Drugie dziecko: dla kogo?

Kasia Michalczak
03.09.2008 , aktualizacja: 03.09.2008 15:08
A A A Drukuj
Pierwsze pojawiło się niespodziewanie, albo wręcz przeciwnie, było dokładnie zaplanowane. Mija czas i nagle zauważasz, że wszystkie znajome rodziny są czteroosobowe, a twoja córeczka dopomina się o braciszka. Czy to znaczy, że już pora...? Decyzja o drugim dziecku bywa trudniejsza niż same początki rodzicielstwa.

Dlaczego macie tylko jedno dziecko? Dyskutuj na forum

Na ostatnim pikniku zachwyciła cię dwójka dzieci znajomych, która ze śmiechem tarzała się po trawie i dzieliła ciastem. Mama podaje ci przykład sąsiadki: "Widzisz, ma już odchowane i teraz może się zająć sobą". A ty widzisz ją codziennie po południu obwieszoną zakupami i dwojgiem bez przerwy gadających przedszkolaków i zastanawiasz się, kiedy to zajmowanie się sobą ma miejsce. Patrzysz na swoje w miarę poukładane życie z jednym dzieckiem i...

Nowy skarb? Za żadne skarby!

- Dopiero teraz wiem, co to znaczy być tatą. Mam dużo większe poczucie odpowiedzialności. I właśnie dlatego nie wyobrażam sobie, że mógłbym świadomie się na to zdecydować - mówi Marek, ojciec czteroletniego Piotrusia. - Pierwsze dziecko to była totalna wpadka. Poradziliśmy sobie świetnie, ale mam wrażenie, że jeszcze nie otrząsnąłem się z tego szoku - śmieje się. - Im Piotruś starszy, tym lepiej się czuję w roli ojca. Nie mam ochoty wracać do pieluch.

Wielu rodziców czuje to, co Marek, jednak nie wszyscy są tak przekonani o słuszności swego zdania. Może i odrzuca cię myśl o ponownym przechodzeniu przez mękę nieprzespanych nocy, ale trudno się nie wahać, kiedy każda ciocia i babcia ze współczuciem zerka na twojego - jak na razie - jedynego potomka. "O biedne dziecko, nie masz się z kim bawić", mówią, a w domyśle: jakże okrutni są twoja mama i tata, że odmawiają ci prawa do rodzeństwa!

- Ostatnio nasze pięcioletnie dziecko biegało po placu zabaw, a ja i mój partner siedzieliśmy sobie na kocu - opowiada Ania. - Cieszyliśmy się, że jest już takie duże i nie trzeba go cały czas pilnować. A tu przechodzi sąsiadka i zagaduje: Oj, nie macie co robić, trzeba sobie załatwić drugie! Niby to było nieszkodliwe, ale strasznie mnie zirytowało. Jakim prawem ona się wtrąca?!

Szczęśliwy traf

Takie wypowiedzi ze strony czy to rodziny, znajomych, czy nawet nieznanych osób, do szewskiej pasji doprowadzały Magdę. - Nie raz zmieszałam z błotem takie mądrale. Byłam przekonana, że Rysio najzupełniej nam wystarczy, zwłaszcza, że po jego urodzeniu pojawiło się mnóstwo problemów. Wpadłam w depresję poporodową, nie dogadywałam się z facetem, nie mogłam skończyć studiów, byłam bez pracy... Miałam wrażenie, że moje życie wali się na głowę i wtedy... odkryłam, że jestem w kolejnej ciąży! To była prawdziwa tragedia, ale kiedy urodziłam Ignacego, wszystko obróciło się o 180 stopni. Ogarnęła mnie jakaś niesamowita euforia macierzyńska, która trwa do tej pory. Mam wrażenie, że dopiero za tym drugim razem zaakceptowałam fakt, że jestem matką.

Na ratunek jedynakom

Mimo, że namowy uwagi ze strony osób postronnych bywają uciążliwe, to nic nie spędza snu z powiek rodzicom jedynaka czy jedynaczki tak, jak myśl, że ich dziecko na zawsze pozostanie "samo". W rozmowach z dorosłymi jedynakami często przewija się wątek pokoju pełnego zabawek, w którym nie było do kogo ust otworzyć. Myśl, że przez lenistwo mamy czy taty twoje ukochane dziecko już zawsze będzie miało problemy w kontaktach z innymi, jest naprawdę przerażająca. Zwłaszcza, że wielu naukowców jest zdania, że jedynactwo może owocować kłopotami w relacjach w dorosłym życiu. Jak pisze Ryszard Bobecki w artykule "Emocjonalne kalectwo jedynaków, czyli jak oduczyć kota od jedzenia ?", "(...)jeżeli dziecko jest jedynakiem, albo jedynaczką, zostaje pozbawione etycznych przyjemności i przykrości wynikających z kontaktów z rodzeństwem, a więc i pewnego doświadczenia etycznego w zakresie rozwiązywania konfliktów (...)".

Jednak sytuacja nie jest wcale taka jednoznaczna.

- We współczesnej kulturze, gdzie więzi w coraz mniejszym stopniu definiowane są poprzez związki krwi, a najbliższych wybieramy sobie z otoczenia, nieszczęście jedynaków staje się mitem - mówi Paweł Tomanek, socjolog kultury. - Moim zdaniem pomoc rodziców w rozwoju społecznym dzieci powinna polegać na umożliwianiu im wielorakich kontaktów z różnymi osobami i zachęcaniu ich do tworzenia i podtrzymywania przyjaźni.

Chaos na własne życzenie

Są jednak rodzice całkowicie przekonani, że gdy pojawia się dziecko, rodzeństwo dla niego jest nieodzowną koniecznością. I to niezależnie od tego, na ile decyzja o pierwszym była przemyślana.

- Już kiedy rodziłam moje pierwsze dziecko, było dla mnie oczywiste, że drugie pojawi się za dwa - trzy lata - mówi Ula, mama Marcela i Zosi. - I ja, i mój mąż pochodzimy z rodzin, gdzie różnica wieku miedzy dziećmi była niewielka i bardzo dobrze wspominamy nasze dzieciństwo, a z rodzeństwem nadal się przyjaźnimy. Dlatego mimo że nasza sytuacja finansowa wcale nie była najlepsza, nie wahaliśmy się.

Jednak Ulę i jej męża, mimo, że drugie dziecko skrupulatnie zaplanowali, sytuacja przerosła. - Starszy synek, tak jak my oboje, jest spokojny, cichy, nie mieliśmy z nim żadnych problemów - mówi Alek, mąż Uli. - Więc kiedy Zosia zaczęła krzyczeć na potęgę i upierać się przy swoim, byliśmy przerażeni. To jest nasze dziecko?! Wtedy sobie uświadomiliśmy, że do tej pory nasze rodzicielstwo było usłane różami. I że to się skończyło. Teraz, z Zosią, jest zupełnie inaczej. Więcej wyzwań - kwituje Alek, uśmiechając się.

Jak widać, w przypadku decyzji o drugim dziecku nie ma reguły. Noworodek w rodzinie wywraca wszystko na lewą stronę i sęk w tym, że dopóki się nie pojawi, nigdy nie wiadomo, czy ta strona będzie kolorowa, czy szara. Na pewno drugie dziecko rodzinę wzbogaca. Na pewno ją całkowicie zmienia. I to głównie od rodziców zależy, czy konsekwencje tej zmiany ostatecznie okażą się pozytywne.

  • Re: Drugie dziecko: dla kogo? mim288 04.09.08, 11:18

    Zastanawiam się jakimi "tytanami" były nasze babki i prababki, które nie z dwójką (ale np. moja prababcia z 12tką) bez pampersów, odkurzacza, podgrzewacza, słoiczków etc. dawały sobie jakośc»

  • Drugie dziecko: dla kogo? dosiaidwa 04.09.08, 11:36

    Ja rozpoznalam sie troche w Magdzie. Studia co prawda skonczylam duzo wczesniej i pierwsze dziecko bylo dlugo wyczekiwane, ale ciag dalszy podobny....Milion problemow. Moja depresja, zwiazek»

  • Drugie dziecko: dla kogo? daga_1 11.10.08, 16:00

    I jeszcze, oprócz tego, że zawsze bylam zdecydowana na dwoje dzieci, to bałamsię trochę tego, że mojemu jedynemu dziecku może coś się w życiu przytrafić.Choroba, wypadek i śmierć. A dla mnie»

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • felietonistka
  • menadżerka od społeczności
  • agata.podrazka@agora.pl
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl