Jak się mądrze spierać w małżeństwie
- Udany związek? Oto 7 zasad jak go osiągnąć (09-02-10, 14:03)
- Czy kłócić się przy dziecku? (08-09-09, 17:33)
- Czas dla dwojga (12-03-09, 15:38)
- Ocalić bliskość po narodzinach dziecka (06-08-08, 16:28)
- Jak ułożyć sobie dobre relacje z teściową (05-03-10, 02:00)
- Partnerstwo w obowiązkach (10-10-06, 14:39)
- Czy można kłócić się przy dzieciach? (01-05-04, 00:00)
Nie wiesz, jak poradzić sobie w trudnej sytuacji, jak przetrwać kryzys? Psychoterapeutka Agnieszka Iwaszkiewicz odpowie na Twoje pytania na forum edziecko.pl
>"Przyjdź na chwilę do kuchni. Chciałabym, żebyś wcześniej wracał z pracy i pomagał mi przy dziecku". Czy to dobry początek rozmowy?
Fatalny. Chociaż częsty. Nie byłabym zdziwiona, gdyby on odpowiedział: "Nie mogę wracać wcześniej, więc nie ma o czym mówić". Ona zadziałała z zaskoczenia. Oznajmiła, że chce rozmawiać tu i teraz. Nie dała partnerowi czasu na przygotowanie się i, jeśli to ona spędza więcej czasu w kuchni, zaprosiła na swój teren. Najgorsze jednak, że od razu zamknęła problem. Zasugerowała, że celem rozmowy ma być przekonanie partnera do jej pomysłu, a nie poszukiwanie rozwiązania dobrego dla obojga.
Jak więc dobrze zacząć taką ważną rozmowę?
Chociażby: "Chciałabym porozmawiać o tym, jak podzielić obowiązki, żeby każdemu z nas to odpowiadało. Kiedy ci pasuje?". Tak sformułowany temat jest neutralny, a partner ma wpływ na to, gdzie i kiedy odbędzie się rozmowa.
Jakie miejsce i czas wybrać?
Warto się spotkać wtedy, gdy obie strony nie będą się nigdzie śpieszyć, i tam, gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał. Jeśli ta rozmowa ma być inna niż zwykle, warto odbyć ją w zupełnie innych okolicznościach, np. zamiast jak zawsze wieczorem w sypialni, podyskutować po południu w łazience. Albo wybrać się do kawiarni, gdzie obie strony są na neutralnym gruncie.
Zachęcałabym też do poruszania trudnych tematów wtedy, gdy między partnerami jest dobrze. Kiedy są na siebie wściekli, niech każdy napisze na kartce, co się stało i co czuje, ale z rozmową lepiej poczekać, aż emocje opadną. Wtedy obydwoje będą traktować się z większym zrozumieniem, więc dyskusja będzie bardziej owocna.
Kobiety często narzekają, że mężczyźni w ogóle nie chcą rozmawiać. Co, jeśli i nasz odmówi?
Spytajmy go o powód. Może nie odpowiada mu, że rozmowy ciągną się godzinami albo kończą krzykiem lub płaczem? Może więc wystarczy ustalić, że to zajmie tylko pół godziny albo że nikt nie będzie podnosić głosu? Jeśli on twierdzi, że temat jest zbyt błahy, wytłumaczmy, jak bardzo istotny jest dla nas. Kiedy i to go nie przekona, zapytajmy wprost: "Czy naprawdę uważasz, że moje potrzeby nie są ważne?". Zwykle jeśli kobieta nie atakuje, tylko mówi o swoich uczuciach, partner godzi się na rozmowę.
Jak ją zacząć?
Można zacząć od pozytywnego, ale koniecznie prawdziwego komunikatu, np. "Chciałam z tobą porozmawiać, bo do tej pory mogłam na ciebie liczyć...". Potem powiedzmy o tym, co czujemy i czego nam brakuje - np. wypoczynku, adoracji, towarzystwa... Skoncentrujmy się na sobie, nie na partnerze. Nie wyliczajmy, co on robi źle i co robić powinien. Zamiast: "Jest mi smutno, bo wieczorami siedzisz w pracy", powiedzmy: "Czuję się osamotniona, brakuje mi twojego towarzystwa."
A czy sprecyzować ("Kiedy w zeszłym tygodniu wróciłeś tak późno, byłam na ciebie wściekła.")?
Jeśli chcemy szukać rozwiązania dla złożonego problemu, a nie rozmawiać o jednym spóźnieniu, nie wracajmy do przeszłości. Przynajmniej nie na początku rozmowy, bo zmieni się ona w wypominanie sobie win. Na tym etapie nie należy też proponować żadnych rozwiązań, tylko zapytać partnera, jak on widzi całą sytuację. Postarajmy się wysłuchać go z "ciekawością dziecka". Nie zakładajmy, że wiemy, co powie i co ma na myśli. Nie przerywajmy. Kiedy mówi, nie zastanawiajmy się, co odpowiedzieć. Możemy natomiast zadawać dodatkowe pytania, np. co rozumie przez czas dla siebie, którego mu brakuje. Kiedy każde opowie o swoich pragnieniach, można wspólnie myśleć nad rozwiązaniem.
Szukać kompromisu?
Nie. Typowym przykładem kompromisu jest sytuacja, kiedy jedno chce jechać nad morze, a drugie w góry, i zapada decyzja: "Jedziemy nad jeziora" albo "Jedziemy na tydzień tu i tydzień tu". Nikt nie jest z tego w pełni zadowolony. Tymczasem chodzi o to, by znaleźć rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla obojga.
Mam wrażenie, że to często nierealne.
Bo pani myśli o godzeniu dwóch sprzecznych rozwiązań, a nie potrzeb. Nie znajdzie się dobre wyjście, jeśli jedno upiera się: "Chcę, żebyś wracał z pracy o 17", a drugie: "Chcę wracać z pracy o 19". Jeśli jednak jedno mówi: "Czuję się osamotniona. Brakuje mi twojego towarzystwa", a drugie: "Potrzebuję więcej czasu dla siebie", to zwykle da się to pogodzić. Kiedy obie strony wyjaśnią, co takiego mają na myśli, może się okazać, że ją uszczęśliwi wspólne wyjście do kina raz w tygodniu, a jego - piątkowy wieczór z kolegami. No i teraz wystarczy raz w tygodniu załatwić kogoś do opieki nad dzieckiem i zapłacić komuś za pomoc w sprzątaniu czy gotowaniu w piątek, kiedy to ona jest cały dzień sama z maluchem. Bywa, że rozwiązanie jest jeszcze prostsze. Np. ona nic, tylko sprząta, a on i tak po powrocie z pracy narzeka na bałagan. Zwykle kończy się kłótnią. Kiedy dochodzi do spokojnej rozmowy, okazuje się, że on ma na myśli porozrzucane po domu ubranka. Ona pyta: "To znaczy, że jak tylko powkładam je do szafek, będziesz zadowolony?". "Naturalnie." - odpowiada on.
Ale zdarza się, że żadna ze stron nie potrafi uwolnić się od swojej wizji życia rodzinnego...
Tak bywa z ludźmi, którzy kurczowo trzymają się stereotypów, mają jasno sprecyzowane poglądy na temat tego, co wszyscy ludzie robić powinni. Tu jedna rozmowa nie wystarczy, by coś zmienić. To musi być proces. W dyskusji z taką osobą trzeba uparcie powtarzać: "Nie mówmy o wszystkich. Porozmawiajmy o nas". Jeśli mężczyzna twierdzi np., że kobieta nie powinna wracać do pracy, nim dziecko skończy trzy lata, powiedzmy: "Ale dla mnie kariera też jest ważna. Czuję się źle, spędzając całe dnie tylko z dzieckiem. Brakuje mi kontaktów z dorosłymi i pracy zawodowej. Nie chcę w ten sposób żyć". Zapytajmy, co by nam poradził.
- 41 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Jak się mądrze spierać w małżeństwie
roma_2000
13.04.09, 00:26
A mój mąż ma ochotę "rozmawiać o nas" tak mniej więcj raz na pół roku - ma ochotę to żle powiedziane, zmusza się albo nie wiem co on tam czuje, ale mniej więcej z taką częstotliwością nam »
-
365 dni zmysłowego seksu - Paget Lou
jolusia2604
16.04.09, 23:12
365 dni zmysłowego seksu to książka napisana z myślą o partnerach pragnących podtrzymywać żar namiętności przez cały czas trwania związku, czerpać radość i satysfakcję z uprawiania seksu. »
-
Jak się mądrze spierać w małżeństwie - ja nie wiem
jestem.dobry
23.04.09, 11:18
Moja żona zaczyna "poważną rozmowę" w taki sposób, że właściwie ją w tym samym momencie kończy. Niemal zawsze "chce porozmaiwać", jak jest nabuzowana złością. Od razu rozpoczyna od ataku na »
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletter





