1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Imprezy? Kac noworoczny? Sylwester z dziećmi to zupełnie inna bajka!

Jak zmienia się sposób spędzania sylwestra po tym, jak zostajemy rodzicami? Czy tęsknimy za całonocnymi balangami, a może wolimy witać Nowy Rok przy dźwiękach dziecięcych zespołów muzycznych? Sprawdzamy, co na temat sylwestra z dziećmi mówią mamy.
Narodziny dziecka potrafią mocno namieszać w życiu tych z nas, którzy lubią hucznie witać Nowy Rok. Nie wszyscy jednak tęsknimy za szalonymi zabawami sylwestrowymi, a już na pewno nie brakuje nam noworocznego kaca. Dla części z nas nowa rzeczywistość oznacza zdjęcie presji z "obowiązku" dobrej zabawy ostatniego dnia roku, dla innych możliwość poszukania alternatywnych sposobów spędzania czasu. Pytamy znajome, jak zmieniły się ich sylwestry po tym, jak zostały matkami.

Anna: Zasnęłam na kanapie przed północą

Anna ma dwoje dzieci i nigdy nie była szczególną miłośniczką sylwestrowych zabaw. Ciąże i dzieci niewiele więc zmieniły: - Był taki czas, że miałam cztery sylwestry z rzędu bezalkoholowe: na zmianę ciąża, karmienie, ciąża, karmienie - opowiada. - Dwa z tych sylwestrów spędzaliśmy u znajomych, raz z jedenastomiesięcznym synem, który spał w najlepsze w pokoju obok, bo nie było wielkich szaleństw. A ja zasnęłam na kanapie przed północą, zupełnie nie przejmując się towarzystwem!

- Nie przepadamy za sylwestrem, niezależnie od tego, czy teraz, czy w czasach bezdzieciowych. Teraz dzieci są dobrą wymówką od świętowania zmiany daty. Pewnie co drugi Sylwester spędzamy bez dzieci, w tym roku będzie z dziećmi. Wspólne szykowanie przekąsek, gry planszowe, może film, na pewno dobra muzyka i fajerwerki oglądane przez okno. Po nieprzyjemnych doświadczeniach nie wychodzimy o północy - mąż dostał przypadkowo przelatującą petardą w szyję... Na specjalne życzenie dzieci puszczają z nim petardy około 21.00. Wspólna wyprawa po zakup kilku rakiet to już nasz mały rytuał.

Iwona: Na stoku

Iwona ma dwóch synów w wieku szkolnym, mieszkają w Krakowie. Macierzyństwo wymusiło na niej pewną zmianę w sposobie spędzania ostatniego dnia roku, ale nie sprawiło, że zrezygnowała z przyjemności: - Od kilku lat robimy tak, że jedziemy rano w miarę pustą Zakopianką na narty, po południu stoki całkiem pustoszeją, bo każdy idzie się stroić, więc można się najeździć do woli - mówi. - Wieczorem wracamy do Krakowa całkiem pustą Zakopianką, mąż robi pyszne małże w winie i krewetki z ziołami, my pijemy szampana nie czekając wcale do północy, a dzieci Piccolo. Jak nam się chce, to tańcujemy, a jak nie to oglądamy tv.

- O północy oglądamy przez okno pokazy sztucznych ogni, a sami palimy tylko zimne ognie, bo ja się innych boję. Chłopcy zwykle już są w piżamach, ale raczej nie śpią, bo to jednak wyjątkowy wieczór. W tym roku chce się do nas dołączyć kilkoro znajomych, więc pewnie po nartach wpadną do nas, ale zmian w menu nie przewiduję. Zapowiada się fajny koncert na Rynku, ale po całym dniu na śniegu pewnie nie będzie nam się chciało wybrać... A może będzie się chciało? Zobaczymy.

Lucyna: Marzy mi się bal

Lucyna ma dwie córki, właśnie spodziewa się trzeciej. Dzieci zmieniły sposób, w jaki wita Nowy Rok, ale sylwester nadal jest dla niej okazją do dobrej zabawy: - Nasz pierwszy sylwester z córką odbył się u znajomych, którzy też mają dzieci. Córeczka miała 4 miesiące i po prostu przespała imprezę. Ja około 2.00 w nocy spakowałam małżonka i dziecię do auta i zawiozłam do domu. Rok później byłam w końcówce ciąży z druga córką i poszłam spać o 22:00.

- Później z dwójką małych dzieci spędzaliśmy czas sami w domu, dziewczyny kiepsko sypiały, a ja nie miałam ochoty na żadne przygotowania imprez w domu. Dwa lata temu rodzice zaproponowali nam, że zostaną z dziećmi i zafundowali nam bilety na sylwestra w wiejskim domu kultury - było rewelacyjnie, bawiliśmy się razem z moimi kuzynami, rodzeństwem i mnóstwem znajomych z czasów podstawówki. Świetna impreza była! Dzieci zaopiekowane, rano też dziadkowie się nimi zajęli, więc my mogliśmy odespać.

- W zeszłym roku pojechaliśmy z dziećmi i znajomymi rodzinami do gospodarstwa agroturystycznego. Wynajęliśmy cały dom: 16 dorosłych i całe mnóstwo dzieci w wieku od 2 do 10 lat. Było naprawdę fajnie. Jedna z dziewczyn - matka karmiąca - pełniła rolę bardzo trzeźwego opiekuna, reszta dobrze się bawiła. Wiadomo, że nie była to zabawa do upadłego, bo jednak były dzieciaki, ale po kilka małych drinków można było wypić. Dzieci bawiły się z nami, przy naszej muzyce, grały w gry, niektóre siedziały nad tabletami, ale ogólnie było świetnie. Wszystkie, poza maluchami ok. 2-3-letnimi, wytrwały do ogniska o północy, strzałów z armaty i innych takich.

- W tym roku jestem u rodziców i ponownie jestem w ciąży. Przywitamy Nowy Rok razem, o ile nie zasnę o 22:00. No i potem pewnie przed nami znów kilka bezsylwestrowych lat z maluszkiem. A ogólnie to ja uwielbiam sylwestra i co roku mogłabym chodzić na bale i imprezy z wielkimi tańcami!

Kasia: Lepiej nie pytaj!

Kasia ma czteroletnią córkę, sylwester nie wzbudza w niej szczególnych emocji, a już na pewno w jej przypadku nie ma mowy o potrzebie całonocnych szaleństw. - Lepiej mnie nie pytaj o sylwestra, bo siedzimy w domu i nie obchodzimy go w ogóle -mówi. - Ja nawet ostatnio ledwo do północy wytrwałam, żeby zobaczyć przez okno fajerwerki. W tym roku pewno będę w łóżku przed dwunastą!

- Wcześniej, przed powrotem do Polski i urodzeniem dziecka, mieszkałam w Nowym Jorku, tam spędzałam sylwestra imprezowo, tanecznie, alkoholowo. Odkąd jestem w Polsce moje sylwestry są domowe. Na ogół jeszcze udaje nam się kilka razy w roku (włączając w to sylwestra) odświętnie ubrać - przynajmniej mnie i dziecku - i zachować choćby pozory uroczystości. Nawet czasem kupimy jakieś papierowe czapeczki, trąbki, serpentyny i tym podobne dziadostwa i na tym się na ogół kończy.

Magda: Już się wyszaleliśmy

Magda mieszka w Niemczech, ma dwie córki. Dla niej również, odkąd jest matką, sylwester jest zupełnie inny niż wcześniej. Kiedyś był to czas egzotycznych podróży i zarwanych nocy. Wydaje się jednak, że nie tęskni za tamtymi chwilami: - Od czasu pojawienia się dzieci, spędzamy sylwestra w domu - u siebie albo innych rodzin. Gramy w gry, śpiewamy i tańczymy, a o północy wychodzimy puszczać fajerwerki. Jakoś nie ciągnie nas na typowe bale sylwestrowe. Człowiek się cieszy, jak może o 1.00 leżeć w łóżku i spać!

- Wieczorem zawsze jemy uroczystą kolację, przygotowuję 3-daniowe menu, bo uwielbiam gotować, a potem czekamy na północ. Przeważnie dzieci mają więcej wytrwałości niż my... W zeszłym roku poszliśmy spać prędzej niż one! A w tym roku odrzuciliśmy parę zaproszeń, po prostu nie chce nam się zarywać nocy, pobawimy się w domu z nadzieją, że dzieci padną o 1.00 i pójdziemy spać.

- Całkowicie nam taki sylwester w czwórkę wystarcza. W ciągu roku mamy tak mało czasu dla siebie, że w ten dzień możemy się w pełni na sobie skoncentrować. Może za jakieś 5 lat, kiedy dziewczynki będą starsze, znowu będziemy chcieli poszaleć na jakimś balu we dwoje. Chociaż nie, sami też będziemy starsi... i znowu zostaniemy w domu - śmieje się Magda.

Kinga: Nareszcie koniec czekania na zaproszenia!

Kinga ma dwoje dzieci i całkiem inny tryb życia niż w czasach przed założeniem rodziny. Wcześniej imprezy i mnóstwo znajomych, teraz woli kameralne spotkania. - Pamiętam tę myśl, kiedy nadszedł pierwszy sylwester po tym, jak zostałam matka: "Nareszcie koniec jazdy z tym, gdzie spędzić sylwestra, kto mnie zaprosi, a kto nie, kto się pojawi itd." - wspomina. - To było wyzwalające. Nagle się okazało, że ja po prostu nie cierpiałam sylwestra i tego całego obowiązku świetnej zabawy! Teraz miałam w końcu dobry powód, żeby to wszystko olać.

- Siedem lat i siedem sylwestrów później nic się nie zmieniło. Nadal nie mam ochoty na bale, imprezy i sylwestrowy szał. Spędzamy ten czas różnie, czasem w gronie rodziny, czasem z bliskimi znajomymi, bez jakiegoś szczególnego napięcia. Dzieciom nawet nie mówimy, że to jakiś szczególny dzień. Zdarza się, że w ogóle nie celebrujemy i idziemy spać przed północą. A ja nadal cieszę się z tego, że odzyskałam Nowy Rok, zamiast budzić się dopiero 2 stycznia!

Więcej o:
Komentarze (3)
Imprezy? Kac noworoczny? Sylwester z dziećmi to zupełnie inna bajka!
Zaloguj się
  • alanta1

    Oceniono 4 razy 0

    "mąż dostał przypadkowo przelatującą petardą w szyję"

    i nadal puszczacie z dziećmi petardy? niczego was to nie nauczyło???
    OJP

  • femma12

    Oceniono 32 razy -8

    Dzieciofobia w wydaniu Gazety Wyborczej ciag dalszy.
    Więc na nowy rok życzę Gazecie samych sukcesów w ograniczaniu przyrostu naturalnego w Polsce!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX