1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nowe dziecko, nowi przyjaciele

Dziecko może stać się magnesem, który przyciąga do nas ludzi. Pozwala zbliżyć się do dawnych znajomych i potrafi sprawić, że czujemy się integralną częścią małej społeczności.
Muszę przyznać, że od studiów nie prowadziłam tak ciekawego życia towarzyskiego i nie poznawałam tylu interesujących ludzi, co teraz". Nie byłoby nic zaskakującego w tym stwierdzeniu, gdyby nie to, że padło z ust mamy 18-miesięcznego dziecka, 33-letniej Agnieszki Malczewskiej-Gortych z Poznania. A przecież zazwyczaj okres po porodzie kojarzy się raczej z zamrożeniem kontaktów międzyludzkich. Jednak dla Agnieszki i pozostałych dwóch bohaterek tego tekstu: 33-letniej Magdy Fedoryszyn z Warszawy, mamy 18-miesięcznego Wojtka, i 31-letniej Pauliny Witomskiej z Poznania, która cztery miesiące temu urodziła Ignacego, okazał się niespodziewanie czasem niebywałego rozkwitu życia towarzyskiego.

NA POCZĄTKU BYŁ BUNT

- Kiedy ponad dwa lata temu zaszłam w drugą ciążę, wiedziałam już, że okres po urodzeniu dziecka chcę spędzić inaczej niż za pierwszym razem - wspomina Agnieszka. - Wtedy, siedem lat temu, przez cały macierzyński żyłam w swego rodzaju zamknięciu. Spędzałam dni, opiekując się dzieckiem i czekając na powrót męża. Po pięciu miesiącach musiałam wrócić do pracy. Potem przez sześć lat nie miałam w sobie ani energii, ani przestrzeni na nowych ludzi i nowe doświadczenia. Czas dzieliłam pomiędzy intensywne życie zawodowe i opiekę nad dzieckiem. Początkowo pracowałam jako psycholog z osobami niepełnosprawnymi, bezdomnymi i wykluczonymi społecznie. Później pracowałam w działach personalnych dużych firm. Po powrocie do domu starałam się wynagrodzić córce moją nieobecność. Wciąż miałam poczucie winy, że zbyt mało czasu z nią spędzam. W pewnym momencie zorientowałam się, że w tym wszystkim nie ma już miejsca dla mnie, Agnieszki. Postanowiłam to naprawić.

I tak też zrobiła. Przede wszystkim zdecydowała, że tym razem weźmie urlop wychowawczy, i po urodzeniu syna zaczęła się spotykać z innymi młodymi mamami. A ponieważ nic tak nie zbliża ludzi, jak podobna sytuacja życiowa i ten sam cel, Agnieszka szybko nawiązała bliższe relacje. Szczególnie ciepło wspomina spotkania mam chustowych:

- Istotne dla mnie było to, że miałyśmy podobne podejście do macierzyństwa. Żadnej z nas nie dziwiło to, że koleżanka np. długo karmi piersią czy śpi z dzieckiem w jednym łóżku. W swoim gronie czułyśmy się bezpiecznie i swobodnie.

Agnieszka zapisała się też na zajęcia dla mam z niemowlętami prowadzone na basenie, w Instytucie Małego Dziecka oraz na fitness dla mam z małymi dziećmi.

Podobnym tropem poszła Paulina. Najpierw trafiła na zajęcia z jogi dla ciężarnych, a potem - półtora miesiąca po narodzinach Ignacego - dla mam z niemowlakami. Pojawia się także na akcjach wymiany dziecięcych ubranek. Podkreśla, że główną korzyścią tych spotkań jest możliwość spotkania się z ludźmi.

- Łatwo sobie wyobrazić, że na takiej jodze ćwiczy się raczej niewiele. - Śmieje się. - Dla nas jednak nie mniej ważne od jogi są te ploteczki przed zajęciami i po zajęciach. Często zaczynają się w szatni, a kończą w jakiejś pobliskiej kawiarni.

DOBRY PRETEKST

- Przed urodzeniem dziecka miałam w Warszawie dokładnie czworo znajomych - dwie pary. Oczywiście nie licząc ludzi z pracy - mówi Magda. - Cztery lata temu zamieszkałam w Warszawie, chociaż, prawdę mówiąc, nigdy nie chciałam tu żyć. Przyjechałam, bo przeprowadził się tutaj mój partner Tomek. Jednak co drugi weekend wyjeżdżaliśmy do Rzeszowa, z którego pochodzę, i to tam prowadziliśmy życie towarzyskie. Wszystko się zmieniło, kiedy zaszłam w ciążę i okazało się, że podróże są dla mnie niewskazane. Musiałam zacząć szukać znajomych bliżej. Chociaż właściwie to oni mnie znaleźli. Zaczęło się chyba od Marty, która mieszka dwa piętra niżej i ma dwójkę dzieci. Kiedy zobaczyła, że jestem w ciąży, i dowiedziała się, że będę mieć cesarskie cięcie, powiedziała: "Musisz do mnie wpaść. Opowiem ci, jak to wygląda".

W podobny sposób Magda poznała jeszcze dwie rodziny z małymi dziećmi mieszkające po sąsiedzku. Teraz tworzą silną kilkunastoosobową (licząc z maluchami) społeczność. Magda podkreśla, że szczególny urok mają spontaniczne spotkania. Nie trzeba się umawiać z wyprzedzeniem ani anonsować. Można zapukać bez zapowiedzi, żeby pożyczyć zabawkę czy leki, albo nawet bez żadnego powodu wpaść z wizytą w drodze ze spaceru.

- Proszę tylko nie myśleć, że widujemy się jedynie dlatego, że mieszkamy obok i mamy dzieci. My naprawdę się lubimy. Z sąsiadami, którzy mieszkają na tym samym piętrze, planujemy sylwestra. Z innymi wybieramy się razem na cykl zajęć edukacyjnych dla dzieci. Zresztą jeśli tylko mielibyśmy kogoś do opieki nad naszą gromadką, to chętnie wybralibyśmy się gdzieś razem tylko w gronie dorosłych.

Agnieszka zgadza się, że dzieci mogą być pretekstem do spotkań, ale nie ich jedyną treścią. Na swoje nowe znajome patrzy nie przez pryzmat ich macierzyństwa, tylko jak na ciekawe kobiety, które dużo wnoszą w jej życie.

- Nasze spotkania i zajęcia często odbywają się w ciągu dnia, więc uczestniczą w nich albo mamy na wychowawczym, albo te wykonujące wolny zawód. Ponieważ ostatnie lata spędziłam w korporacjach, więc ich życie, zainteresowania i praca to dla mnie interesujący, do tej pory mało znany, kawałek świata. Bardzo zżyłam się m.in. z Kamilą, architektką. Mogę określić ją jako "bratnią duszę". W pamięci utkwiła mi też pewna przegadana noc w domku letniskowym niedaleko Poznania, do którego zaprosiła mnie i moje dzieci nowa koleżanka Beata. Poczułam wtedy, chyba bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jak duże wsparcie może dać kobieta kobiecie.

GDZIE SĄ MOI PRZYJACIELE

- Niespełna cztery miesiące to zbyt krótko, by prorokować, jak potoczą się losy nowych znajomości. Nie jestem osobą, która nadużywa słowa przyjaźń - zaznacza Paulina. - Uważam, że na prawdziwą trzeba długo pracować. Dlatego bardzo się cieszę, że narodziny dziecka oprócz nowych znajomych, którzy być może kiedyś staną się naprawdę bliscy, dały mi okazję przekonać się, jak silna jest moja relacja z długoletnią przyjaciółką. Kasia nie ma dzieci, więc bałam się, że po moim porodzie nasze drogi trochę się rozejdą. Wcześniej wspierałyśmy się wielokrotnie, ale była w tym pewna równowaga. Raz ja ją podtrzymywałam, bo miała doła, a raz ona mnie. Raz ja pomagałam, raz ona. Tymczasem po porodzie ja wyłącznie od niej brałam, bo wszystko, co miałam, oddawałam dziecku. Na początku przeżywałam ogromną huśtawkę emocjonalną, totalny odjazd. Dzwoniłam ze szpitala do Kaśki i płakałam jej w słuchawkę. A ona nie mówiła: "Uspokój się, dziewczyno, hormony ci szaleją, wszystko jest w porządku", tylko za 10 minut była u mnie. Kiedy wróciłam do domu, mój mąż przez pewien czas musiał pracować poza Poznaniem, więc Kasia przyjeżdżała do mnie z obiadami, wyciągała na spacery i dbała o to, by niczego mi nie brakowało. Kiedyś nawet zorganizowała mi niespodziankę w postaci wieczornego babskiego wyjścia. Wcześniej ustaliła z moim mężem, że tego dnia on będzie zajmował się dzieckiem. Mam świadomość, że wiele razy miała prawo powiedzieć: "Słuchaj, stara, za dużo ode mnie chcesz", a jednak nigdy od niej tego nie usłyszałam.

Przyjaźń z Kasią to nie jedyna relacja, jaką Paulinie udało się umocnić po porodzie.

- Zbliżyłam się też do znajomych z agencji reklamowej, w której pracuję. Wcześniej nasze relacje były bardziej formalne. Teraz często dzwonimy do siebie, oni zapraszają mnie po pracy i wpadają na kolację. Czasem nasze spotkania przeciągają się do północy. Dopiero teraz czuję, że jestem dla nich ważna nie tylko jako współpracownik.

Pozostałe dziewczyny też zauważyły, że małe dziecko zbliża do starych znajomych. W ostatnim okresie wiele osób odnawia stare znajomości na portalach społecznościowych, ale często po wymianie kilku maili znów kontakt się urywa. "Nie jeśli chodzi o koleżanki, które niedawno zostały mamami" - podkreślają dziewczyny. Tutaj częstotliwość kontaktów raczej się zwiększa. Szybko pojawiają się propozycje: "musimy się spotkać" czy "przyjedźcie do nas".

- Jak to się dzieje, że dziecko zbliża? - zastanawia się Magda. - Może chodzi o to, że malec wymusza na nas pewną aktywność. Zanim się narodził, można było przez całą sobotę siedzieć w dresie i oglądać seriale, a teraz trzeba wyjść chociażby na spacer. Więc dlaczego nie zrobić tego w towarzystwie? O dziwo, chociaż teraz rzadziej bywamy w Rzeszowie, podkarpackie znajomości też kwitną. Kilkanaście miesięcy temu zadzwonili do nas znajomi, którzy mają dziecko w podobnym wieku, z pytaniem, czy pojedziemy z nimi na wakacje. Wcześniej nigdy nie proponowali nam żadnych wyjazdów. Kilkoro znajomych przeprowadziło się w ostatnich miesiącach do Warszawy i traf chciał - też mają małe dzieci. Zauważyłam, że od pewnego czasu mówię o nich "przyjaciele". Mam poczucie, że to właśnie dzięki nowym i starym-nowym, jak ich nazywam, znajomym wreszcie poczułam się w Warszawie jak u siebie. Teraz, kiedy Tomek wspomina coś o przeprowadzce do Wrocławia, protestuję: "Tu jest moje miejsce".

prof. Bogdan de Barbaro psychiatra i psychoterapeuta

Czasami przyjęcie roli matki oznacza dla kobiety stratę. Do tej pory pracowała, spotykała się z przyjaciółmi, a teraz co? Karmienie, przewijanie, sprzątanie... Jeżeli tak to przeżywa, potrzebne jest jej psychiczne wsparcie. Najlepiej, żeby zapewniał je mąż, ale ważna jest też oczywiście tzw. sieć społeczna, czyli przyjaciółki, znajomi etc. Chodzi o to, żeby kobieta mogła sobie uzmysłowić, że to nie koniec jej rozwoju i kontaktu z ludźmi, tylko pewna faza życia. W przeciwnym razie poczuje się jak w pułapce i będzie się - często nieświadomie - złościć na dziecko. I wtedy trudno jej będzie dawać dziecku to, co jest mu niezbędne: czułość, miłość, dotyk, po prostu radość z jego istnienia.

Nasza akcja "Aktywne rodzicielstwo" organizowana wspólnie z marką LOVI trwa już rok. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zachęcaliśmy rodziców do aktywnego życia. Pokazywaliśmy, jak różne rodziny ciekawie spędzają czas, wspierając rozwój dziecka, ucząc je samodzielności i jednocześnie czerpiąc z tego wiele radości. Stworzyliśmy też serwis poradnikowy poświęcony akcji. W różnych miastach Polski organizowaliśmy warsztaty dla rodziców niemowląt i dla par oczekujących dziecka. Nasi eksperci rozmawiali o tym, jak budować bliską więź z dzieckiem. Uczyli, jak bawić się z nim, by je inspirować, dodawać odwagi i budować jego poczucie wartości. Paweł Zawitkowski, fizjoterapeuta, prowadził warsztaty o pielęgnacji i rozwoju. Pod naszym patronatem działał też Klub Mam. W tym roku planujemy kolejne warsztaty i spotkania. Zapraszamy do aktywności. Rodzicielstwo może być fajną przygodą!

ROK AKTYWNEGO RODZICIELSTWA

Nasza akcja "Aktywne rodzicielstwo" organizowana wspólnie z marką LOVI trwa już rok. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zachęcaliśmy rodziców do aktywnego życia. Pokazywaliśmy, jak różne rodziny ciekawie spędzają czas, wspierając rozwój dziecka, ucząc je samodzielności i jednocześnie czerpiąc z tego wiele radości. Stworzyliśmy też serwis poradnikowy poświęcony akcji. W różnych miastach Polski organizowaliśmy warsztaty dla rodziców niemowląt i dla par oczekujących dziecka. Nasi eksperci rozmawiali o tym, jak budować bliską więź z dzieckiem. Uczyli, jak bawić się z nim, by je inspirować, dodawać odwagi i budować jego poczucie wartości. Paweł Zawitkowski, fizjoterapeuta, prowadził warsztaty o pielęgnacji i rozwoju. Pod naszym patronatem działał też Klub Mam. W tym roku planujemy kolejne warsztaty i spotkania. Zapraszamy do aktywności. Rodzicielstwo może być fajną przygodą!

Więcej o: