1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Podział obowiązków

Sto lat temu sprawa była prosta: mąż zarabiał, żona zajmowała się domem i dziećmi. Dziś podział ról nie jest tak oczywisty. Trzeba się umieć dogadać.
Pierwszy rano wstaje Łukasz. Kiedy szykuje się do pracy, budzi się reszta rodziny: jego żona Patrycja, pięcioletnia Natalia i roczny Antek. Córkę do przedszkola zawozi Łukasz, a Patrycja zostaje w domu z synkiem. On wraca z pracy ok. 19 (- Raczej bliżej 20. Albo później, jeśli po drodze zajeżdża po zakupy - wyjaśnia Patrycja). Tak więc całodzienna krzątanina spada na nią. Łukasz wkracza do akcji wieczorem: - Jak widzę Patrycję ubitą po całym dniu, nie mam pytań. Zabieram dzieci, daję im jeść, kąpię je.

W weekendy domowe obowiązki wykonują ramię w ramię. - Wolałbym, żeby i na co dzień Patrycja nie musiała tego wszystkiego robić sama. Ale tak wyszło - mówi Łukasz. A Patrycja dodaje: - Też wolałabym tego wszystkiego nie robić sama. Traktuję tę sytuację jako przejściową. Gdyby tak miało wyglądać moje życie, nie wytrzymałabym tego. Kiedy wrócę do pracy, zorganizujemy się inaczej.

Na urlopie ojcowskim

Od narodzin Marysi minęły dwa tygodnie, gdy do Magdy zadzwonił ważny klient. Zaproponował dużą transakcję. Magda jest agentką nieruchomości i dobrze wie, że takiej okazji nie można zmarnować. A że jej mąż był gotów zająć się córką, wróciła do pracy. Artur uznał, że może na jakiś czas ograniczyć swoją działalność zawodową (choć całkiem jej nie zarzucił). Rok później do opieki przybył mu jeszcze Franek. Wkrótce pojawi się kolejny członek rodziny.

- Rano po śniadaniu Magda siada do pracy, potem ma spotkania z klientami. W tym czasie ja zajmuję się dziećmi. Pielęgnacja, ubieranie, karmienie, usypianie, spacery - robię wszystko. Kiedy mam coś do załatwienia, np. pocztę, zakupy, fryzjera, biorę je ze sobą. Fryzjerka długo sądziła, że jestem wdowcem. Sprzedawczynie z bazarku też bardzo się dziwią: "Mężczyzna dzień w dzień sam z wózkiem na zakupach?". A ja uwielbiam robić zakupy! - tłumaczy Artur. Gotuje zupy, robi sosy do makaronów i piecze ciasta. Jego specjalność to tort orzechowy i piernik. Ciasta zagniatane lepiej wychodzą Magdzie. Oprócz tego Artur prasuje. Ale tylko rzeczy dziecięce - koszule zostawia żonie. Magda uwielbia majsterkować. Sprzątaniem się dzielą, choć na Artura spada to trochę częściej. Po pierwsze - spędza w domu więcej czasu, po drugie - Magda właśnie jest w trzeciej ciąży.

- Taki układ, że mężczyzna zajmuje się dziećmi więcej niż kobieta, nie jest w naszym kraju normalny - przyznaje Magda. - Ludzie myślą pewnie, że trzymam męża pod pantoflem. Że jest pokrzywdzony. Inni patrzą ze zgrozą, jak biegam z brzuchem po budowie i myślą: "Tak się morduje, bidulka, pewnie mąż jej bytu nie zapewnia". Bzdura! To była nasza wspólna decyzja. Lubię swoją pracę. Dlaczego mężczyzna nie może po prostu chcieć być z dziećmi?

Uziemiona

W epoce przed Marysią w domu Julii i Tomka nie było podziału na obowiązki męskie i kobiece. Tomek jest przedsiębiorcą, Julia dziennikarką w piśmie podróżniczym. Oboje dużo pracowali, ciągle podróżowali. W wolnych chwilach wspólnie uprawiali sport. Julia nie brała się co prawda do majsterkowania, a Tomek do kupowania rzeczy do mieszkania, ale wszystko pozostałe robili na zmianę. Pięć miesięcy temu, kiedy na świecie pojawiła się ich córka, dotychczasowa równowaga się zachwiała.

Pierwsze dwa tygodnie po narodzinach Marysi spędzili razem w domu. - Zaimponowało mi to, że Tomek wszystko wokół niej robił - wspomina Julia. - Pierwsze kąpanie, przewijanie, obcinanie paznokci, spacer. Czułam się z tym niepewnie, a on naturalnie. Nawet w chuście ją nosił. Ale potem wrócił do pracy. A ja zostałam z dzieckiem.

Nie miała problemu z tym, że to na nią spada więcej obowiązków niż na Tomka: - To całkiem zrozumiałe, skoro jestem cały dzień w domu. Ciężko jest dzielić się wszystkim pół na pół, szczególne z tak małym dzieckiem.

Doskwierało jej co innego: - Już w ciąży zamartwiłam się, że moje życie się skończy. Że nie będę mogła podróżować, pisać. Po porodzie złapałam strasznego doła. Miałam poczucie, że Tomek kompletnie mnie nie rozumie. Był pomocny, pytał, czego potrzebuję, ale fizycznie go ze mną i z Marysią nie było. Wkurzało mnie to. Mamy wspólne dziecko, ale to moje życie stanęło na głowie.

Po pewnym czasie zdziwiona Julia zauważyła: - To niesamowite, że przy całej mojej niezależności nie wpadłam na to, że może to Tomek mógłby zajmować się dzieckiem. Pewnie nic by z tego nie wyszło, bo on rozkręca firmę i więcej zarabia. Ale mogliśmy o tym chociaż pogadać.

Punkty zapalne

Patrycja czuje się czasem strasznie zmęczona: - Natalia i Antek należeli do kategorii niemowląt "nieodkładalnych". Gdy zaczęli się przemieszczać, nie można było ich spuścić z oka - mówi, zdejmując jednocześnie syna ze stojaka dla kotów.

Byłoby jej łatwiej, gdyby mąż wracał z pracy wcześniej. Albo gdyby dało się przewidzieć, o której będzie w domu. Najgorzej jest, gdy Łukaszowi wypada wieczorem kolacja służbowa albo spotkanie z kolegami. - Wtedy się naprawdę wkurzam. Też bym tak chciała, ale nie mogę. Antek nie uśnie beze mnie.

U Julii i Tomka punktem zapalnym było sprzątanie. Ponieważ oboje pracowali, i to dużo, Tomek wymyślił rozwiązanie: zatrudnią panią do sprzątania. Julia się na to nie zgadzała: - Bez przesady! My młodzi, zdrowi mielibyśmy nie ogarnąć mieszkania?!

Miała ambicję, że się tym zajmie, ale padała na nos ze zmęczenia. W końcu się zgodziła. - Po pierwszym razie, gdy wróciłam do domu i zastałam wysprzątane mieszkanie, straciłam wszelkie wątpliwości.

Bez obwiniania

Patrycja i Łukasz przyznają, że idealny porządek nie jest dla nich priorytetem. - Na szczęście jesteśmy w tym zgodni. O, tu w salonie jest trochę oberwana firanka. Żadnemu z nas to specjalnie nie przeszkadza - opowiada Patrycja. Podobnie jest z innymi mniej pilnymi czynnościami, ale raz na jakiś czas muszą być zrobione, np. mycie okien. Zrobi to ten, któremu brudne okna będą bardziej przeszkadzały i kto znajdzie czas.

Łukasz ujmuje to tak: - Nie ma u nas obwiniania się nawzajem. Jak rozrzucone na podłodze zabawki zaczynają mnie kłuć w stopy, to po prostu je sprzątam. Patrycja ma tak samo. Rozliczanie się, co kto zrobił, jest bez sensu i mogłoby tylko generować konflikty.

Jak w porodzie

Gdy się patrzy z zewnątrz na życie Magdy i Artura, można odnieść wrażenie, że nie ma bardziej zgranego zespołu. Gdy jedno buja na huśtawce Marysię, drugie usypia Franka. Gdy jedno karmi, drugie kąpie. Dogadują się bez słów? - Na ogół. Ale nasze życie to nie idylla - zapewnia Magda. Ot, choćby sytuacja z wczoraj. Ona wraca do domu po beznadziejnym dniu, zła i zmęczona. Artur trzyma pod jedną pachą głodnego płaczącego Franka, pod drugą Marysię wymazaną od stóp do głów maścią. Obiad nieruszony. - Są nerwy, oj tak.

Metoda Magdy to zatrzymać się na 3 sekundy. Przypomnieć sobie, że to są ich wspólne dzieci, ich wspólny problem. Odkąd zostali rodzicami, nie mogą sobie pozwalać na fochy.

Artur, szczególnie kiedy jest zmęczony, potrafi powiedzieć Magdzie: - Liczyłem, że to zrobisz! Ale potem gryzie się w język. - Nie mam prawa na nic liczyć. Jesteśmy razem nie dlatego, że chcę, żeby Magda coś dla mnie zrobiła.

Kiedy przychodzi wieczór i dzieci brykają po łóżku, czyściutkie i szczęśliwe, to wszystko odchodzi w niepamięć. - W życiu jak w porodzie, nie pamięta się bólu, tylko to, co było na końcu - kwituje Magda.

Dla każdego coś innego

Kiedy najtrudniejszy okres po porodzie minął, Julia nagle odkryła, że nowe życie coraz bardziej jej się podoba: - Partnerstwo partnerstwem, ale poczułam, że jestem kobietą. Tomek nie ma dostępu do mojego świata. Może nie da się mieć związku czysto partnerskiego? - zastanawia się. - A zresztą dla każdego partnerstwo znaczy co innego. Dla mnie np. to, że jak chcę wrócić do pracy, Tomek pomaga mi to zorganizować. A jak chcę się przygotowywać do maratonu, to kupuje wózek trójkołowy, żebym mogła trenować z Marysią.

- Nie ma obiektywnych kryteriów partnerstwa. To po prostu układ dobry dla obu stron - mówi Tomek.

- Nie ma obiektywnych kryteriów partnerstwa. To po prostu układ dobry dla obu stron - mówi Tomek.

Patrycja i Łukasz na pytanie, co dla nich oznacza partnerstwo, mówią: - Oboje rozumiemy, że w rodzinie każdy z nas ma obowiązki, każdego czekają wyrzeczenia. Szczególnie kiedy pojawiają się dzieci. Nie ma co się obrażać na to, że życie się zmienia, trzeba się z tym po prostu zmierzyć.

Zdaniem Magdy, ona i Artur nie są idealnie dobrani: - Oboje mamy silne charaktery i ustępowanie przychodzi nam z trudem. Ale się staramy.

Dlaczego związek wystarczająco dobry jest lepszy niż związek idealny? O tym przeczytasz w książce "Kochaj wystarczająco dobrze" >>



Więcej o: