1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mama w czasach kryzysu. Wracać do pracy?

Nie ma idealnego, tego samego dla każdej matki, momentu, w którym najlepiej jest podjąć pracę zarobkową. Podpowiadamy, co warto rozważyć, zanim podpiszesz umowę.

Cenne 3 litery - z nimi zarobisz 9,5 tys. miesięcznie



Kryzys zmusza do podejmowania decyzji, które nie są łatwe. Dla jednej mamy będzie to konieczność powrotu do pracy zarobkowej tuż po skończeniu urlopu macierzyńskiego, dla innej rezygnacja z niej na dłużej niż planowała, bo uzna, że lepiej na wychowawczym przeczekać falę zwolnień. Zamiast się jednak martwić, że tak mało od nas zależy, zastanówmy się, jaka decyzja w tych trudnych czasach będzie najlepsza. Przygotowałyśmy pytania, które pomogą znaleźć rozwiązanie najlepsze dla ciebie i twojej rodziny.

Na co nas stać?

Jeśli uważasz, że ciężko wam będzie utrzymać się tylko z jednej pensji, twój powrót do pracy może się wydawać najlepszym rozwiązaniem. Zanim jednak postanowisz, że wracasz, oblicz, ile naprawdę zyskacie finansowo. Może po odjęciu pensji opiekunki i kosztu twoich dojazdów do pracy, zostanie wam niewielka suma? Taka, bez której moglibyście się obyć, ponosząc stosunkowo niewielkie wyrzeczenia.

Wiele zależy od sytuacji zawodowej twojego partnera. Jeśli jego etat jest zagrożony, bezpieczną opcją jest byście pracowali oboje. Albo jeśli to ty zarabiałaś więcej i miałaś bardziej stabilną pracę, lepiej, by to on wziął urlop wychowawczy. Inny pomysł to: ty zostajesz w domu z dzieckiem, a twój mąż bierze kilka nadgodzin w tygodniu, by załatać dziurę w domowym budżecie. Albo ty bierzesz jakieś zlecenia. Naturalnie nie w każdym zawodzie są takie możliwości, ale np. osoby, które dobrze znają angielski mogą robić tłumaczenia albo udzielać prywatnych lekcji, a księgowa może prowadzić rachunkowość niewielkiej firmie.

Jak to będzie?

Spróbuj sobie to wyobrazić. Począwszy od tego, jak zniesiesz rozłąkę z maluchem. Dla każdej mamy jest ona trudna, ale niektóre zupełnie sobie z nią nie radzą. W rezultacie w pracy są rozkojarzone, a w domu nie są w stanie cieszyć się czasem spędzanym z maluchem, bo zżera je poczucie winy. Mają problemy ze snem i są rozdrażnione. Sprawdź to już dziś. Na dwa dni w tygodniu zostaw dziecko z nianią albo babcią, jeśli to ona miałaby się nim opiekować. Może się bowiem okazać, że mimo szczerych chęci twoja mama nie radzi sobie z całodzienną opieką nad niemowlakiem. Albo ty nie jesteś w stanie znieść tego, że obca osoba, jaką jest niania, zajmuje się przez cały dzień twoim dzieckiem.

Zastanów się też, w jaki sposób podjęcie pracy wpłynie na to, jak będzie wyglądać twoja doba. Czy naprawdę dasz radę pracować codziennie osiem godzin, jeśli wstajesz w nocy do dziecka po kilka razy, a po powrocie zamiast odpocząć zajmujesz się dzieckiem i domem? Najpewniej przecież będziesz chciała maluchowi wynagrodzić swoją nieobecność, a z mężem chociaż porozmawiać przy późnym obiedzie. Może jednak wszystko nie jest takie straszne? Zastanówcie się wspólnie, jak będzie wyglądał podział obowiązków domowych między wami. Co ponad opiekę nad dzieckiem możecie zlecić niani (uwaga, to podnosi koszt jej wynagrodzenia), w czym mogą was wyręczyć inne osoby, np. czy niepracująca babcia lub sąsiadka może wam gotować (ustalcie na jakich warunkach) lub zaczniecie jeść obiady w stołówce, a zakupy spożywcze robić przez internet? Nie zakładaj optymistycznie, że poradzisz sobie na trzech etatach (matki, pani domu i pracownicy) bez wsparcia innych, przede wszystkim męża.

Jak dziecko poradzi sobie beze mnie?

Najlepiej jest u mamy. To wie nie tylko każde dziecko. Nie znaczy to jednak, że pod opieką innej osoby - czułej i empatycznej babci lub niani, maluchowi nie może być dobrze. Małe dzieci naprawdę mają ogromną zdolność przystowowania się do nowych warunków. To, jak malec zniesie twoją nieobecność, możesz do pewnego stopnia sprawdzić zanim pójdziesz do pracy. Miesiąc wcześniej zacznij przygotowywać dziecko do rozstań. Zwłaszcza jeśli będzie się nim opiekować obca mu osoba, czyli np. niania. Najpierw, przez tydzień, spędzajcie czas we trójkę. Potem zostawiaj dziecko z opiekunką na godzinę lub dwie i w końcu na cały dzień. Nie wpadaj w panikę, jeśli na początku będzie płakać. Najważniejsze, by z biegiem czasu coraz lepiej znosiło rozłąkę. Jeśli jednak przez miesiąc nie zauważysz żadnej poprawy, warto, byś poszukała przyczyny kłopotów. Może rzeczywiście dla twojego dziecka na rozstanie jest jeszcze za wcześnie. A może opiekunka nie najlepiej wywiązuje się ze swoich obowiązków albo... ty sama masz tak ogromny problem z rozłąką, że podświadomie przekazujesz malcowi swój niepokój.

Jeśli karmisz piersią pewnie boisz się, że dziecko będzie miało problem z przestawieniem się na jedzenie z kubeczka lub smoczka. Dziecko zaakceptuje nowy sposób karmienia, tylko musisz je z nim zapoznać odpowiednio wcześniej. Niektórym mamom udaje się w czasie pracy odciągać pokarm i przez długi czas karmić w sposób mieszany (swoimi doświadczeniami dzielą się na forum edziecko.pl). Pamiętaj, że już półrocznemu dziecku można podawać nowe, nie tylko mleczne potrawy - raz dziennie zupkę, kaszkę z musem owocowym, purre z warzyw. Najlepiej oczywiście byś to ty wcześniej zapoznała je z nowym smakiem, konsystencją i łyżeczką.

Jak znosisz całodzienną opiekę nad dzieckiem?

Jeśli od porodu w pojedynkę niemal przez 24 godziny na dobę zajmujesz się dzieckiem, masz prawo mieć dość. To zmęczenie, rutyna i brak kontaktu z innymi często wypycha kobiety z powrotem do pracy tuż po urlopie macierzyńskim. Na szczęście etat to nie jedyne rozwiązanie. Zastanów się, co musiałoby się stać, żebyś była gotowa zostać w domu z dzieckiem. Może np. wystarczyłoby, żebyś miała dwa popołudnia w tygodniu tylko dla siebie na kurs grafiki komputerowej lub wyjście ze znajomymi? Porozmawiaj o tym z partnerem. Ustalcie, kto mógłby przejąć opiekę nad dzieckiem - on, płatna opiekunka, któraś z waszych mam?

Nie staniesz się gorszą matką, jeśli zadbasz o swoje potrzeby, przeciwnie "szczęśliwe dzieci to te, które mają szczęśliwych rodziców". Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele może na tym zyskać wasze dziecko.

Jeśli jednak masz poczucie, że wręcz dusisz się, spędzając całe dnie z dzieckiem, to może rzeczywiście dla wszystkich lepiej będzie, gdy wrócisz do pracy?

Jak ważna jest dla ciebie praca zawodowa?

Jeśli w pracy mogłaś się rozwijać i cieszyły cię zawodowe wyzywania, to na urlopie wychowawczym może ci tego brakować. Z drugiej strony, niemal wszystkie kobiety mówią, że po urodzeniu dziecka zmieniają się im priorytety. I choć nadal chcą pracować zawodowo i odnosić sukcesy, to nie kosztem dziecka. Zastanów się, czy przez pewien czas, np. kilkunastu miesięcy, mogłabyś pracować na część etatu. Zanim jednak to zaproponujesz pracodawcy, sprawdź jakie jest podejście szefa do tego. Może okazać się, że chce mieć mniej pracowników, ale za to na pełen etat, albo wręcz przeciwnie - woli zatrudniać na część etatu. Zastanów się też, co w twojej branży i na twoim stanowisku oznacza roczna, dwu- albo trzyletnia przerwa. Czy po powrocie będziesz musiała zaczynać niemal wszystko od początku? Czy jest ryzyko, że "nie wskoczysz"? A może przeciwnie szybko wszystko wróci do normy, bo wykonujesz pracę, w której liczy się przede wszystkim twoje wcześniejsze doświadczenie?

Jeśli wiesz, że twoja firma masowo zwalnia pracowników, to może lepiej przeczekać ten trudny okres na wychowawczym? I w tym czasie podjąć np. studia podyplomowe. Będziesz miała poczucie, że się rozwijasz, a przy okazji podniesiesz kwalifikacje.

Oczywiście może zdarzyć się też tak, że właśnie teraz otrzymasz zawodową szansę. Twój przełożony zaoferuje ci awans, pod warunkiem że zaraz po macierzyńskim wrócisz do pracy. Pamiętaj jednak, że nowe zadania i obowiązki wymagają też większego zaangażowania. Jeśli, by im podołać będziesz musiała na początku zostawać po godzinach albo brać pracę do domu to może warto poczekać na kolejną szansę?

Zanim jednak zrezygnujesz, zapytaj męża, czy może wyhamować zawodowo i w większym stopniu przejąć twoje dotychczasowe obowiązki przy dziecku i w domu? To może być bardzo dobre dla was obojga rozwiązanie (pary, w których oboje rodzice sprawują intensywną opiekę nad dzieckiem rozstają się znacznie rzadziej).

Co o tym sądzą twoi bliscy?

Warto sobie uświadomić, jakie mają poglądy chociażby po to, by ocenić, czy decyzja, którą chcesz podjąć naprawdę wynika z twoich potrzeb czy z presji, jaką wywiera na tobie otoczenie. Przepowiednia mamy: "wracaj do pracy, będziesz mieć lepszą pozycję w małżeństwie. Mężczyźni nigdy nie doceniają tego, co kobiety robią dla rodziny" może nie sprawdzić się w twoim życiu. Nie masz też obowiązku powielać modelu, który realizowały kobiety w rodzinie twego męża i np. przez trzy pierwsze lata życia dziecka zajmować się tylko nim i domem. Kierowanie się stereotypami, tym co "robią wszyscy", to często droga na manowce.

Oczywiście decyzja o twoim powrocie do pracy wpłynie na wszystkich członków twojej rodziny, warto więc uwzględnić ich zdanie. Jednak główne konsekwencje będziesz ponosić ty, więc to ty masz prawo do ostatniego słowa. A także do jego zmiany, jeśli uznasz, że pierwszy wybór nie był najszczęśliwszy.



Więcej o: