1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Anioł, Kacper i ja

Wmawiano mi, że ojciec musi dojrzeć do miłości. Nieprawda! Kochałem Kacpra, gdy był w brzuchu - jego pojawienie się na świecie tylko tę miłość wzmocniło.
Ostatnie dni ciąży mój Anioł z moim Synem pod sercem spędzili w szpitalu. Nadciśnienie, białko w moczu, gestoza i z planów o rodzinnym porodzie zostało tylko wspomnienie. Było cesarskie cięcie. Ja za drzwiami, napięcie nie dające się opanować. Obgryzłem wszystkie paznokcie, nie oszczędziłem ani jednego. Nagle krzyk! Boże... zostałem tatą!

Synek był mały, ale zdrowy. 2780 g szczęścia.

Pielęgniarka przyniosła go do sali, w której leżała Aga po 20 minutach. Położyła rożek na łóżku, odchyliłem i. doznałem szoku! Lalka, którą kupiłem chrześnicy, była większa - daję słowo. Zaniemówiłem.

Byłem pewien, że noworodek niewiele się różni od słodkiego trzymiesięczniaka. Myliłem się

Był maleńki i kruchy. "Proszę go przewinąć" - słowa pielęgniarki zabrzmiały jak wyrok. Udawałem, że jest OK. Phi, taka tam pielucha. Rozebrałem małego, rozpiąłem pieluchę i... Co to? Smoła?! Chyba pobladłem, bo żona zaczęła tłumaczyć, że to smółka, że tak ma być. Pierwszy mały zawał serca za mną. Będą kolejne, jestem pewien.

Trzecia doba po porodzie. Czuję się chyba bardziej kruchy niż mój syn.

Jestem totalnie zagubiony. Tysiące myśli w głowie i żadnej nie mogę dopasować do swojej sytuacji. Wiem jedno - kocham Agę i syna ponad wszystko. I tylko ta świadomość daje mi siłę. To nie prawda, że męskie serce kocha inaczej niż kobiece. Kocha tak samo mocno, żarliwie i czule. Tylko stereotyp twardego mężczyzny nie pozwala nam tego okazywać. Kochamy więc po cichu. Czasem aż serce z piersi się wyrywa, chciałbym krzyczeć o miłości do żony i syna. Ale milczę.

Pierwszy dzień w domu. telefony od rodziny i znajomych nie mają końca.

Gratulacje, pytania, sterta dobrych rad. Nie chce nam się tego słuchać. Najchętniej zamknęlibyśmy się przed całym światem. Tylko nasza trójka. Odrobinę wyciszenia, odpoczynku. Ale gramy, bo tak wypada. Podzielić się szczęściem, posłuchać ciotki zza wielkiej wody. Niech ich wszystkich diabli wezmą. Mam nadzieję, że szybko wyczerpią swoje zasoby. Wyczerpali po kilku dniach. Dzięki ci, Boże.

Noworodki są trochę śmieszne. Pół doby śpią, a pół leżą przy piersi. Nie żebym był zazdrosny, ale sam bym sobie poleżał. Mężczyźni mają coś z noworodka. Chłoną czułość jak gąbka, choćby nie wiem jak się zapierali, że tak nie jest. Żona, obdarowując czułością syna, dla mnie nie ma już czasu. A może nie ma ochoty? Poczekam. Oby nie za długo.

Tęsknię za jej spojrzeniem, dotykiem, ciałem.

Jestem cierpliwy. Wcale nie! Udaję, że jestem, bo tak trzeba. Boję się zapytać. Teraz nawet błahostka wywołuje burzę.

Śliczna ta moja żona. Wygląda pięknie, gdy karmi. Widzę w jej oczach morze miłości. Szaleństwo. Karmienie piersią jest ponoć zdrowe. Na pewno jest ekonomiczne. Niech się więc karmią jak długo chcą.

Pierwsze noce są trudne do zniesienia.

Śpimy przy świetle. Co chwilę sprawdzamy, czy dziecko oddycha, czy nie jest mu za ciepło, za zimno. Wstaję do pracy o piątej. Cieni pod oczami nie zamaskuje żaden preparat. Kawa straciła moc, mogę wypić hektolitry, a i tak snuję się w półśnie. Tak mija dzień za dniem, noc za nocą.

Spodziewałem się, że coś się zmieni, ale przez myśl mi nie przyszło, że zmieni się wszystko.

Ratuje mnie miłość. Ma moc sprawczą, naprawczą i każdą inną. Mam najcudowniejszą żonę na świecie! I wspaniałego syna! A ja jestem ponoć supertatą. Aga mówi, że moje ramiona to jej pas ratunkowy, że moje czułe serce to wentyl bezpieczeństwa. To mi dodaje energii bardziej niż kawa.

Synku, jesteś moim największym sukcesem. Nie muszę sadzić drzewa ani budować domu.

Kiedy trzymam Cię na rękach, czuję się bardziej męski niż grupa naszpikowanych hormonami i białkiem kulturystów. Zatrzymałbym te chwile, zacisnął w dłoni, żeby nigdy ich nie stracić. Kiedyś, Synu, zrozumiesz, jak ważne jest, gdy ktoś nada Twojemu życiu sens, tak jak Ty nadałeś mojemu.

Więcej o:
Komentarze (1)
Anioł, Kacper i ja
Zaloguj się
  • 0

    Wow. Jestem tatusiem i dokładnie czuję i rozumie to samo. Córeczka kiedy urodziła się była taka malutka, w pierwszym momencie bałem się ją wziąć na ręce ale później było ok. Tatuś do wszystkiego się przyzwyczaja, dostosowuje. Natomiast wkurzające jest że niektóre położne robią z facetów sieroty, które niby nic albo do niczego się nie nadają. Tatusie też potrafią i są szczęśliwi. Prawdę mówiąc kiedy tylko żona zaszła w ciążę byłem tak szczęśliwy że zaraz opowiedziałem to całemu światu, aż trochę swoim entuzjazmem chyba wystraszyłem żonkę. Tak, dziecko wywraca świat do góry nogami. Trzymajcie się tatusie, jesteście super i bardzo potrzebni swoim szkrabikom.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX