1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (89)
Kulturowe tabu? "Łatwiej udało się zniszczyć karmienie piersią niż spanie z dziećmi" [WYWIAD]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • 2_ala

    Oceniono 1 raz 1

    No i ja taż tak jak pani Pieńkowska jestem przeciwko spaniu z dziećmi. Mają one swoje łóżka i od początku powinny w nich spać

  • theorema

    Oceniono 9 razy 1

    dosłownie czuję jak mi kolce na plecach dęba stają i zjeżam się, jak jeż na jeża. Nigdy nie domagałam się spania z rodzicami. Ani z nikim innym. Nie cierpię spać z kimkolwiek. Musiałam spać z siostrą, ale zawsze spałyśmy tak, że nogi jednej były przy głowie drugiej i żadnej bliskości, dwie kołdry itd. Ewentualnie kopanie się "idź na swoją połowę". Nie wierzę, że można się wyspać, kiedy obok w łóżku leży ktoś jeszcze. Przez 3 lata swojego najdłuższego związku byłam chronicznie niewyspana,bo często nocowałam u swojego chłopaka - nocowałam, ale nie spałam, budziłam się na każdy jego najmniejszy ruch. Nie wiem, czy rodzice śpiący z dziećmi mogą w ogóle zasnąć. Na całe szczęście moi rodzice ochronili swoją intymność, był zakaz wparowywania do ich pokoju w nocy, czy rano. Przynajmniej należało zapukać, odczekać, aż się usłyszało zaproszenie. Ale nigdy nie wlazłam do ich łóżka. Dzięki temu moi rodzice kochają się do dziś i są dla siebie atrakcyjni. W ciągu dnia mama była z nami ciągle, noc należała do męża. I bardzo dobrze. Wydaje mi się, że trzeba rozważyć wszystkie koszty - co będzie dla dziecka większą traumą. Jakiś zły sen w wieku lat dwóch, czy rozwód rodziców w wieku lat pięciu. A zupełnie na marginesie - zawsze mnie odrzucał zapach "śpiocha", taki, jaki mają ludzie zaraz po wstaniu z łóżka, czy to moich rodziców, czy siostry, czy mój własny. Ostatecznie akceptowałam swojego chłopaka. I choćby dlatego spanie i budzenie się koło kogoś, kto delikatnie mówiąc zalatuje śpiochem to ...no paskudne po prostu. Gorsze już może być tylko spanie z psem.

  • alama_ferka

    Oceniono 2 razy 0

    O kurcze. Nie wiedziałam, że to taki gorący temat rodzący tyle kontrowersji...

    Przed narodzinami naszej pierwszej córki mój partner zapierał się, że w życiu nie będzie spała z nami w łóżku - bał się po prostu, że ją przygniecie. Ale młoda od pierwszych nocy w szpitalu nie chciała spać nijak inaczej jak przy mnie (tylko w dzień spała w łóżeczku). Położne tłumaczyły, że w nocy jest po prostu za spokojnie i za cicho, a ona przyzwyczajona jest do hałasu jaki produkował dla niej mój organizm przez 9 miesięcy.

    Chcąc nie chcąc, spała z nami od pierwszej nocy. Wszystko ładnie zabezpieczyliśmy, była zawsze przy mnie. Ja nie musiałam biegać w środku nocy i sprawdzać, czy oddycha (sama jako niemowle miałam poważne przypadki bezdechu, co spowodowało u mnie lekką na tym punkcie paranoje). Karmienie było bezproblemowe - mogłam ja przystawić do piersi i praktycznie spać dalej. Poza kilkoma przypadkami, mogłam względnie spokojnie przesypiać noce.

    Nie spała z nami długo, bo zaczynając od 4ego miesiąca powoli przenosiliśmy ją do łóżeczka. Do tego czasu mogła drzemać w ciągu dnia gdzie popadnie, ale potem już potrzebowała spokoju, a nie zostawiłabym jej samej w naszym łóżku, kiedy już potrafiła się wiercić. Więc powoli i względnie bezstresowo przeszła do własnego pokoju. Nauczenie samodzielnego zasypiania to inna bajka, i już niezupełnie bezstresowa, ale w tej kwestii polecam angielską książeczkę Sleepeasy Solution (www.amazon.com/The-Sleepeasy-Solution-Exhausted-Parents/dp/0757305601/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1379370123&sr=8-1&keywords=sleepeasy+solution). Zacisnęliśmy zęby i przeżyliśmy te kilka dni płaczu (butelka wina pomaga), ale od tego czasu (a ma teraz 16ście miesięcy), poza kilkoma przypadkami typu choroby itp, młoda zasypia bezproblemowo. Teraz już macha na dobranoc i sama sobie włącza zabawkę-melodyjkę do ululania.

    Na dniach rodzi nam się druga córa - i na pewno będzie spała z nami przez conajmniej pierwsze 4ry miesiące, a potem zobaczymy.

  • kindofmagic

    Oceniono 8 razy 0

    Ludzie jednak lubia wymyslac sobie problemy. Nawet nie wiedzialem, ze spanie z dzieckiem w jednym lozku budzi tyle kontrowersji i obaw.

  • dark_man_x

    Oceniono 4 razy 0

    Akurat nic nie mam do Pani, z którą jest wywiad, i nie widzę nic dziwnego w spaniu z dzieckiem. Moja czteroletnia córka przychodzi do Nas w nocy, bo jak się budzi i jest ciemno, to po prostu się boi być sama w swoim pokoju.
    Trudno mi jednocześnie nie zauważyć, że jak grzyby po deszczu powstaje cała masa 'ekspertów' od tego i owego, którzy uczą wszystkich dookoła jak żyć. Jak być tym, jak być tamtym, jak być szczęśliwym, jak być asertywnym, jak być dobrym rodzicem itp. Czy te wszystkie książki i porady komuś się przydały, czy to po prostu niezły sposób na zarabianie pieniędzy?

  • michelle77

    Oceniono 72 razy 0

    Starszy syn od początku spał ze mną. Karmiłam go króciutko piersią, miał wielogodzinne ataki kolki. Do tego mocno ulewał. Dzięki temu, że spał tuż obok uratowałam mu życie. Cofnęła mu się treść żołądkowa i zaczął się dławić. Gdyby był dalej albo w "swoim" pokoiku nie wiem co by było...
    Mój młodszy syn jesienią skończy 6 lat.
    Nadal śpi ze mną.
    Przez 2 lata karmiony był piersią. Przerażała mnie nagła śmierć łóżeczkowa i mając go przy sobie mogłam mieć nad tym kontrolę. Poza tym karmiłam go piersią przez sen bez konieczności wstawania i wybudzania. Uwielbiam wieczory kiedy się wtula, daje całusa, odwraca w stronę ściany i zasypia spokojnie. Często trzyma mnie za rękę albo prosi bym położyła dłoń na jego kołderce tak, by mógł czuć moją obecność.
    Nie ma w tym nic złego. Ma swoją pościel, więc jest estetycznie i miło.
    Dlaczego to negować, skoro wszystkie młode trzymają się blisko matki? Co w tym nienaturalnego?
    Przyjdzie pora, że zacznie spać sam. Wybierze sobie łóżko. Wszystko po kolei...Nie dajmy się zwariować.

  • splasnak

    Oceniono 3 razy -1

    "Polityka" przywołuje postać Silvana Tomkinsa, psychologa i autora teorii afektywnej, który stwierdził, że u osób, których rodzice koncentrują uwagę na potrzebach dzieci, szanują je i tworzą warunki do wyrażania uczuć, powstaje tak zwany skrypt pozytywny.

    Wiąże się on z zaufaniem do innych i siebie oraz ze światopoglądem, w którym człowiek spostrzegany jest jako dobry, a jego potrzeby i emocje stanowią najważniejszą wartość. Wychowanie skoncentrowane na uczeniu przede wszystkim posłuszeństwa wobec norm i standardów, niezależnie od potrzeb i pragnień dziecka, prowadzi do negatywnego skryptu emocjonalnego i systemu przekonań, w którym człowiek jest instrumentem podporządkowanym realizacji wartości nadrzędnych wobec niego.

    natemat.pl/75029,wszystko-tylko-nie-kindersztuba

  • kaczkawmalinach

    Oceniono 7 razy -1

    Byly badania naukowe, bodajze w Szwecji. Spanie z rodzicami jest zdrowe dla dzieci. Maja mniej problemow psychicznych. Zwykle spanie z rodzicami sie konczy jak dzieci ida do przedszkola/szkoly. Przedluzanie tego procesu tak jak przedluzanie karmieina piersia juz takie zdrowe nie jest.

    To czy rodzice maja problemy przez spanie z dziecmi czy nie zalezy od rodzica a co do trudnosci z intymnosci to zalezy od wyobrazni i powierzchni mieszkania etc. Jaki tatus sobie znalazl powod zeby sie dosunac od zony to nie zwalajmy tego na dziecko/dzieci.

  • edytanoculak

    Oceniono 11 razy -1

    W związku powinno być bez tematów tabu a intymność to ja i mąż.Dlatego zawsze mąż jest i byl podczas badań u ginekologa przy mnie nawet na fotelu wspieral też porody.Powinno się mieć meża podczas całego badania bo trafiają sie zboczeńcy cytuję....Skandal w Niemczech. 58-letni ginekolog z ukrycia robił zdjęcia kobietom, które zasiadały na jego fotelu. Okazało się, że wykonał ponad 35 tysięcy fotografii ponad 1400 kobietom. W czwartek w sądzie w miejscowości Frankenthal odbył się proces lekarza. „Jestem zawstydzony” – powiedział na sali rozpraw. Dodam że mamy prawo do obecnosci osoby bliskiej podczas badań i zabiegów nawet w szpitalu czy karetce pogotowia uat 2008 r art 21 Prawo Pacjenta gdy wyproszą płaci placówka odszkodowanie.Ja karmiłam swe dzieci piersia a gdy miałam nadwyżką to mąż ssał pierś było to mile dla nas obojga.Spać z dziećmi to nigdy nie spaliśmy lecz rano zawsze przybiegały do naszego łóżka i to było fajne.

  • splasnak

    Oceniono 5 razy -3

    Jeśli ktoś jeszcze, po przeczytaniu tego artykułu, ma wątpliwości, że spanie małego dziecka z rodzicami, jest zdrowe i sprzyjające jego prawidłowemu rozwojowi emocjonalnemu, oraz bardzo korzystne także dla rodziców, niechaj przeczyta znakomitą książkę Jean Liedloff "W głębi kontinuum".
    youtu.be/c8ljYAlcEQM
    youtu.be/QM11IkIzX1M
    www.przytulmniemamo.pl/vertical-warto-przeczytac/vertical-artykuly/vertical-w-glebi-kontinuum.html
    Przytoczę tu dwie recenzje, osób które przeczytały tę książkę (znalezione naprędce w sieci):

    ''W głębi kontinuum'' to pionierska książka, która zapoczątkowała na Zachodzie nurt rodzicielstwa bliskości. Właśnie na fali zainteresowania koncepcją kontinuum do łask powróciły chusty i nosidła! Brytyjski Channel 4 uznał ją za jedną z trzech najbardziej wpływowych koncepcji wychowawczych XX wieku. Jean Liedloff inspiruje do poszukiwania ''straconego szczęścia'', które sama znalazła wśród Indian z plemienia Yequana, z którymi żyła przez wiele miesięcy. Obserwując ich niesamowity spokój, pogodne usposobienie i umiejętność czerpania radości z codziennych wydarzeń, odkryła, że korzenie tego stanu ducha leżą w sposobie wychowywania przez nich dzieci.

    Jest to niezwykle poruszająca książka o instynkcie i rozwoju zgodnym z ewolucją, o miłości i więzi, a także o dorosłych i dzieciach, ludach pierwotnych i współczesnej cywilizacji. Tę książkę powinien przeczytać każdy kto ma do czynienia z dziećmi, zarówno na co dzień jak i od święta. Moim zdaniem powinna być to lektura obowiązkowa dla położników, położnych, pediatrów, lekarzy szpitali dziecięcych oraz przyszłych rodziców, zwłaszcza tych bardzo młodych.

  • orkiszon

    Oceniono 4 razy -4

    Nasz młodszy syn -3 lata śpi ze mną ( tak, karmie go jeszcze piersią ), starszy -9 lat spi z mężem, czasami ze mną ( jak przyjdzie wieczorem i prosi: mamusiu mogę spać z tobą, chciałbym się przytulić - nie mam serca odmówić ). Mąż - produkt zimnego chowu - kiedyś nalegał, by starszy syn spał sam, ale mój argument, że fajniej jest, jak ma się w nocy do kogoś przytulić, przemówił mu do rozsądku. Kiedy dzieci zasypiają przytulone do nas - to najwspanialsze uczucie po całym dniu pracy i bieganiny. Wtedy wymykamy się dyskretnie i mamy czas dla siebie. Dla mnie to, że dzieci chcą spać z nami, przytulać się to NATURALNE. Spanie z noworodkiem i niemowlakiem było dla mnie oczywistością - umarłabym ze strachu, gdyby tak małe dziecko spało osobno, a tak to każdy ruch, każde westchnienie budziło mnie i byłam spokojna.

  • red-akcja

    Oceniono 11 razy -5

    Lewactwo chce zabić człowieczeństwo. Zwierzęta łatwiej tresować.

  • red-akcja

    Oceniono 12 razy -10

    Lewactwo chce wywrócić do góry nogami nasz świat. Człowiekiem bez kompasu łatwiej manipulować.
    Tofaszysz Meller naoglądał się w młodości członka swojego ojca, bo chodził goły po domu; i patrzcie co z niego wyrosło; nie ma szansy człowiek bycia normalnym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX