jaś tu bam". Logopeda sądzi, że to matka daje dziecku niewłaściwy wzór. i poucza ją, że tak nie można. Tymczasem, gdyby to dziecko nie miało okazji słyszeć takich wyrazów, to w ogóle by nie mówiło. Bogu dzięki, że potrafi budować chociaż takie zdania!

Bo widać, że myśli?

Bo może sobie tworzyć pojęcia, nawet jeśli będzie je określało po dziecinnemu. Uczy się składni, buduje zdania, czasem nawet złożone, i potrafi wiele wyrazić. Więc to jest bardzo dobra proteza. Nie można dziecka jej pozbawić i czekać, aż za trzy lata zacznie mówić. Bo brak języka naprawdę upośledza rozwój w wielu innych dziedzinach.

Czy nie jest tak, że dzieci używają pewnych pojęć nie całkiem trafnie, bo tworzą je na dość przypadkowej postawie i nazbyt uogólniają?

Ja myślę, że to nadmierne uogólnianie bierze się z ograniczonych możliwości słownikowych. Jeżeli dziecko może sobie pozwolić na używanie zaledwie 20, 30 wyrazów, to musi ich używać oszczędnie, każdemu przypisywać więcej znaczeń, niż ma w istocie. Moi bliźniacy mówili "hau-hau" o wszystkim, co się rusza, nawet o gałązce chwiejącej się na wietrze. Z pewnością odróżniali psa od gałęzi, tylko nie mogli sobie pozwolić na nazywanie ich różnymi określeniami.

  • 2
  • Re: Tajemnice dziecięcej mowy magusiak1 12.01.06, 11:00

    Bardzo mnie interesuje temat "języka nianiek" czy może ktoś wie gdzie mogłabym dowiedzieć się jeszcze czegoś więcej na ten temat? Jeżeli tak to bardzo proszę o kontakt. Bardzo mi na tym »

  • Tajemnice dziecięcej mowy mario-3 13.05.08, 12:08

    Tutaj jest ciekawy artykuł na temat www.jaksiebawic.pl/site.php?s=MDAyODA1»

  • Re: Tajemnice dziecięcej mowy withan 26.01.10, 15:46

    Moj syn w chwili obecnej ma 3 lata. Zasob slow ma taki jak dziecko 2 letnie. Stworzyl wlasny jezyk, na wiele rzeczy ma ten sam wyraz. Sa to generalnie wyrazy bardzo proste, typu: pa pa, »

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • felietonistka
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl