Sylwester w pieluchach
28.12.2008
, aktualizacja: 28.12.2009 11:22
W Sylwestra większość z nas nawet, jeśli w głębi duszy ma ochotę poleżeć pod kołderką, stara się, żeby ta noc była naprawdę szampańska. A co z tymi, którzy muszą wysłać swoje potomstwo do krainy snów, żeby w ogóle mieć szansę się zabawić?
ZOBACZ TAKŻE
- Chandra po świętach (28-12-09, 14:11)
- Przez te dziesięć lat się wyszalałam (28-11-08, 18:38)
- Mój pierwszy bal (15-07-08, 14:44)
- Kinderbal w stylu galaktycznym (22-01-08, 13:15)
- Bale karnawałowe dla dzieci (07-01-08, 11:21)
- Kinderparty (27-12-07, 00:00)
Dzieci i szampańska zabawa? W umysłach większości z nas na myśl o takim zestawieniu pojawia się wielki czerwony znak nierówności. A jednak zdarza się, że spotykamy na balu oszałamiająco elegancką matkę pięciorga dzieci, szalenie dowcipnego ojca niemowlaka czy beztroską parę, która na co dzień wychowuje bliźniaczki. W błyskotliwej rozmowie nie wspominają ani słowem o dzieciach. Więc co się z nimi dzieje w Sylwestra?
Ściany całe w szampanie piccolo
Najpopularniejsze rozwiązanie to zostawienie dzieci pod opieką kogoś z rodziny, zazwyczaj osoby starszej, która "rozumie młodych". Albo, wręcz przeciwnie, młodszej od nas, takiej, którą można zaszantażować albo przekupić.
Do babci, dziadka lub cioci zawozi się dziecko najedzone i wyspane, dbając o to, żeby robiło wrażenie grzecznego. Stopień grzeczności zależy oczywiście od intensywności codziennych kontaktów: jeśli widują się często, trudno udawać, że dziecko zapewni spokój w ten wyjątkowy czas i zaśnie o dwudziestej drugiej. Ale jeśli dziecko rzadko spotyka ciocię czy wujka, którzy w tę jedną noc będą pełnić rolę opiekunów, planujemy wszystko bardzo dokładnie. Robimy to we własnym interesie: aby nikt nie wyrwał nas brutalnie z szalonego tańca telefonem o treści: "Przyjeżdżaj, nie radzę sobie!".
- Dwa lata temu przeżyłem sylwestrowy koszmar - opowiada Władek. - Nieopatrznie zostawiłem córkę pod opieką dziadka, który przyleciał na święta ze Stanów i widział ją po raz pierwszy w życiu. No i owszem, przypadli sobie do gustu... Ale kiedy wróciłem, zastałem moje mieszkanie w potwornym stanie: wszędzie walało się konfetti, ściany były porysowane i zalane szampanem piccolo, podłoga lepiła się od rozgniecionych owoców a dziadek i wnuczka zaśmiewali się do rozpuku przy Szreku. Chociaż była piąta rano.
Jeśli dzieckiem opiekuje się osoba, której nie darzymy zbyt wielkim respektem - i na "Nie radzę sobie!" chętnie odpowiemy: "To spróbuj sobie poradzić" - mimo wszystko i tak przez większość nocy będziemy się martwić o los wszystkich zainteresowanych. Czy dziecko chciało zjeść kolację, czy nie zostawiono go samego w pokoju na pastwę głupawych bajek? Czy rozmazało jajko na czole młodego wujaszka, a może to on postanowił domalować mu wąsy, śmiejąc się przy tym tak upiornie, że doprowadził je do histerii?
Niezależnie od stopnia zaufania, zażyłości czy wiary w zdolności adaptacyjne dziecka, korzystanie z czyjejś przysługi ma jedną wielką wadę: ściąga na nas wyrzuty sumienia. Że zabieramy komuś tę wyjątkową noc. Że po to, żebyśmy my mogli się bawić, ktoś inny musi Sylwestra spędzać w kapciach. Dlatego część rodziców decyduje się na usługi stałej lub dorywczej niani. Płacąc konkretną sumę, wierzą, że niania potraktuje ten czas jak czas pracy. To dobry pomysł, choć niestety nie zawsze się sprawdza.
- Nasza niania zgodziła się zostać z dziećmi, ale od początku trochę kręciła nosem - mówi Ola. - To powinno już wtedy być dla nas lampką alarmową. Ale jednak pojechaliśmy na imprezę do znajomych, niedaleko domu. Po północy postanowiłam wrócić, żeby przebrać się w coś wygodniejszego niż sukienka bez ramiączek. Zastałam nianię bawiącą się w najlepsze z przyjaciółką, a dzieci w drugim pokoju oglądające jakieś okropne filmy akcji.
Szaleństwo do dziewiętnastej
Bojąc się tego typu sytuacji, część rodziców decyduje się na skorzystanie z usług profesjonalnych instytucji. Niektóre prywatne przedszkola oferują sylwestrową opiekę nad dziećmi. Zazwyczaj jednak jest ona zarezerwowana dla stałych wychowanków. Rodzice w nagłej potrzebie mogą też skorzystać ze specjalnych centrów zabaw, nakierowanych na to, żeby zajmować się dziećmi trafiającymi tam w wyjątkowych sytuacjach. Nawet jeśli znajdziemy już takie miejsce i okaże się, że spełnia ono wszystkie wymogi rodziców, problem może pojawić się po stronie dziecka. Jeśli nie zna tego miejsca, może trzydzieści sekund po tym, jak wypachnieni i we wspaniałych kreacjach, zostawimy je w kolorowej sali, wybiec z rozdzierającym krzykiem: "Nie chcę tu byyyyyyć!".
Przekonać dziecko do nieznanych okoliczności można wtedy, gdy nieznane jest jednocześnie ponadprzeciętnie atrakcyjne. Od kilku lat nieśmiało pojawiają się u nas bale sylwestrowe dla dzieci, które w zachodnich krajach są już dosyć popularne. Niestety, zazwyczaj organizowane są po południu, w godzinach zwykłej dziecięcej aktywności, z założeniem, że w nocy dzieci będą spać. Skorzystanie z balu może umożliwić nam swobodne przygotowania do nocnego szaleństwa - zostawiamy dzieci na miejscu i odbieramy po kilku godzinach, albo wysyłamy je tam z opiekunką, która o 19:00 przyprowadzi je do domu i pomknie sama się szykować. Ale jeśli liczymy na to, że uda się wysłać milusińskich na bal specjalnie dla nich, żeby móc udać się beztrosko na bal zarezerwowany dla dorosłych... to raczej się przeliczymy.
Spontanicznie pozostać w domu
Jeśli mamy dosyć kluczenia pomiędzy narażeniem się ukochanej ciotuchnie a umieraniem z niepokoju o zostawione w przygodnym miejscu maleństwo, zamiast sylwestrowych strategii izolacyjnych możemy zastosować integrację.
- W tym roku postanowiliśmy zaszaleć - opowiada Weronika. - Już w Wigilię wystartowaliśmy całą rodziną do Egiptu. Spędzimy tutaj też Sylwestra. Dzieci będą się bawić z innymi dziećmi w sali obok, pod opieką polskich niań specjalnie wynajętych przez hotel, a my będziemy szaleć do białego rana! I to bez strachu, że nam się maluchy przeziębią przy otwartym oknie.
Taki sposób na to, żeby mieć i rybki, i akwarium, jest świetny także dla dzieci. Dzięki temu mają poczucie, że są darzone szacunkiem a ich potrzeby respektowane. Mając dzieci w Sylwestra u boku, trzeba oczywiście pamiętać, że te potrzeby są najróżniejsze. Ale dla świadomości, że jesteśmy fajni, niestandardowi i dobrze sobie radzimy, warto nawet zaryzykować bezustanne pytania: "Co pijesz? Dasz spróbować?" gdy trzymamy w ręku ulubionego drinka.
Czasami jednak uwzględnianie dziecka w planach sylwestrowych zamiast dać nam poczucie wolności i kreatywności, kończy się całkowitym fiaskiem. I to wcale nie dlatego, że dziecko zaczyna wrzeszczeć w nieodpowiednim momencie albo któreś z towarzyszy zabawy zgorszy się zrobioną przez nie kupą. Jak z autopsji wie dobrze większość rodziców, dzieci często chorują.
- Mieliśmy wyjechać z synkiem na Mazury do wielkiego domu znajomych - żali się Magda. - Miała być świetna zabawa dla dorosłych, miało być też kilkoro innych dzieci. Mogłyby robić, co chciały, bo dom jest duży, bezpieczny i pełen zabawek. To miał być pierwszy nasz taki Sylwester, bo do tej pory synek był za mały. I cóż? Wszystko spełzło na panewce, bo od pierwszego dnia świąt synek gorączkuje. I znowu, jak co roku, wypożyczymy filmy, kupimy lody i będziemy próbować wykrzesać z siebie szampański nastrój pod kołdrą.
Gdzie ematka bawi się na Sylwestra?
>Ściany całe w szampanie piccolo
Najpopularniejsze rozwiązanie to zostawienie dzieci pod opieką kogoś z rodziny, zazwyczaj osoby starszej, która "rozumie młodych". Albo, wręcz przeciwnie, młodszej od nas, takiej, którą można zaszantażować albo przekupić.
Do babci, dziadka lub cioci zawozi się dziecko najedzone i wyspane, dbając o to, żeby robiło wrażenie grzecznego. Stopień grzeczności zależy oczywiście od intensywności codziennych kontaktów: jeśli widują się często, trudno udawać, że dziecko zapewni spokój w ten wyjątkowy czas i zaśnie o dwudziestej drugiej. Ale jeśli dziecko rzadko spotyka ciocię czy wujka, którzy w tę jedną noc będą pełnić rolę opiekunów, planujemy wszystko bardzo dokładnie. Robimy to we własnym interesie: aby nikt nie wyrwał nas brutalnie z szalonego tańca telefonem o treści: "Przyjeżdżaj, nie radzę sobie!".
- Dwa lata temu przeżyłem sylwestrowy koszmar - opowiada Władek. - Nieopatrznie zostawiłem córkę pod opieką dziadka, który przyleciał na święta ze Stanów i widział ją po raz pierwszy w życiu. No i owszem, przypadli sobie do gustu... Ale kiedy wróciłem, zastałem moje mieszkanie w potwornym stanie: wszędzie walało się konfetti, ściany były porysowane i zalane szampanem piccolo, podłoga lepiła się od rozgniecionych owoców a dziadek i wnuczka zaśmiewali się do rozpuku przy Szreku. Chociaż była piąta rano.
Jeśli dzieckiem opiekuje się osoba, której nie darzymy zbyt wielkim respektem - i na "Nie radzę sobie!" chętnie odpowiemy: "To spróbuj sobie poradzić" - mimo wszystko i tak przez większość nocy będziemy się martwić o los wszystkich zainteresowanych. Czy dziecko chciało zjeść kolację, czy nie zostawiono go samego w pokoju na pastwę głupawych bajek? Czy rozmazało jajko na czole młodego wujaszka, a może to on postanowił domalować mu wąsy, śmiejąc się przy tym tak upiornie, że doprowadził je do histerii?
Niezależnie od stopnia zaufania, zażyłości czy wiary w zdolności adaptacyjne dziecka, korzystanie z czyjejś przysługi ma jedną wielką wadę: ściąga na nas wyrzuty sumienia. Że zabieramy komuś tę wyjątkową noc. Że po to, żebyśmy my mogli się bawić, ktoś inny musi Sylwestra spędzać w kapciach. Dlatego część rodziców decyduje się na usługi stałej lub dorywczej niani. Płacąc konkretną sumę, wierzą, że niania potraktuje ten czas jak czas pracy. To dobry pomysł, choć niestety nie zawsze się sprawdza.
- Nasza niania zgodziła się zostać z dziećmi, ale od początku trochę kręciła nosem - mówi Ola. - To powinno już wtedy być dla nas lampką alarmową. Ale jednak pojechaliśmy na imprezę do znajomych, niedaleko domu. Po północy postanowiłam wrócić, żeby przebrać się w coś wygodniejszego niż sukienka bez ramiączek. Zastałam nianię bawiącą się w najlepsze z przyjaciółką, a dzieci w drugim pokoju oglądające jakieś okropne filmy akcji.
Szaleństwo do dziewiętnastej
Bojąc się tego typu sytuacji, część rodziców decyduje się na skorzystanie z usług profesjonalnych instytucji. Niektóre prywatne przedszkola oferują sylwestrową opiekę nad dziećmi. Zazwyczaj jednak jest ona zarezerwowana dla stałych wychowanków. Rodzice w nagłej potrzebie mogą też skorzystać ze specjalnych centrów zabaw, nakierowanych na to, żeby zajmować się dziećmi trafiającymi tam w wyjątkowych sytuacjach. Nawet jeśli znajdziemy już takie miejsce i okaże się, że spełnia ono wszystkie wymogi rodziców, problem może pojawić się po stronie dziecka. Jeśli nie zna tego miejsca, może trzydzieści sekund po tym, jak wypachnieni i we wspaniałych kreacjach, zostawimy je w kolorowej sali, wybiec z rozdzierającym krzykiem: "Nie chcę tu byyyyyyć!".
Przekonać dziecko do nieznanych okoliczności można wtedy, gdy nieznane jest jednocześnie ponadprzeciętnie atrakcyjne. Od kilku lat nieśmiało pojawiają się u nas bale sylwestrowe dla dzieci, które w zachodnich krajach są już dosyć popularne. Niestety, zazwyczaj organizowane są po południu, w godzinach zwykłej dziecięcej aktywności, z założeniem, że w nocy dzieci będą spać. Skorzystanie z balu może umożliwić nam swobodne przygotowania do nocnego szaleństwa - zostawiamy dzieci na miejscu i odbieramy po kilku godzinach, albo wysyłamy je tam z opiekunką, która o 19:00 przyprowadzi je do domu i pomknie sama się szykować. Ale jeśli liczymy na to, że uda się wysłać milusińskich na bal specjalnie dla nich, żeby móc udać się beztrosko na bal zarezerwowany dla dorosłych... to raczej się przeliczymy.
Spontanicznie pozostać w domu
Jeśli mamy dosyć kluczenia pomiędzy narażeniem się ukochanej ciotuchnie a umieraniem z niepokoju o zostawione w przygodnym miejscu maleństwo, zamiast sylwestrowych strategii izolacyjnych możemy zastosować integrację.
- W tym roku postanowiliśmy zaszaleć - opowiada Weronika. - Już w Wigilię wystartowaliśmy całą rodziną do Egiptu. Spędzimy tutaj też Sylwestra. Dzieci będą się bawić z innymi dziećmi w sali obok, pod opieką polskich niań specjalnie wynajętych przez hotel, a my będziemy szaleć do białego rana! I to bez strachu, że nam się maluchy przeziębią przy otwartym oknie.
Taki sposób na to, żeby mieć i rybki, i akwarium, jest świetny także dla dzieci. Dzięki temu mają poczucie, że są darzone szacunkiem a ich potrzeby respektowane. Mając dzieci w Sylwestra u boku, trzeba oczywiście pamiętać, że te potrzeby są najróżniejsze. Ale dla świadomości, że jesteśmy fajni, niestandardowi i dobrze sobie radzimy, warto nawet zaryzykować bezustanne pytania: "Co pijesz? Dasz spróbować?" gdy trzymamy w ręku ulubionego drinka.
Czasami jednak uwzględnianie dziecka w planach sylwestrowych zamiast dać nam poczucie wolności i kreatywności, kończy się całkowitym fiaskiem. I to wcale nie dlatego, że dziecko zaczyna wrzeszczeć w nieodpowiednim momencie albo któreś z towarzyszy zabawy zgorszy się zrobioną przez nie kupą. Jak z autopsji wie dobrze większość rodziców, dzieci często chorują.
- Mieliśmy wyjechać z synkiem na Mazury do wielkiego domu znajomych - żali się Magda. - Miała być świetna zabawa dla dorosłych, miało być też kilkoro innych dzieci. Mogłyby robić, co chciały, bo dom jest duży, bezpieczny i pełen zabawek. To miał być pierwszy nasz taki Sylwester, bo do tej pory synek był za mały. I cóż? Wszystko spełzło na panewce, bo od pierwszego dnia świąt synek gorączkuje. I znowu, jak co roku, wypożyczymy filmy, kupimy lody i będziemy próbować wykrzesać z siebie szampański nastrój pod kołdrą.
- 22 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Sylwester w pieluchach
deela
30.12.08, 23:45
nie ma to jak zerznac z emamowych watkow i napisac pseudoodkrywczy artykul»
-
albo dzieci albo zabawa ...
kyyriad
31.12.08, 11:54
Jak się ma dzieci to chyba oczwiste, że nie prowadzi się życia towarzyskiego i imprezowego na taką skalę jak kiedyś i rezygnacja z sylwestra czy innych okazji jest wpisana w bycie rodzicem, »
-
Sylwester w pieluchach
eweloga
30.12.09, 09:20
niektóre obiekty oferują bale dla dorosłych i opiekę nad dziećmi. Np wpodkrakowskich Tomaszowicach organizowany jest bal dla dorosłych oraz odrębnybal dla dzieci pod opieka animatora i »
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





