Podróże z dzieckiem - odkrywamy wschód
10.03.2010
, aktualizacja: 13.12.2010 12:22
Rozpoczynamy nowy cykl, który udowodni, że z dziećmi da się poznawać świat.

Fot. Taida Tarabula FORUM
Widok ujścia rzeki Liwiec do Bugu aż się prosi o fotografię.

Fot. Wojciech Pacewicz Forum
Piękne cerkwie takie jak klasztor prawosławny w Jabłecznej mają swoisty urok i fascynują nie tylko dorosłych.

Fot. Lukasz Zandecki / AG
Niewiele jest już miejsc, w których tak jak w starorzeczu Bugu można zobaczyć konie pławione w rzece.
ZOBACZ TAKŻE
- Podróże z dzieckiem - nurkując na Helu (26-04-10, 13:06)
- Choroba lokomocyjna - jak sobie z nią radzić (22-07-09, 11:45)
- Podróże z dzieckiem - Atrakcyjny Kazimierz (06-09-10, 14:58)
- Podróże z dzieckiem - czas na Pieniny! (22-06-10, 00:00)
- Wakacje z dziećmi - dokąd jechać w tym sezonie? (26-04-10, 22:22)
- Przedszkole pod żaglami (21-07-08, 14:52)
- Dziecko w plecaku (04-02-07, 13:56)
SERWISY
Broń boże nie wchodźcie do wody, bo będą strzelać z tamtej strony. Nawet dziecko ich nie powstrzyma! - straszą nas miejscowi.
Ale kto by tam wchodził do lodowatej wody? Chcemy tylko pokazać dziecku rzekę. Marianna na chwilę się budzi, ale Bug nie robi na niej wrażenia. Nic dziwnego. Ma dopiero osiem miesięcy. W tym wieku jak człowiek chce spać, to śpi i nie ma gadania. Po drugiej stronie rzeki Białoruś: dzikie drzewa, zachmurzone niebo i ani żywej duszy. Prawdziwy koniec świata.
Optymistyczna Białoruś
Wybraliśmy się z naszym bobasem na wyprawę wzdłuż wschodniej granicy Polski. A przy okazji - wzdłuż Bugu. Jedziemy z Warszawy do Terespola, a potem dalej w dół mapy. Droga jest pełna wybojów. A Bug kręty i niebezpieczny. Przygniatają go powywracane przez bobry drzewa. Słuchamy białoruskiego radia. Tam wszystko jest optymistyczne i najlepsze na świecie, jak w PRL. Samochód skacze więc w rytm radosnego disco naszych sąsiadów. Słuchają go lokalni gospodarze, bo mówi o tragicznej miłości, zdradzie i podrywaniu dziewczyn na zabawie. Zupełnie jak stare ludowe pieśni. Mariannie się podoba. Śmieje się do rozpuku i żwawo rusza pulchnymi nóżkami.
Zupki, papki i ciężary
Dopóki trzęsie, jest dobrze. Marianna najbardziej się cieszy, gdy samochód jedzie wyboistymi drogami. Podróż na wschód to więc świetny wybór - tam drogi są najbardziej wyboiste.
To dla nas pierwsza tak długa samochodowa podróż z dzieckiem. Pakowanie zaczynamy już dzień wcześniej. Rezygnujemy z wózka - zajmuje za dużo miejsca. Marianna waży tylko 10 kg i Tata obiecuje, że będzie ją nosił w chuście.
- Miłość nic nie waży. - Tata zgrywa siłacza i łaskocze stópki bobasa.
Zabieramy zapas pieluch, torebkę błyskawicznej kaszki i obiadki w słoiczkach.
- Co jak co, ale na wakacjach gotować nie będę! - buntuje się Mama, codziennie warząca zupki z ekologicznych warzyw.
Ciuchów tylko trochę, bo zawsze można uprać w Bugu. Ciepły swe-terek, kilka kocyków. Bierzemy też łóżeczko turystyczne. Ale najbardziej liczą się drobiazgi. Bo co zrobić, jeśli jadąc w głuchą dzicz, zapomni się smoczka lub ulubionej przytulanki? Płacz będzie taki, że przegoni z nadbużańskich puszcz wszystkie chronione gatunki zwierząt. Zabieramy więc zapasowego smoka i maskotkę krówkę, żeby Mania nad Bugiem czuła się jak w domu.
Marianna w aucie zasypia błyskawicznie, bo to właśnie pora jej snu. A my prujemy, żeby dojechać jak najdalej, zanim się obudzi.
Po szengenie
W Terespolu zatrzymujemy się naobiad. W przyjemnej pizzerii Mama karmi Mariannę piersią. Obsługa patrzy z sympatią.
Terespol wygląda jak wymarłe miasto. Odkąd weszliśmy do Unii, Białorusinom trudniej przedostać się przez granicę. Nie ma już handlarzy rajstopami, przemytników papierosów i drobnych cwaniaków kombinujących, jakby tu oszukać celnika.
- Pani, przed szengenem Terespol to było wielkie centrum handlowe - przekonuje Mamę pan z papierosem i długą brodą.
Śladu po tym centrum nie widać. Zostały tylko urocze drewniane kamienice, neogotycki kościół i cerkiew z XVIII wieku.
Dziecko najedzone i w dobrym humorze, więc chcemy jechać dalej.
Ale Mania na widok fotelika samochodowego zaczyna marudzić: "O nie, ja tam nie wejdę!" - zdaje się mówić. Pewnie ma dość siedzenia w tej samej pozycji. Właśnie zaczyna raczkować i chciałaby rozprostować kości, a tu ani centymetra czystej podłogi. Co robić? Mama przygotowuje jej na tylnym siedzeniu teatrzyk z butelki po wodzie i mapy. Pan Mapa poznaje Panią Butelkę. Idą razem na spacer. A my w tym czasie dojeżdżamy do następnej miejscowości.
Ale kto by tam wchodził do lodowatej wody? Chcemy tylko pokazać dziecku rzekę. Marianna na chwilę się budzi, ale Bug nie robi na niej wrażenia. Nic dziwnego. Ma dopiero osiem miesięcy. W tym wieku jak człowiek chce spać, to śpi i nie ma gadania. Po drugiej stronie rzeki Białoruś: dzikie drzewa, zachmurzone niebo i ani żywej duszy. Prawdziwy koniec świata.
Optymistyczna Białoruś
Wybraliśmy się z naszym bobasem na wyprawę wzdłuż wschodniej granicy Polski. A przy okazji - wzdłuż Bugu. Jedziemy z Warszawy do Terespola, a potem dalej w dół mapy. Droga jest pełna wybojów. A Bug kręty i niebezpieczny. Przygniatają go powywracane przez bobry drzewa. Słuchamy białoruskiego radia. Tam wszystko jest optymistyczne i najlepsze na świecie, jak w PRL. Samochód skacze więc w rytm radosnego disco naszych sąsiadów. Słuchają go lokalni gospodarze, bo mówi o tragicznej miłości, zdradzie i podrywaniu dziewczyn na zabawie. Zupełnie jak stare ludowe pieśni. Mariannie się podoba. Śmieje się do rozpuku i żwawo rusza pulchnymi nóżkami.
Zupki, papki i ciężary
Dopóki trzęsie, jest dobrze. Marianna najbardziej się cieszy, gdy samochód jedzie wyboistymi drogami. Podróż na wschód to więc świetny wybór - tam drogi są najbardziej wyboiste.
To dla nas pierwsza tak długa samochodowa podróż z dzieckiem. Pakowanie zaczynamy już dzień wcześniej. Rezygnujemy z wózka - zajmuje za dużo miejsca. Marianna waży tylko 10 kg i Tata obiecuje, że będzie ją nosił w chuście.
- Miłość nic nie waży. - Tata zgrywa siłacza i łaskocze stópki bobasa.
Zabieramy zapas pieluch, torebkę błyskawicznej kaszki i obiadki w słoiczkach.
- Co jak co, ale na wakacjach gotować nie będę! - buntuje się Mama, codziennie warząca zupki z ekologicznych warzyw.
Ciuchów tylko trochę, bo zawsze można uprać w Bugu. Ciepły swe-terek, kilka kocyków. Bierzemy też łóżeczko turystyczne. Ale najbardziej liczą się drobiazgi. Bo co zrobić, jeśli jadąc w głuchą dzicz, zapomni się smoczka lub ulubionej przytulanki? Płacz będzie taki, że przegoni z nadbużańskich puszcz wszystkie chronione gatunki zwierząt. Zabieramy więc zapasowego smoka i maskotkę krówkę, żeby Mania nad Bugiem czuła się jak w domu.
Marianna w aucie zasypia błyskawicznie, bo to właśnie pora jej snu. A my prujemy, żeby dojechać jak najdalej, zanim się obudzi.
Po szengenie
W Terespolu zatrzymujemy się naobiad. W przyjemnej pizzerii Mama karmi Mariannę piersią. Obsługa patrzy z sympatią.
Terespol wygląda jak wymarłe miasto. Odkąd weszliśmy do Unii, Białorusinom trudniej przedostać się przez granicę. Nie ma już handlarzy rajstopami, przemytników papierosów i drobnych cwaniaków kombinujących, jakby tu oszukać celnika.
- Pani, przed szengenem Terespol to było wielkie centrum handlowe - przekonuje Mamę pan z papierosem i długą brodą.
Śladu po tym centrum nie widać. Zostały tylko urocze drewniane kamienice, neogotycki kościół i cerkiew z XVIII wieku.
Dziecko najedzone i w dobrym humorze, więc chcemy jechać dalej.
Ale Mania na widok fotelika samochodowego zaczyna marudzić: "O nie, ja tam nie wejdę!" - zdaje się mówić. Pewnie ma dość siedzenia w tej samej pozycji. Właśnie zaczyna raczkować i chciałaby rozprostować kości, a tu ani centymetra czystej podłogi. Co robić? Mama przygotowuje jej na tylnym siedzeniu teatrzyk z butelki po wodzie i mapy. Pan Mapa poznaje Panią Butelkę. Idą razem na spacer. A my w tym czasie dojeżdżamy do następnej miejscowości.
1
2
następne »
Zobacz także:
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Podróże z dzieckiem - odkrywamy wschód
steffcio
09.04.10, 17:32
www.fundacjakim.pl/index.php?pid=4&id=290Polecam - fajna wyprawa z dzieckiem. I opis sympatyczny.»
-
Podróże z dzieckiem - odkrywamy wschód
proxio
10.04.10, 08:49
Zgadzam się z przedmówcą - całość jeszcze ujdzie, ale część o fotelikach to poprostu żenada. Może jeszcze smoczki powinniście zareklamować? Z informacją, że należy ichużywać do, co najmniej,»
Najczęściej czytane
- 1.Najbardziej ukochane potrawy naszego dzieciństwa
- 2.10 najgorszych rzeczy, które mówią dziadkowie
- 3.Kiedy urodzić pierwsze dziecko? Obalamy mity o wczesnym i dojrzałym macierzyństwie
- 4.Dlaczego nasze dziecko jest grube? 7 zaskakujących przyczyn
- 5.Śmierć podczas narodzin w domu
- 6.Dzieci - młodzi milionerzy. Oni zarabiają dużo więcej niż ty!
- 7.5 niezwykłych rzeczy codziennego użytku dla dzieci
Szkoła karmienia

Choć początki karmienia piersią mogą być trudne, wiele mam szybko pokonuje trudności i nabiera wprawy.

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród




więcej zdjęć
