1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Bezcenny szkrab

Ile kosztuje dziecko? Zanim się urodzi - co najmniej 2 tysiące złotych, nie licząc położnej i znieczulenia dla młodej mamy. Ale jak ktoś chce zaszaleć, to wyda wielokrotność tej sumy jeszcze przed narodzinami swojej pociechy. My radzimy co kupić i za ile, żeby dziecko i młodzi rodzice byli szczęśliwi, a ich konto nie świeciło samymi zerami.
Najlepsze wyliczenie autor tego tekstu usłyszał od swojego znajomego. - Dziecko kosztuje dwa razy więcej niż się spodziewasz - powiedział. I coś w tym jest.

Zakupy przed porodem

Pierwsze dwie rzeczy, które zazwyczaj kupują przyszli rodzice to wózek oraz łóżeczko. Zazwyczaj też mężczyzna myśli, że te dwie rzeczy właściwie wyczerpują listę inwestycji ("kochanie, jeszcze parę bluzeczek, pieluszki i wszystko" - słyszy przerażona kobieta w sklepie od swojego ukochanego). Przyszli ojcowie wręcz palą się więc, by wydać majątek na super-hiper kosmiczny pojazd dla niemowlaka oraz nowoczesne-poręczne-i-eleganckie łóżeczko. Oto kilka rad zanim zdążą opróżnić portfel.

Łóżeczko można kupić nawet za ok. 50 złotych złotych, można też wydać na nie i prawie 3 tysiące złotych. Rada od doświadczonych rodziców: nie szalejcie. Grunt, żeby było solidne. Wasza pociecha z pewnością nie doceni nowatorskiego designu, a zaoszczędzone pieniądze zainwestujcie...

...w dobry wózek. Tu nie ma co kombinować. Są wprawdzie modele za mniej niż 800 złotych (są też takie za sześć czy osiem tysięcy), ale młodzi rodzice potrzebują solidnego wózka z naprawdę dużymi kółkami (jeśli ktoś wam mówi, że to niepotrzebne - nie zna się). Śnieg, piach, nierówne chodniki - będzie tysiąc sytuacji, w których będziecie dziękować niebiosom za te duże kółka. Warto kupić wózek, który można zmienić w spacerówkę, który ma pojemny koszyk na dole (bo gdzie wrzucić zakupy lub wiaderko z grabkami?) oraz miejsce na podręczną torbę, żeby łatwo móc sięgnąć po smoczek/butelkę/chusteczkę/krem/ zabawkę itp, itd. To nie koniec: za ok. 1,5 tys. złotych dostaniecie wózek z dodatkowym nosidełkiem i specjalną bazą do mocowania go w aucie. Przyda się wam do wożenia dziecka samochodem - chociażby ze szpitala do domu, na badania i szczepienia.

Wcale nie trzeba natomiast wydawać pieniędzy na parasolkę przeciwsłoneczną, osłonę przeciwdeszczową czy moskitierę (w sumie ponad 200 złotych). Wszystkie te rzeczy przydają się niezwykle rzadko. I zawsze można zastąpić je pieluchą lub własnym parasolem. Nie wierzycie? Zapytajcie znajomych, którzy mają już dzieci.

Na razie jednak to cały czas początek przygotowań do pojawienia się dziecka. Potrzebujecie jeszcze przewijaka. Można wydać nawet tysiąc złotych na przewijak łączony z matą edukacyjną, ale nie kombinujcie - prosta nakładka na łóżeczko za 40 złotych spełni swoją funkcję doskonale. W końcu będzie to najprawdopodobniej miejsce zmiany pieluch, a nie intelektualnych zabaw z waszym dzieckiem.

No i oczywiście jeszcze materacyk (od 50 do 400 złotych) - tu po prostu wybierzcie najlepszy na jaki nas stać. Będziecie też potrzebować wanienki - razem ze stojakiem kosztuje około 130 złotych. Można oczywiście zaszaleć i kupić komodę kąpielową dla niemowlaka (ok. 450 złotych), lub wanienkę z wbudowanym termometrem - ze stojakiem zapłacicie około 200 złotych.

Nie zapomnijcie o jeszcze jednym genialnym wynalazku, czyli koszu na brudne pieluchy. To tylko z pozoru niepotrzebny bajer. Tak naprawdę za 100-150 złotych kupujecie brak brzydkich zapachów oraz dużo komfortu - bieganie z brudnymi pieluchami po mieszkaniu, czy wrzucanie ich do foliowych torebek jest mało wygodne.

Uff, pierwszą część zakupów macie za sobą, ile więc wydaliście? Wersja ekonomiczna to wydatek ok. 1400 złotych. Wersja z lepszym wózkiem, łóżeczkiem i materacem, ale bez szaleństw to ok. 3000 złotych. Ale jak ktoś chce wydać ponad 10 tys. złotych to nie będzie miał z tym najmniejszych problemów.

Ciuszki i pościel

Mężczyźni w tym miejscu najchętniej zakończyliby swój udział w zakupach, ale to niemożliwe. Przed Wami jeszcze długa lista.

Zacznijmy od ubranek. Kupowanie malutkich ciuszków z kolorowymi obrazkami zwierzątek rozczuliłoby nawet Schwarzeneggera. Ale jeśli wasza starsza siostra lub brat, albo przyjaciele proponują wam wielką paczkę ubranek po ich dziecku - nie wahajcie się ani chwili. Przydadzą się, a wy i tak wydacie na ubrania majątek. Bo na początku dziecko rośnie jak na drożdżach i z kolejnych rozmiarów wyrasta w ekspresowym tempie. Nie zdziwicie się, gdy w szafie zostaną rzeczy, których wasza pociecha nigdy na sobie nie miała.

Co trzeba mieć w szafie, gdy dziecko pojawi się w domu? Body z krótkim i długim rękawem, pajacyki i śpioszki (wszystko rozpinane gdzie tylko się da) - wszystkiego po mniej więcej pięć sztuk. Do tego ze dwie czapeczki (zakładane po kąpieli), czapeczka lub dwie na dwór, skarpetki - ze trzy pary, plus ewentualnie jakiś ubiór na spacer, dopasowany do pogody. Przy kasie zostawimy minimum 250-300 złotych. W modnych sklepach będzie to co najmniej 500 zł, górnej granicy oczywiście nie ma.

W sklepie trzeba wrzucić do koszyka jeszcze ze dwa prześcieradła (po minimum 17 złotych), ze dwa kocyki do okrywania malucha (20-50 złotych sztuka), rożek - około 20 złotych, stos tetrowych pieluch (przydają się do karmienia, osłaniają od słońca, mogą być podkładką pod głowę - są po prostu niezastąpione) - przyda się z 10 sztuk po mniej więcej 2 złote, mniejszy stosik pieluch flanelowych (mogą służyć za podkładkę na przewijaku czy lekkie okrycie w czasie upału) - powiedzmy pięć sztuk po minimum 5 złotych, uff, właściciel sklepu się ucieszył, a wasz portfel schudł o co najmniej 145 złotych.

W sumie na ubranka i pościel wydacie minimum 400 złotych (wersja oszczędna), lub około 700 złotych w wersji standardowej.

Dodatki potrzebne i mniej potrzebne

Uwaga, to dalej nie koniec. Czeka nas jeszcze wizyta w drogerii i aptece. Bo dziecko będzie jeszcze potrzebować szczoteczki do włosów (15 zł), mydełko dla niemowlaka (od 5 złotych), wody morskiej do nosa (od ok. 25 złotych z atomizerem, lub po 30 groszy w pojedynczych ampułkach), urządzenia do czyszczenia nosa (szwedzka frida lub jej polski odpowiednik - ok. 25 złotych), kremu przeciwko odparzeniom (ok. 18 złotych) i kremu natłuszczająego (ok. 14 złotych) oraz emulsji do kąpieli (min. 18 zł za 250 mililitrów). Tu akurat nie da się za bardzo poszaleć - możemy jedynie kupić zachodnie odpowiedniki polskich kosmetyków, ale dla dziecka to żadna różnica. Załóżmy więc, że w kasie zostawiamy około 120 złotych. Aha, potrzebny jest jeszcze proszek do prania dla niemowląt - od 11 złotych za standardowe pudełko.

Musimy jeszcze kupić pieluszki. Większość rodziców decyduje się na jednorazowe, które można kupić w każdym markecie. Wtedy paczka "startowa" kosztuje nas około 30 złotych (nie cieszcie się, im dziecko większe, tym będzie drożej). To tylko początek, policzcie: jeśli wasze dziecko przestanie potrzebować pieluch w wieku dwóch lat, to i tak będzie ich używało przez 712 dni. Jeśli codziennie zużyje 5 pieluch (raczej oszczędny wynik) to da to 3500 pieluszek. W paczce średnio jest 60 pieluszek - kupicie więc 58 paczek po - załóżmy - 45 złotych. W sumie ponad 2,5 tysiąca złotych. Nieźle, co? Jeśli rodzice są bardzo pro-ekologiczni lub dziecko jest alergikiem istnieje możliwość, że będziecie używać pieluszek ekologicznych lub tetrowych, które będziecie prać. Większość rodziców uważa jednak takie rozwiązania za koszmarne utrudnienie.

Jest też kilka rzeczy, których kupować naprawdę nie musicie. Nie dajcie sobie wmówić, że potrzebujecie poduszki i kołderki dla niemowlaka. Wasza pociecha na poduszce zacznie sypiać, gdy będzie kończyć roczek, małe dziecko powinno spać na równej powierzchni. A kołdra jest dla niemowlaka po prostu za wielka i za ciężka.

Nie kupujcie gruszki do nosa (frida lub urządzenie fridopodobne jest dużo lepsze)oraz patyczków higienicznych (łatwo uszkodzić delikatne ucho niemowlaka).

Wcale nie musicie kupować specjalnych ręczników dla dziecka. Normalne ręczniki wyprane w dziecięcym proszku wystarczą, choć oczywiście widok niemowlaka owiniętego w ręcznik z misiem lub żabką jest wart 30 złotych.

W sumie na kosmetyki i dodatki wydacie minimum 160 złotych. Jeśli kupicie droższe produkty i zainwestujecie w dziecięce ręczniki to ta suma dojdzie do ok. 300 złotych.

Świat gadżetów

Przerażeni? Przecież ostrzegaliśmy! A jeszcze nie weszliście w sklepie do działu z gadżetami. Tam można zostawić majątek, pytanie tylko: czy warto?

Zacznijmy od najprostszych rzeczy. Termometr kąpielowy. Niby tylko 5 złotych. Ale tak naprawdę to niepotrzebne urządzenie. Metoda "na łokieć" jest dużo lepsza - niezależnie jak długo będziecie mierzyć temperaturę wody termometrem i tak w końcu dla pewności wsadzicie do wanienki swój łokieć.

Myjka - groszowa sprawa, ale na początku szybciej i łatwiej umyć dziecko dłonią. Karuzela nad łóżeczko - zapomnijcie. Małemu dziecku może popsuć się wzrok. Lepiej kupić kolorowy ochraniacz na łóżeczko - to też dla niego będzie ciekawe, a bezpieczniejsze (zaczynają się od ok. 25 złotych).

A co z takimi bajerami jak monitor oddechu (dziecko ma pod prześcieradłem matę badającą oddech i pracę serca) za minimum 500 złotych? Zapytajcie pediatrę, czy Wasze dziecko potrzebuje takiego nadzoru. Jeśli nie - to zastanówcie się dwa razy. Zakup tego urządzenia będzie wielkim krokiem w kierunku doskonalenia waszej nadopiekuńczości.

O idiotyzmach typu telefoniczny strażnik dziecka (od 1 tys. złotych w górę) lub analizatorach płaczu (powyżej 300 złotych) od razu zapomnijcie. Płacz dziecka nauczycie się rozpoznawać trzeciej nocy sami, za darmo. Tele-strażnika też nie potrzebujecie - niemowlaka nie można zostawić samego w domu gdy śpi (zresztą żadnego małego dziecka nie można - to skrajna nieodpowiedzialność!), więc po co wam urządzenie, które dzwoni na komórkę, gdy dziecko płacze? Nie potrzebujecie też nawilżacza powietrza (od 75 złotych do tysiąca złotych) - metoda z mokrą szmatką na kaloryferze sprawdza się znakomicie. I zajmuje mniej miejsca.

Przyda wam się natomiast - choć nie od razu - elektroniczna niania. Kiedy przyjdą znajomi, kiedy będziecie chcieli posiedzieć na balkonie lub tarasie, w każdej takiej sytuacji małe walkie-talkie, dzięki któremu usłyszycie, kiedy dziecko się budzi, będzie pożyteczne. I naprawdę wystarczy urządzenie za 80 złotych, nie musicie wydawać 300, czy 400 złotych na nianię z kamerą!

Co jeszcze warto kupić? Na pewno mały fotelik, zwany pieszczotliwie leżaczkiem-bujaczkiem. Kosztuje od 150 złotych do kilkuset za wersje z melodyjkami i auto-bujaniem. Warto też mieć termometr do mierzenia temperatury dziecka - od 15 złotych. Jeśli nas stać to przydaje się taki elektroniczny termometr, który mierzy też temperaturę powietrza (od 150 złotych) - młodzi rodzice mają niesamowitą umiejętność ogrzewania mieszkania do niebotycznych temperatur "dla dobra dziecka". A wystarczy 21 stopni...

Ile zostawiliście w dziale z gadżetami? Jeśli jesteście odporni na reklamy lub po prostu oszczędni to niewiele ponad 150 złotych. Jeśli zachowaliście zdrowy rozsądek, ale postanowiliście poszaleć - to w kasie zapłaciliście około 500 złotych. A za jakieś 2800 złotych zmieniliście pokój Waszego dziecka w laboratorium NASA...

Dziecko to naprawdę droga sprawa

Teraz mamy prawo powtórzyć: dziecko jest zaskakująco drogie. 14 tysięcy złotych to cena "pakietu startowego" dla miłośników gadżetów, eleganckich mebelków i dizajnerskich wózków. Ale nawet na skromny początek wydamy 2200 złotych. Większość rodziców zatrzyma się gdzieś w okolicach 4,5 tysiąca złotych. A przecież to zakupy PRZED urodzeniem waszego dziecka. Pomyślcie, ile wydacie do jego osiemnastki...

Radził Piotr Hykawy-Zabłocki, tata 15-miesięcznej Ani.

Więcej o: