1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodziny w restauracjach są za głośne: zakazywać wstępu dzieciom?

Czy dzieci są zbyt hałaśliwe i nie powinno się ich zabierać do kawiarni, muzeów i na koncerty? Niektóre lokale wprowadzają zakaz wstępu dla rodzin z małymi dziećmi, argumentując, że przeszkadzają innym gościom. Czy takie zakazy to dobry pomysł?
Felietonistka "The Sunday Times", India Knight, unika restauracji i kawiarni. Dlaczego? "Nikt już nie zwraca dzieciom uwagi. Nikt im nie mówi 'Nie rzucaj jedzeniem', 'Dość tego!'" - tłumaczy. Nie jest jedyną osobą, której przeszkadzają dzieci zachowujące się głośno w miejscach publicznych. Pisaliśmy o liniach lotniczych, które zakazały wstępu na pokład swoich samolotów małym dzieciom, teraz do elitarnych miejsc "Tylko dla dorosłych", tych bez erotycznego podtekstu, dołączają restauracje.

Ale czy rzeczywiście, jak uważa India Knight, współcześni rodzice utracili umiejętność wychowywania dzieci i z bezsilności pozwalają im na wszystko?

Obiad bez dzieci

Pewna kalifornijska restauracja wywiesiła w oknie informację następującej treści: "Płaczące lub hałasujące dzieci przeszkadzają innym gościom, dlatego nie mogą przebywać w sali jadalnej". I wycofała z wyposażenia wysokie krzesełka, zakazała wprowadzania wózków. Niektórzy goście są zadowoleni z zakazu, przyznając słuszność właścicielom lokalu: biegające po sali dzieci i ich głośne zachowanie rzeczywiście może przeszkadzać. Inni komentują krótko: to skandal.

Takie działania dzielą opinię publiczną. Z jednej strony rodzice bywający w restauracjach z dziećmi, argumentują, że dziecko nie przeszkadza bardziej niż pijani lub głośno rozmawiający goście. Z drugiej strony barykady są osoby, które chcą zjeść miły posiłek w wybranym towarzystwie i - przede wszystkim - w spokoju. W tej grupie są także rodzice, szczególnie ci, którym udało się zostawić własne dzieci pod opieką niani czy krewnych i wychodząc z domu liczą na odpoczynek od płaczu i chaosu.

Dzieciom wszystko wolno?

Agnieszka, mieszkanka Poznania, ma dwie córki: - Ja sobie nie wyobrażam, żeby moje dziecko właziło komuś w restauracji pod stolik, zaglądało na plaży za parawany sąsiadów, kopało dziury i wrzeszczało przy ręczniku plażowego sąsiada czy gadało w czasie przedstawienia - stwierdza stanowczo. - A na przykład moja teściowa uważa, że inni "muszą zrozumieć", że w restauracji są dzieci i nie ma powodu do ograniczania się. Zupełnie się z tym nie zgadzam i zawsze wychodzę na wyrodną, która pilnuje, by dzieci jadły przy stole, a jak skończą szły do kącika zabaw dla dzieci lub wychodziły na ogródek - podsumowuje, zwracając uwagę na to, że szacunek należy się wszystkim użytkownikom wspólnej przestrzeni.

Marta z Warszawy bywa ze swoimi córkami w wielu miejscach. Wymaga od nich właściwego zachowania. - Co innego dwulatek, który głośno płacze w sklepie, a co innego siedmiolatek, który przeszkadza w kinie - zauważa. - Są też sytuacje, kiedy dzieci są głośne, ale urocze - w coś się fajnie bawią na plaży, w ogródku przy restauracji i aż miło popatrzeć, ale i są sytuacje, kiedy dzieci zachowują się strasznie i patrzy się na to ze zgrozą - stwierdza.

Bycie rodzicem to styl życia

Kalifornijska restauracja z Monterey nie jest jedynym miejscem, którego właściciel zdecydował się na tak radykalny krok. Podobne działania miały miejsce w Korei Południowej, w berlińskich kawiarniach, w innych amerykańskich stanach, m.in. w Pensylwanii i w Teksasie.

Jednak współczesny trend zabierania dzieci ze sobą w miejsca publiczne będzie się nasilać. Ludzie decydują się na rodzicielstwo coraz później, a dzieci stają się częścią stylu życia, nie dodatkiem do dojrzałości. Dorośli chcą przebywać ze swoimi dziećmi, chcą z nimi podróżować, chadzać na koncerty czy do restauracji. Nawiązują w ten sposób więź, nadrabiają czas, który spędzają osobno, a którego w czasach, gdy praca zajmuje nam większość życia, jest coraz mniej.

Rodzice? Są różni

Zuzanna, mieszkanka Warszawy, wybrała się kiedyś ze znajomymi na koncert flamenco. Dwie zaprzyjaźnione rodziny z dziećmi: dwóch trzylatków, dwie pięciolatki: - To wydawało się wspaniałym pomysłem - opowiada. - Był piękny letni poranek, koncert odbywał się na zewnątrz, pomyśleliśmy, ze to idealna okazja na rodzinne wyjście i zrobienie czegoś fajnego z dziećmi. Małym się podobało, tańczyły, skakały, śpiewały. W pewnym momencie oburzona starsza kobieta wysyczała w naszym kierunku: "Z dziećmi powinno się chodzić na plac zabaw". Poszliśmy stamtąd, obgadując te panią. Ale z perspektywy czasu myślę, że - pomimo wrogości - ona miała rację. Skoro nie potrafiliśmy sprawić, żeby nasze dzieci nie przeszkadzały innym w cieszeniu się tym wydarzeniem, nie powinniśmy tam przebywać - podsumowuje.

- Moje dzieci czasem zachowują się niekoniecznie dobrze, ale staram się je poskramiać i kontrolować - tłumaczy Marta. - Większość znanych mi rodziców zachowuje się podobnie, wychowuje i stara się okiełznać swoje potomstwo. Jest też spora grupa rodziców wręcz nadgorliwych i zestresowanych tym, co ludzie pomyślą, reagujących bardzo nerwowo, kiedy tylko zobaczą zniecierpliwione spojrzenie. Ale są i rodzice, którzy nie zwracają uwagi na otoczenie i taką postawę wpajają swoim dzieciom - myślę, że jest ich najwyżej kilka procent, ale mocno się rzucają w oczy - mówi.

Może by tak wzajemnie się szanować?

W rzeczywistości wcale nie trzeba uciekać się do podziału: my kontra oni. Może miejsca, gdzie dzieci nie mają wstępu będą miłym wytchnieniem dla osób pragnących spokoju, a rodzice, którzy lubią bywać w takich miejscach mogą wybierać spośród innych przybytków. A o tym, że i im nie zawsze jest w smak przebywanie w towarzystwie głośnych dzieci (nawet własnych), najlepiej świadczy historia Marysi, która podczas transatlantyckiego lotu w towarzystwie trójki swoich dzieci (wszystkie poniżej 7 roku życia), usłyszała od współpasażerki: "Dzieci nie powinno się zabierać na takie długie loty". Matka spojrzała na nią ze spokojem i z uśmiechem odparła, zamykając tym samym usta rozgniewanej kobiecie: "Dzisiaj jestem skłonna przyznać pani rację".

Problemem jednak są nie tyle dzieci, ani nawet ich rodzice - w równym stopniu przeszkadzać mogą niewłaściwie zachowujący się dorośli, których w naszej przestrzeni także nie brakuje. Zamiast wprowadzać nowe zakazy, może warto byłoby zastanowić się nad zasadami obowiązującymi w konkretnym miejscu i domagać się ich poszanowania od każdego, bez względu na wiek. Wspólna przestrzeń wymaga szacunku dla przebywających w niej ludzi. Gdybyśmy wszyscy wzięli to sobie do serca, zakazy byłyby niepotrzebne, a przebywanie poza domem dużo przyjemniejsze.

Więcej o:
Komentarze (198)
Rodziny w restauracjach są za głośne: zakazywać wstępu dzieciom?
Zaloguj się
  • gadolinn

    Oceniono 707 razy 601

    Jak rodzic ma rozbestwionego bachora to o tym wie i nie powinien z tym bachorem chodzic miedzy ludzi. Jak dziecko jest dobre to mozna je zabierac w rozne miejsca. Czyli wniosek jest taki: to rodzica sprawa i rodzicowi trzeba przetrzepac dupe jak bachor jest przeszkadzajacy.

  • emeryt21

    Oceniono 693 razy 533

    Jestem samotnym staruchem i nie chodze do restauracji po to aby przebywać tam w rodzinnej atmosferze.......Mnie to nie bawi.....i mam do tego prawo za swoje pieniądze.

  • jacek.nie.placek

    Oceniono 484 razy 460

    1. Restauracje to biznes. Skoro takie lokale przynoszą większy zysk - to widać jest zapotrzebowanie.

    2. To nie jest problem dzieci. To problem dorosłych, rodziców, którzy nie reagują na źle zachowujące się ich pociechy. I to żadne "wychowanie bezstresowe", to brak wychowania, brak elementarnego zajmowania się dziećmi. Ci rodzice mają głęboko w du*pie co robią ich dzieci i komu przeszkadzają.

  • bonx70

    Oceniono 544 razy 398

    tak zdecydowanie zakazywać . Karać rodziców za głośne bachory i kazać płacić za zniszczone towary przez ich bękarty w hipermarketach . Ludzie zabierają na zakupy bachory nad którymi nie panują

  • sapiens_h

    Oceniono 450 razy 394

    Jestem za. Moje dziecko jest wychowane. O dziwo odkąd pamiętam nie właziło na czy pod stół, nie przeszkadzało innym, nie krzyczało, niczego nie rozwalało. Z przerażeniem stwierdzam, że to jeden z nielicznych wyjątków, większość nieudolnych rodziców niczego nie potrafi nauczyć, woli jęczeć, że od wychowania są placówki, ksiądz proboszcz i youtube. Tak więc pomimo tego, że sama mam dziecko, jak najchętniej chodziłabym do miejsc, gdzie dzieci nie ma. Mam powyżej nosa bachorstwa ograniczonej ciemnoty, która z drugiej strony jest wystarczająco bystra, aby zarobić na łażenie po restauracjach.

  • bojka

    Oceniono 417 razy 393

    Ten artykuł to miód na moje serce po tym, jak wczoraj w restauracji zwróciłam uwagę jakiemuś małemu potworowi, który skakał na siedzeniu za mną, wrzeszcząc mi do ucha i co chwilę trącając mnie w głowę. I nie mam pretensji do małego potwora - tylko do jego rodziców, którzy pozwalali potworowi na wszystko. Mam nadzieję, że w domu potwór skacze im po głowach i wrzeszczy do ucha 24godz/dobę

  • Oceniono 354 razy 324

    Nawet jedno dziecko krzyczące, płaczące i rozrabiające przy sąsiednim stoliku potrafi zepsuć cały posiłek. Gdybym miał do wyboru lokal "bez dzieci" na pewno skorzystałbym z takiej oferty w pierwszej kolejności.

  • adoptowany

    Oceniono 327 razy 285

    bardzo dobry, nie mam ochoty za wlasne pieniadze ogladac w takich miejscach wrzeszczace i biegajace bachorki.Niech wprowadza taki zakaz, albo szybko i zdecydowanie dyscyplinuja rodzicow takich malych potworkow juz na miejscu w lokalu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX