Zabawa w teatrzyk - idealna na codzienne stresy
27.10.2009
, aktualizacja: 28.10.2009 16:04
Zabawa w teatr nie tylko wygoni z domu nudę, ale także pomoże dziecku rozładować napięcie i odreagować codzienne stresy.
ZOBACZ TAKŻE
- Gdzie się bawić w halloween? Przewodnik! (29-10-10, 14:58)
- Pomysły na zabawy z niemowlęciem (18-10-10, 14:00)
- Chcesz mieć małego geniusza odpornego na życiowe porażki? Naucz dziecko grać w szachy! (15-01-10, 13:57)
- Andrzejki - w co się bawić? (25-11-09, 13:05)
GALERIA ZDJĘĆ
- Zabawy na świeżym powietrzu (09-04-10, 12:39)
Pierwszy teatrzyk w życiu malucha (dość ascetyczny w formie) to zabawa w "a kuku!" - mama lub tata zasłania twarz pieluszką i po chwili pokazuje się dziecku. Jest w tej zabawie napięcie, a nawet groza, kiedy rodzic za pieluszką za bardzo się ociąga, jest "rozwiązanie akcji", witane przeważnie pełnym ulgi radosnym chichotem, jest nawet namiastka kurtyny.
Melpomena dla początkujących
Roczne dziecko zachwycą wymyślone i odegrane przez nas proste scenki z pluszakami w rolach głównych. Dwulatka można już wciągnąć do współpracy przy inscenizacji wiersza, np. "Na straganie" - niech z pomocą mamy wybiera aktorów - warzywa. Może też trzymać je w rączkach i poruszać nimi na scenie.
Pół roku później warto spróbować zabrać malca do "prawdziwego teatru". Jeżeli okaże się to dla niego zbyt mocnym przeżyciem (niektóre dzieci w tym wieku boją się ciemności albo przeraża je głośna i afektowana gra aktorów), to trudno, trzeba wyjść i spróbować za parę miesięcy. Nadejdzie chwila, kiedy maluch będzie oczarowany profesjonalną sceną, a wtedy domowy teatrzyk na pewno się wzbogaci. Może pojawić się w nim kurtyna z koca zawieszonego na kiju między dwoma krzesłami, nowe techniki teatralne, a nawet bilety dla widzów.
Trzyletnie dziecko może już samo wymyślić krótką fabułkę i "wyreżyserować" przedstawienie. Warto wspierać inicjatywy malucha, podsuwać mu nowe pomysły i pomóc w ich realizacji - uszyć pacynki, zaprosić na przedstawienie tatę, babcię, dziadka. Czterolatki i pięciolatki mogą z pomocą rodziców lepić aktorów z masy solnej albo modeliny, wycinać ich z papieru lub gąbki, szyć ze szmatek, tworzyć z warzyw, kasztanów, szyszek, wyginać z drucików i wypełniać włóczką. Spektakl może mieć kilka krótkich aktów, granych w różnych dekoracjach (ich przygotowanie będzie znakomitą zabawą). Pięcioletnie dziecko, które złapało teatralnego bakcyla, może wciągnąć do współpracy rodzeństwo lub kolegów. W tym momencie rola mamy i taty polega na zajęciu miejsca po drugiej stronie kurtyny - na widowni - by stamtąd uważnie przyjrzeć się temu, co dzieje się w jego wyobraźni
Sceny z życia
Na scenie domowego teatrzyku możemy zobaczyć to, czego dziecko się boi, co je martwi, o czym marzy, z czym nie potrafi sobie poradzić. Oto mały miś krzyczy na scenie do swojej siostrzyczki: "Nie znoszę cię, ty głupia małpo", mały piesek wymyśla straszne kary dla swojego tatusia, a świnka płacze, bo znów zgubiła swoją mamę. A może to sam reżyser ma kłopot z zaakceptowaniem siostry, jest wściekły na tatę albo bardzo się boi rozłąki z mamą, bo właśnie poszedł do przedszkola?
Dziecko, które przeżywa trudne sytuacje, często odgrywa je w swoich przedstawieniach. Niekoniecznie wprost. Zorientowanie się, o co chodzi, wymaga od nas dużej uwagi. Może to być coś, do czego maluch ciągle wraca, albo coś, czego wyraźnie unika. Kiedy indziej próbuje stworzyć lepszy świat - mały kotek bardzo się cieszy, że będzie miał braciszka, chociaż autor przedstawienia chętnie by się swego pozbył. Często w znanych fabułach ni stąd, ni zowąd pojawiają się nieoczekiwane zmiany - Czerwony Kapturek krzyczy na swoją mamę, a Jaś porzuca Małgosię w lesie. Malucha najwidoczniej coś gnębi i w ten zakamuflowany sposób próbuje rozładować napięcie. Dziecko złe na mamę gotuje się w środku, ale nie śmie jej tego okazać, kiedy więc na scenie mały zajączek wrzeszczy na swoją mamusię, robi to niejako w zastępstwie autora, któremu przynosi to ulgę.
Spektakl na pomoc
Skoro teatr jest lustrem, możemy to wykorzystać. Kiedy widzimy, że dziecko czymś się martwi, a nie chce o tym z nami rozmawiać, zaproponujmy mu przygotowanie przedstawienia. Jeśli np. podejrzewamy, że chodzi o przedszkole, przenieśmy je na scenę. Może nieoczekiwanie wystąpi w nim "głupia pani, co każe zjadać cały głupi obiad" albo niedobry kolega, który wszystkich popycha.
Zabawa w teatrzyk może też pomóc rodzicom i dzieciom w rozwiązywaniu problemów domowych. Odegranie na scenie typowych konfliktów pomaga spojrzeć na nie z dystansem, pośmiać się z nich albo znaleźć nieoczekiwane rozwiązanie. Jeżeli na przykład wasze dzieci ciągle się przeżywają, możecie sami przygotować kilka scenek na ten temat i zaprosić je do teatru. Kiedy spojrzą na siebie z boku, być może dostrzegą komizm całej sytuacji. To działa lepiej niż ciągłe zwracanie uwagi i przypominanie, że "tak nie wolno". Już starożytni Grecy zdawali sobie przecież sprawę z oczyszczającego działania teatru.
Melpomena dla początkujących
Roczne dziecko zachwycą wymyślone i odegrane przez nas proste scenki z pluszakami w rolach głównych. Dwulatka można już wciągnąć do współpracy przy inscenizacji wiersza, np. "Na straganie" - niech z pomocą mamy wybiera aktorów - warzywa. Może też trzymać je w rączkach i poruszać nimi na scenie.
Pół roku później warto spróbować zabrać malca do "prawdziwego teatru". Jeżeli okaże się to dla niego zbyt mocnym przeżyciem (niektóre dzieci w tym wieku boją się ciemności albo przeraża je głośna i afektowana gra aktorów), to trudno, trzeba wyjść i spróbować za parę miesięcy. Nadejdzie chwila, kiedy maluch będzie oczarowany profesjonalną sceną, a wtedy domowy teatrzyk na pewno się wzbogaci. Może pojawić się w nim kurtyna z koca zawieszonego na kiju między dwoma krzesłami, nowe techniki teatralne, a nawet bilety dla widzów.
Trzyletnie dziecko może już samo wymyślić krótką fabułkę i "wyreżyserować" przedstawienie. Warto wspierać inicjatywy malucha, podsuwać mu nowe pomysły i pomóc w ich realizacji - uszyć pacynki, zaprosić na przedstawienie tatę, babcię, dziadka. Czterolatki i pięciolatki mogą z pomocą rodziców lepić aktorów z masy solnej albo modeliny, wycinać ich z papieru lub gąbki, szyć ze szmatek, tworzyć z warzyw, kasztanów, szyszek, wyginać z drucików i wypełniać włóczką. Spektakl może mieć kilka krótkich aktów, granych w różnych dekoracjach (ich przygotowanie będzie znakomitą zabawą). Pięcioletnie dziecko, które złapało teatralnego bakcyla, może wciągnąć do współpracy rodzeństwo lub kolegów. W tym momencie rola mamy i taty polega na zajęciu miejsca po drugiej stronie kurtyny - na widowni - by stamtąd uważnie przyjrzeć się temu, co dzieje się w jego wyobraźni
Sceny z życia
Na scenie domowego teatrzyku możemy zobaczyć to, czego dziecko się boi, co je martwi, o czym marzy, z czym nie potrafi sobie poradzić. Oto mały miś krzyczy na scenie do swojej siostrzyczki: "Nie znoszę cię, ty głupia małpo", mały piesek wymyśla straszne kary dla swojego tatusia, a świnka płacze, bo znów zgubiła swoją mamę. A może to sam reżyser ma kłopot z zaakceptowaniem siostry, jest wściekły na tatę albo bardzo się boi rozłąki z mamą, bo właśnie poszedł do przedszkola?
Dziecko, które przeżywa trudne sytuacje, często odgrywa je w swoich przedstawieniach. Niekoniecznie wprost. Zorientowanie się, o co chodzi, wymaga od nas dużej uwagi. Może to być coś, do czego maluch ciągle wraca, albo coś, czego wyraźnie unika. Kiedy indziej próbuje stworzyć lepszy świat - mały kotek bardzo się cieszy, że będzie miał braciszka, chociaż autor przedstawienia chętnie by się swego pozbył. Często w znanych fabułach ni stąd, ni zowąd pojawiają się nieoczekiwane zmiany - Czerwony Kapturek krzyczy na swoją mamę, a Jaś porzuca Małgosię w lesie. Malucha najwidoczniej coś gnębi i w ten zakamuflowany sposób próbuje rozładować napięcie. Dziecko złe na mamę gotuje się w środku, ale nie śmie jej tego okazać, kiedy więc na scenie mały zajączek wrzeszczy na swoją mamusię, robi to niejako w zastępstwie autora, któremu przynosi to ulgę.
Spektakl na pomoc
Skoro teatr jest lustrem, możemy to wykorzystać. Kiedy widzimy, że dziecko czymś się martwi, a nie chce o tym z nami rozmawiać, zaproponujmy mu przygotowanie przedstawienia. Jeśli np. podejrzewamy, że chodzi o przedszkole, przenieśmy je na scenę. Może nieoczekiwanie wystąpi w nim "głupia pani, co każe zjadać cały głupi obiad" albo niedobry kolega, który wszystkich popycha.
Zabawa w teatrzyk może też pomóc rodzicom i dzieciom w rozwiązywaniu problemów domowych. Odegranie na scenie typowych konfliktów pomaga spojrzeć na nie z dystansem, pośmiać się z nich albo znaleźć nieoczekiwane rozwiązanie. Jeżeli na przykład wasze dzieci ciągle się przeżywają, możecie sami przygotować kilka scenek na ten temat i zaprosić je do teatru. Kiedy spojrzą na siebie z boku, być może dostrzegą komizm całej sytuacji. To działa lepiej niż ciągłe zwracanie uwagi i przypominanie, że "tak nie wolno". Już starożytni Grecy zdawali sobie przecież sprawę z oczyszczającego działania teatru.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





więcej zdjęć


