Badanie DNA na ojcostwo - modne i niebezpieczne?

Tekst Agnieszka Wirtwein-Przerwa
09.10.2009 , aktualizacja: 09.10.2009 18:16
A A A Drukuj
Coraz więcej Polaków ulega światowej modzie na ustalanie ojcostwa. Nakłaniają ich do tego m.in. coraz niższe ceny testów DNA i możliwość rozłożenia płatności na raty. Jaką naprawdę płacą za to cenę?

Czy wiesz, że co ósme dziecko nie jest wychowywane przez swojego biologicznego ojca - tak reklamuje się jedno z polskich laboratoriów oferujących badania DNA w celu ustalenia ojcostwa. Hasło jest, trzeba przyznać, chwytliwe i kontrowersyjne, ale ma się nijak do prawdy. W Polsce nie ma żadnych oficjalnych danych na ten temat.

- Laboratoria, które się reklamują sloganem: "że co ósme czy co dziesiąte dziecko nie jest wychowywane przez swojego biologicznego ojca" zwyczajnie kłamią - twierdzi dr Jakub Czarny, ekspert Instytutu Genetyki Sądowej z Bydgoszczy. - Żeby taką tezę dowieść trzeba by przebadać reprezentatywną grupę ludzi, a nie tylko swoich klientów. A takich badań nie ma.

Wiadomo za to, że jest coraz więcej prywatnych laboratoriów oferujących badania DNA na ojcostwo. Ta wiedza nie jest wprawdzie poparta żadnymi oficjalnymi danymi. Ale wystarczy wstukać w internecie "badania DNA na ojcostwo" i widać jak lista tych placówek sukcesywnie się wydłuża. Pod tym względem Polska ulega światowej modzie i standardom. Według dr. Czarnego, polskie laboratoria stosują najnowsze metody ustalania ojcostwa na podstawie materiału genetycznego.

Bez wychodzenia z domu

Mając taką ilość laboratoriów do wyboru, klient może wprawdzie poczuć się nieco zdezorientowany, ale na pewno szybko pocieszy go fakt, że dzięki coraz większej konkurencji ceny testów są coraz niższe. Sześć lat temu ustalenie ojcostwa za pomocą badania DNA kosztowało ok. 3 tys. zł i było robione tylko na zlecenie organów procesowych, tym samym dostępne tylko wąskiej grupie ludzi - dla tych, którzy przed sądem musieli dowieść, że są lub nie są rodzicami. Dziś ceny wahają się od ok. 900 do ok. półtora tysiąca złotych. Dla przeciętnie zarabiającego Polaka to dalej nie jest mały wydatek, ale można rozłożyć płatność na raty.

Badanie można wykonać praktycznie bez wychodzenia z domu. Wystarczy zamówić tzw. zestaw testowy. Następnie za pomocą patki pobiera się wymaz z wnętrza policzka. Zabieg jest bezbolesny i bezpieczny nawet dla niemowląt. Wprawdzie materiał genetyczny nie musi pochodzić z wymazu, może to być tzw. niestandardowa próbka znajdująca się na lizaku, gumie do żucia czy filtrze od papierosa, ale wtedy wynik badania jest mniej pewny, bo na takiej próbce mogą np. znaleźć się materiały genetyczne innej osoby.

Test DNA na ojcostwo pozwala na potwierdzenie ojcostwa z prawdopodobieństwem 99,999%, (co w genetyce określa się jako "praktycznie dowiedzione" ) oraz na jego wykluczenie ze 100% pewnością. Najpewniejszy wynik daje test wykonany na trzech osobach: dziecku i rodzicach. Ale można też go zrobić bez udziału matki. Badanie pozwala także ustalić pokrewieństwo dalszych członków rodziny np. dziadków i wnuczków. I, uwaga, nie dajcie się nabrać na ofertę niektórych laboratoriów, które za wyższą cenę oferują rzekomo dokładniejsze badanie, bo analizują 41 markerów (marker tzn. genetyczna właściwość organizmu pozwalającej go zidentyfikować), a nie jak większość laboratoriów 16 markerów.

- To nieuczciwe praktyki marketingowe - tłumaczy dr Czarny. - Nikt nie analizuje 41 markerów, zleca się nie więcej niż 15 i 16. Taka ilość markerów wystarczy do ustalenia ojcostwa. Więcej markerów analizuje się tylko w wyjątkowych sytuacjach np. kazirodztwa, na zlecenie sądu.

Badanie trwa od jednego do dwóch tygodni. Za dodatkową opłatą laboratorium dostarcza wynik do domu klienta.

Nowa moda?

Coraz więcej Polaków korzysta z usług prywatnych laboratoriów.

- Ze smutkiem zauważam, że tego typu testy stają się modne. To znak naszych czasów: zdrada też staje się coraz modniejsza - twierdzi psychoterapeuta zajmujący się m.in. pomocą dla zainteresowanych badaniami na ojcostwo, dr Krzysztof Korona. - Cywilizacja daje nam nieskończone możliwości flirtu przez komórki, internet. Coraz więcej romansów rodzi się też w pracy. Kiedyś człowiek pracował od godziny 7.00 do 15.00 i wracał do rodziny. Teraz to za mało: są kilkudniowe szkolenia, wyjazdy integracyjne, imprezy. Większość czasu siedzi się w pracy. Nic dziwnego, że partner w domu staje się podejrzliwy i patrząc na kwilące w kołysce niemowlę, zaczyna się zastanawiać czy to jego.

Jak już wspomniałam, nie ma oficjalnych danych dotyczących liczby wykonywanych badań DNA na ojcostwo w Polsce. Laboratoria prowadzą statystyki na własną rękę.

- Nie wiadomo do końca jakie liczby wchodzą w grę, bo jest to rynek badań anonimowych, wiem tylko jak to wygląda w naszym laboratorium - co roku przybywa nam o 20, 30 proc. klientów - zdradza dr Czarny.

Poza tym sądząc po rosnącej liczbie placówek oferujących tego typu badania, można podejrzewać, że mają one klientów.

Kto najczęściej podejrzewa?

Jest kilka kategorii osób, które poddają się badaniu - wynika z obserwacji dr. Czarnego. Pierwsza grupa to ludzie u schyłku życia, np. 70-latkowie, którzy mają już dorosłe dzieci, ale przez całe życie żyli w niepewności czy to na pewno ich dzieci. Często też mają wyrzuty sumienia, że przez 50 lat podejrzewali żonę o zdradę czy też źle traktowali dziecko, bo myśleli, że nie jest ich. Dlatego chcą chociaż pod koniec życia rozwiać swoje wątpliwości.

Inna grupa to rodzice kilkulatków, najczęściej wiercą im dziurę w brzuchu teściowie, którzy podjudzają synów: "Wcale to ciebie niepodobne to dziecko". No i rodzice dziecka często dla świętego spokoju robią badanie DNA, żeby w razie kolejnego "ataku" zamachać teściom przed oczami wynikiem testu.

Kolejna grupa to ludzie, którzy chcą jak najwcześniej poznać prawdę, gdy dziecko jest noworodkiem, a nawet gdy kobieta jeszcze jest w ciąży. Wydawałoby się, że są to tylko mężczyźni, ale to nieprawda, często i kobiety nie są pewne, kto jest ojcem ich dziecka. Z kolei wielu mężczyzn myśli, że są bezpłodni np. z pierwszą żoną nie mieli dzieci, a tu nagle druga zachodzi w ciążę. Wątpią w to, czy są ojcami. - Sytuacje bywają różne: szaleństwo na imprezie, czy ciąża na przełomie związków - kobieta z jednym partnerem się rozstaje i natychmiast wchodzi w nowy związek - dodaje dr Czarny. Nie można tu oczywiście pominąć tzw. skoków w bok.

- Spotkałem się raz z taką sytuacją: żonaty facet miał przelotny romans i myślał, że jest ojcem dziecka, owocu tego związku, więc łożył na jego utrzymanie - opowiada ekspert. - Żona odkryła, że co miesiąc ginęły spore pieniądze z ich konta i gdy dowiedziała się prawdy, chciała potwierdzić, czy mąż jest rzeczywiście ojcem dziecka innej kobiety. Okazało się, że nie był.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 267 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy