Wszystkie dzieci lubią spać z rodzicami. Niemowlęta uwielbiają wtulać się w mamę, czuć jej ciepło, dający poczucie bezpieczeństwa znajomy zapach i uspokajające bicie serca. Jednak zamiana małżeńskiego łóżka na rodzinne gniazdo ma zarówno plusy, jak i minusy.
5 x TAK W rodzinnym łóżku i ty i dziecko możecie liczyć na spokojną noc. Czując malucha przy sobie, będziesz pewna, że jest bezpieczny i zadowolony. Nie musisz nerwowo podbiegać do łóżeczka malucha za każdym razem, gdy westchnie. Dziecko śpiące przy tobie wie, że nic mu nie grozi i jest spokojniejsze.
Nic nie budzi tyle ciepłych uczuć i czułości, co bliskość śpiącego dziecka. Tych chwil nikt wam nie odbierze. Zapracowany tata, późno wracający do domu, śpiąc z dzieckiem też ma szansę nawiązać z nim bliższą więź.
Jeśli karmisz piersią, możesz to robić prawie przez sen, bez wstawania z łóżka. W efekcie jesteś wyspana i w dzień - zamiast odsypiać w czasie drzemek malucha - masz trochę czasu dla siebie.
Łatwiej po przerwie na karmienie uśpić dziecko, którego nie trzeba podnosić do góry i odkładać do zimnego łóżeczka. Większość niemowląt bez problemów zasypia przy piersi, pod ciepłą, nagrzaną ciałami rodziców kołdrą.
Wspólne spanie z niemowlęciem oznacza koniec stereotypowego małżeńskiego seksu. Musicie poszukać ciekawszych miejsc do uprawiania miłości niż wasze łóżko. Takie wyzwanie może dodać waszemu związkowi pikanterii, tak potrzebnej po narodzinach dziecka.
5 x NIE Maluch, który posmakuje przyjemności spania z rodzicami, łatwo z niej nie zrezygnuje. Jeśli przegapisz moment "przeprowadzki", może okazać się, że pięciolatek wciąż będzie rezydował w twojej sypialni.
Obecność dziecka w łóżku może ograniczyć bliskość między rodzicami. Kiedy w środku śpi maluch, trudno o intymność - nie tylko o
seks, ale również rozmowy i przytulanie.
Czasami niewyspani ojcowie przenoszą się z ciasnego na kanapę. Jeśli to rozwiązanie tymczasowe i odpowiada wam obojgu, nie ma powodu do niepokoju. Nie pozwól jednak, żeby ta sytuacja przyczyniła się do pogorszenia stosunków między wami, uważaj czy nie oddalacie się od siebie.
Jeśli masz lekki sen, będziesz budziła się za każdym razem, kiedy dziecko się poruszy lub mruknie przez sen. W efekcie skończysz noc niewyspana. Do dziecka śpiącego w swoim łóżeczku najprawdopodobniej wstaniesz dopiero wtedy, kiedy zacznie głośno płakać.
Niektórzy lekarze uważają, że spanie z dzieckiem może być dla niego niebezpieczne. Przypadki przygniecenia niemowlęcia przez matkę zdarzają się naprawdę sporadycznie, nie musisz więc obawiać się, że ci się to przydarzy. Jednak ze względu na bezpieczeństwo malucha nigdy nie bierz go do łóżka, jeśli jedno z was piło alkohol lub brało środki nasenne.
Łóżko na łóżeczko Spanie najpierw z noworodkiem, a później z niemowlęciem jest dla wielu rodziców po prostu wygodne. Jednak przychodzi taki moment, kiedy robi się uciążliwe. Jak poznać, że przyszedł czas, żeby maluch nauczył się zasypiać sam, w swoim łóżeczku? Spaliśmy razem z córką przez pierwsze sześć miesięcy jej życia. Budziła się zwykle dwa razy w nocy, dostawała pierś i od razu zasypiała. Jednak kiedy skończyła pół roku, zaczęła domagać się karmienia co godzinę. Po kilku pociągnięciach zasypiała, żeby za chwilę znów się obudzić. Rano wszyscy troje wstawaliśmy wykończeni. Zrozumiałam, że przyszedł czas na przeprowadzkę do jej własnego łóżeczka. Córeczka prawie nie protestowała. A dzięki temu, że obie byłyśmy wypoczęte, mogłam poświęcić jej więcej czasu w dzień i jej potrzeba bliskości była w ten sposób zaspokajana. Dziś ma prawie cztery lata i od tamtego momentu spędziła w naszym łóżku zaledwie kilka nocy, kiedy była chora.
Magda
Przez siedem miesięcy po urodzinach synek spał z nami w małżeńskim łóżku. Przez ten czas prawie nie uprawialiśmy seksu, nie mieliśmy też czasu na intymne rozmowy i pieszczoty. Skupialiśmy się tylko na byciu rodzicami. Zaczęliśmy się z mężem od siebie oddalać. Żeby przywrócić nam status małżonków, wyekspediowaliśmy syna do jego pokoju, chociaż wcale nie miał na to ochoty. Kiedy synek płakał, mąż wchodził do niego, uspokajał go i wychodził, stopniowo wydłużając przerwy między tymi "spotkaniami". Już trzecią noc syn przespał spokojnie. Od tamtej pory mały śpi u siebie, a my odzyskaliśmy dawną bliskość.
Anna