1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Jak pogodzić potrzeby wszystkich członków rodziny?

Dzieci uczą się od nas w każdej minucie swego życia. Jak dbać o czas dla nich, o dobrą relację z partnerem, ale też o swoje najistotniejsze potrzeby?
Marlena Trąbińska-Haduch pracuje w warszawskim ośrodku Fundacji Dzieci Niczyje, gdzie odpowiada za kształtowanie form pomocy rodzicom z małymi dziećmi, prowadzi konsultacje indywidualne, warsztaty i grupy wsparcia dla rodziców. Poza tym ma także zajęcia w szkole rodzenia.

Czym martwią się rodzice małych dzieci, z którymi Pani pracuje?

Rodzice, którzy trafiają do nas na warsztaty, często są ogromnie zagubieni. Nie wiedzą, na czym się oprzeć. Każdy - mama, babcia, media - mówi im coś innego. Rodzicielstwo w reklamach wygląda zupełnie inaczej, niż w rzeczywistości. Gdy rodzi się dziecko, bardzo dużo się zmienia. Dziecko zabiera rodzicom poczucie pełnej kontroli nad życiem. Rodzice niemowląt próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości, dopiero uczą się tego, jak dbać zarówno o potrzeby dziecka, jak i swoje. Wielu z nich zastanawia się, co robić, by nie przenosić do własnej rodziny niedobrych wzorców, według których funkcjonowała rodzina, z której pochodzą.

Co zmienia w życiu pary pojawienie się dziecka?

Przygotowanie do rodzicielstwa w szkołach rodzenia kończy się na porodzie. Przyszłym rodzicom trudno ogarnąć to, co będzie później. Często mają wyidealizowaną wizję, że np. dziecko scali ich związek. Tymczasem dziecko zmusza do przeorganizowania własnego życia i życia partnera. Oboje muszą zrezygnować z wielu potrzeb. Kiedy rodzi się dziecko, kobieta koncentruje się na nim. Często zapomina przy tym o swoich potrzebach, a tym bardziej - o potrzebach partnera. Poza tym połóg to okres wstrzemięźliwości seksualnej, a często już w ciąży para nie mogła uprawiać seksu z powodów medycznych... To wszystko sprawia, że partnerzy oddalają się od siebie.

I co wtedy?

Narodziny dziecka mogą spowodować, że ujawnią się czy nasilą trudności, które para wcześniej lekceważyła, przede wszystkim - brak umiejętności komunikowania się. Często ludzie usiłują się domyślać, czego partner czy partnerka oczekuje zamiast zapytać o to wprost. Gdy rodzi się dziecko, stają się mniej wyczuleni na swoje wzajemne potrzeby, ponieważ ich uwaga jest skierowana na dziecko.

Jak sobie z tym radzić?

Zachęcam rodziców do tego, by obydwoje angażowali się w opiekę nad dzieckiem. Niektóre obowiązki, takie jak kąpiel czy spacer, może przejąć mężczyzna, by kobieta miała trochę czasu dla siebie. W przeciwnym wypadku jej niezaspokojone potrzeby narosną i będą doskwierać coraz bardziej. Pojawi się poczucie frustracji, osamotnienia... A przecież kiedy potrzebę się zaspokoi, przestaje być aż tak ważna - kobieta niewyspana myśli tylko o tym, żeby się wyspać... Zachęcam więc, żeby dzielić nowe obowiązki. Kobiety też czasem zapominają o tym, że mężczyzna potrzebuje, by docenić jego pracę i wysiłek poświęcany na utrzymanie domu. Dla mężczyzny utrzymanie rodziny to duża odpowiedzialność.

Dlaczego tak trudno znaleźć kompromis?

Może dlatego, że nadal funkcjonuje mit Matki Polki. Nawet jeśli dzisiejsi trzydziestolatkowie już wiedzą, że własne potrzeby są ważne, często spotykają się z krytyką starszego pokolenia. I to rodzi dużo zamętu. Wiedzą już, że pierwsze trzy lata dziecka są najważniejsze dla jego rozwoju; że ważne by miało w tym czasie co najmniej jedną dobrą relację z kimś dorosłym. Ale kiedy właściwie mogą wrócić do pracy? Jakie rozwiązanie będzie najlepsze? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. To dylemat wielu kobiet, nawet jeśli nie wszystkie się do tego przyznają. Nieraz jedynym sposobem, żeby się przekonać, co jest najlepsze, jest spróbowanie tego. Czasem kobieta wraca do pracy, kiedy dziecko ma kilka miesięcy, a potem się przekonuje, że to nie dla niej, że źle się z tym czuje, i ostatecznie decyduje się zostać z dzieckiem z domu. Inna z kolei wróci do pracy, a wieczorami będzie w pełni oddana dziecku - i to też będzie dla nich dobre rozwiązanie.

Są wakacje, to chyba dobry czas dla rodziny?

Niekoniecznie. Ogromne oczekiwania co do tego, co ma się zdarzyć w czasie urlopu, to pułapka, w którą często wielu rodziców wpada. Jedni spodziewają się, że to będzie czas niezwykły, czas wielkiej radości, fantastycznie spędzony. Inni z kolei marzą o tym, żeby odpocząć i być bez dziecka. Coraz częściej spotykam się z tym, że kilkunastomiesięczne dzieci jadą na wakacje z dziadkami, a rodzice wyjeżdżają sami. Ja jednak sądzę, że dobrze jest czas wakacji spędzić razem. Te dziesięć miesięcy, które minęły od ostatnich wakacji, to bardzo dużo w życiu dziecka, które w tym czasie bardzo się rozwinęło. Warto to dostrzec i zachwycić się tym, jak nasze dziecko się zmieniło. Warto pobyć w nim w innych okolicznościach, niż te codzienne, dać sobie prawo do tego, żeby nic się nie działo.

Jak dobrze spędzić ten wspólny czas?

W czasie wyjazdu warto zadbać o to, by być dostępnym, by były takie chwile kiedy poświęcamy dziecku czas w stu procentach. Dla niego to sygnał, że może z nami dzielić się nie tylko swoją radością, ale także smutkiem. Często jest tak, że wspaniała zabawa kończy się wielkim płaczem. Rodzice mogą być tym zdezorientowani, tymczasem to bardzo zdrowa reakcja. Dziecko może wreszcie "odpłakać" smutki, które nosiło w sobie, odreagować napięcia. Wielką sztuką jest towarzyszyć dziecku w tym płaczu, być blisko niego, a nie obrażać się, że nie docenia naszych wysiłków. Dziecko je docenia, ale potrzebuje tego by móc podzielić się swoimi emocjami. Także tymi trudnymi. Gdy jesteśmy dla dziecka dostępni i dziecko przy nas płacze, to jest dla nas ogromny komplement - wszak płacze się tylko przy najbliższych.

Skąd tyle trudnych emocji w czasie urlopu?

W wakacyjnej sytuacji leży konflikt interesów: dzieci chcą jak najbardziej wykorzystać obecność rodziców, rodzice zaś często marzą po prostu o tym, by poleżeć na słońcu w spokoju... Tymczasem dla dziecka, wypoczywanie wiąże się z aktywnością. Chce robić babki z piasku, grać w piłkę, pobiec nad brzegiem morza. Może się więc zdarzyć, że po tych wakacjach będziemy bardzo zmęczeni... Ale ten aktywnie spędzony czas z dzieckiem to ładowanie akumulatorów na cały rok - i dla rodziców, i dla dziecka. Dzieci potem często do tego wracają we wspomnieniach.

Często rodzice muszą się dzielić opieką nad dzieckiem w czasie wakacji.

Tak, taka jest rzeczywistość naszego życia: rodzice mają mało urlopu, wakacje są długie, przedszkola są w lecie zamknięte... Najlepiej byłoby jednak, gdyby choć część wakacji dziecko spędziło z obojgiem rodziców. Wtedy może patrzeć na to, jak oni spędzają czas ze sobą, są razem. W ten sposób uczy się, jak spędzać czas z drugim człowiekiem. Aby w przyszłości mogło tworzyć dobre związki z innymi ludźmi, musi mieć okazję do obserwowania takich sytuacji. Dzieciaki uczą się od nas w każdej minucie naszego życia.

Dlaczego czasem tak trudno bawić się z dzieckiem?

Rodzice bardzo się teraz przejmują tym, by stymulować rozwój dziecka. Próbują przejąć inicjatywę i kontrolę nad zabawą. A zabawa ma prostu... bawić. Dziecko potrzebuje, by rodzic mu towarzyszył, a nie - wymyślał zabawy. Maluch może na przykład godzinami bawić się turlaniem piłeczki. Dla nas to nudne, a dla niego - fascynujące. Jeśli towarzyszymy dziecku i choć trochę oddajemy mu się w zabawie, dziecko nam to w przyszłości "odda" - bo właśnie w ten sposób uczy się, jak się bawić samodzielnie.

Jak organizować taką dobrą wspólną zabawę?

Starsze dziecko warto spytać - "No dobrze, to w co się chcesz bawić?". A dopiero gdy znudzi się wymyśloną przez siebie zabawą, zaproponować coś innego. Jeśli dziecko nie potrafi powiedzieć, w co by chciało się bawić, można zaproponować: "Teraz ja wymyślę zabawę, a potem ty wymyślisz". Jeśli kilkulatek chce ciągle tylko bawić się samochodzikami, przystańmy na to, a za jakiś czas zaproponujmy coś, co nam bardziej odpowiada: "Teraz pojeździmy, a potem poukładamy puzzle". Taka odmiana będzie z korzyścią dla dziecka, a rodzic nie będzie miał poczucia, że się poświęca.

Czego potrzebują dzieci?

Na warsztatach proponujemy czasem ćwiczenie związane z rozumieniem roli matki i ojca. Często pojawiają się wtedy nieco stereotypowe przekonania: mama przytula, pociesza, dba o dom, gotuje, sprząta, pielęgnuje dziecko, ale też - pracuje i realizuje się zawodowo. Ojciec to głowa rodziny, zapewnia jej utrzymanie, dyscyplinuje dzieci, karci, jest "straszakiem". Potem robimy to ćwiczenie z perspektywy dziecka. Prosimy uczestników, by przypomnieli sobie jakąś osobę dorosłą, przy której jak byli mali czuli się szczególnie dobrze. I wtedy dorośli mówią o ludziach, którzy im poświęcali czas, przytulali, pocieszali, z którymi można było się pośmiać, ale też którzy uczyli, co wolno, a czego nie wolno. Mieli czas, robili z nimi różne rzeczy - sprzątali, oglądali telewizję, chodzili na wyprawy do lasu... Jedna z uczestniczek opowiedziała o babci, z którą zbierała grzyby. Babcia pokazywała jej miejsca, gdzie mogą rosnąć dorodne okazy. Dzięki temu wnuczka też miała w swoim koszyczku trochę grzybów, mogła doświadczyć sukcesu. Takich właśnie dorosłych wokół siebie potrzebują nasze dzieci...

Dzieci spędzają z rodzicami tylko część swego życia. Warto dbać o relację z partnerem, by - gdy dzieci podrosną i odejdą z domu - nie okazało się, że zostaliśmy z kimś całkiem obcym...

Więcej o: