1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dzieci nie są trendy

Wiele małżeństw, które - wydawałoby się - mają idealne warunki, by mieć dzieci, traktuje je raczej jako przeszkodę niż cel życia.
Urodziłam się w roku 1972. Moi koledzy pokończyli studia, założyli rodziny, mają dobrze płatną pracę. Stać ich na kurs portugalskiego i wakacje w Grecji. Stać na włoską oliwę do rzymskiej sałaty. Coraz częściej jednak nie stać na dzieci.

Za dużo roboty!

Wygodniccy. Są w każdym pokoleniu, ale w moim jakby ich więcej. Wiecznie zmęczeni. Praca, dom, wieczorem tenis, "Panorama". Potomstwa zwykle mieć nie chcą. Czasem przytrafia im się jedno dziecko podczas studiów. A potem w nocy trzeba wstawać, karmić, pieluchy zmieniać. Co z tego, że w domu jest opiekunka i pani do sprzątania, kiedy dzieciak ruchliwy i chorowity? I trzeba go zawieźć na angielski i na basen, a my ciągle w pracy. "Jak tu mieć więcej dzieci? Co to my Cyganie jesteśmy albo alkoholicy?".

Niechęć do kolejnego dziecka potrafią tłumaczyć: "Sam jestem jedynakiem. Dziadkowie mieli czas tylko dla mnie, dostawałem najlepsze zabawki". Albo: "A po co mu brat albo siostra, poczuje się zdegradowany. Kupimy mu pieska". Albo: "Zapisaliśmy mu już w spadku dom. Co damy drugiemu?". Przywołują traumatyczne wspomnienia - ciąża, poród, kolka, nadpobudliwość malucha, który ciągle biega i wylewa na siebie gorącą herbatę. "Tak dał nam w kość, że za drugie dziękujemy".

A co na to firma?

Ambitni zawodowo. W pracy od siódmej. Firma to ich drugi dom. W szufladzie zupa pomidorowa instant. Nie chorują, chyba że na zapalenie płuc z powikłaniami. Co roku biorą dwa tygodnie urlopu i spędzają je gdzieś we Włoszech, w towarzystwie małżonka i niemilknącej komórki. Pną się po szczeblach kariery.

Ambitni zawodowo mają lepiej niż ambitne. Ambitna zawsze może usłyszeć, że pra- cuje świetnie, ale podwyżki nie dostanie, bo i tak jak na kobietę dużo zarabia. Poza tym nie może pozwolić sobie na ciążę, bo na jej miejsce czeka tłum panienek z dwoma fakultetami, gotowych ziemię gryźć, i to za pół jej pensji. I jak tu mieć dziecko, kiedy w ciąży ambitna może poczuć się gorzej i będzie musiała wziąć zwolnienie albo dziecko okaże się chorowite? I co wtedy? Szef nie będzie zachwycony. I zwolni. Bez względu na oddanie, dyspozycyjność i zupę pomidorową instant w szufladzie. I jak tu mieć ochotę na dzieci?

Jeszcze mamy czas

Wiecznie młodzi. Mają jasny plan na życie: matura, studia, dobra praca, mieszkanie, samochód, małżeństwo. I już jesteśmy ustabilizowani. I co z tego, że po trzydziestce? Na dzieci jeszcze przyjdzie czas. Tylko Jacuś zrobi doktorat, Basia upora się z projektem dla agencji reklamowej, zmienimy mieszkanie na większe... I pojeździmy trochę po świecie. Jesteśmy młodzi, a młodość musi się wyszaleć. Dzieci? Może kiedyś.

Szaleństwo kończy się zazwyczaj dobrze po trzydziestce, a wtedy często się okazuje, że zajść w ciążę to nie taka znowu łatwizna. Na świat przychodzi jedynak, na któ-rego chucha się i dmucha, posyła się do najlepszego przedszkola w mieście (1000 złotych miesięcznie, w tym balet, angielski, francuski i możliwość obejrzenia w internecie, co robi dziecko), a potem do najlepszej szkoły. I tak rośnie nam pokolenie małych cesarzy.

Dużo dzieci? Po co?

"Na państwa ulicy tyle wspaniałych domów i samochodów, tyle młodych małżeństw, a dzieci jak na lekarstwo" - mówił ksiądz podczas kolędy. "Odważni jesteście" - mówią znajomi, wśród których przeważa model 2 + 1. Bo rodzenie dzieci przestało być modne. Rodzina z więcej niż dwójką zaczyna być traktowana prawie jak patologia ("jak to możliwe przy takiej dostępności środków antykoncepcyjnych?!").

W kraju, w którym trudno o pracę, gdzie prawo nie daje szans młodym matkom, gdzie pytanie pokolenia naszych rodziców: "czy chcemy mieć dzieci?" zastąpiło: "czy nas na nie stać?", trudno się na nie decydować. Trudno jednak nie zauważać, że powoli stajemy się społeczeństwem coraz bardziej nastawionym konsumpcyjnie, coraz bardziej egoistycznym i wygodnym. I także z tego powodu rodzina z gromadką dzieci to gatunek wymierający.

Więcej o: