Ocalić bliskość po narodzinach dziecka
06.08.2008
, aktualizacja: 22.02.2012 11:24
Świeżo upieczonym rodzicom często trudno znaleźć czas na sen czy kąpiel, a co dopiero na wyjście do kina we dwoje. Warto jednak zdobyć się nawet na duży wysiłek, by zadbać nie tylko o malucha, ale także o swój związek.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Jak się mądrze spierać w małżeństwie (09-04-09, 14:36)
- Czas dla dwojga (12-03-09, 15:38)
- Razem czy osobno? Spanie z dzieckiem (25-02-09, 14:10)
- Seks przy dzieciach - nie do pomyślenia czy... do zrobienia? (05-09-08, 17:53)
- Antykoncepcja po porodzie (31-07-09, 13:42)
- Powrót do miłości (11-09-07, 15:00)
- Seks po porodzie (01-05-04, 00:00)
Kiedy narodziny dziecka oznaczają kryzys dla związku?
Zawsze, jeśli kryzys zdefiniujemy jako wielką zmianę. Wszelkie życiowe rewolucje są trudne, nawet jeśli, tak jak w przypadku narodzin dziecka, wiąże się z nimi wielka radość. Przecież oprócz niej noworodek przynosi rodzicom także utratę niezależności, z którą nie tak łatwo się pogodzić.
Tę ogromną zależność od malucha najbardziej odczuwają młode mamy. One często skarżą się, że mają o wiele mniej swobody niż ich mężczyźni.
Pół biedy jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z zazdrością i kobiecie chodzi jedynie o tyle samo swobody, ile ma partner. Wtedy czasem wystarczy, że powie mu wprost: "Ja też potrzebuję czasu dla siebie. Zorganizujmy wszystko tak, bym mogła czasem wyjść z domu bez dziecka". I znajdą jakieś rozwiązanie. Gorzej jeśli kobieta czuje zawiść i dąży do tego, by pozbawić mężczyznę jego większej niezależności w myśl zasady: "Ja nie mam, więc ty też nie będziesz miał". Zawiść jest bowiem bardzo destrukcyjna.
Bywa też, że oboje zasypują się pretensjami: ona narzeka, że cały dzień była sama, on że dom nieposprzątany.
Poradzą z tym sobie, jeśli będą umieli pokłócić się w zdrowy sposób - wyjaśnić swój punkt widzenia, zrozumieć, o co chodzi drugiej stronie i na koniec wspólnie poszukać wyjścia z sytuacji. Hodowanie w sobie żalu, robienie aluzji czy zasypywanie się pretensjami sprawia jedynie, że małżonkowie się od siebie oddalają i zaczynają koncentrować na tym, kto ma przewagę albo czyje zadania są ważniejsze.
A może, żeby uniknąć takich kłótni, od początku warto sprawiedliwie podzielić się obowiązkami, np. tata ma dziecko kąpać, a mama usypiać?
Podział obowiązków jest dobry pod warunkiem, że partnerzy traktują go elastycznie. Nie chodzi tylko o sytuacje wyjątkowe, kiedy np. mama jest chora i tata wyjątkowo wstaje w nocy do dziecka, tylko o dzielenie się zadaniami na bieżąco. Sztywny podział obowiązków, zwłaszcza taki, że kobieta zajmuje się dzieckiem i domem, a mężczyzna pracą zawodową, nigdy nie jest dobry. Bo coś, co dzisiaj świetnie funkcjonuje, za tydzień może się już nie sprawdzać. Poza tym takie zadaniowe podejście do życia rodzinnego szybko może doprowadzić do tego, że partnerzy zaczną sobie wyrzucać: "Przecież inaczej się umawialiśmy", "To jest twój zakres" - sprowadzą bycie rodziną do rozdzielania zadań i rozliczania się z nich. Zaczną funkcjonować nie jak para, tylko jak dobrze prosperująca spółka Mama & Tata.
Jakie Pan widzi rozwiązanie?
Młodzi rodzice powinni jak najczęściej fundować sobie wieczór tylko dla siebie. Pamiętajmy, że to nie są godziny wykradzione dziecku. One są niezbędne dla zachowania życiowej równowagi. Niektóre pary, w dobrej wierze, cały swój wolny czas poświęcają maluchowi, a wyjście tylko we dwoje odkładają w nieskończoność. To zaniedbanie w stosunku do związku narasta i czasem kończy się tym, że partnerzy nie są już w stanie porozumieć się ze sobą w żadnej dziedzinie.
Bywa jednak, że matki mają tak ogromne poczucie winy, kiedy wychodzą z domu bez dziecka, że przez całe tygodnie po porodzie nie potrafią się na to zdobyć.
Przejęcie się rolą matki przybiera czasem taką postać, że kobieta zaczyna uważać się za jedyną osobę, która dobrze zajmie się dzieckiem, jedyną, przy którym będzie ono bezpieczne. Rozpiera ją omnipotentna duma macierzyńska, z którą wiąże się zarówno satysfakcja, jak i nieufność w stosunku do otoczenia. Prawda jest taka, że matka, która nie jest w stanie zostawić malca bez wyrzutów sumienia z inną osobą, najpierw na godzinę, potem na pół dnia, aż wreszcie na tydzień, prawdopodobnie jest bardzo uzależniona od dziecka. To zaś oznacza, że nie radzi sobie sama ze sobą i potrzebuje go, by poczuć się bezpiecznie.
A jeśli to mężczyzna protestuje przeciwko wspólnym wyjściom? Mówi: "Pracuję, zajmuję się dzieckiem, nie mam czasu dla siebie, a ty jeszcze chcesz, żebym z tobą wychodził!".
Wtedy dobrze, by kobieta powiedziała: "Chcę po prostu pobyć trochę z tobą, zależy mi na tym". Wbrew pozorom to zdanie pada dosyć rzadko. Częściej partnerzy licytują się, kto jest bardziej zmęczony i czyje potrzeby nie są spełnione. Zamiast walczyć ze sobą, lepiej zaproponować: "Spróbujmy przeorganizować moje zadania w domu i twoje w pracy tak, byśmy mogli pobyć tylko we dwoje."
Rodzice czasem boją się, że jeśli przestaną ograniczać swoją uwagę do dziecka, a zaczną bardziej koncentrować się na sobie, to maluch na tym ucierpi.
Wręcz przeciwnie. Dziecko jest szczęśliwe nie tylko wtedy, gdy czuje się kochane przez rodziców, ale wtedy, gdy czuje, że oni również kochają się nawzajem. Dzięki temu malec dowiaduje się, że nie jest pępkiem świata, a związek, od którego rozpoczęła się rodzina, nadal istnieje. Aby maluch miał szansę to dostrzec, rodzice nie tylko powinni znaleźć czas dla związku, ale muszą też umieć spędzać go razem we trójkę. Tymczasem niektóre kobiety nie potrafią jednocześnie funkcjonować w dwóch relacjach: tej z dzieckiem i tej z mężczyzną. Traktują je konkurencyjnie. Kiedy więc on przychodzi z pracy, czasem nie chcą go dopuścić do dziecka, nawet otwarcie przyznają: "Wolę, jak nie ma go w domu, bo jak jest, to mi tylko przeszkadza". Albo przeciwnie - momentalnie przestają zajmować się malcem i koncentrują tylko na partnerze.
Są też takie, które właśnie chcąc znaleźć czas - na bycie z dzieckiem samej i we troje, na pielęgnowanie związku i na swój relaks - zapraszają do pomocy mamę lub teściową. Jaki to ma wpływ na związek?
Obecność w domu dwóch matek, jednej doświadczonej, a drugiej świeżo upieczonej, stwarza ryzyko, że przy dziecku nie będzie już miejsca dla mężczyzny. Jeśli do tego partnerzy nie są dojrzali emocjonalnie, to babcia szybko zajmie pozycję tej najdoroślejszej, co stworzy niebezpieczną sytuację dla całej rodziny. Jeśli natomiast mamy do czynienia z ludźmi dojrzałymi, którzy, gdy minie najtrudniejszy okres, będą umieli powiedzieć: "Dziękujemy za pomoc, teraz już poradzimy sobie sami", to jest duża szansa, że z przyjazdu babci wynikną same dobre rzeczy i dzięki jej pomocy młodej mamie łatwiej będzie się ogarnąć.
Czy nie lepiej, żeby to mężczyzna pomagał swojej partnerce się ogarnąć? Na przykład, żeby tuż po narodzinach dziecka wziął dwa tygodnie urlopu i został z nią w domu?
Tak byłoby najlepiej. W ten sposób mężczyzna podkreśla: "To jest nasze dziecko, jesteśmy we dwoje, razem przestawiamy się na nowe zadania i na nowy rytm dnia."
Zawsze, jeśli kryzys zdefiniujemy jako wielką zmianę. Wszelkie życiowe rewolucje są trudne, nawet jeśli, tak jak w przypadku narodzin dziecka, wiąże się z nimi wielka radość. Przecież oprócz niej noworodek przynosi rodzicom także utratę niezależności, z którą nie tak łatwo się pogodzić.
Tę ogromną zależność od malucha najbardziej odczuwają młode mamy. One często skarżą się, że mają o wiele mniej swobody niż ich mężczyźni.
Pół biedy jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z zazdrością i kobiecie chodzi jedynie o tyle samo swobody, ile ma partner. Wtedy czasem wystarczy, że powie mu wprost: "Ja też potrzebuję czasu dla siebie. Zorganizujmy wszystko tak, bym mogła czasem wyjść z domu bez dziecka". I znajdą jakieś rozwiązanie. Gorzej jeśli kobieta czuje zawiść i dąży do tego, by pozbawić mężczyznę jego większej niezależności w myśl zasady: "Ja nie mam, więc ty też nie będziesz miał". Zawiść jest bowiem bardzo destrukcyjna.
Bywa też, że oboje zasypują się pretensjami: ona narzeka, że cały dzień była sama, on że dom nieposprzątany.
Poradzą z tym sobie, jeśli będą umieli pokłócić się w zdrowy sposób - wyjaśnić swój punkt widzenia, zrozumieć, o co chodzi drugiej stronie i na koniec wspólnie poszukać wyjścia z sytuacji. Hodowanie w sobie żalu, robienie aluzji czy zasypywanie się pretensjami sprawia jedynie, że małżonkowie się od siebie oddalają i zaczynają koncentrować na tym, kto ma przewagę albo czyje zadania są ważniejsze.
A może, żeby uniknąć takich kłótni, od początku warto sprawiedliwie podzielić się obowiązkami, np. tata ma dziecko kąpać, a mama usypiać?
Podział obowiązków jest dobry pod warunkiem, że partnerzy traktują go elastycznie. Nie chodzi tylko o sytuacje wyjątkowe, kiedy np. mama jest chora i tata wyjątkowo wstaje w nocy do dziecka, tylko o dzielenie się zadaniami na bieżąco. Sztywny podział obowiązków, zwłaszcza taki, że kobieta zajmuje się dzieckiem i domem, a mężczyzna pracą zawodową, nigdy nie jest dobry. Bo coś, co dzisiaj świetnie funkcjonuje, za tydzień może się już nie sprawdzać. Poza tym takie zadaniowe podejście do życia rodzinnego szybko może doprowadzić do tego, że partnerzy zaczną sobie wyrzucać: "Przecież inaczej się umawialiśmy", "To jest twój zakres" - sprowadzą bycie rodziną do rozdzielania zadań i rozliczania się z nich. Zaczną funkcjonować nie jak para, tylko jak dobrze prosperująca spółka Mama & Tata.
Jakie Pan widzi rozwiązanie?
Młodzi rodzice powinni jak najczęściej fundować sobie wieczór tylko dla siebie. Pamiętajmy, że to nie są godziny wykradzione dziecku. One są niezbędne dla zachowania życiowej równowagi. Niektóre pary, w dobrej wierze, cały swój wolny czas poświęcają maluchowi, a wyjście tylko we dwoje odkładają w nieskończoność. To zaniedbanie w stosunku do związku narasta i czasem kończy się tym, że partnerzy nie są już w stanie porozumieć się ze sobą w żadnej dziedzinie.
Bywa jednak, że matki mają tak ogromne poczucie winy, kiedy wychodzą z domu bez dziecka, że przez całe tygodnie po porodzie nie potrafią się na to zdobyć.
Przejęcie się rolą matki przybiera czasem taką postać, że kobieta zaczyna uważać się za jedyną osobę, która dobrze zajmie się dzieckiem, jedyną, przy którym będzie ono bezpieczne. Rozpiera ją omnipotentna duma macierzyńska, z którą wiąże się zarówno satysfakcja, jak i nieufność w stosunku do otoczenia. Prawda jest taka, że matka, która nie jest w stanie zostawić malca bez wyrzutów sumienia z inną osobą, najpierw na godzinę, potem na pół dnia, aż wreszcie na tydzień, prawdopodobnie jest bardzo uzależniona od dziecka. To zaś oznacza, że nie radzi sobie sama ze sobą i potrzebuje go, by poczuć się bezpiecznie.
A jeśli to mężczyzna protestuje przeciwko wspólnym wyjściom? Mówi: "Pracuję, zajmuję się dzieckiem, nie mam czasu dla siebie, a ty jeszcze chcesz, żebym z tobą wychodził!".
Wtedy dobrze, by kobieta powiedziała: "Chcę po prostu pobyć trochę z tobą, zależy mi na tym". Wbrew pozorom to zdanie pada dosyć rzadko. Częściej partnerzy licytują się, kto jest bardziej zmęczony i czyje potrzeby nie są spełnione. Zamiast walczyć ze sobą, lepiej zaproponować: "Spróbujmy przeorganizować moje zadania w domu i twoje w pracy tak, byśmy mogli pobyć tylko we dwoje."
Rodzice czasem boją się, że jeśli przestaną ograniczać swoją uwagę do dziecka, a zaczną bardziej koncentrować się na sobie, to maluch na tym ucierpi.
Wręcz przeciwnie. Dziecko jest szczęśliwe nie tylko wtedy, gdy czuje się kochane przez rodziców, ale wtedy, gdy czuje, że oni również kochają się nawzajem. Dzięki temu malec dowiaduje się, że nie jest pępkiem świata, a związek, od którego rozpoczęła się rodzina, nadal istnieje. Aby maluch miał szansę to dostrzec, rodzice nie tylko powinni znaleźć czas dla związku, ale muszą też umieć spędzać go razem we trójkę. Tymczasem niektóre kobiety nie potrafią jednocześnie funkcjonować w dwóch relacjach: tej z dzieckiem i tej z mężczyzną. Traktują je konkurencyjnie. Kiedy więc on przychodzi z pracy, czasem nie chcą go dopuścić do dziecka, nawet otwarcie przyznają: "Wolę, jak nie ma go w domu, bo jak jest, to mi tylko przeszkadza". Albo przeciwnie - momentalnie przestają zajmować się malcem i koncentrują tylko na partnerze.
Są też takie, które właśnie chcąc znaleźć czas - na bycie z dzieckiem samej i we troje, na pielęgnowanie związku i na swój relaks - zapraszają do pomocy mamę lub teściową. Jaki to ma wpływ na związek?
Obecność w domu dwóch matek, jednej doświadczonej, a drugiej świeżo upieczonej, stwarza ryzyko, że przy dziecku nie będzie już miejsca dla mężczyzny. Jeśli do tego partnerzy nie są dojrzali emocjonalnie, to babcia szybko zajmie pozycję tej najdoroślejszej, co stworzy niebezpieczną sytuację dla całej rodziny. Jeśli natomiast mamy do czynienia z ludźmi dojrzałymi, którzy, gdy minie najtrudniejszy okres, będą umieli powiedzieć: "Dziękujemy za pomoc, teraz już poradzimy sobie sami", to jest duża szansa, że z przyjazdu babci wynikną same dobre rzeczy i dzięki jej pomocy młodej mamie łatwiej będzie się ogarnąć.
Czy nie lepiej, żeby to mężczyzna pomagał swojej partnerce się ogarnąć? Na przykład, żeby tuż po narodzinach dziecka wziął dwa tygodnie urlopu i został z nią w domu?
Tak byłoby najlepiej. W ten sposób mężczyzna podkreśla: "To jest nasze dziecko, jesteśmy we dwoje, razem przestawiamy się na nowe zadania i na nowy rytm dnia."
1
2
następne »
- 28 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Ocalić bliskość po narodzinach dziecka
haganna
11.08.08, 20:23
No cóż, pan doktor jest - niestety - tylko teoretykiem.Ta "omnipotentna duma macierzyńska" po prostu powaliła mnie na łopatki. I to dopatrywanie się patologii w spaniu matki karmiącej »
-
Re: Ocalić bliskość po narodzinach dziecka
marzeka1
13.08.08, 11:32
"No cóż, pan doktor jest - niestety - tylko teoretykiem."- dlaczego tak sądzisz? Moim zdaniem całkiem sensowne rady.Mam 2 dzieci i 40 lat, z perspektywy wieku widzę,jak źle układa się w »
-
Ocalić bliskość po narodzinach dziecka
goblin.girl
16.08.08, 09:29
Czytając niektóre posty mozna dojsc do wniosku, ze w ogóle poród jest niemalrównie masakrujacy jak narodziny Obcego, aż dziwne, ze kobiety to przeżywają, atrwałe kalectwo na ciele i duszy »
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród


odtwórz


