1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mieć dziecko we Francji

Wszyscy rodzice na świecie chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Tyle że stosują różne metody. Postanowiliśmy przyjrzeć się stylom opieki nad niemowlętami w różnych krajach świata. Na początek cyklu Francja - znana z tego, że dzieci tam ?nie grymaszą?.
Wciąż karmisz piersią?! - pyta kolejna Francuzka na imprezie. Józio ma pięć miesięcy, a one patrzą na mnie, jakby był w gimnazjum.

Pierwsze miesiące mojego macierzyństwa w Paryżu są trudne. Jestem sama, nie mam pomocy rodziny. Opowiadam przyjaciółkom w Polsce: Francuzki wracają do pracy po trzech miesiącach od porodu. Dziecko ląduje u opiekunki od poniedziałku do piątku, dziewięć godzin dziennie. Z mamą może pobyć na brunchu w niedzielę. Tylko ma nie przeszkadzać, nie kruszyć, popijać posiłek wodą i nie wybrzydzać.

Julia, koleżanka Polka, nazywa francuskie matki "mamami instant". Pracowała przez kilka lat jako au-pair. Dzieci były grzeczne, same zasypiały od drugiego miesiąca życia. Ale gdy któreś tylko zapłakało, ich mama dzwoniła w panice: "Jula, co mam z nim zrobić?!". Ostatnio wyznała Julii, że matka nie jest dziecku potrzebna w pierwszym roku życia, ale dopiero później, w podstawówce.

Po czterech miesiącach od porodu wszyscy pytają mnie, czy Józio przesypia całą noc. Nie? Jak ty dajesz radę? Sąsiadki opowiadają, że gdy ich dzieci miały 3-4 miesiące, to zostawiały je do wypłakania. "Po trzech nocach była cisza".

MAM DOŚĆ SPANIA WE TRÓJKĘ

Po dziewięciu miesiącach w Paryżu wracam do Polski, chcę pobyć kilka miesięcy z rodziną. Spotykam się z koleżankami - młodymi mamami. Przesiadujemy z wózkami w kawiarniach, mamy świeży manicure, pijemy herbatę i ciągle mówimy o tym, jak jest nam cudownie z dziećmi. Tylko najbliższe przyjaciółki mówią prawdę: "Mam dość spania we trójkę. Mój mąż już zapomniał, jak miękka może być poduszka, bo od trzech lat śpi z głową na szafce nocnej", "Wczoraj, jak Igor nie spał do 22, a Marianna chciała cycka po raz setny tego dnia, to się po prostu popłakałam".

Józio dalej nie śpi w nocy. W dzień przysypia, ale tylko w wózku. Wybrzydza przy karmieniu. Czasami puszczam telewizję, żeby zjadł dwie łyżki. Cała rodzina go zabawia, babcia macha mu przed nosem komórką, dziadek woła psa, żeby zamerdał ogonem. A Józio ma to gdzieś, mógłby 24 godziny na dobę ssać pierś. Jestem wykończona, a z wydawnictwa przychodzi długo oczekiwany mail: "Jesteśmy zainteresowani pani książką. Na kiedy może być gotowa?".

PIERWSZY RAZ ODPOCZĘŁAM

Myślę wtedy o tej okropnej Francji. Marzy mi się święty spokój. Zaczynam porządki: reguluję posiłki Józia, karmię go piersią tylko wieczorem. Kładę go spać codziennie o tej samej godzinie. Koniec drzemek w wózku. Kładę go do łóżeczka i zostawiam, gdy płacze. Pierwszy raz płacze 10 minut, drugi raz 5, trzeci raz minutę, a potem gaworzy zadowolony. Koleżanki mówią: "U ciebie jest jak w wojsku!". A ja pierwszy raz odpoczywam. Józio się uspokaja. Mogę zaplanować mój dzień, zostawić dziecko opiekunce, wyjść na kolację, kochać się z mężem. Wracam do Paryża. Józio ma rok. Je regularnie, w porach "francuskich". U niani jest codziennie od 9 do 17 - pozostałe dzieci są u niej od 8 do 19. W ciągu dnia zasypia sam w łóżeczku, dwugodzinna sjesta jest obowiązkowa. Kładę go zawsze o 20.30, ale w nocy budzi się raz lub dwa i przysypia z nami w łóżku. W Polsce wspaniała jest bliskość z dzieckiem, fajne we Francji to, że mama może nie być czasem mamą. Zaczęłam się zastanawiać, ile jeszcze mogłabym nauczyć się od kobiet z całego świata? I postanowiłam rozpocząć serię spotkań z rodzicami z pięciu kontynentów. W tym numerze i w następnych będę o nich opowiadać.

FRANCJA

PRZYROST NATURALNY: 2,01 (najwyższy w Europie)

KARMIENIE PIERSIĄ: 69% mam karmi, 11% w 6. miesiącu

DŁUGOŚĆ URLOPU MACIERZYŃSKIEGO: 10 tygodni

Mówi Dorothée, Francuzka, mama dwóch chłopców, Abla i Samuela:

Kiedy Abel miał kilka tygodni, kładłam go w leżaczku na przeciwko mnie i huśtałam. Uwielbiał to. Kiedyś mój tato zwrócił mi uwagę: "Odwróć go czasem w drugą stronę. Nie powinien się przyzwyczaić, że ciągle jesteś blisko". We Francji karmienie dziecka na żądanie i spanie z nim jest OK, ale tylko przez pierwszy miesiąc. Potem każdy pediatra zaleca "regulowanie" malucha. Dziecko ma spać w nocy, bo mama, która jest równie ważna jak ono, musi być wypoczęta. Dzieci od początku śpią w swoim pokoju. Nie powinno się ich za dużo nosić ani przytulać. Bogate Paryżanki od razu po wyjściu ze szpitala zatrudniają nianię na dzień i noc, która przez miesiąc "trenuje" niemowlaka.

Samuel po urodzeniu ciągle płakał. Nie spaliśmy z mężem pięć miesięcy. W końcu pediatra zaleciła nam "wypłakanie" go. Ja nie chciałam, ale mąż stwierdził, że dłużej tego nie wytrzyma. Mały pierwszą noc płakał sześć godzin bez przerwy. A ja razem z nim. Po trzech dniach przespał całą noc. Podziałało. Ale ja żałuję, że zmusiliśmy go do tak długiego płaczu. Wydaje mi się, że wpłynęło to na jego poczucie bezpieczeństwa.

Urlop macierzyński trwa dwa i pół miesiąca. Dla Abla nie dostaliśmy miejsca w żłobku. Więc w wieku 10 tygodni trafił pod opiekę niani, która opiekuje się u siebie w domu trójką lub czwórką dzieci. Co miesiąc na opłacenie opiekunki dostajemy z ubezpieczenia społecznego 350 euro. Z własnej kieszeni dopłacamy 300 euro. Na każde z dzieci do lat trzech dostaje się jeszcze od państwa 180 euro.

Większość moich koleżanek wraca szybko do pracy i nie karmi piersią. A już podanie piersi dziecku, które ma zęby, jest dla Francuzek obrzydliwe i perwersyjne. Pod tym względem jesteśmy jak nasze mamy, które nie karmiły piersią, chciały szybko wrócić do pracy, walczyły o równouprawnienie. I sporo wywalczyły! Francuscy ojcowie chętnie zajmują się dziećmi. Dużo od nich wymagamy, dzielimy się pracą.

Wszystkie dzieci od 3. miesiąca życia mają taki sam rytm: cztery posiłki dziennie (o 8, 12, 16 i 20). Sjesta od trzynastej trwa dwie lub trzy godziny. Pierwszy posiłek bezmleczny podajemy, gdy maluch ma 4 i pół miesiąca. Muszą to być warzywa - marchewka, ziemniak lub fasolka szparagowa - żeby dziecko nie przyzwyczaiło się do słodkiego smaku. Miesiąc później niemowlę zjada zwykle cały słoiczek i jogurt. Mięso podajemy w 6. miesiącu. Do picia tylko woda, soki są zakazane.

Gorączka zaczyna się od 38 stopni, wtedy dajemy dziecku paracetamol i rozbieramy do koszulki, żeby się nie przegrzało. Antybiotyki są ostatecznością. Gdy dziecko ma temperaturę 37,8 C i katar, normalnie idzie do żłobka. Do opiekunki zawozimy je nawet wtedy, gdy jest bardzo chore.

ZDANIEM REDAKCJI:

Fajne jest to, że rodzice dzielą się obowiązkami, mamy są aktywne zawodowo, a państwo dofinansowuje opiekę nad dziećmi. Niefajne jest to, że dzieci chowa się według schematu, bez uwzględnienia indywidualnych potrzeb. No i to wypłakiwanie... A Wy jak myślicie? Piszcie do nas na adres dziecko@agora.pl. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku!

Przeczytaj książkę "W Paryżu dzieci nie grymaszą" o tajnikach francuskiego wychowania >>



Więcej o:
Komentarze (19)
Mieć dziecko we Francji
Zaloguj się
  • bo.tak

    Oceniono 11 razy -7

    Pani Anno,
    Bardzo wybiórczy artykuł i miejscami niekompletny.
    Dużo uogólnień, czasem krzywdzących dla obu nacji.
    Zrozumiałam z niego że Pani była obserwatorem z całym bagażem kulturalnym z Polski. W tym z krytykanctwem. A szkoda.
    Życzę trochę otwartości.
    pozdrawiam serdecznie

  • 0

    A ja mieszkam w Paryżu mam taką nieciekawą obserwację. Wracamy metro w sobotę o 23, a tu matki z wózkami i dziećmi, które już by chciały być wykąpane i spać. Dzieci 3-4-5 letnie ze smoczkami w buzi!!! Mam ochotę przełożyć tych rodziców przez kolano i sprawić im lanie. Dzieci jedzące przed szkołą pożywnego śniadania, tylko bułkę z czekoladą albo ciastka, codziennie ! Z tym, że ludność w okręgu paryskim jest tak wymieszana, że trudno określić, kto jest rodowitym Francuzem...

  • Oceniono 3 razy 3

    O tu mam panią Annę, a jednak rozmnaża się...:( Pani Aniu, czyli naraziłaby Pani życie swojej rodziny (wspominając o 10 Polakach na wizji TVN), zapewne mówiła Pani o swojej rodzinie? Rozumiem...Mam nadzieję, że rodzina szybko się Pani wyrzeknie.

  • gama01

    Oceniono 25 razy 3

    Mieszkam w PAryzu od dwoch lat. Nie widzialam niemowlaka z sokiem ani z bula, jak w Polsce. Dzieci pija wode, sa szczuple I, o niebiosa, nie wrzeszcza! Faktycznie, sasiadka ma 5-miesieczna Roxane, plakala przez pierwszy miesiac, a teraz cisza jak makiem zasial. Gdyby nie wozek, pomyslalabym, ze sie wyprowadzili. I faktycznie, odwiedzajac przyjaciol Francuzow, dzieci jedza warzywa, jest dyscyplina, a mama nie musi podnosic glosu. Wystarczy, ze spojrzy. Kocham ten kraj, a nie rozwydrzone poludnie (tez mieszkalam 2 lata), gdzie bachory robia, co chca I na wszystko im sie pozwala. A nasze pociechy....I to widac, sa po prostu grube.

  • Oceniono 5 razy 5

    O tu mam panią Annę, a jednak rozmnaża się...:( Pani Aniu, czyli naraziłaby Pani życie swojej rodziny (wspominając o 10 Polakach, zapewne mówiła Pani o swojej rodzinie) m.telewizjarepublika.pl/mainstreamowa-matematyka-co-nam-po-10-polakach-skoro-uratujemy-tylu-uchodzcow,49146.html

  • malpa-z-paryza

    Oceniono 17 razy 9

    wychowalam moje dzieci na "mode" francuska, tak jak moje kolezanki, ale ktore czasmi mi zarzucaly zbytnia troskliwosc!
    nigdy mi nie marudzily, grymasily ... dobrze wychowane, jak to kiedys sie mowilo w Polsce, z dobrego domu. Ale tez nigdy nie dalam zadnego klapsa bo tak samo bylam wychowana;

    ale jak widze te bachory rozwydrzone w Polsce mam ochote niezle im przetrzepac pupe.. a potem matce.

  • azalka12

    Oceniono 27 razy 15

    Po prostu inne nacje rozumieja, ze nie zyje sie 'na dziecko', tak jak robi to polskie wozkowe.
    I wiedza, ze jakie dziecko, taki dorosly - nie dziwcie sie wiec, ze w Polsce panoszy sie chamstwo i bezczelnosc

  • wow987

    Oceniono 26 razy 18

    Teraz już rozumiem, dlaczego na urlopach spędzanych zagranicą widziałam bardzo dużo francuskich maluchów super grzecznych. Jedna, jedyna może 2-letnia dziewczynka marudziła, próbowała coś wymuszać krzykiem. Inni Francuzi byli oburzeni.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX