Zabawa w teatrzyk - idealna na codzienne stresy

Tekst Magda Szczypiorska-Mutor
27.10.2009 , aktualizacja: 28.10.2009 16:04
A A A Drukuj
Zabawa w teatr nie tylko wygoni z domu nudę, ale także pomoże dziecku rozładować napięcie i odreagować codzienne stresy.

Fot. Mika Mika/Corbis
Rainbow na palec. Cena 17 zł
Rainbow na palec. Cena 17 zł
Krowa. Cena 28 zł
Krowa. Cena 28 zł
GALERIA ZDJĘĆ
Pierwszy teatrzyk w życiu malucha (dość ascetyczny w formie) to zabawa w "a kuku!" - mama lub tata zasłania twarz pieluszką i po chwili pokazuje się dziecku. Jest w tej zabawie napięcie, a nawet groza, kiedy rodzic za pieluszką za bardzo się ociąga, jest "rozwiązanie akcji", witane przeważnie pełnym ulgi radosnym chichotem, jest nawet namiastka kurtyny.

Melpomena dla początkujących

Roczne dziecko zachwycą wymyślone i odegrane przez nas proste scenki z pluszakami w rolach głównych. Dwulatka można już wciągnąć do współpracy przy inscenizacji wiersza, np. "Na straganie" - niech z pomocą mamy wybiera aktorów - warzywa. Może też trzymać je w rączkach i poruszać nimi na scenie.

Pół roku później warto spróbować zabrać malca do "prawdziwego teatru". Jeżeli okaże się to dla niego zbyt mocnym przeżyciem (niektóre dzieci w tym wieku boją się ciemności albo przeraża je głośna i afektowana gra aktorów), to trudno, trzeba wyjść i spróbować za parę miesięcy. Nadejdzie chwila, kiedy maluch będzie oczarowany profesjonalną sceną, a wtedy domowy teatrzyk na pewno się wzbogaci. Może pojawić się w nim kurtyna z koca zawieszonego na kiju między dwoma krzesłami, nowe techniki teatralne, a nawet bilety dla widzów.

Trzyletnie dziecko może już samo wymyślić krótką fabułkę i "wyreżyserować" przedstawienie. Warto wspierać inicjatywy malucha, podsuwać mu nowe pomysły i pomóc w ich realizacji - uszyć pacynki, zaprosić na przedstawienie tatę, babcię, dziadka. Czterolatki i pięciolatki mogą z pomocą rodziców lepić aktorów z masy solnej albo modeliny, wycinać ich z papieru lub gąbki, szyć ze szmatek, tworzyć z warzyw, kasztanów, szyszek, wyginać z drucików i wypełniać włóczką. Spektakl może mieć kilka krótkich aktów, granych w różnych dekoracjach (ich przygotowanie będzie znakomitą zabawą). Pięcioletnie dziecko, które złapało teatralnego bakcyla, może wciągnąć do współpracy rodzeństwo lub kolegów. W tym momencie rola mamy i taty polega na zajęciu miejsca po drugiej stronie kurtyny - na widowni - by stamtąd uważnie przyjrzeć się temu, co dzieje się w jego wyobraźni

Sceny z życia

Na scenie domowego teatrzyku możemy zobaczyć to, czego dziecko się boi, co je martwi, o czym marzy, z czym nie potrafi sobie poradzić. Oto mały miś krzyczy na scenie do swojej siostrzyczki: "Nie znoszę cię, ty głupia małpo", mały piesek wymyśla straszne kary dla swojego tatusia, a świnka płacze, bo znów zgubiła swoją mamę. A może to sam reżyser ma kłopot z zaakceptowaniem siostry, jest wściekły na tatę albo bardzo się boi rozłąki z mamą, bo właśnie poszedł do przedszkola?

Dziecko, które przeżywa trudne sytuacje, często odgrywa je w swoich przedstawieniach. Niekoniecznie wprost. Zorientowanie się, o co chodzi, wymaga od nas dużej uwagi. Może to być coś, do czego maluch ciągle wraca, albo coś, czego wyraźnie unika. Kiedy indziej próbuje stworzyć lepszy świat - mały kotek bardzo się cieszy, że będzie miał braciszka, chociaż autor przedstawienia chętnie by się swego pozbył. Często w znanych fabułach ni stąd, ni zowąd pojawiają się nieoczekiwane zmiany - Czerwony Kapturek krzyczy na swoją mamę, a Jaś porzuca Małgosię w lesie. Malucha najwidoczniej coś gnębi i w ten zakamuflowany sposób próbuje rozładować napięcie. Dziecko złe na mamę gotuje się w środku, ale nie śmie jej tego okazać, kiedy więc na scenie mały zajączek wrzeszczy na swoją mamusię, robi to niejako w zastępstwie autora, któremu przynosi to ulgę.

Spektakl na pomoc

Skoro teatr jest lustrem, możemy to wykorzystać. Kiedy widzimy, że dziecko czymś się martwi, a nie chce o tym z nami rozmawiać, zaproponujmy mu przygotowanie przedstawienia. Jeśli np. podejrzewamy, że chodzi o przedszkole, przenieśmy je na scenę. Może nieoczekiwanie wystąpi w nim "głupia pani, co każe zjadać cały głupi obiad" albo niedobry kolega, który wszystkich popycha.

Zabawa w teatrzyk może też pomóc rodzicom i dzieciom w rozwiązywaniu problemów domowych. Odegranie na scenie typowych konfliktów pomaga spojrzeć na nie z dystansem, pośmiać się z nich albo znaleźć nieoczekiwane rozwiązanie. Jeżeli na przykład wasze dzieci ciągle się przeżywają, możecie sami przygotować kilka scenek na ten temat i zaprosić je do teatru. Kiedy spojrzą na siebie z boku, być może dostrzegą komizm całej sytuacji. To działa lepiej niż ciągłe zwracanie uwagi i przypominanie, że "tak nie wolno". Już starożytni Grecy zdawali sobie przecież sprawę z oczyszczającego działania teatru.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos