Dziecko - życiowy sukces czy porażka?

Kasia Michalczak
2008-12-04, ostatnia aktualizacja 2008-12-10 13:18

Dla jednych to spełnienie marzeń. Dla innych katastrofa, po której ciężko się pozbierać. Pomiędzy tymi skrajnościami mieści się cała rzesza rodziców, którzy powołanie swojego dziecka na świat przyjmują ambiwalentnie. Skąd wynika taka różnorodność odczuć, dotyczących wydawałoby się jednego z najnaturalniejszych zjawisk - rozmnażania?


SONDAŻ
Dla ciebie dziecko to...

Zdecydowanie sukces
Mimo wszystko więcej plusów niż minusów
Powód częstszych dołów
Całkowita porażka
Nie można dziecka rozpatrywać w takich kategoriach!

Rozmnażanie jest naturalne, jeśli rozpatrywać je na płaszczyźnie biologicznej. Pod żadnym innym względem sprawa nie jest już tak oczywista. Czy to z perspektywy naszego życia psychicznego, czy - przede wszystkim - społecznego, posiadanie dziecka niesie ze sobą rozmaite problemy, którym nieraz trudno sprostać. I które sprawiają, że rodzice - czy młodzi, czy już mniej - zaczynają zadawać sobie pytanie: to dobrze czy źle że mam dziecko?

Intelektualne dziecko sukcesem rodziców? Wypowiedz się!



Zwłaszcza w kraju, w którym - jak się szacuje - przynajmniej 50% ciąż jest nieplanowanych.

Poczucie samorealizacji

W naszej nastawionej na indywidualizm kulturze jedną z podstawowych wartości jest samorealizacja jednostki. Jeśli czujesz, że spełniasz się w tym, co robisz, że jest to zgodne z twoją naturą i potrzebami, możesz z podniesioną głową robić to dalej, choćby to było segregowanie śmieci na wysypisku.

Czemu tak was interesują dzieci? Dyskutuj



Jeżeli więc posiadanie dziecka wpisuje się w twoje wyobrażenie o własnym życiu, to już połowa sukcesu. Nawet, jeśli w związku z nim nie zrobisz pewnych wymarzonych, czy zaplanowanych rzeczy, lub odłożysz je na później, zawsze będziesz mieć świadomość, że dzieje się tak dla dobra ważnej sprawy. Są osoby, które nawet nie planując dziecka, zawsze snuły marzenia o posiadaniu rodziny; im dużo łatwiej zaakceptować narodziny potomstwa. Często wręcz, mimo problemów, dopiero wtedy czują, że ich życie jest pełne.

Jednak jeśli po półtora roku łapiesz się na zdziwieniu "To ja mam dziecko?!" i zamknąwszy oczy wyobrażasz sobie siebie w samotnej podróży przez Andy, to możesz być świetną mamą czy tatą, ale nie będziesz mieć poczucia, że się spełniasz.

- Internalizacja roli, czyli poczucie, że to, co robię, wypływa ze mnie samego, jest kluczowa dla zbudowania bogatej, wielowymiarowej tożsamości - mówi Paweł Tomanek, socjolog kultury z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Jeżeli zbyt wiele rzeczy w moim życiu odczuwam jako obce czy narzucone, moja tożsamość się "kurczy" - opieram ją na tylko jednym czy dwóch aspektach, a w pozostałe się nie angażuję, więc nie dostaję też niczego w zamian. Taka jednowymiarowa tożsamość bywa bardzo silna, ale rzadko pozwala na osiągnięcie pełni - chyba, że ktoś może sobie pozwolić na całkowitą rezygnację z peryferyjnych ról. Ponadto działa tutaj "giełdowy" mechanizm: inwestując wszystko w jedną jedyną rolę możemy wiele zyskać, ale jeżeli akurat ona się załamie, zostajemy w przenośni i dosłownie bez środków do życia.

Poczucie samorealizacji nie jest, wbrew pozorom, niezależne od opinii otaczających nas osób. Często, pytając sami siebie: "Czy to, co robię, jest moje?" rozglądamy się dookoła, sprawdzając, czy innym to do nas pasuje.

- Kiedy się dowiedziałam, byłam na trasie, jeździliśmy po Polsce i ja przed każdym koncertem po prostu ryczałam - opowiada w wywiadzie dla eDziecka Kasia Kowalska. - Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, to był dla mnie po prostu jakiś koszmar wtedy, nie wiedziałam co mam robić. Pamiętam, jak pewna dziewczyna mnie wtedy zapytała: dlaczego ty masz ciągle takie zapuchnięte oczy? Więc ja jej powiedziałam. A ona mówi: Kobieto, ty masz w sobie tyle ciepła, że mogłabyś obdarować pięcioro dzieci. Jak ona mi to powiedziała, to ja nagle uwierzyłam w to, że będzie fantastycznie.

Najlepsi przyjaciele

Bardzo często takimi osobami, w opinii których się przeglądamy, są nasi przyjaciele i przyjaciółki. Jeśli oni nie tylko zaakceptują fakt naszego rozmnożenia się, ale też na tyle zmodyfikują swój stosunek do nas, że nasze posiadanie dziecka stanie się wartością pozytywną, dużo łatwiej będzie nam stwierdzić, że tak, fundując je sobie - osiągnęliśmy sukces. Często niestety jednak, najbliżsi znajomi nie stają na wysokości zadania.

Dziwnie się czuję, gdy do mnie przychodzą z dzieckiem. Czytaj na forum



- Kiedy moja dziewczyna zaszła w ciążę - opowiada Mariusz - wszystko ze strony mojego najbliższego kumpla było ładnie pięknie, poklepywanie po plecach, dzwonienie jak się mamy i tak dalej. Ale kiedy dziecko pojawiło się już na świecie i wiązało się to z konkretnymi niedogodnościami, jak na przykład, że przeziębiony nie może przyjść do mnie na brydża, albo że muszę wcześniej wracać z wyjścia na piwo, bo trzeba w nocy wstać do dziecka, zauważyłem, że się ode mnie powoli odsuwa. Rzadziej dzwonił, robił kąśliwe uwagi. Inna sprawa, że w tym czasie poznaliśmy kilka rodzin z dziećmi w wieku naszej małej, i w sposób dosyć naturalny zaczęliśmy się z nimi często spotykać. W tym momencie, to ich uważam za moich przyjaciół.

Posiadanie przyjaciół, to jeden z wymienianych przez psychologów warunków poczucia szczęścia. Nic więc dziwnego, że gdy ta sfera legnie w gruzach po urodzeniu dziecka, możemy czuć, że ponieśliśmy swego rodzaju klęskę: na pewno towarzyską. Wtedy albo walczymy o starych przyjaciół, albo szukamy nowych, z którymi relacje będą łatwiejsze, bo poznają nas już jako rodziców i nie muszą przeżywać dysonansu związanego z (mniej lub bardziej) nagłą zmianą naszego trybu życia. Zwłaszcza, że przyjaciół dobiera się wśród osób o podobnym stylu życia. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że ci nowi sami będą mieć dzieci. Wtedy mogą wzbudzić i umacniać w nas poczucie życiowego sukcesu w związku z rodzicielstwem.

Wyzwania wychowawcze

To, czy czujemy satysfakcję, czy też frustrację w związku z posiadaniem dzieci, ściśle się wiąże z tym, jak sobie radzimy z ich wychowywaniem. Osoby dobrze sobie z nim radzące najprawdopodobniej uznają swoje rodzicielstwo za życiowy sukces, z tego prostego powodu, że nie kojarzą go z codziennymi porażkami. Natomiast te, które codziennie szarpią się z nieujarzmioną naturą swego dziecka, będą sfrustrowane, zmęczone i dużo rzadziej powiedzą bez zastanowienia: tak, być mamą czy tatą to życiowa wygrana.

Czy ponieśliśmy porażkę wychowawczą? Wypowiedz się



Radzenie sobie z wychowaniem często odzwierciedla stosunek danej osoby do rozmaitych zadań życiowych w ogóle. Dlatego nieudacznictwo i malkontenctwo w pracy czy na rybach zazwyczaj pojawia się też, gdy trzeba rozwiązać problem przedszkolnej agresji czy nieśmiałości dziecka. Poczucie życiowego spełnienia tak naprawdę nie zależy od faktu posiadania bądź nieposiadania dziecka, ale od sposobu, w jaki reagujemy na pojawiające się wyzwania.

Jednak wśród dzieci również występuje różnorodność charakterów i osobowości, i mimo, że dużą rolę odgrywa tutaj wpływ środowiska, to jednak da się zauważyć, że istnieją dzieci bardziej i mniej skłonne do poddania się procesowi wychowawczemu. Toteż rodzice, którym trafił się niesforny, rogaty szkrab, dużo częściej niż inni przeżywają załamania i dużo częściej dochodzą do wniosku, że decydując się na dziecko, sprowadzili na siebie jednąwielką porażkę. Także rodzice niepełnosprawnych lub przewlekle chorych maluchów mają dużo większą niż inni skłonność do rozpatrywania swojego życia rodzinnego w kategoriach klęski.

Być albo nie być

- Nie byłam pewna, czy chcę być mamą, i nadal nie do końca się z tym pogodziłam - przyznaje Kamila, mama trzylatka. - Ale jedną rzecz wiem na pewno: poród dał mi takiego kopa do działania, że większość życiowych sukcesów niezwiązanych bezpośrednio z rodzicielstwem odniosłam po urodzeniu synka.

Wiele kobiet opisuje poród jako wydarzenie przełomowe także dla ich życia na innych płaszczyznach. Z jednej strony, urodzenie człowieka jest na tyle niesamowite i nieporównywalne do czegokolwiek innego, że po tym wszystko wydaje się możliwe. Z drugiej, mając świadomość, że większość czasu pochłania zajmowanie się dzieckiem, tym efektywniej wykorzystują czas, który im zostaje.

U wielu mężczyzn można obserwować podobny mechanizm. Często wiążą go z poczuciem odpowiedzialności za rodzinę, potrzebą zapewnienia dziecku dobrego startu itp. Z tego punktu widzenia posiadanie dziecka stymulując rodziców do samorozwoju, sprawia, że postrzegają je jako pozytywny aspekt swojego życia. O ile wiążą ze sobą te dwa fakty. Część rodziców w zadowoleniu z rozmnożenia się idzie jeszcze dalej, twierdząc, że dziecko to sens ich życia. Jako że sens życia jest potrzebny większości z nas i wiemy o tym nie od dziś, odkrycie go - choćby pod postacią małej, całkowicie od nas zależnej istoty - na pewno zwiększa poczucie życiowego sukcesu. A czasami zupełnie do niego wystarcza.

Być razem tylko ze względu na dziecko? Czy to ma sens? Wypowiedz się



- Po urodzeniu Krzysia przez kilka tygodni byłam w totalnej euforii - opowiada Helena. - Miałam uczucie, że odkryłam, o co chodzi w życiu. Byłam absolutnie przekonana, że posiadanie dziecka jest jedynym, rzeczywistym, całkowicie namacalnym sensem ludzkiego istnienia. Sama konieczność bezustannej opieki miała dla mnie wymiar metafizyczny. Niestety, po jakimś czasie to uczucie jednak rozmyło się w codzienności. Już nigdy nie powróciło i teraz niemal codziennie skaczę pomiędzy radością a poczuciem beznadziei. Ale tamte pierwsze tygodnie zawsze będę wspominać jako czas, kiedy naprawdę czułam, że odniosłam prawdziwe zwycięstwo nad wszelkim "Być albo nie być".

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Dziecko - życiowy sukces czy porażka? bacalao 13.12.08, 17:11

    O sukcesie można mówić w przypadku par, którym urodzenie dziecka przyszło naprawdę trudno (takich jest sporo). Inaczej brzmi to jak kolejny zaplanowanyetap życiowej kariery. Mieć dziecko »

  • Dziecko - życiowy sukces czy porażka? zalobanarodowa 13.12.08, 17:46

    Powinny być takie placówki gdzie można oddać dziecko po urodzeniu, które zaodpowiednią opłatą wzięły by na karb profesjonalne wychowanie dziecka, arodzice mogliby je odebrać po kilka latach »

  • Dziecko - życiowy sukces czy porażka? kasiagod1 13.12.08, 19:20

    Dziecko to dar Boży. Jeśli dwoje młodych i nieodpowiedzialnych, egoistycznych, materialnych ludzi łączy się ze sobą i urodzi się im dziecko niespodzianie to pewnie, że jest to dla nich »