1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rozwód rodziców? Psychoterapeuta: "Może zaważyć na całym życiu" [WYWIAD]

Jaki wpływ na dorosłe życie dziecka ma rozstanie rodziców? Czy rozwód zawsze jest zły? "Nie ma takiego rozwiązania, które będzie po prostu, wyłącznie dobre. Zawsze jest jakaś strata" - twierdzi Karolina Szczęsna-Czernuszczyk, psychoterapeutka, w rozmowie z Karoliną Stępniewską.
Karolina Stępniewska: W czasach, kiedy współcześni trzydziestokilkulatkowie byli dziećmi, rozwody nie były szczególnie powszechne. Dziecko rozwiedzionych rodziców nierzadko było jedynym uczniem z rozbitego domu w całej klasie, może nawet szkole, a to automatycznie sprawiało, że się wyróżniało. Takie doświadczenie mogło odciskać na takim dziecku dodatkowe piętno?

Karolina Szczęsna-Czernuszczyk: - Niedawno rozmawiałam z pacjentką, która co prawda nie pochodzi z rozbitej rodziny, ale wspominała, że dla niej, w dzieciństwie rozwód oznaczał patologię albo coś, co się nigdy nie zdarza. Jej słowa potwierdzają więc, że takie dziecko mogło doświadczać poczucia bycia szczególnym z powodu rozstania jego rodziców. Z drugiej strony, kiedy rozmawiam z osobami, które pochodzą z rozbitych domów, rzadko kto wspomina, żeby to je eksponowało czy skazywało na ostracyzm społeczny albo chociażby poczucie inności.

Teraz rozwodów jest więcej, ale statystyki pokazują, że małżeństwa, które mają dzieci rzadziej się rozpadają.

- Podczas rozmów z pacjentami bardzo często słyszę, że przy rozważaniu rozwodu kwestia dobra dziecka jest bardzo ważna. I ludzie często są gotowi kontynuować małżeństwo ze względu na nie. To dość kontrowersyjne, bo jeśli związek jest nieudany i nie ma w nim co odbudowywać, to wydaje się, że dla dziecka lepiej jednak, żeby ci rodzice się rozstali jako para, ale spróbowali porozumieć jako rodzice.

Niektórzy dorośli twierdzą wręcz, że żałują, że ich rodzice się nie rozstali wcześniej albo że w ogóle się nie rozwiedli. Zostali ze sobą dla "dobra dziecka", zmieniając jego dzieciństwo w piekło cichych dni lub awantur.

- Tak bywa, ale ludzie często eksponują dobro dzieci, a przy okazji mają inne ważne, psychologiczne powody, żeby w związku pozostać. Często nie są tego świadomi. Rzadko się zdarza, żeby rzeczywiście chodziło wyłącznie o dzieci. Z drugiej strony jest wiele osób, które bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, że dla dziecka jest to przeżycie traumatyczne. Dzieci miewają tendencję, żeby brać na siebie dużą część odpowiedzialności za to, co się dzieje w rodzinie i mogą wzrastać w poczuciu winy za rozpad związku rodziców. To je oczywiście obciąża i może zaważyć na całym życiu.

Czym się to objawia?

- Na przykład przeżywaniem siebie jako kogoś, kto ma szczególnie niszczącą moc, przynosi pecha albo nic mu się nie udaje. Taka osoba może też nie wierzyć, że szczęśliwy związek może być jej udziałem.

A może być? Ludzie, którzy pochodzą z rozbitych domów często obawiają się, że jest im trudniej budować prawidłowe relacje z drugą osobą.

- Spodziewałabym się, że wiele osób doświadcza niepewności i lęków związanych z perspektywą budowania własnych dorosłych relacji, ale byłabym bardzo ostrożna, żeby generalizować, że jest im trudniej osiągnąć szczęście w związku. Oczywiście para rodzicielska, i to jak funkcjonuje, ma istotny wpływ na to, jak dzieci budują swoje myślenie o relacji, o związku i o tym, jak on wygląda. Dzieci z rozbitych domów mogą więc podchodzić do związku z większą rezerwą, obawą, czy uda im się go zachować. Może też się w nich utrwalić nieświadome przekonanie, że małżeństwa się rozpadają, bo tego doświadczyli. Może być bardzo różnie.

Zdarza się jednak także, że człowiek, którego rodzice rozwiedli się postanawia, że jego związek na pewno będzie udany, że on się nie rozstanie.

- Większość ludzi niezależnie od doświadczeń zapewne tak postanawia, choć to nie gwarantuje powodzenia w związku. Jednak wbrew obiegowej opinii, ci, którzy sami doświadczyli rozwodu rodziców, niekoniecznie muszą powielać taki sposób radzenia sobie z trudnościami w związku. Obserwuję, że niektóre pary, nawet jeśli obie strony pochodzą z rodzin, w których rodzice się rozstali, niezwykle mocno dbają o swój związek i małżeństwo jest dla nich dużą wartością, właśnie dlatego, że sami nie doświadczyli życia w pełnej rodzinie. Ci ludzie bardzo pielęgnują swoją relację, zależy im na niej i naprawdę są w stanie wiele zrobić, żeby się nie rozpadła, zwłaszcza, jeśli sami mają dzieci i wiedzą na podstawie własnego doświadczenia, na jakiego rodzaju stratę mogliby je narazić.

A czy spotyka się Pani w swojej pracy z tym, że dorośli ludzie obwiniają rozwód rodziców za niepowodzenia we własnym dorosłym życiu? Bo to, że w ogóle winimy rodziców za niepowodzenia to wiadomo, ale sam rozwód?

- Nie spotkałam się z tym, żeby to akurat rozwód był traktowany jako źródło nieszczęścia w dorosłym życiu. Rodzice i ich postępowanie wobec siebie i nas - to z całą pewnością jest bardzo częste. Usłyszałam kiedyś taką opinię, że "dorosłość jest wtedy, kiedy przestaje się nienawidzić własnych rodziców" i myślę, że jest w tym dużo prawdy: można mówić, że człowiek jest dojrzały, kiedy uznaje, że rodzice są, jacy są i rezygnuje z kierowanych do nich dziecięcych roszczeń i pragnień.

Zdarza się jednak, że po rozwodzie jedno z rodziców znika z życia dziecka albo utrudnia kontakty z drugim rodzicem. To też musi mieć ogromny wpływ na to, jak będziemy myśleć o rodzinie w przyszłości?

- Nieobecny rodzic generuje wiele fantazji. Tych idealistycznych: "To był wspaniały ojciec, który by mnie uratował, gdyby mógł tu być" albo przeciwnie - jest on pielęgnowany jako zły "obiekt", ten opuszczający. To ma konsekwencje. Tendencja do takiego podzielenia rodziców czy ludzi jest naturalna dla dzieci, ale kompetentni rodzice potrafią dziecko nauczyć dostrzegania niuansów. Skonfliktowani rodzice często, niestety, wspierają biało-czarny obraz świata i siebie w oczach dziecka.

Szczególnie trudne dla dorosłych dzieci rozwiedzionych par są ważne życiowe wydarzenia, takie jak wesele, chrzest dziecka itd. Bo mama nie przyjdzie, jak będzie tata, a tata ma nową żonę, trzeba rozplanować sposób posadzenia wszystkich przy stole.... Dużo nerwów i stresu, czasem łatwiej w ogóle zrezygnować z takiego święta.

- To bywa niezwykle trudne, ponieważ rzadko jest tak jak w amerykańskich filmach, że oto rodzice ze swoimi nowymi partnerami spotykają się z młodą parą, idą razem do restauracji i jest przyjemnie. Na ogół ludzie, którzy biorą ślub, a ich rodzice są rozwiedzeni, mają ogromne dylematy, jak to urządzić, żeby było dobrze. Potem pojawiają się dzieci i kwestia dziadków, świąt... To ma, oczywiście, wpływ na życie.

Kilkanaście lat temu, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, przeżyłam szok kulturowy, kiedy to rozmowy moich znajomych wyglądały tak: "To twoi rodzice są nadal razem? Serio?!" - i byli autentycznie zdziwieni, kiedy jakiś trzydziesto- czy czterdziestolatek miał rodziców, którzy się nie rozwiedli. Czy polska rzeczywistość też zmierza w tym kierunku?

- Niestety wydaje mi się, że tak. Niestety, bo rozpady związków są po prostu traumatyczne dla dzieci. W dużych miastach to, że dziecko ma rodziców po rozwodzie przestało być rzadkością, chociaż wyobrażam sobie, że w małych miejscowościach to wciąż może być powodem do pewnego ostracyzmu.

Sama obserwuję takie małe miasteczko, w którym większość facetów pije, kobiety są przez nich maltretowane, ale trwają w związkach. Jak jedna z nich rozstała się z mężem, to została odrzucona przez całą społeczność, zwłaszcza przez kobiety. Ze swoją matką na czele - bo jak ona mogła zostawić męża? To w ogóle nie jest wspierane, nawet kiedy jest patologia i przemoc.

A jednak samych rozwodów w Polsce przybywa. W 2011 roku było ich prawie 65 tys., to duży skok w porównaniu z tym, ile ich było dekadę wcześniej.

- Mam poczucie, że czasem ludzie traktują rozwód jako sposób rozwiązywania kłopotów w związku. A przecież, zanim podejmie się ostateczną decyzję o rozstaniu, można próbować ratować związek, rozwiązywać problem inaczej - rozmawiać, szukać, rozumieć, negocjować. Mogę powiedzieć, z perspektywy mojego gabinetu i terapii par, że mam do czynienia z ludźmi, którzy raczej próbują szukać innych dróg. To takie moje zniekształcenie, bo tutaj trafiają ludzie, którzy nie chcą się rozstać, tylko na ogół chcą spróbować zostać razem.

Profesor Nicholas H. Wolfinger z University of Utah (USA) przeprowadził badania, z których wynika, że jeśli jedno z małżonków miało rozwiedzionych rodziców to ryzyko, że takie małżeństwo się rozpadnie jest dwukrotnie wyższe niż w przypadku osób, które nie pochodziły z rozbitej rodziny. Jeśli oboje mieli rozwiedzionych rodziców, to ryzyko jest trzykrotnie wyższe.

- To mnie nie dziwi. To jest efekt, który widać przy rysowaniu genogramu - specjalnego drzewa genealogicznego używanego podczas terapii par - jeżeli w rodzinie rozwody było sporo rozwodów, to są rozpatrywane jako opcja poradzenia sobie z kłopotami małżeńskimi, taki jest nieświadomy przekaz rodzinny, a jeżeli ich nie było wcale, to czasem musi naprawdę bardzo wiele się wydarzyć, żeby taka myśl w ogóle się pojawiła. Oczywiście to zależy też od wielu innych czynników, np. osoby, które są praktykującymi katolikami są rozważniejsze w podejmowaniu decyzji o rozwodzie niż te osoby, które nie są katolikami albo mają selektywny stosunek do przykazań Kościoła.

Jeśli rozwód jest burzliwy, a rodzice wciągają dziecko w swoje sprawy, robiąc z niego stronę konfliktu, co dzieje się często...

- Niestety...

... żal do rodziców jest większy. Wtedy pogodzenie się z rozwodem rodziców pewnie przychodzi trudniej?

- Trudniej, bo takie rany są głębsze. Dobrze by było, żeby ludzie, którzy się rozwodzą mieli tę jasność, że owszem - to jest złe dla dziecka, ale w ramach tego, że to jest złe, mogą dużo dobrego zrobić, żeby pomóc dziecku przetrwać tę sytuację. Tylko na ogół, kiedy ludzie się rozwodzą, to jest to bardzo trudny moment, żeby współpracować jako rodzice.

Mam jednak do czynienia też z takimi ludźmi, którzy bardzo się starają i którzy są gotowi zasięgać wiedzy, jak rozmawiać o rozstaniu z dzieckiem. To bardzo ważne, żeby z dzieckiem rozmawiać i otwarcie pokazywać rozmaite aspekty tej sytuacji. W tym, jak to robić mogą być pomocne spotkania z terapeutą rodzinnym. To ma ogromny wpływ na to, jak takie dziecko będzie funkcjonowało jako dorosły.

Skoro jednak pozostanie ze sobą tylko ze względu na dziecko nie jest dobrym rozwiązaniem, a rozwód jest złem dla tego dziecka, to co właściwie mają zrobić ludzie, których związku nie da się uratować? Co w końcu jest gorsze - rozstanie rodziców czy dorastanie w domu, w którym mama i tata się nienawidzą?

- Mówiąc, że rozwód jest złem, mam na myśli rozpad pary rodzicielskiej. Sam rozwód jest tylko formalnym potwierdzeniem tego rozpadu. Jako terapeuta nie jestem od tego, żeby rozstrzygać, czy para ma się rozstać, tylko od tego, żeby pomóc ludziom dostrzec, co mogą zrobić, żeby rozwiązanie było dla nich - jako pary i rodziny - jak najmniej raniące. Pokazuję im znaczenie poszczególnych wyborów.

Czy można więc powiedzieć, że w sytuacji, w której ludzie z trudem ukrywają pogardę względem siebie, ale nie chcą zrobić krzywdy dziecku, więc się nie rozwodzą, jednak byłoby lepiej, gdyby się rozstali?

- Ludzie bardzo często pragną jednoznacznych odpowiedzi, ale one nie istnieją. Zawsze jest jakaś strata. W takich dramatycznych okolicznościach zawsze coś gubimy. Nie ma takiego rozwiązania, które będzie po prostu dobre.

Wszystko jest niejednoznaczne. Warto pamiętać, że rozwód nie jest wydarzeniem, które musi - i mam nadzieję, że na ogół tego nie robi - upośledzać człowieka w budowaniu związków, byciu w przyszłości rodzicem. Z rozwodem są związane pewne straty i trzeba ich być świadomym, ale starać się żyć szczęśliwie.

Kilka lat temu w "Wysokich Obcasach" przeczytałam tekst o dorosłych dzieciach rozwodników. Cytowano w nim wypowiedzi uczestników forum skupiającego dorosłych pochodzących z rozbitych rodzin. Zapamiętałam, że w ich wypowiedziach przeważał żal do rodziców i świata.

- Ale kto uczestniczy w takim forum? Tam zgłaszają się osoby, które określają swoją tożsamość poprzez bycie dorosłymi dziećmi rozwiedzionych rodziców. Jest mnóstwo innych ludzi, których rodzice się rozwiedli, ale nie wpadli na pomysł, żeby zapisać się na takie forum, bo nie patrzą na siebie i na świat z tej perspektywy. Takie forum to bardzo specyficzna grupa - nie jest diagnostyczna dla osób, których rodzice się rozwiedli, tylko dla pewnej, wyselekcjonowanej, grupy tych osób.

Tak samo jest z forum dla zdradzonych żon. Zdarzało mi się mieć pacjentki , które uczestniczyły w takim forum - to są specyficzne osoby, które czasem, z rozmaitych powodów nie chcą sprawy zdrady zakończyć, wybaczyć albo rozstać się. Zdrada to kluczowa sprawa w ich życiu i one nie chcą, żeby się zakończyła. Podobnie, myślę, jest z forum dla dorosłych dzieci rozwodników. Oni nie chcą z jakiś powodów zamknąć tego rozdziału.

Karolina Szczęsna-Czernuszczyk - certyfikowana psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, współautorka Bloga-o-psychoterapii.

Więcej o:
Komentarze (22)
Rozwód rodziców? Psychoterapeuta: "Może zaważyć na całym życiu" [WYWIAD]
Zaloguj się
  • lavinka

    Oceniono 75 razy 41

    Może na wsi, z której pochodzi autorka artykułu, nie było 30 lat temu rozwodów, ale w Warszawie to było od dawna normalne. 1/4 mojej klasy w podstawówce miała rozwiedzionych rodziców. Łatwo to było wyłapać, bo się lepiej rozumieliśmy pod pewnymi względami. Rozwód generował sporo problemów na linii rodzic-dziecko i dzieci z normalnych rodzin nie do końca potrafiły to zrozumieć. Trochę lepiej rozumiały te, które straciły jednego z rodziców wskutek wypadku lub choroby. Dziś po prostu jest to połowa klasy i tyle. Natomiast zmieniła się diametralnie świadomość rodziców w kwestii wpływu rozwodu na dziecko i to jest bardzo dobre. Coraz więcej rodzin się rozpada, ale zarazem nie zostają zerwane więzi z rodzicem, który odchodzi. Rozwód z żoną nie jest automatycznie rozwodem z dziećmi (a tak naprawdę ucieczką od obowiązków). Szkoda tylko, że sądy za tymi zmianami nie nadążają i sporo aktywnych ojców musi przechodzić gehennę by udowodnić, że im zależy na ich własnych dzieciach. Bo z marszu nikt im nie wierzy.

  • margotmay

    Oceniono 26 razy 16

    U rodziców obecnych 30 latków rozwody były dosyć częstym zjawiskiem. Może na wsi mniej. A co do skutków rozwodu, to prowadzono badania na ten temat, i nie rozwód sam w sobie ma negatywny wpływ na dziecko a jakość relacji rodziców. To otwarty konflikt sieje spustoszenie w psychice dziecka.Dzieci osób które rozstawały się z klasą i potrafiły dogadać się co do wychowania, dosyć łatwo dostosowywali się do nowej sytuacji. Co powiedzieć o dzieciach, których rodzice nie rozwodzą się, ale urządzają awantury, obrzucają się wyzwiskami, a niejednokrotnie wyciągają do siebie ręce?

  • ama_leta

    Oceniono 25 razy 15

    To ja teraz poprosze artykul o tym, jak wplywa BRAK rozwodu na zycie dziecka.
    Jestem dzieckiem rodzicow, ktory odkad pamietam skakali sobie do oczu na kazdym kroku, a rozwodu nie brali zebym zyla w pelnej rodzinie.
    Nie bylo rekoczynow ani typowej "patologii". Przez 20 lat obserwowalam dwojke zupelnie obcych sobie ludzi ktorzy nie potrafili radzic sobie z najmniejszymi konfliktami, przestali nawet dzielic sypialnie..

  • alabama8

    Oceniono 77 razy 13

    Rozwód rodziców? Psychoterapeuta: "Może zaważyć na całym życiu" ... ale dlaczego słowo rozwód zawsze traktowane jako negatywne wydarzenie w życiu rodziny? Moje obserwacje poczynione wśród znajomych udowadniają coś zupełnie przeciwnego. Dla nich wszystkich rozwód był WYBAWIENIEM.
    Kobiety nagle przestają dziadować, bo do tej pory ojciec topił kasę w kolejnych biznesach, teraz płaci almenty i dzieciaki w końcu mają na buty.
    Tatusiowie nagle zaczynają udowadniać, że są dobrymi ojcami i zaczynają znajdować czas na wspólny basen z dzieckiem, na pobycie razem w weekend, na wakacyjne wyjazdy (do tej pory nie mogli bo pracowali).
    Dzieciaki się wyciszają, są zrelaksowane, wiedzą że ojciec którego do tej pory nie było (bo pracował) znajdzie czas po południu czy w weekend.
    Uaktywniają się babcie, które do tej pory były bierne, a teraz też chcą udowodnić rodzinie i znajomym jaka ta matka wyrodna jest, i jak bardzo muszą pomagać synkowi. Babcie przyjeżdżają z pieluchami, których do tej pory nie można się było od ojca doprosić. Zabierają dziecko do kina.
    Matki nie martwią się siedząc w domu z chorym niemowlakiem, czy tatuś kupi ziemniaki czy też zapomni i będą musiały same z chorym dzieckiem lecieć na targ. Same planują zakupy, robią zapasy, nie muszą liczyć się z tym, że tata zapomni (bo on przecież jada na mieście). SAME PLUSY.

  • no_easy_way_out

    Oceniono 19 razy 11

    A moim zdaniem to dobry artykul. Pani psycholog podkresla to co najwazniejsze przy rozstaniach gdzie sa dzieci - czyli wlasnie dobro tych w sposob oczywisty niewinnych - DZIECI i jak to zrobic, zeby dla nich bylo wzglednie najlepiej, biorac pod uwage okolicznosci.

    Jedyna uwaga, ktora wg.wielu moze wydawac sie czepianiem - niedobrze, ze jako przyklad rozwodu pojawila sie sytuacja, gdzie mezczyzni pija, a kobiety przy nich trwaja. Na poziomie podswiadomym utrwala to delikatnie polaczenie neuronow kojarzace sytuacje z problemami w malzestwie z tym, ze to mezczyzna jest zly.
    Czasem wina lezy po stronie kobiety, czasami mezczyzny. Nawet jesli proporcje nie wynosza 50/50, niewazne w ktora strone, nie wolno tak uogolniac, bo buduje sie bariery, wrogosc, a nie skupai sie na sednie problemu.

    Na przyklad:
    owszem, jesli sad orzekl, ze przyczyna rozwodu byl alkoholizm, duzo czesciej jest to mezczyzna-alkoholik.
    Jednak puszczanie sie ("niedochowanie wiernosci malzenskiej") jest wyraznie czesciej domena kobiet.
    www.prawnik-online.eu/statystyki-rozwodowe---ikonografiki,3,4204.html

    Dlatego aby wywiad byl " w 10" dobrze by bylo, gdyby pojawily sie dwa przyklady, w obie strony. Np. po wspomnianym mezu-alkoholiku, ktory wszczyna burdy, przyklad drugi, jak Pana Macka zdradza zona na lewo i prawo, on nie potrafi z tym zyc, nastepuje rozwod, po czym rodzina Macka jest oburzona czemu on odszedl, bo przeciez dzieci i w ogole. Tymczasem on swojej zony sie po prostu brzydzi, nie bedzie z nia nigdy szczesliwy, i zostanie na sile nie jest dobre dla dzieci. Ktore to - przypominam - sa w tym wszystkim najwazniejsze.

  • traktorzysta

    Oceniono 69 razy 11

    Ludzie rozwodzą się z podwójnej głupoty. Pierwsza głupota to zły wybór partnerki/partnera. Druga głupota to nie możność rozwiązania konfliktu lub zapobiegnięcia. Szkoda tylko miliardów dzieci,które muszą żyć w tym piekle zwanym Ziemią. Bo czy to nie szaleństwo sprowadzać potomstwo na świat,gdzie odkąd ludzie nauczyli się rysować i pisać wiemy,że wybuchają konflikty siejące cierpienie milionów? Obozy zagłady, dwie bomby atomowe, broń biologiczna, pranie mózgu przez religie,komunistów i faszystów, "uczynni" sąsiedzi itd itp. To szaleństwo,a nie rozsądek.

  • c_lod

    Oceniono 30 razy 6

    pani psycholog: "Nie spotkałam się z tym, żeby to akurat rozwód był traktowany jako źródło nieszczęścia w dorosłym życiu."

    to ciekawe, bo właściwie wszyscy moich przyjaciół i znajomych, którzy tego doświadczyli w dzieciństwie ani nie umie sobie ułożyć związków do dziś, ani nie widzą w życiu innego większego nieszczęścia niż ten cholerny rozwód rodziców, który zniszczył im życie. Może pani psycholog nie tak dobrze jednak czyta psyche swoich pacjentów skoro ukrywają przed nią to, do czego po bliższym ludzkim poznaniu a nie płaceniu kasy za wizytę się przyznają ze łzami w oczach?

  • fotografiaszczecin

    Oceniono 37 razy 5

    To prawda, że rozwód stał się w dzisiejszych czasach pewną modą. Temat ten stał się również powszechny poprzez wszelakie media: telewizja, gdzie w każdym serialu ludzie się rozwodzą i zmieniają partnerów jak rękawiczki, internet, gazety plotkarskie... Niestety coraz rzadziej są pokazywane wzorce rodzin, które pielęgnują i dbają o swój związek...
    ----------------------------------------------------
    - www.mamaGadzet.eu -
    - www.fotografiaszczecin.pl -

  • probalans

    Oceniono 3 razy 1

    Jak pomóc psychologicznie dziecku w trakcie rozwodu rodziców aby zminimalizować straty w rozwoju emocjonalnym? Warto przeczytać ten artykuł:
    centrum-probalans.pl/gdy-rodzice-sie-rozstaja-pomoc-psychologa-dzieciecego-rodzinnego/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX