1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (284)
"W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak powinno się zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością" [WYWIAD]
Zaloguj się
  • tygrysio_misio

    Oceniono 463 razy 313

    No dobrze, czyli rodzicielstwo bliskości nie może zepsuć nam dziecka?

    - Chyba nie, skoro opiera się na tym, że rodzic ciągle patrzy na to, co się dzieje, więc widzi też, czy coś idzie w złym kierunku, a wtedy zatrzymuje się i zastanawia, co można zmienić. W rodzicielstwie bliskości jesteśmy wrażliwi na to, co się dzieje.

    tylko, że w tym rodzicielstwie bliskości Pani nie podała żadnego sposobu zareagowania na to, że z dzieckiem coś się źle dzieje... no bo przecież wystarczy, że dziecko tupnie nogą i zamiast wymóc na nim posłuszeństwo mamy się zastanawiać w jaki sposób uraziliśmy je

    przez całe życie staram się nie zapominać jak to było być dzieckiem i respektować dzieci tak ja chciałam być respektowana... jednak to co mówi ta Pani nie ma nic wspólnego z poszanowaniem drugiej osoby, ale z byciem jej podwładnym... Ta pani mówi tylko o totalnym dostosowaniu się do dziecka.. np z tego, że mamy respektować to, że dziecko chce mówić i nie chce nas słuchać, a jednocześnie rodzice mają zrezygnować chęci bycia słuchanym

  • alpepe

    Oceniono 466 razy 278

    Dwa dni temu byłam świadkiem takiej sceny w szkole tańca: na oko ośmiolatka położyła się obok matki na podłodze i prezentowała wszystkim swoje krocze, owszem, nie nagie. Matka ani słowem nie dała dziecku do zrozumienia, że to niestosowne, tak samo nie reagowała na dzicka głośne zachowanie, dzikie wrzaski, kotłowanie na podłodze i na niej samej. Przekarmiony słodyczami (karmienie widziałam) otyły, rozpuszczony bachor wg mnie bezzwłocznie potrzebowałby diety bezsłodyczowej i rozsądnej mamy, która by powiedziała: Proszę cię, usiądź, zaraz będą twoje zajęcia, to się wyżyjesz.
    Żadna Stein mi nie wmówi, że to było normalne zachowanie dziecka i przykład dobrej reakcji matki. Socjalizowanie to nie kaganiec na emocje powodujący zaburzenia psychiczne, tylko środek do bycia znośnym dla społeczeństwa. Ja odczuwałam dyskomfort oglądając wywaloną na mnie d.u.p.ę wspomnianej dziewczynki.

  • kotylia5

    Oceniono 281 razy 233

    Świetne rady pani Stein. 1) Dziecko uderzyło swojego brata, a ja rodzic mam mu powiedzieć:,,Widzę że jesteś wściekły'' zamiast ,, Nie wolno bić brata''. Czyli jak to jest, pani psycholog: Wolno mu użyć przemocy fizycznej, w stosunku do drugiej osoby, bo jest,,wściekły''? Bardzo pedagogiczna rada, nie ma co. 2) Dziecko w trakcie tego co do niego mówię, zaczyna tupać nogami,więc przerywam i mówię : ,,OK, widzę że naruszyłem twoje granice, nie tędy droga''.,,Widzę że to jest przykre, nie tędy droga''. Ciekawe ile z tej,,gadki'' rozumie kilkuletnie dziecko. A rodzic , jak rozumiem, ma wsłuchiwać się w swoje dziecko, niczego od niego nie wymagać, i jeszcze utwierdzać go w przekonaniu,ż e tupiąc czy wrzeszcząc, jak rodzic do niego mówi, robi dobrze? Cóż, nie ma to jak nowoczesne ,,rodzicielstwo bliskości.''.Ciekawe, co za parę lat, wyznawcy tego trendu będą mówić, jak całe pokolenia dzieciaków, wychowanych na tym programie, zaczną wchodzić w dorosłe życie. Ile w śród nich będzie ludzi z problemami psychicznymi, bo: nie potrafili się dopasować do otaczającego ich świata, który nie chce i nie może wsłuchiwać się ciągle w ich potrzeby. Bo w dorosłym życiu, trzeba wiedzieć jakie są granice naszego postępowania, dokąd możemy się posunąć. Jak wyrządzimy komuś krzywdę, to nikt nie przyjdzie do nas i nie powie: ,,OK mamy problem, naruszyłem twoje granice''. Raczej zgłosi sprawę na Policję. Bo na konkretne czyny, niezgodne z prawem, są konkretne paragrafy. Wtedy, taki młody, wychowany w tym,, rodzicielstwie bliskości'' może się mocno zdziwić.

  • adnan25

    Oceniono 310 razy 224

    Pewnie.Najlepiej jest jak wraca się po 12 godzinach z pracy, a dzieci sąsiadów drą pyski jak obdzierane ze skóry na żywca.Gdyby to miało miejsce raz na jakiś czas to OK, przecież nie każdy zawsze ma dobry dzień.Ale jak to jest dzień w dzień, przez cały tydzień,cały rok to zaczyna irytować.Te teorie o wychowaniu dziecka i późniejszej podatności na depresje i inne choroby to jakaś mżonka.Rozumiem jak dziecko się karci cały czas - to może mieć wpływ. Ale czy naprawdę wychowanie w taki sposób, by dzieci dały żyć tez innym to jest takie depresyjne dla tych dzieci? Co to za teorie, gdzie dziecko ma robić co chce, a mnie po pracy nie wolno na jakiś czas pomieszkać we względnej ciszy? Co to za wychowanie, gdzie usprawiedliwia się bieganie po mieszkaniu przez cały dzień bez zważania, że konstrukcja budynku przenosi hałas kilka pięter w dół? Stuknijcie się wszyscy w te głowy.

  • tak.ale

    Oceniono 290 razy 176

    Wystarczy spojrzeć na te wszystkie publikacje z perspektywy czasu, aby mieć pewność, że te wszystkie super teorie na rodzicielstwo i wychowanie w gruncie rzeczy okaleczają i promują patologie.

  • nepasanada

    Oceniono 195 razy 171

    Dzisiaj rodzice nie mają czasu na wychowywanie własnych pociech. Część pracuje całymi dniami, część woli rozrywki oferowane na każdym kroku, wszyscy uważają, że wychowanie bezstresowe to puszczenie dzieci w samopas.
    30 lat temu rodzice spędzali z dziećmi o wiele więcej czasu; my (jako dzieci) graliśmy z innymi w karty, chińczyka, spotykaliśmy się z kumplami na boisku itp. Teraz dzieci dostają komputer i "róbta co chceta".

  • doberrrman

    Oceniono 180 razy 122

    jeśli ta pani ma dzieci to wspólczuję ich kolegom i koleżankom.
    Po tym jak od dziecka tej pani dziecko dostanie w głowę powinno spytać: gdzie przekroczyłem twoje granice.
    albo przyklejając plaster do rozciętej głowy: widzę że jesteś wściekły.
    no absurd i debilizm.
    widziałem dzieci wychowywane w ten sposób, masakra.

  • sabiniona

    Oceniono 137 razy 109

    Wszystko pięknie, ładnie ale co z sytuacjami bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia?
    Też wsłuchiwać się w potrzeby dziecka wpadającego na ulicę? Czy raczej złapać za rękę i trzymać, żeby nie wpadło pod samochód albo wrzasnąć "stój".
    Każdy poradnik ma jakieś propozycje - ten wsłuchuj się w swoje dziecko, inny - wyznaczaj granice dziecku. Ostatecznie żyjemy w świecie zhierarchizowanym i zanim ten świat ulegnie takiej przemianie, by osoby wychowywane w sposób opisany przez panią Stein dobrze się w nim czuły, minie zapewne kilka pokoleń bezstresowego wychowania i późniejszej depresji.
    W poradnikach dla dorosłych opisują z kolei, że wszelkie reakcje, które odcinają nas od rzeczywistości, są szkodliwe i sposób patrzenia na świat, który nie ma styczności z rzeczywistością jest niedojrzałym sposobem reagowania. Rozumiem, że trzeba szanować dzieci jak każdego człowieka, ale jednocześnie trzeba je też nauczyć funkcjonowania w rzeczywistości takiej, jaką ona jest.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX