eDziecko.pl > Rodzice >  Życie rodzinne

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Nie rozumiem, bo nie mam dzieci

Kasia Michalczak
2008-10-30, ostatnia aktualizacja 2008-11-04 15:56

Posiadanie dzieci jest jak udział w wojnie - kto tego nigdy nie doświadczył, ten nie zrozumie. Czy aby na pewno? Czy to nie kolejny przesąd, któremu ulegamy, żeby ułatwić sobie życie, tak naprawdę zamykając się na inność, która może nas wiele nauczyć?


ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy rozmawiasz ze znajomymi o dzieciach?

oczywiście - sam/a je mam i otaczam się innymi rodzicami
tak, bo mam je i nie wstydzę się tego
dla mnie to temat jak każdy inny, choć nie mam dzieci
z grzeczności - nie mam dzieci i nudzi mnie to
nie mam dzieci i staram się unikać tego tematu jak ognia

Rodzice często, rozmawiając z osobami bezdzietnymi, czują, jakby posiadanie dzieci było posiadaniem trzeciego oka: zmieniało percepcję i sposób przeżywania świata tak bardzo, że kto tego dozna, zawsze będzie już innym człowiekiem. Z drugiej strony często sami zachowują się, jakby wraz z urodzeniem dziecka posiedli wiedzę tajemną o życiu. W ten sposób tworzą się bariery pomiędzy osobami jeszcze do niedawna mającymi tak wiele wspólnego ze sobą, a dzietni przechodzą do jednego obozu z tymi, którzy wcześniej niczym by ich nie zainteresowali.

O dzieciach i smaku utraconej wolności czytaj w serwisie Kobieta.gazeta.pl.



Nieprzekładalne przeżycia

- Kiedy zastanawiam się nad tym, skąd się bierze moje poczucie niezrozumienia - opowiada bezdzietna Kaja - to myślę o fizycznej stronie macierzyństwa: ciąży, porodzie, karmieniu. To wszystko wydaje mi się nie do pojęcia. Mam wrażenie, że po tego rodzaju przeżyciach miłość do tej istoty, którą się osobiście wydało na świat, musi być nieporównywalna z niczym innym.

- Jasne, że świadomość, że to jest twoje własne biologiczne dziecko, i pamięć tych ekstremalnych chwil, kiedy to życie się pojawiało, są szalenie ważne - mówi Ela, mama siedmioletniej Natalii. - Ale życie nie polega na wzniosłym kontemplowaniu momentów przejścia. Na co dzień nie pamiętam o tym, że Natka jest krwią z krwi, kością z mojej kości, tylko o tym, że na zajęcia do szkoły trzeba przynieść jesienne liście.

Macierzyństwo - wybór czy instynkt? czytaj w serwisie edziecko.pl.



Nie poruszać tematu

Ilość energii i czasu, jakie poświęca się na wychowanie dziecka, może przerażać i powodować, że zaczyna się patrzeć na dzietnych tylko przez pryzmat ich dzietności. Często sami to ułatwiają, rezygnując z wielu rzeczy, bez których kiedyś nie wyobrażali sobie życia. Ulegają presji otoczenia, które widząc ich z dzieckiem za rączkę, automatycznie zakłada im kapcie.

- To błędne koło - mówi Majka, mama półrocznego Kubusia. - Mam parę bezdzietnych przyjaciół, uwielbiam się z nimi spotykać. Im są mi bliżsi, tym bardziej mam ochotę się z nimi dzielić tym, co jest dla mnie ważne. Gadamy o książkach, podróżach czy podatkach i jest okej. Ale kiedy tylko wejdę na temat mojego synka, zaczynają traktować mnie jak mamuśkę bez horyzontów! Więc staram się go nie poruszać, udaję, że tego nie ma, no i w ten sposób zupełnie się od nich oddalam.

Istota ludzka ma to do siebie, że lubi dzielić się werbalnie z innymi tym, co dla niej ważne. Dlaczego opowiadanie o tym, jak niemowlę się uśmiecha, miałoby być gorsze od wyznawania, z kim było przyjemnie na randce? Bezdzietni nie chcą się zaangażować w świat opowiadany im przez dzietnych, bo boją się, że naraz znajdą się w różowym, pachnącym oliwką pokoju bez okien, z którego nie będzie ucieczki.

O życiu towarzyskim matek czytaj w Wysokich Obcasach.



Nudny nowy samochód

Ostry podział na osoby z dziećmi i bez dzieci bierze się jeszcze z czasów, gdy życie człowieka było traktowane linearnie i posiadanie dziecka stanowiło kolejny, przewidywalny etap. Teraz dziecko pojawia się w przeróżnych momentach życia. Dosyć niedorzeczne jest zakładać, że szalona studentka zmieni się nagle w stateczną matronę, tylko dlatego, że urodziła córeczkę. A jednak często na własne oczy obserwujemy, jak to się naprawdę staje. Składa się na to z jednej strony fakt, że opieka nad dzieckiem jest zajęciem bardzo absorbującym, które zwłaszcza na początku nie pozostawia wiele psychicznej wolności. Z drugiej strony, oczekiwania społeczne wobec młodych rodziców - aby stali się odpowiedzialni, rozsądni i nie myśleli o takich głupotach jak grupa przyjaciół czy własne zainteresowania, jest naprawdę silne. Trudno mu nie ulec.

- Chętnie pogadałbym z kumplami na piwie o najnowszej płycie Sigur Ros - zwierza się Artur. - Ale cóż z tego, kiedy zawsze, jak ich widzę, to oni wołają: O, Artek, popatrz, tutaj jest Krzysiek, jemu też urodziło się trzecie dziecko, pogadacie sobie! No i ląduję w towarzystwie Krzyśka na kilkugodzinnej rozmowie o planach jego domu czy większym samochodzie. To prawda, w czasie tej rozmowy mam poczucie, że ktoś mnie rozumie. Ale wolałbym sam móc wybrać, z kim, kiedy i o czym chcę rozmawiać.

Wchodzić w czyjąś skórę

Posiadanie dziecka jest wielkim wyzwaniem logistyczno - materialno - mentalnym. Trzeba zawsze być w pogotowiu. Już zawsze będzie ktoś, kto potrzebuje właśnie nas. Taka sytuacja rzeczywiście zmienia perspektywę, a co za tym idzie, sposób postępowania, rodzaj wyborów. Ale to nie znaczy, że zmienia upodobania czy potrzeby.

O dzieciach i smaku utraconej wolności czytaj w serwisie Kobieta.gazeta.pl.



- Mam przyjaciółkę, która zajmuje się wychowywaniem swoich dzieci. Ja żyję zupełnie inaczej niż ona: mnóstwo pracuję, nie chcę się z nikim wiązać na stałe. Poznałyśmy się na jakiejś szalonej imprezie, bawiłyśmy się razem fantastycznie, i kiedy powiedziała, że musi wracać do dzieci, omal nie spadłam ze stołka ze zdziwienia. Okazało się, że jej bycie mamą jest tylko jedną z rzeczy, które robi w życiu. Nasza przyjaźń kwitnie, bo każda z nas stara się wejść w skórę tej drugiej, na ile się da.







Nie masz dzieci? Nie znasz się na dzieciach? Chcesz wiedzieć co warto kupić w prezencie znajomemu dziecku? Czytaj o tym w serwisie Znam.to



Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Nie rozumiem, bo nie mam dzieci konrad_777 02.11.08, 23:26

    Inna analogia do wojny mi się też kojarzy. Dziewczynki w przedszkolu nie mogązrozumieć co ciekawego chłopcy widzą w zabawie w wojnę podobnie jak dlachłopców zabawa w dom jest śmiertelnie »

  • Re: Nie rozumiem, bo nie mam dzieci rrosemary 04.11.08, 18:17

    Te same doświadczenia zbliżają ludzi i mogą pomóc w utworzeniu się przyjaźni.Różne doświadczenia (w tym rodzicielstwo czy jakaś pasja, wyjazd do innegokraju) nie zawsze szkodzą prawdziwej »

  • Re: Nie rozumiem, bo nie mam dzieci black-cat 07.05.09, 14:51

    Pewnie są tacy dla których dzieci są wypełniaczem (chociaż nie znam). Znam za to kobiety dla których wypełniaczem jest mężczyzna.Znam ludzi, którzy na dzieci mówią bachory (są wśród nich »