1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Urodziny dziecka: zastaw się, a postaw się?

Czy organizowanie kinderbalu w domu to przeżytek? Wygląda na to, że tak. W cenie - najczęściej dosłownie - jest pomysł, moc atrakcji i zaimponowanie gościom.
Urodziny dziecka urastają do rangi poważnego przyjęcia. Nie wystarczy tort, kilkoro gości i rozwieszone w oknie serpentyny - teraz kinderbal wymaga planowania, daleko zakrojonych poszukiwań, zasięgania informacji, a nierzadko oszczędzania. Niektóre matki przyznają, że odczuwają presję z tego powodu - jak wytłumaczyć dziecku, że nie mogą zorganizować mu przyjęcia, które przebije lub chociaż dorówna urodzinom dzieci z jego szkoły?

Szukają więc odpowiednich miejsc ("kulki są passé, w kinie nikt się nie chce już bawić, w muzeum urodziny robili państwo X"), kalkulują, drukują zaproszenia i liczą, że o zabawie ich dziecka będzie się długo pamiętać.

Pytamy znajome matki, na jakich przyjęciach urodzinowych bywają ich dzieci. I co z tym domem? Ktoś jeszcze zaprasza gości do siebie?

Urodziny w sali zabaw - takie rzeczy tylko w Ameryce?

- Hania była w ostatni weekend na urodzinach u "narzeczonego" i u koleżanki z klasy - opowiada Joanna, mama siedmiolatki. - Narzeczony miał urodziny w ogromnym centrum ze stołami urodzinowymi, ścianką, automatami do gry i gokartami. Była głównie rodzina i Hanka oraz jeden kolega z klasy. Hałas na maksa, Hankę wszyscy przywitali jak synową co najmniej, poszliśmy na gokarty, staliśmy godzinę w kolejce. Nawet nie pogadali ze sobą. - Drugie urodziny były w fabryce misiów- kontynuuje opowieść Joanna. - Każde dziecko robiło sobie misia, wspólnej zabawy nie było. Tort wjechał potem na stół, ale jak Erin zdmuchnęła świeczkę, tort zabrano i już nie wrócił. Hania zachwycona, bo dostała misia. Była jeszcze w kręgielni, też każdy sobie i w klubie karate - tu było lepiej, bo zabawy były wspólne, dzieciaki rysowały wspólny obraz dla jubilata.

- Szczerze mówiąc, nie podobają mi się takie imprezy. Rodzice gapią się na dzieci, dzieci się wstydzą, wolę kameralne urodziny w domu z przyjaciółmi - podsumowuje. Joanna mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale jeśli myślicie, że w Polsce jest inaczej, jesteście w błędzie.

Impreza urodzinowa musi być oryginalna

Agnieszka mieszka w Szczecinie. Ma 9-letnią córkę i 7-letniego syna. Doświadczenie z "bywaniem" na kinderbalach imponujące: - Urodziny "w kulkach" organizuje się raczej na poziomie przedszkola - mówi. - Teraz robi się inne rzeczy. Koleżanka córki robiła dyskotekę i kręcony był teledysk, ona oczywiście jako gwiazda. Poza tym w naszym mieście w modzie jest:

centrum doświadczalne (zabawa pod okiem opiekuna i czas wolny z doświadczeniami); konstruowanie ruchomych robotów (dzieciom bardzo sie podobało, podzielone na drużyny, fajna rywalizacja); urodziny w szkółce piłkarskiej, mecz i wspólna zabawa - wylicza. - W zeszłym roku córka była na urodzinach na basenie - kontynuuje Agnieszka. - To dość dziwny pomysł, ale ona była zachwycona. Były migające światła, muzyka, a dzieci w wodzie. Były też urodziny w centrum laserów (strzelanka w tunelach), syn zachwycony, też tam chciał, ale cena nas powaliła, prawie 1000zł! A najlepsze urodziny? Co roku trzech kolegów wyprawia urodziny na polanie w lesie, jest ognisko i wspólne zabawy dzieci w lesie, mają dużo swobody, nic im więcej nie jest potrzebne - mówi.

Urodziny w przedszkolu

Córka Iwony, mieszkanki Warszawy, była na niezwykłych urodzinach koleżanki z grupy przedszkolnej. - Rodzice dziewczynki wynajęli autokar, zaprosili dzieci z dwóch grup i zawieźli na cały dzień do wypasionego centrum zabaw - opowiada. - Kompletnie bez sensu, bo to był środek tygodnia, więc wszystko działo się w ramach zwykłego przedszkolnego dnia. Żaden rodzic nie odważył się zaprotestować, bo wyszłoby, że odmawia dziecku super zabawy albo jest zazdrosny, że jego nie stać na taki gest. Były dwa torty - jeden z księżniczkami dla dziewczynek, a drugi ze Spidermenem dla chłopców. Kino 3D i w ogóle cuda-wianki. Córka wróciła oczywiście zachwycona, wszystkie dzieci przeżywały - mówi.

W podwarszawskiej miejscowości, w przedszkolu Franka, syna Karoliny, także organizowano urodziny w ciągu dnia, ale wyglądało to nieco inaczej. - Rodzice deklarowali, jaki rodzaj poczęstunku dostarczą (i czy w ogóle) - zwykle tort i jakieś 2-3 rodzaje słodyczy - ciastka i cukierki, napoje w małych opakowaniach dla wszystkich dzieci, owoce etc. - opowiada. - Rano w dniu urodzinowym przynosiliśmy to wszystko do przedszkolnej lodówki lub stołówki, a potem wychowawczynie zajmowały się tym dalej. - Takie urodziny trwały właściwie od rana do popołudnia, z zachowaniem wszystkich przedszkolnych tradycyjnych czynności. Jubilat od rana nosił koronę, miał swój tron, był specjalnie traktowany, wszyscy rysowali dla niego laurki (albo inne prace plastyczne ze specjalną dedykacją) i potem panie oprawiały to w rodzaj albumu, były życzenia, śpiewanie dla niego itd. W czasie zabawowym wychowawczynie organizowały zabawy i konkursy w specjalny sposób uwzględniające solenizanta, po obiedzie był poczęstunek.

- Oczywiście to było tylko dla chętnych, nieobligatoryjne. Ale dzieciakom musiało to naprawdę odpowiadać, bo w wywiadach na koniec przedszkola jako najfajniejsze chwile w przedszkolu zgodnym chórem wymieniały właśnie dni swoich urodzin - wspomina Karolina.

W domu tak, ale...

Stwierdzenie, że przyjęć urodzinowych nie organizuje się już w domu, byłoby sporym nadużyciem, a jednak robi się to coraz rzadziej, a jeśli już - często zaprasza się animatorów lub sami rodzice wcielają się w role Mistrzów Ceremonii. Coraz rzadziej pozwala się dzieciom bawić się swobodnie: ma być temat przewodni, a przynajmniej zwierzątka z balonów, zajęcia plastyczne, czy malowanie twarzy. W dobrym tonie jest organizowanie konkursów i przygotowanie drobnych podarunków... dla gości.

Jeśli już zostawić dzieciom swobodę, to, zdaniem wielu dorosłych, wypadałoby chociaż przygotować jakieś "stanowisko rozrywki" - stół do gry w piłkarzyki, trampolina. Im starsze dziecko, tym mniejsza presja na animację: - Obserwuję starsze dzieci znajomych i widzę, że około 9-10 lat party urodzinowe poza domem robi się obciachem - twierdzi Marta z Warszawy. - I takie dzieci urządzają urodziny w domu dla kilku kolegów - mówi.

Modzie wbrew

Często słyszy się też opinię, że w domu można organizować kinderbale, jeśli dysponuje się odpowiednim metrażem i ogrodem. W innym wypadku nie warto. Chociaż są też osoby, które świadomie decydują się na organizowanie domowych przyjęć. Z różnych powodów: niektórzy dlatego, że nie podoba im się pomysł wynajmowania sal, muzeów czy ośrodków sportowych, inni z oszczędności, część z przywiązania do tradycji.

Ania z Olsztyna wyprawiła urodziny swojego siedmiolatka właśnie w domu (tak, ma ogród!): - Było siedmiu kolegów - opowiada. - Zdrowe przegryzki, szarlotka i tort. Mąż pograł z nimi w piłkę, pograli w gry, pomęczyli (bezskutecznie) o konsolę i było fajnie. Na pewno taniej - śmieje się. - W Olsztynie moda przychodzi falami. Były kulkolandie, potem się przejadły, nastała moda na kręgielnie, sale zabaw w hotelu z basenem, teraz króluje pewna bardzo wybajerzona sala zabaw - wylicza.

Brygida mieszka w Gorlicach i zdecydowanie preferuje organizowanie przyjęć urodzinowych w domu, a ściślej: w ogrodzie. - Z atrakcji jest pieczenie kiełbasy na ognisku, na patykach - opowiada. - Ostatnio robiłyśmy piniatę. Ależ była zabawa! Zawsze jest trampolina, jakiś hamak, w tym roku było też samodzielne kręcenie waty cukrowej. Jest puszczanie lampionów, bańki mydlane i balony. Nic specjalnego, ale na koniec imprezy moje dziewczyny dają każdemu koledze i koleżance muffinkę, którą własnoręcznie upiekłam, a one dekorowały.

Tylko presja, czy coś więcej?

Organizowanie urodzin dziecka poza domem, szukanie jak najlepszych atrakcji, próba przebijania przyjęć rówieśników, nie ograniczają się tylko do dużych miast. Także w tych mniejszych powodzeniem cieszą się kręgielnie, stadniny koni, multipleksy, sale zabaw. Kiedyś MTV nadawało program "Sweet Sixteen" - o przyjęciach z okazji szesnastych urodzin bogatych Amerykanek. Rozmach zadziwiał i szokował. Nasze centra z laserami, wycieczki statkami i zabawy na basenie może nadal wypadają skromnie, ale koszt zorganizowania takiej atrakcji dla solenizanta i jego gości często mocno obciąża domowy budżet, a rozmachem z pewnością przerasta wszystkie urodziny, na których współcześni rodzice bywali jako dzieci.

Podobnie jest w innych krajach. Brytyjki przyznały ostatnio w ankiecie dla portalu Netmums, że organizują spektakularne przyjęcia urodzinowe dla swoich dzieci, bo chcą je uszczęśliwić, ale też dlatego, że same, kiedy były dziećmi, nie miały takich możliwości. Ponad połowa z 2 tys. respondentek wyznała też, że poważnym powodem, dla którego decydują się wydawać dużo pieniędzy na takie imprezy, jest presja ze strony innych mam. To samo dotyczy tzw. "goodie bags", czyli prezentów dla gości - ten zwyczaj powoli trafia też na kinderbale w Polsce i można spodziewać się, że będzie rósł w siłę.

Czy nowe okołourodzinowe zwyczaje są dobre? Ciekawi jesteśmy waszego zdania!

Zaproszenia na urodziny do wydrukowania



Więcej o:
Komentarze (56)
Urodziny dziecka: zastaw się, a postaw się?
Zaloguj się
  • mylink1

    Oceniono 32 razy 18

    Męczące są takie przyjęcia - dla swoich dzieci zorganizowałem dwa razy taką uroczystość, parę lat temu. Teraz urodziny spędzamy wyłącznie razem. Zbyt częste uszczęśliwianie dzieci imprezami i prezentami, powoduje utratę więzi pomiędzy nami - masz zabawkę baw się, masz imprezę baw się. Utwierdzanie dzieci, że zorganizowanie imprezy z rozmachem dla dziecka i jego rówieśników powoduje poddanie się presji społeczeństwa - niszczy indywidualność i godność własnego zdania, oraz staje się niebezpiecznym narzędziem do manipulowania ludźmi. Dzieje się tak obecnie prawie na każdym kroku, np. ICe Bucket Challenge, Fire Challenge. Stajemy się społeczeństwem wirtualnym i martwym kulturowo. Wykonujemy to, co nam podpowiada marketing internetowy i wirtualny fun.

  • baba67

    Oceniono 9 razy 5

    Wszystko moze ma jakis sens jesli dzieci sa z jednego tak samo zamoznego srodowiska gdzie taki wydatek jest taka pozycja na liscie jak kazda inna.Rodzicow stac to organizuja nic w tym zlego nie ma. Gorzej jesli jest to targowisko proznosci ponad stan zeby tylko sie pokazac.
    To w kazdym wydaniu jest chore.

  • jolinowa

    Oceniono 4 razy 2

    Wszystko super, wszystko fajnie. Tylko co, jeżeli prawie-nastolatek chce urodziny w domu i wszystkie dzieciaki też potwierdziły, że nie chcą laserów, ani kina, ani kręgli tylko do domu. Owszem i dom jest i ogród jest, ale urodziny w listopadzie... na pogodę liczyć nie można, a po doświadczeniu z imprezą w domu sprzed kilku lat, jak tato usłyszał dom, to mu owal twarzy opadł, z oczu płynął obraz przerażenia a usta pozostały półotwarte w niemym bezruchu... Mogę liczyć na 12-14 dzieciaków. Że wrzeszczą, pół biedy, że ściany były pomazane wszystkim co możliwie i niemożliwe - pół biedy (planujemy remont), gorzej z meblami... ale jak im znowu przyjdzie do głowy skakanie z piętrowego łóżka, otwieranie okien i rzucanie na zawody na ulicę, kto dalej itp. to co ja im kurka powiem? Że nie, że grzecznie mają się bawić w to, co wymyśliłam, że konkurs będzie i nagrody i tort? Przecież ich to nie rusza, chcą się wyłącznie powygłupiać razem. I ja to rozumiem. Ale na odpowiedzialność za połamane ręce i czyszczenie tapicerek się nie piszę. I co ja mam zrobić?

  • talibanek_talibanek

    Oceniono 8 razy 2

    Karolina,
    celny temat! :) najlepsze jest zapraszanie na urodziny do "zabawialni" wszystkich dzieci z grupy w przedszkolu, których rodziców się kompletnie nie zna. każdy siedzi, patrzy na zegarek i czeka na koniec wymuszonych rozmów. my robimy dzieciakom urodziny w domu. zapraszamy dzieciaki zaprzyjaźnione, z rodziny lub z którymi nasze znają się lepiej w przedszkolu oraz animatorkę, ona wymyśla im zabawy, jakieś tańce i inne takie, a rodzice się integrują w kuchni ;) przyjemne z pożytecznym :)

  • kacper.witak

    Oceniono 1 raz 1

    Jesli chodzi o urodziny to tylko domy zagadek, swietna, rozwijajaca zabawa dla dzieci w niewysokich cenach

  • Agnieszka Galas

    Oceniono 3 razy 1

    Nie podoba mi się ton tego artykułu. Od lat próbuję znaleźć jakąś racjonalną drogę środka. Moje córki to dzieci jesieni i zimy. Też chętnie organizowałabym podchody i ognisko w lesie, czy imprezy w parku. Zastanawia mnie tylko kto zaryzykowałby przyjście na takie urodziny w listopadzie i styczniu. Nie lubię nadętych imprez z paluszkami i chipsami. Jednak moja starsza córka nie jest w stanie wybrać tylko kilku przyjaciół z pośród klasy, bo lubi wszystkich i nikogo nie chciałaby pominąć. Myślę że to raczej jej zaleta niż wada. Niestety nie posiadam też domu i ogródka z miejscem na trampolinę i inne atrakcje. Kiedyś miałam dostęp do dużej sali. Sami z mężem organizowaliśmy tort i zabawy. Imprezy były otwarte, przychodził kto chciał. Teraz muszę się nagłówkować. Dlatego w tym roku stawiam na wariant edukacyjny i zaproszę dzieci do Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Robię to nie ze snobstwa ale w nadziei na kreatywny czas. Nie oczekuję niczego poza dobrą zabawą i nie rozumiem dlaczego miałoby to wprowadzać w zakłopotanie innych rodziców. Wśród znajomych mam takich którzy organizują małe domowe imprezy dziecięce, takich co wynajmują sale zabaw, najwięcej tych co wolą ten czas spędzić razem z bliskimi i rodziną. Proporcje nie są tak dramatyczne. Nie czuję żadnej presji ani przymusu organizowania jakiejkolwiek w tym najlepszej imprezy roku.W zeszłym roku nie zrobiłam jej wcale. Pozdrawiam wszystkich poszukujących, powodzenia!

  • Kasia Stańczyk

    Oceniono 1 raz 1

    Proponuje restaurację Akademia na Różanej. Pyszna kuchnia, szczególnie polska i mają animatorów dla dzieciaków.

  • Ka Sia

    Oceniono 3 razy 1

    To wcale nie tak, bo urodziny dziecka można zorganizować w fajny sposób za nieduże pieniądze. Na przykład zorganizowanie urodzin w takiej sali zabaw wcale nie musi być drogie W Warszawie można na przykład zaprosić dzieci tutaj www.incaplay.pl
    Poza tym czy naprawdę trzeba zapraszać całą szkołę? Wystarczy zaprosić najbliższych kolegów czy koleżanki i tyle:)

  • dajwuu

    0

    My swojemu młodemu, wymyśliliśmy labirynt. Znaleźliśmy firmę Świat Labiryntów, która buduje każdego roku tego typu atrakcje dla dzieci. Chyba nie muszę mówić, jaką miały radochę, biegając i szukając razem wyjścia z labiryntu. Moim zdaniem bardzo fajny pomysł, dla każdego rodzica który nie wie jak zorganizować niezapomniane urodziny swojemu dziecku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX