Geje i lesbijki: czy naprawdę mają dzieci?

Kasia Michalczak
19.12.2008 , aktualizacja: 05.01.2009 11:14
A A A Drukuj
Lesbijki i geje, jak wszyscy, na ogół pragną mieć dzieci. Jednak w naszym kraju to bardzo trudne zadanie, niezależnie od tego, czy chodzi o adopcję - z prawnego punktu widzenia w zasadzie niemożliwą - czy o naturalne poczęcie. Czy osoby homoseksualne w Polsce wprowadzają pragnienie wychowywania dziecka w czyn? I jeśli nie, to dlaczego?

SONDAŻ
Czy znasz parę homoseksualną z dzieckiem?

Tak, znam osobiście
Tylko ze słyszenia
Nie, tylko czytałam/czytałem o nich w prasie
Pierwsze słyszę!

Pragnienie posiadania potomstwa jest często niezależne od wszelkich okoliczności. Wiele osób realizuje je, nie zważając na przeszkody sytuacyjne, takie jak problemy materialne, kłopoty ze zdrowiem czy niedojrzałość któregoś z potencjalnych rodziców. Geje i lesbijki, tak jak wszyscy, mogą mieć dzieci na kilka sposobów: drogą naturalnie fizjologiczną, przez zabieg in vitro, przez adopcję, albo po prostu wychowując biologiczne dzieci swojego partnera czy partnerki.

A jednak jest przeszkoda, która wielu osobom wydaje się nie do przeskoczenia, i dotyczy ona sprawy tak w przypadku rodziców heteroseksualnych marginalnej, jak to, co robimy w sypialni.

Większość społeczeństwa nie godzi się z myślą, że dziecko miałoby mieć dwie mamy czy dwóch tatusiów, zamiast tradycyjnej dwupłciowej pary rodziców. Co ciekawe, tolerancja dla adoptowania dzieci przez pary homoseksualne zmniejszyła się od początku lat 2000: w 2001 roku przeciwnych temu było 84% Polek i Polaków, w roku ubiegłym już 90%. Trudno więc się dziwić, że często sama wizja konfrontacji z wrogo usposobionym otoczeniem na rodzinnym spacerze odstrasza homoseksualistów od jakiegokolwiek kroku ku ziszczeniu własnych marzeń. Często sami zainteresowani ulegają przeświadczeniu, że to coś zdrożnego, czego należy się wystrzegać, i to nawet wbrew własnym pragnieniom czy przekonaniu, że byliby dobrymi rodzicami.

Robimy dziecko!

Co tak przemożnego jest w chęci posiadania dzieci? Co sprawia, że niektórzy geje i niektóre lesbijki korzystają z tak niestandardowych form osiągnięcia celu, byle tylko mieć syna lub córkę? Dlaczego, jak pewnie doradziliby przeciwnicy realizowania przez nich tego pragnienia, po prostu sobie nie odpuszczą? Odpowiedzi mogą udzielić historie osób niepłodnych, żyjących w związkach hetero.




Ciężko mi zajść w ciążę - poczytaj na forum



W większych miastach Polski życie lesbijki czy geja przestało polegać wyłącznie na udawaniu przed wszystkimi, że z osobą tej samej płci, z którą się mieszka albo często spotyka, ma się wspólne tylko hobby. Tworzą się grupy przyjaciół, którzy - przynajmniej w swoim gronie - otwarcie rozmawiają o swojej orientacji, a jeśli pozostają w stałym związku, nie wahają się przed okazywaniem tego. Członkowie i członkinie tych grup - w celu rozmnożenia się - czasami wykorzystują pomysł stary jak świat, czyli zapłodnienie "przyjacielskie". Przyszli rodzice lubią się, ale nie ma mowy o uczuciu między nimi i uprawiają seks tylko w celu stworzenia potomka. Często takie umowy zawierają jeszcze z góry ustalone zasady, jak to, które z rodziców ma się dzieckiem opiekować i jak często to drugie może dziecko widywać. Tomasz Kwaśniewski opisał taką historię w swoim reportażu "Dwie mamy Jasia", pokazując, że decyzja lesbijek i zaprzyjaźnionego mężczyzny: "Robimy dziecko!" to wcale nie koniec dylematów, raczej ich początek.

Zdarzają się mniej skomplikowane sytuacje, które odtwarzają ustalony porządek społeczny, nie każąc dzięki temu uczestniczącym w nim osobom przekraczać samych siebie.

- Od dwóch lat mam dziewczynę w innym mieście - opowiada Helena. - Siłą rzeczy najwięcej czasu spędzam więc z moim przyjacielem, który mieszka dwa domy dalej. Razem chodzimy na imprezy, zabieram go na nudne herbatki u cioci... Wiele osób myśli po prostu, że Grzesiek jest moim chłopakiem, a ja nie wyprowadzam ich z błędu. Gdybym chciała mieć dziecko, pewnie poprosiłabym go, żeby mnie zapłodnił. I pewnie ułożylibyśmy to między sobą jakoś inaczej niż bohaterowie reportażu, bo takie całkowite odsuwanie go od dziecka byłoby dla mnie nie fair.

Historie lesbijek walczących o możliwość wychowywania dziecka są dużo powszechniejsze niż podobne historie, w których bohaterami sa geje. Mężczyźni w naszym społeczeństwie w dużo mniejszym stopniu niż kobiety przyzwyczajani są do myśli, że dziecko to niezbędny element samorealizacji. Dlatego często nawet o tym nie myślą. A jeśli zdarzą się geje, którzy pragną mieć dziecko, muszą zderzyć się z dużo większym murem, niż lesbijki. Przeciętni obywatele naszego kraju z trudnością odróżniają bowiem homoseksualistę od pedofila.




Męskie pingwiny wspólnie wysiadują jajo w książce dla dzieci - dyskutuj!



Nigdy nie widziałem jego syna

Posiadanie dzieci wiąże się ze zobowiązaniami, za których niedotrzymanie karze nas nie tylko własne poczucie winy czy opinia społeczna, ale także instancja ze wszech miar oficjalna - państwo. Toteż dylemat: "mieć czy nie mieć" w sytuacji, gdy jedno z partnerów czy partnerek wychowuje dzieci z poprzedniego, heteroseksualnego związku, tak naprawdę nie istnieje. W takich okolicznościach dylemat polega na zadawaniu sobie pytania: być czy nie być razem, bo posiadanie dzieci jest już faktem.

Są osoby homoseksualne, które nawet jeśli pragną potomstwa, nigdy się na nie świadomie nie zdecydują. I to wcale nie dlatego, że przerasta je wybór między zapłodnieniem in vitro a zapłodnieniem przez przyjaciela.

- Moja koleżanka przez pięć lat była z dziewczyną i zerwała z nią, bo bardzo chce mieć dziecko i nie wyobraża sobie, że miałaby je mieć z kobietą - opowiada Ala. - Nie chodzi o fizyczną niemożliwość, tylko o to, że nie miałaby siły walczyć ze wszystkimi, bałaby się reakcji rodziców, poza ma głęboko tkwiące przeświadczenie, że dziecko ma być wychowywane przez mężczyznę i kobietę. No i w wyniku tego szuka ojca dla swojego potencjalnego dziecka, a zarazem tęskni za byłą dziewczyną i niezobowiązująco spotyka się z jakąś inną.




Czy ktoś z was ma lesbijkę w rodzinie? Wypowiedz się!



U niektórych gejów i lesbijek pojawia się lęk przed odpowiedzialnością za dzieci nawet wtedy, gdy nie trzeba decydować się na własne. Często, jeśli jedna ze stron w związku ma wcześniej urodzone dzieci, druga świadomie w życiu rodzinnym nie bierze udziału.

- Mój facet ma syna, który urodził mu się, gdy on był bardzo młody. Wychowuje go matka, ale Arek widuje się z nim dwa razy w tygodniu. Chodzą razem do biblioteki, na kręgle... Ja nigdy nie wychodzę z nimi. Mieszkamy z Arkiem razem półtora roku, ale nigdy nie widziałem jego syna. To po prostu nie moja sprawa, nie mogę udawać, że to jest moje dziecko, skoro nie mam przecież z tym chłopcem nic wspólnego. A granie dobrego wujka pewnie skończyłoby się oskarżeniami ze strony rodziny, że chcę chłopaka uwieść!

Jakim jesteś człowiekiem?

Rezygnacja z ogromnej dziedziny życia, jaką jest rodzicielstwo, jest jak najbardziej uprawniona, o ile nie odbywa się pod presją. Jeśli ktoś samodzielnie odrzuca perspektywę zostania mamą czy tatą - ma prawo do takiej decyzji. Pod warunkiem że... to naprawdę decyzja tej właśnie osoby, zaś opinia sąsiada, nauczycielki polskiego czy pani w sklepie odgrywa w jej powstawaniu rolę epizodyczną. Bo jeśli w podejmowaniu decyzji tyle samo czasu, co zastanawianie się nad odpowiedzią na pytanie: "Czego ja właściwie chcę?" zajęło pytanie: "Co oni powiedzą?", to znaczy, że albo jednostka jest niedojrzała i rzeczywiście nie powinna mieć dzieci - bez względu na swoją orientację seksualną - albo otoczeniu daleko do tolerancji.

Warto - niezależnie od orientacji seksualnej - zwrócić uwagę na fakt, że sytuacje, w jakich stawia nas życie, nie są idealne. Osoby heteroseksualne, które zakładają rodziny, także nigdy nie odwzorowują idealnej matrycy o nazwie "mama" czy "tata". Coraz częściej założenie nowej rodziny wiąże się z porzuceniem innej, lub sprawieniem komuś bólu. Często dzieci, które są już na świecie, są świadkami nagłych wewnętrznych przemian u rodziców, ich odejścia, choroby, śmierci. Jeśli nie będziemy od życia oczekiwać tego, że spełni nasze wyobrażenia o tym, jak "powinno być", uzmysłowimy sobie, że stawanie na wysokości zadania bez zaprzeczania sobie jest najlepszym wyjściem.

Marcin Wilk, socjolog zajmujący się zagadnieniami gender i queer, redaktor naczelny internetowego pisma unigender:

O ile do niedawna zasadniczym uprawomocnionym pytaniem zadawanym przez instytucje nowoczesnego świata w przypadku adopcji dzieci mogło być: "Jakiej orientacji seksualnej jesteś jako rodzic?", o tyle instytucje ponowoczesne coraz częściej pytają: "Jakim jesteś człowiekiem jako rodzic?" I nierzadko zdarza się, że geje i lesbijki w odpowiedzi na to pytanie wypadają o wiele lepiej niż niejeden przedstawiciel heteroseksualnej większości.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 239 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy