1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (284)
"W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak powinno się zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością" [WYWIAD]
Zaloguj się
  • weronka zielinska

    0

    może na początek warto napisać artykuł jaka jest różnica między rodzicielstwem bliskości a "bezstresowym wychowaniem"? bo widać że mało kto widzi różnicę, a jest ona kluczem do rozumienia tematu.

  • macumi

    Oceniono 3 razy -1

    Moja córa jest właśnie ofiarą dziecka tak wychowywanego, bardzo zachwalanego przez jego matkę. Jej najlepszy przyjaciel z zerówki ma o rok młodszego brata, który ją bije. Co robi matka? Otóż tłumaczy mu, że jest zły, ale nie jest zły na moją córkę, że ją to boli itd., itp. Oczywiście nie daje dziecku najmniejszego powodu, żeby przestał wyładowywać swoje uczucia na wszystkich wokół. Po poważnej rozmowie matka zaczęła go jeszcze namawiać, żeby przepraszał. Efekt: dzieciak bije, przeprasza, i oboje oczekują od mojej córy, że zapomni o sprawie i nie będzie miała żalu, bo w końcu usłyszała niechętne "przepraszam".

    Sorry, z całego pochwalam empatyczne podejście do dziecka, wczuwanie się w jego uczucia i tłumaczenie ich mu, ale o ile pierwsza strona wywiadu podobała mi się bardzo, o tyle następne coraz bardziej przypominają wychowanie bezstresowe.
    Uważam, że dziecku czasem należy dla jego dobra sprawić przykrość i dać powód do zaprzestania złego zachowania - czy będzie to konsekwencja, czy jakas nieupokarzająca kara (bo czasem trudno na poczekaniu wymyślić konsekwencje dla niektórych zachowań). Jak my, rodzice tego nie zrobimy, to zrobi to ten świat, który nasze dzieci mają zmieniać, i będzie miał przy tym znacznie mniej szacunku, empatii i życzliwości, niż rodzic.

  • ciotka_ltd

    Oceniono 2 razy 2

    Jak widze, to wypowiadaja sie tu ludzie, co nie potrafia przeczytac ze zrozumieniem nawet 3 stron w Internecie i polemizuja z wlasnymi urojeniami, nie zas z tekstem. I jak wy, ludzie (niemal wszyscy nizej), macie czelnosc kogokolwiek krytykowac za nauczanie dzieci min. sluchania i rozumienia innych ludzi, skoro sami nawet nie potraficie wypowiedzi "tego innego" ze zrozumieniem przeczytac - majac na to czas i dzialajac we wlasnym tempie?
    To wlasnie jest najlepszy przylad skutkow zlego wychowania i zlej edukacji, co ma ogromne konsekwencje spoleczne: egoizm (a wrecz sobkostwo), znieczulice, nietolerancje (ja - miara wszechrzeczy), oraz - rzecz jasna - kiepska nauke, owocujaca miejscem najlepszej polskiej uczelni w 4 swiatowej setce, nawet za niektorymi uczelniami z Czarnej Afryki (serio!).
    @ theorema nizej slusznie zauwaza, ze polskie dzieciaki odbijaja silnie na niekorzysc w porownaniu do dzieciarni z innych panstw Europy, szczegolnie tej polnocno-zachodniej. Dokladnie tak samo, jak odbijaja na niekorzysc...polscy dorosli (z medykami na czele, co tak was boli, gdy choroba samych was dotknie), bo tym, co zdaje sie silnie cechowac cala wasza nacje - co ostatnio rozlala sie po calej Europie i dala sie dzieki temu dobrze poznac - jest wlasnie calkowity BRAK EMPATII.
    A w tym rodzicielstwie bliskosci wlasnie glownie o te empatie chodzi. EMPATIE (jesli wiecie, co to znaczy), nie zas podporzadkowanie sie tzw. normom spolecznym i paragrafom prawa, bo tak wychowac mozna jedynie slepo podporzadkowanego niewolnika czy slugusa, co uszanuje innego, bo sie boi (czy to kary, czy utraty wlasnych profitow), ale nie dlatego, ze CHCE uszanowac.
    A nie nauczy sie dziecka empatii bez nauczenia go radzenia sobie z wlasnymi uczuciami i rozumienia tych uczuc. To wlasnie druga strona medalu, inny - poza empatia - aspekt owego "rodzicielstwa bliskosci", co w swej wersji ksiazkowej przybiera zreszta czasem wrecz karykaturalne formy.
    I tu znow @ theorema ma racje: dzieci uczy sie wlasnym przykladem. I wlasnie dlatego szacunek rodzica dla uczuc dziecka uczy je szacunku dla uczuc innych ludzu. Szacunek, nie zas slepa afirmacja!!! To zupelnie dwa rozne i czesto przeciwstawne pojecia, na mily Bog!
    A poniewaz w 99% postach nizej te dwie rozne kategorie sa haniebnie mylone, radze przeczytac ten artykul jeszcze raz - bo, poki co, dyskusja nad nim jest bezprzedmiotowa..:)

  • theorema

    Oceniono 2 razy -2

    już kiedyś był ten artykuł, na tyle niedawno, że go pamiętam... halo, sezon ogórkowy już się chyba skończył, czy pół redakcji jeszcze na urlopie w ciepłych krajach?
    to po pierwsze...
    a po drugie...w naszej kulturze, to gdzie? Rozumiem, że chodzi konkretnie o Polskę? Bo polskie dzieci są najbardziej obok włoskich niegrzecznymi w Europie. Hałaśliwe, nieposłuszne i roszczeniowe. Nie widziałam natomiast takich dzieci w Anglii, Niemczech, Austrii, Francji, czy Holandii.
    I też jest to przesadą, wszystkie polskie dzieci wrzucić do jednego worka, bo i tutaj spotykam bardzo grzeczne - to te co mają grzecznych i dobrze wychowanych rodziców. Niestety, dziecko, o ile nie jest upośledzone umysłowo na tyle, żeby nie panować nad swoimi zachowaniami - jest odbiciem ogłady rodzica. Krzykliwa, hałaśliwa mamuśka, która drze się przez komórkę na pół autobusu, rozpycha się w wklepie strącając z półek towary i pali w windzie - nie doczeka się nagle empatycznego aniołka. I przeciwnie, rodzice spokojni, wyciszeni, wyczuleni na to, aby zanadto nie angażować otoczenia swoją obecnością - mają ciche i grzeczne dzieci. Które, od razu powiem, nie są przez to głupsze, mniej kreatywne, zastraszone - nie. Po prostu nie mają potrzeby wrzeszczeć, bo umieją mówić, zachowują się jak dzieci, a nie pawiany.

  • gregoson

    Oceniono 6 razy -4

    Myślałem, że ta Stein to ta blondi na pierwszym zdjęciu, której synuś zaraz strzeli w uśmiechniętą japę, a tu pani Stein to ten facet na drugim zdjęciu:D
    Dla mnie wszystko jasne - Pani Stein to teoretyk bo nie wierzę, że istnieje jakiś desperat, który by jej zrobił dziecko stąd te bzdury w artykule.

  • literro

    Oceniono 2 razy -2

    Rodzicielstwo bliskości to wspaniała idea, nasze dzieci, nasz wybór! jak ktoś chce pouczać, to mu coś takiego trzeba pokazać: allegro.pl/body-dla-odwaznej-mlodej-mamy-hit-i3493652713.html

  • emiliajakk

    Oceniono 4 razy 0

    Zamiast pisać drwiące komentarze Zachęcam do przeczytania książki pt. " W głębi kontinuum". Wyjaśnia wszystko, dlaczego dzieci wychowywane zgodnie z zasada bliskości nie biją i nie maja potrzeby uciekania. Dlaczego takie niemowleta mniej placzą i są spokojniejsze. Może nie daje gotowego przepisu na wychowanie jak superniania ale odpowiada na wiele pytań.

  • monabell

    Oceniono 10 razy 10

    Ja nie wiem czy rozumiem metody tej pani psycholog, mysle ze czesc rodzicow stosujac jej metody wychowa milusinskich tyranow. Pamietam coreczka mojego kuzyna , w wieku okolo 6 lat, miala frajde z gryzienia innych, zakradala sie z nienacka i hryzla z calej sily w reke, albo ramie zostawiajac siny slad a wszyscy mieli z tego radoche, jaka to ona smieszna, kiedys nie wytrzymalam i ugryzlam ja tez , nie mocno ale tak zeby troche bolalo i zapytalam czy ona rozumie ze to boli, byla zszokowana , zdziwiona, nie zaplakala ale tez nigdy wiecej nikogo nie ugryzla, nie wiem moze to ne byla humanitarna metoda ale ma teraz 16 lat i wydaje sie byc normalna :)

  • lds23

    Oceniono 12 razy 8

    Skoro pani Stein hołduje temu, aby dziecka nie dostosowywać do przyjętych norm i obyczajów spółecznych, to rozumiem, że każdemu z tych dzieci zafunduje wyspę, na której będzie ono sobie jako dorosły, nieprzystosowany społecznie człowiek samotnie mieszkać, bo wątpię, żeby w przyszłości społeczeństwo złożone z obcych jednostek, a nie najbliższych wykazywało tyle "bliskości" i cierpliwości, ile wg pani Stein mają wykazywać rodzice, tym bardziej że zgodnie z modelem pani Stein społeczeństwo to będzie złożone z samych elementów nie respektujących norm społecznych w ramach dzikiej swobody swojej osobowości. No chyba, że Pani Stein postuluje powrót do czasów pierwotnych - zero norm, zero ograniczeń. Nie podoba mi się coś, więc kamieniem w to i jazda. Boże uchowaj nasze dzieci od takich pań, jak pani Agnieszka, bo może dzieciństwo będą mieć wolne i bezkarne, ale dorosłość bardzo trudną!

  • niktwazniejszy

    Oceniono 6 razy 2

    Wybaczcie, ale kiedy czytam o "wolnosci" dla dzieci (ktos ponizej tam komentowal), to przypomina sie pewna dyskusja sprzed paru lat, kiedy to kilku dojrzalych mezczyzn prosilo o wiecej wolnosci dla dzieci, a w kolejnych komentarzach okazalo sie, ze chodzi o "wolnosc seksualna" czyli wolnosc decydowania o seksie z doroslymi mezczyznami. Tak tylko chcialem napomknac...

    A odnosnie wolnosci wlasnie, to, drodzy rodzice macierzynstwa bliskosci, pamietajcie, ze wolnosc jednego czlowieka konczy sie zawsze tam, gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego. I po to wlasnie nalezy uczyc dziecka respektowwania granic. Kiedy jednak jedno dziecko przypieprzy drugiemu, a my pochylamy sie nad sprawca okazujac zrozumienia dla powodu, ktorym jest wscieklosc, to nie tylko przekroczylismy granice uderzonego dziecko, ale zgwalcilismy ja i podeptalismy.

    Jak to bedzie wygladac w przyzlosci, kiedy dzieci dorosna? Bo nie zapominajcie, ale te dzieci dorosna! Chlopiec bedac w zlym nastroju rabnie starsza pania kilka razy scyzorykiem i bedzie oczekiwal zrozumienia. Tak bedzie.

    Wiecie, pani Stein, dopoki nie wychowala dzieci w ten sposob nie powinna wciskac takich teorii narodowi. To nie jest zabawa. my tu mowimy o ksztaltowaniu charakterow i osobosci istot ludzkich, ktorym dalismy zycie i jestesmy zan nieodpowiedzialni. O czyms absolutnie nieodwracalnym i nie dajacym sie nigdy juz naprawic. Doroslych dzieci macierzynstwa bliskosci nie da sie pozniej przeprogramowac, jak dzieci wegetarian, ktorzy moga zwyczajnie zaczac wcinac miesko jak im sie zachce.

    Zreszta jak pani Stein wyobraza sobie, ze jej dzieci beda zmieniac swiat? Zmieniac beda napewno, ale czy na lepszy? Na swiat bez granic? Z pewnoscia wyobraza sobie pani, ze po opuszczeniu domu rodzinnego zaloza rodziny i beda kopiowac jej styl wychowania na wlasnych dzieciach, tak? Watpliwe. Kiedy dorosna beda chcialy najpierw zyc swoje wychowanie, czyli pohulac nie szanujac zadnych granic, zasad i norm spolecznych. Nastepnie wychowaja swoje dzieci w jeszcze innym duchu, z pewnoscia podyktowanym przez jakas madra pania teoretyczke.

    Przeciez my tez nie wychowalismy dzieci tak, jak nas wychowywano. Naszych rodzicow bito, my nasze dzieci wychowalismy stosujac kary i nagrody, a oni teraz nawet te metody uwazaja za nieludzkie (bo ktos tu tez komentowal, twierdzac, ze przeciwnicy meciezynstwa bliskosci w ogole nie powinni miec dzieci).
    Teraz, dzieci wychowane bez granic, beda zyc i propagowac w przyszlosci dzicz bez respektu dla jakichkolwiek zasad, co cofnie nas o setki lat.

  • rose29

    Oceniono 6 razy 4

    Boże jakie brednie, ta pani w ogóle widziała kiedyś dziecko?

  • rose29

    Oceniono 5 razy 3

    Sorry ale bić brata nie wolno i to właśnie powinno usłyszeć dziecko. Jak się czuje uderzony brat kiedy zamiast stanąć po jego stronie zajmujemy się jego napastnikiem. Moim zdaniem coś tu nie gra. Dziecko to też człowiek. Więc tak jak człowiek dorosły święte nie jest. Może mieć fochy i może być zwyczajnie złośliwe.

  • marekal

    Oceniono 4 razy 4

    no dobra, bo trochę zgłupiałem... mam w każdym momencie naginać się do dziecka, "śledzić" czy aby go nie uraziłem, bo czegoś wymagam... ok - trochę się wyzłośliwiam, ale teraz poważnie:
    cyt z innego artykułu na wyborcza.pl (wyborcza.pl/magazyn/1,133159,14307315,Spokojnie__to_tylko_dziecko.html): Francuzi najlepsi rodzice - "...Najkrócej mówiąc - we Francji dziecko ma dopasować się do stylu życia rodziców. I nie ma to nic wspólnego z brakiem miłości czy zimnym chowem. Druckerman zainteresowało to, jak to się dzieje, że w grupie matek tylko ona opowiada o nieprzespanych nocach (inne dzieci śpią do rana), w restauracji tylko jej córka chce zrzucić jedzenie na podłogę (inne dzieci grzecznie jedzą dorosłe posiłki), a na placu zabaw tylko ona szarpie się z dzieckiem (inne matki nie krzyczą)." (...)
    no to jak w końcu jest?

  • krakusska

    Oceniono 6 razy 2

    Zgadzam się....ale nie z panią Stein, lecz z większoscią osób komentujących. Sabiniona - podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisałaś.

  • olkafas-olka13

    Oceniono 6 razy 0

    Bardzo dobra wypowiedź. Diagnozą obecnych problemów wychowawczych jest powszechne w Polsce zjawisko autyzmu społecznego, czyli polegajace na braku kompetencji do przypisywania innym ich stanów psychicznych; naukowo to się nazywa "mind-reading" . Ktoś kto tego nie ma, wychowa dziecko na osobę, która z problemami poradzi sobie tylko w jeden sposob: przemoca; a jesli tego nie umie popada w nerwicę i w konsekwencji w depresję.
    Niestety to jest warunkowane podstawą programową nauczania wczesno-szkolnego, która koncentruje się na wychowaniu do tzw. tradycyjnych wartości. Poczytajcie na ten temat:
    blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/645161,w-zerowkach---zamiast-literek-i-cyferek-patriotyzm-o-ideologicznosci-wychowania-przedszkolnego.html

    Polscy pedagodzy, specjaliści od edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, opracowali w 2008 roku dokument nazwany Podstawą wychowania przedszkolnego. Dokument jest przejawem niezwykłej „choroby ideologicznej”. Zgodnie z tym dokumentem, w klasie zerowej z pewnością nasze dzieci nie nabędą miłości do wiedzy, pędu do poznawania świata, skłonności do perfekcyjnego rozwiązywania zadań. Nasiąkną patriotyzmem, ludowością, grzecznością i dbałością o czystość. Dlatego potrzebujemy anty-pedagogicznej krucjaty !!!!

    blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/669502,wybor-szkoly-podstawowej-dla-pierwszaka-jest-decyzja-polityczna.html
    To, co bulwersuje najbardziej w Podstawie programowej dla szkoły podstawowej, to brak odwołań do tak fundamentalnych wartości dzieciństwa jak: spontaniczność, śmiech, radość, kreatywność, bunt dziecięcy i wolność. W dokumencie przygotowanym przez minister K. Hall ani razu nie pada słowo „wolność”. Ministerialna wizja polskiej szkoły podstawowej, w konfrontacji do koncepcji szkolnego dzieciństwa zaprezentowanej w powieści Pippi Langstrumpf, stanowi horror.

  • convalariamaia

    Oceniono 8 razy 2

    To mi się podoba: "One będą po prostu zmieniać ten świat! Takie myślenie wynika z naszej postawy, że świat jest taki jaki jest i nie mamy na to wpływu. A przecież to my ten świat tworzymy! To dzisiejsi dorośli, którzy byli wychowywani w określony sposób, sprawiają, że ten świat tak wygląda, a jeśli my wychowamy nasze dzieci inaczej, to będzie on inny. "
    Wciąz pokutuje przekonanie, że musimy przygotowac dzieci do życia w TYM świecie, który nas otacza. Tylko, że kiedy one dorosną to TEN świat będzie INNY. Jaki? Taki jaki zbudujemy my i nasze dzieci :-) Nie ma sensu ich uczyć jak używaż żaren, bo nawet młyny beda przeżytkiem :-)

  • doradwan00

    Oceniono 12 razy 0

    Zbiór bzdur. Od kiedy kobiety się kształcą, toniemy w hałdach bełkotu.
    Wczesna relacja matki z dzieckiem jest na pewno bliżej natury niż kultury, polega na symbiozie, afirmacji, "zakochaniu". Potem jednak - w naszej skomplikowanej cywilizacji raczej wcześnie - zaczyna się socjalizacja, czyli wpajanie norm. Kara i nagroda to odwieczny i adekwatny system uczenia, także uczenia się - tak działa ludzki organizm, tak działają relacje międzyludzkie.
    Pani Stein marzy się jakieś falowanie w chaosie w niejasnym oczekiwaniu na zbiorowego mesjasza. Powodzenia!

  • myourolszanka

    Oceniono 6 razy 2

    Po co tak bałamucić ludzi? Nie ma jednej recepty na dobre wychowanie dziecka. Jest nieskończona ilość możliwych życiowych sytuacji, a wcale nie zawsze ci wykształceni, oczytani rodzice potrafią najlepiej się zachować. Nie ja jestem pępkiem świata, ale moje dziecko też nie! I nie żyjemy sami sobie, w oderwaniu od świata innych ludzi i (co na szczęście coraz częściej zauważamy) zwierząt. Naszym obowiązkiem jest przygotowanie dziecka do wejścia w ten świat; a nauczyć je, że może dużo dać innym można pokazując mu, jak wiele my sami się od niego uczymy.
    Jeśli tylko chcemy.

  • sylwia241

    Oceniono 9 razy 3

    Macierzyństwo niektórym ludziom ni służy i słuchają bzdur psychologów albo amerykańskich naukowców, żeby tylko tłumaczyć swoje błędy i irracjonalne zachowania, nikt z normalnych rodziców nie będzie się posługiwał w relacjach z dzieckiem agresją, krzykiem czy poniżaniem natomiast czym innym jest wprowadzanie mądrych i motywujących kar takich, które dają dziecku możliwość przemyślenia swoich błędów, zrozumienia ich i wyciągnięcia odpowiednich wniosków. I co to za beznadziejne stwierdzenie, że nie jesteśmy idealni i mamy prawo się mylić?? Przecież to logiczne, że tak jest jednakże nie sądzę, żeby taka wiedza była niezbędna mojej 3 letniej córci dla której jestem ideałem, autorytetem wręcz bohaterką i to odczucie wg mnie daje jej poczucie bezpieczeństwa na tym etapie natomiast gdy będzie dorastać stopniowo będę ją uczyć, że jej zdanie też może być dobre a nawet lepsze od mojego żadna to filozofia a dziecko owszem mam marudne i z humorami ale przynajmniej cyrków nie urządza.

  • three-gun-max

    Oceniono 12 razy 6

    Że babka sobie pogada bzdury w jakiejś gazecinie to pół biedy. Ale weźcie pod uwagę, że takie jak ona zostają biegłymi w sądach...

  • grazkawk

    Oceniono 8 razy 4

    A ja sie zastanawiam w jaki sposób ludzkośc przetrwała i się rozwija od 70 tysiecy lat?? bez ksiązęk i mądrych rad "psychologów"

  • fasolkapobretonsku

    Oceniono 14 razy -2

    No to teraz będzie inna opinia! Owszem, nie przepadam za psychologami i nie mam o nich dobrego zdania ,a mam z nimi do czynienia non stop, bo mój syn ma zaburzenia autystyczne w stopniu lekkim i ciągle chodzimy po jakichś specjalistach, .......ale pod wywiadem podpisujemy się z mężem rękami i nogami! Mam tak dość napuszonych rodziców, marnych dyskutantów, jak większość poniżej! Argumenty przedstawiacie "sierpem z d... wzięte" - przepraszam, ale to jest nie do zniesienia. Wszyscy jesteście bardzo mądrzy, pozjadaliście wszystkie rozumy, wasze dzieci są ach! i och! i super grzeczne i wspaniale wychowane, a reszta jest be!, bo pokazała majtki, wrzeszczy, kopie, gryzie, pluje, jest gruba, obżera się itd. A kim wy jesteście i dlaczego dajecie sobie prawo do krytykowania innych dzieci i rodziców?! Chodzącymi ideałami bez skazy?! Przeraża mnie ilość ludzi (po ilości wypowiedzi) o tak ograniczonych horyzontach, o braku zdrowego rozsądku, która czepia się każdego słówka i pierdółki w wywiadzie i rozkłada je na części pierwsze. Oby takich ludzi jak wy było jak najmniej! Bo dziecko to JEST mały człowiek, który wymaga troski, opieki, zrozumienia jego potrzeb i ma prawo wyrażać siebie, tak jak potrafi. Ma nam ufać, a nie się bać. Większość z was w ogóle nie powinna mieć dzieci (ani wnuków), ale cóż, do tego za wiele rozumu mieć nie trzeba. Smutne.

  • camparis

    Oceniono 11 razy 7

    "Gdyby ktoś powiedział, że kary to świetny sposób wychowywania, to chyba pomyślałabym, że jest zamknięty na refleksje nad swoim wychowywaniem."

    Po tym fragmencie przestałam czytać. Są dzieci na które nie działają nagrody! Moja starsza córa najlepiej sobie radzi jak wie, że np. nieodrobienie lekcji będzie skutkować zakazem wyjścia na dwór. Gdybym powiedziała jej, że "jak odrobi lekcje to będzie mogła wyjść na dwór" to poskutkowałoby nieodrobionymi lekcjami i awanturą, że ona nie mogła wyjść na dwór. Z młodszym mam odwrotnie. Jego trzeba motywować pozytywnie, bo nawet abstrakcyjna kara może spowodować płacz i nieszczęście na pół dnia. Więc do bani takie rady. Każde dziecko jest inne. Każdy rodzic jest inny. Trzeba znaleźć złoty środek.

  • niktwazniejszy

    Oceniono 14 razy 6

    Niesamowita naiwnosc.
    Zabawie sie w proroka i przepowiem pani, ze najpozniej w okresie dojrzewania zaczna sie problemy, o jakich wymiarach sie pani nie sni w najgorszych koszmarach. Dlaczego? Otoz dlatego, ze czlowiek wolny szuka granic. Bez granic jest zagubiony. Dziecko, ktore granic nigdy nie poznalo, nie bedzie nawet wiedzialo czego szuka. Rzeczywistosc trafi takie dzieci jak grom z jasnego nieba. A ze dzieci tak wychowane sa zazwyczaj ponadprzecietnie inteligentne i wrazliwe (oczywiscie, ze tak, bo zaznaja wiele milosci, ktora sprzyja emocjonalnemu i intelektualnemu rozwojowi) , po starciu ze swiatem jaki na nich czeka, popadaja w glebokie depresje siegajace mysli samobojczych.
    O naiwnosci infantylna... ktora pozwala wierzyc rodzicom praktykujacym macierzynstwo blisksci, ze ich dorosle dzieci "beda zmieniac swiat" pod swoj wzorzec rzeczywistosci wyniesionej z domu rodzinnego. Takich ludzi musialyby byc cale zastepy pokolen. Poki co, macierzynstwo bliskosci wypuszczac bedzie na swiat doroslych ludzi gleboce nieszczesliwych, zlamanych (bo kiedys zostana nagieci i zlamani) i kompletnie niedostosowanych do zycia w spoleczenstwie. Bo rola rodzicow jest niestety przygotowanie dzieci do zycia w rzeczywistym spoleczenstwie, a nie w utopii.
    Mimo to zycze pani i innym propagatorom szczescia na wybranej drodze.

    A tak ogarniajac "po chlopsku" podsumuje: jakby dzisiejsi smarkacze juz nie wystarczajaco srali nam na glowy... to wymyslili jeszcze "macierzynstwo bliskosci" qrna jego maciek...

  • 3glo

    Oceniono 11 razy 3

    Co za stek bzdur! Jak można taką sieczkę robić ludziom robić sieczkę z mózgu? I to w ogólnopolskiej gazecie.

    Na tym polega wychowanie, że dzieci uczy się jak powinny się zachwowywać. A jeżeli ktoś zakłada że dziecko wszystko wie, to go nie wychowuje skutkiem czego mamy dzieci źle wychowane. Dzieci muszą być wychowane w pewnej hierarchi, uczone szacunku do autorytetów, bo potem trafi w swiat zhierarchizowany (praca, szkoła, wszelkie organizacje i grupy) i bedzie się wiedziało jak zachować, to nie będzie dla niego szok.

  • citrim

    Oceniono 17 razy 3

    Mam dwie córki. Starsza ma 2,5 roku młodsza rok. Nie znałam pojęcia "rodzicielstwo bliskości" jednak okazuje sie, że właśnie tak wychowuję. Moje dziewczyny mają pełną akceptację siebie, szacunek, ogrom miłości. Traktujemy je jak równych sobie. Pochyliliśmy głowy do wzrostu dziecka , wsluchujemy się w jego potrzeby, reagujemy na agresję, uczymy się siebie, uczuć , poznajemy świat. Nie bijemy, nie krzyczymy, nie poniżamy. Zachowujemy się normalnie. Tak samo nie biję męża czy sąsiada, nie krzyczę jak coś mi sie nie podoba..dlaczego w stosunku do dziecka ma być inaczej? Powiem więcej...moje dziewczyny nie potrzebują być karane bo współpracują z nami i same z siebie są posłuszne. Granice mamay nakreślone bardzo jasno - a do tego nie potzreba krzyków i agresji. Tak tak , to naprawde jest możliwe, trzeba tylko popatrzeć na siebie, dowiedzieć sie jakie ma się problemy, poczytać trochę czegoś naukowego bo nauka jest dla ludzi i wciąż idzie do przodu. Ale społeczeństwo jakoś lubi pływać w starym sosie sprzed pokoleń. I chociaż wiadomo już ,że to było złe , destrukcyjne, że teraz już lepiej wiadomo jak działa mózg dzieck - to nie, z uporem maniaka będziemy powtarzać błędy swoich rodziców /dziadków. I upierać się ,że tylko tak można wychować zdrowe dziecko. Jestem załamana tymi komentarzami. Widać dokładnie gdzie tzreba zacząć - od edukacji rodziców. Pozdrawiam

  • mrawicz

    Oceniono 9 razy 3

    "RODZICIELSTWO BLISKOŚCI???" A cóż to za potworek językowy? Matka i ojciec rodzicami bliskości, a nie dziecka! To mówi wszystko – i o stylu myślenia tej specjalistki i poziomie dziennikarki, która to bezkrytycznie łyka.

    Gdy napotykam na kolejne wynalazki nowomowy, odkładam tekst (i autora) na bok. W tym wywiadzie mamy z jednej strony popis infantylizmu dziennikarki, a z drugiej pokaz pseudomądrości, za które p. psycholog DAWNIEJ oblałaby egzamin na studiach (np. twierdząc, że potrzeby wynikają (tylko) z emocji? Już zdrowy rozsądek wskazuje, że potrzeby mają nie tylko takie podłoże, a teorii psychologicznych na ten temat jest naście (vide: erudycyjna "biblia psychologiczna" Murraya).

    A wystarczy powiedzieć, że głównym problemem jest niedojrzałość rodziców do rodzicielstwa, czyli do tego, by kochać swoje dziecko jak drugą osobę, a nie maskotkę, przedmiot do urobienia na swoją modłę, obiekt do zaspokojenia własnych ambicji, obowiązkowy dorobek życiowy lub zabezpieczenie przyszłości itp.

    Wystarczy dziecko traktować poważnie, czyli tak, jak każdego innego człowieka, licząc się jedynie z jego ograniczeniami wynikającymi z wieku. Dalej jest to już kwestia zupełnie indywidualnych sytuacji i uwarunkowań. Drugiemu człowiekowi, gdy postąpi nieładnie, raz daje się w pysk, innym razem wchodzi się z nim w dialog i wyjaśnia sprawę. W końcu od tego ma się swój własny rozum i rozeznanie, by go używać, a nie podpierać się receptami, chociażby były autorstwa speca od "rodzicielstwa bliskości".

    Moja rada: przestańcie czytać te bzdury, zacznijcie używać własnego rozumu (lub się go dopracujcie) i głosu serca!

  • chelseaa

    Oceniono 13 razy 3

    Bachory, które wychowywane są bezstresowo, drące japę i bezczelne, one kiedyś dorosną. Myślę, że głupie mamusie, które tak chętnie wsłuchiwały się w potrzeby swoich pociech, bezkrytycznie traktowanych, nie będą miały sielskiej przyszłości. Jak również reszta społeczeństwa. Tylko powrót do wartości, nawet sztywne ramy wychowania, szacunek dla starszych, savoir vivre mogą ocalić ten świat.

  • oldbay

    Oceniono 22 razy 18

    Moja corka ma prawie 3 lata. Odkad sie urodzila zajmuje sie nia najlepiej jak potrafie, wsluchuje sie w jej potrzeby, zaspokajam je, rozmawiam, dbam o nia, tlumacze na czym polega swiat, szanuje ja I jej uczucia. I oczekuje od niej, ze bedzie mnie sluchac. Jestem jej matka a nie kolezanka czy partnerka. Sa sytuacje kiedy jedyna opcja jest taka, ze bedzie tak jak ja mowie. Wiem , ze moje dziecko ma prawa ale ja tez je mam I inni ludzie tez je maja.

  • b_marciszonek

    Oceniono 9 razy 9

    Bzdury. Moi rodzice nigdy nie mieli dla nas czasu, matka prała ciuchy we frani, większość ręcznie,pieluchy, firany, pościel gotowała w garze na pół kuchenki... wszystko zajmowało mnóstwo czasu, nie mówiąc o gotowaniu, które pożerało wiele godzin-brak robotów, mikserów, wszystko trzeba było robić ręcznie a do tego aby coś ugotować należało sobie produkty wystać w długiej, wielogodzinnej kolejce.Poza tym, wszędzie się zasuwało na nogach, bo znaczna większość społeczeństwa nie miała nawet "malucha"...
    Oj, długo by wymieniać.

  • itpennywise

    Oceniono 12 razy 6

    Jakie bzdury... Dziecko bije brata - zero reakcji na przemoc fizyczną. Chcesz mu coś powiedzieć - to świetnie, że ma cię gdzieś.

    Widziałam takie kwiatki w przedszkolu Montessori: dziewczynka do wychowawczyni, na placu zabaw: mogę ściągnąć majtki - Bartek też ściągnął? Odpowiedź (dosłownie, do 4- ro letniego dziecka): to jest twoja decyzja, czy ściągniesz majtki, czy nie. Zrób, jak uważasz...

    Co wyrośnie z takich dzieci, strach się bać. Żadnych zasad współżycia społecznego, zero hamulców - bo przecież jego zachcianki są najważniejsze.
    Wiadomo, że każdy chce swoje zarobić i te kolejne "cudowne" metody wychowawcze mają chyba tylko taki cel.
    Mam nadzieję, że moje córki nie trafią w przedszkolu/szkole na dzieci (i co gorsza-rodziców) tego rodzaju. Bo jak zareagować, gdy np. moja córka wróci ze szkoły z rozbitą przez "dziecko bliskości" głową, a jego rodzic zamiast coś zrobić, będzie się użalał, że jego "bliskie dziecko" było zdenerwowane...

  • mak00

    Oceniono 13 razy 7

    Szanowna Pani psycholog
    a jakie ma Pani rzeczywiste kwalifikacje, by serwować tak kategoryczne tezy?
    Rzeczywiste, to znaczy - ile i z jakim skutkiem wychowane dzieci?
    Bo mi to wygląda na akademickie fantazjowanie na temat wychowania...

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 5 razy 5

    „"Niewychowane dzieci? Bo wierzymy w sztuczny model" [WYWIAD]”

    NIe ma czegoś takiego, jak _niewychowane_.
    Są tylko dobrze wychowane lub źle wychowane.
    ;>>>

  • makux15

    Oceniono 9 razy -3

    podpowiem pani ze w kazdej kulturze sa modele wychowania sa modele wychowawcze chlopcow i dziewczynek,
    gdyby pania sluchac to nie bedzie roznic plci, tylko unisex. Te wszystkie teorie sa wymyslane przez samotne kobiety, ktore nie dostrzegaja roznic miedzy mezczyznami i kobietami. a moze przez lesbijki.

  • makux15

    Oceniono 12 razy 10

    Sztuką jest odróżniać rzeczy ważne od tych mniej ważnych. Jeśli dziecko chce iść do przedszkola w piżamie, powinniśmy zadać sobie pytanie, jaką ono ma potrzebę. Bo przecież to nie jest potrzeba chodzenia w piżamie!'' podpowiem pani - nalezy jeszcze przeprowadzic test apercepcji tematycznej ...a potem stwierdzic ze to poczatek kompleksu Piotrusia Pana.

  • wychodze

    Oceniono 7 razy 5

    z dziecmi jest jak z ladowaniem w smolensku trzeba miec podejscie :)

  • gonz0

    Oceniono 8 razy -2

    Rodzice częśto nei umieją bądź nie chcą słuchać tego co mówi do nich dziecko - i to jest, mooim zdaniem, największy problem.

    --
    Dzieciakowo.pl

  • jadziaporeba

    Oceniono 15 razy 11

    z mojego doswiadczenia kazde dziecko jest inne,nawet tych samych rodzicow. Wychowanie bez zasad prowadzi do nikad,wychowa sie rozpuszczonego bachora,lekcewazacego wszystkich dookola.Jeszcze nikomu nie zaszkodzilo wychowanie z zasadami co mozna a czego nie powinno sie robic.Emocje niech wyladuje w zajeciach sportowych , a w zadnym wypadku bicie brata.Bicie drugiego jest zawsze zlem i dziecko to musi zapamietac.Kara jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodzila ale musi byc konsekwentna i sprawiedliwa.Natomiast nalezy dziecko zawsze wysluchac gdy ma jakis problem aby z problemami nie udawalo sie do innych.

  • lynnette_s

    Oceniono 14 razy 10

    Przykład podany przez panią psycholog (ten z braćmi) jest koszmarny, aż się wzdrygnęłam. Widzimy, że starszy bije małego i komentujemy jedynie: "widzę, że jesteś wściekły". No, jesli to jest odpowiedź na przemoc w rodzinie, to życzę powodzenia. Jak czuje się młodszy, pobity brat? Czy fakt, że starszy był wściekły i w związku z tym zachował się naturalnie umniejszy jego poczucie krzywdy? Czy jak jesteś "wściekły" możesz bić żonę, dziecko (bo też są słabsi jak młodszy brat z przykładu)? Czy naprawdę chodzi o to, żebyśmy się zawsze dobrze czuli? Czy nie mamy respektować praw innych ludzi, niezależnie od własnego nastroju?
    Rodzic powinien przede wszystkim powiedzieć: "nie wolno ci bić brata, jego to boli", a potem wziąć starszego na rozmowę i dowiedzieć się, jakie były przyczyny konfliktu oraz dlaczego jest "wściekły". Do d... z podana tu psychologią. Wściekłe gó...arze zaczną bić staruszki na ulicy.

  • nmarci44

    Oceniono 9 razy 9

    tylko sparta...

  • kotmakaca

    Oceniono 18 razy -2

    Droga Pani Agnieszko! Wychowywalam moje dzieci w duchu rodzicielstwa bliskosci nie zdjác sobie z tego sprawy, po prostu tak podpowiadalo mi serce. Pojawili sie niestety "dobrzy ludzie" , którzy kwestionowali moje metody wychowawcze, wpedzajac nawet momentami w lekkie poczucie winy...zaczelam wiec poszukiwac informacji na temat tychze metod i natknelam sie na Pani portal "dzikie dzieci". I tu chcialabym Pani bardzo podziekowac za wszystko co Pani robi dla nas rodzicow i naszych pociech, za to ze dzieki ludziom takim jak Pani wiemy iz warto sluchac wlasnego serca i instynktu oraz ze nasze metody sa sluszne. Dziekuje i pozdrawiam :)

  • losiu4

    Oceniono 10 razy -6

    sprawa jest prosta: nie słuchać paniuf karolciuf ani innych lewych "loszek'

    Pozdrawiam

    Losiu

  • molly_wither

    Oceniono 5 razy 5

    Mozna sobie naginac model wychowania do czasow, w jakich zyjemy, prosze bardzo,ale na wlasna odpowiedzialnosc. Tylko jedno pozostaje niezmienne:przyzwoitosc. A jak ja uzyskac u kolejnych pokolen? Tylko przez wpajanie prawdy i pokazywanie wlasna postawa , jak wyglada uczciwosc. A to sie nie uda bez narzucania dzieciom zasad. Jesli nie mamy autoryteu w rodzinie, a mamy troche oleju w glowie to wzorujmy sie na ludziach naprawde tego wartych. I stawiajmy granice sobie i dzieciom.

  • ad2009

    Oceniono 15 razy -5

    Słuchać jak doroslego.
    Wyjaśniać.
    Stawiać granice
    I laćw d... jak nie slucha.
    Tylko to pomaga - stres.

  • verte34

    Oceniono 16 razy 14

    "Mamy wyuczone to, że dziecka nie wolno słuchać "
    To fakt. Może "nie wolno" to za dużo powedziane, ale z pewnością "nie trzeba". Panuje przekonanie (chyba nieuświadomione), że dziecka nie trzeba brać na serio, dziecku nie należy się uwaga ("Taktak... Cicho bądź!"), że z dziecka można się bezkarnie wyśmiewać, ironizować, wciskać głupoty ("przyjdzie ktoś/ coś i cię zabierze") itd. W skrócie - dziecko nie jest istota godną szacunku. W jeszcze większym skrócie - dziecko to nie człowiek.
    W wychowaniu zrobił sie mętlik na styku dwóch "szkół" wychowania - pokutują resztki autorytaryzmu, ale już nie wolno bić, z drugiej strony ludziom dostaja się do głów różne nowinki, które traktowane są wyrywkowo i bezkrytycznie; skutki opisano w artykule..
    Mój przepis na wychowanie dziecka: szacunek, uczciwość, jasno wyznaczone granice, "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", i rzecz jasna miłość :)

    --
    www.pl.dawanda.com/shop/pracowniakucoloty

  • pisedoff

    Oceniono 12 razy 2

    Cytat: "A czemu teraz w naszym społeczeństwie jest taki procent depresji, zaburzeń i uzależnień? To wszystko dotyka ludzi w przypadku których w jakimś stopniu zawiodło wychowanie. "
    Szanowna pani psycholog, depresja i zaburzenia psychiczne są w dużym stopniu uwarunkowane genetycznie, oskarżanie o to rodziców to piękna metoda na tworzenie w nich bezpodstawnego poczucia winy.

  • jesus_chytrus

    Oceniono 14 razy 10

    I naprawdę są dzieci od urodzenia "popie...ne", co z takimi bachorami zrobić? Znam matkę, która daje córce wszystko co ta tylko zechce. Po kilku latach wyrósł potwór dla którego Świat istnieje tylko po to aby spełniać wszystkie możliwe zachcianki. Stało się tak bo matka nie postawiła dziecku żadnych barier, żadnych kar. Teraz jest tak, że inne dzieci nie lubią się z tym dzieckiem bawić więc matka biega i robi wywiady, przesłuchania. A dziecko jest perfidne i z gruntu złe i nie mogę sobie wyobrazić jakie wychowanie mogłoby zrobić z tego kogoś człowieka.

  • jesus_chytrus

    Oceniono 13 razy -1

    No pięknie ale to co tutaj jest napisane to nie do końca jest mądre. Bez przemocy, owszem, ale na klapsa prędzej czy później każde dziecko zasłuży. Dziecko przede wszystkim musi znać granice bo dzieci bez granic nie mają poczucia bezpieczeństwa, a to w późniejszych latach prowadzi do kryzysu osobowości i później do samobójstw. Największym niewypałem wychowania bez granic jest Szwecja. Tyle w kwestii spełniania wszystkich potrzeb dziecka. Empatia, zrozumienie, chyba każdy kochający rodzic słucha swoich dzieci.

  • brulyjon

    Oceniono 10 razy 8

    Abstrahując od treści wywiadu:
    uwaga o tym, że "W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak się powinno zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością" - działa jak płachta na byka. retoryka, która nadal ma wzięcie.
    czy model nie jest założenia czymś idealnym? zamiana modeli nie zmienia ich statusu względem rzeczywistości.
    manipulowanie "niezgodnością z rzeczywistością" jest niesmaczne. ktoś ma "patent" na wychowanie i próbuje go sprzedać jako "naturalny". i tak jest już chyba tysiącleci.

  • sabi.13

    Oceniono 16 razy 0

    Dla tych co to nie doceniają wartości tego wywiadu polecam przeczytać ten tekst i zgłębić temat już na własną rękę dla dobra własnych dzieci. Do zrobienia dużo jeszcze, strasznie dużo niestety ale nie tylko w naszym kraju ale na całym świecie. Polityka pro-rodzinna nawołuje do rodzenia dzieci zamiast zająć się najpierw edukowaniem rodziców, żeby wychowywali dzieci bez kar i przemocy:
    DWADZIEŚCIA TRZY POSTULATY – Alice Miller
    tłum. Robert TULO Waśkiewicz

    Dziecko jest zawsze niewinne; wszystkie teorie mówiące choć trochę inaczej, kłamią.
    Każde dziecko potrzebuje między innymi: opieki, ochrony, bezpieczeństwa, ciepła, dotykania, troski, czułości i delikatności.
    Te potrzeby rzadko są spełniane w wystarczającym stopniu; dzieci są za to używane przez dorosłych do zaspokajania ich potrzeb i gromadzą traumę wykorzystania.
    Nadużycia doznane w dzieciństwie wywierają negatywny wpływ na całe dalsze życie Ofiar.
    Społeczeństwo stoi po stronie dorosłych, obwiniając dziecko za doznawane od nich krzywdy.
    Wiktymizacja dzieci była negowana historycznie od zawsze – i wciąż w wielkim stopniu jest.
    Zaprzeczanie to pozwala światu aż do dziś ignorować wykorzystywanie dzieci i jego skutki.
    Zdradzone przez rodziców i społeczeństwo dziecko może tylko zapomnieć traumę, stłumić ból i idealizować swoich oprawców.
    Wyparcie to prowadzi do nerwic, psychoz, zaburzeń psychosomatycznych, uzależnień, autodestrukcji oraz przestępczości.
    W nerwicy, dziecięce potrzeby zostają wyparte lub zaprzeczone; ich miejsce zajmuje lęk, wstyd i poczucie winy.
    W psychozach dawne nadużycia przybierają postać urojeń uważanych za złudzenie (szaleństwo lub obłęd).
    Zaburzenia psychosomatyczne pozwalają zastępczo odczuwać dawny ból, ale jego przyczyny i pochodzenie zostają ukryte.
    Uzależnienia stają się namiastką dobrego rodzica, który zastępczo zaspokaja dziecięce potrzeby.
    Zachowania autodestrukcyjne są rekapitulacją dawnych traumatycznych przeżyć odgrywanych na własnej osobie.
    W przestępczości, zamęt, uwiedzenie, ból i nadużycia z dzieciństwa są odgrywane na zewnątrz.
    Terapia może prowadzić pacjenta do sukcesów, jeśli opiera się na odkrywaniu prawdy o jego dzieciństwie, zamiast zaprzeczać tej rzeczywistości.
    Psychoanalityczna teoria „dziecięcej seksualności” chroni kazirodczych rodziców i wzmacnia społeczną ślepotę.
    Fantazje, ukrywając lub minimalizując zbyt trudną prawdę o dzieciństwie, pozwalają dziecku przetrwać, gdyż trauma zmyślona jest lżejsza od prawdziwej, którą wyparło.
    Fantazje zawarte w literaturze, malarstwie, filmach i snach, często – nieświadomie i w symboliczny sposób – ukazują wczesne doświadczenia dzieciństwa.
    Te symboliczne świadectwa są tolerowane przez kulturę, która nie toleruje prawdy o wykorzystywaniu dzieci; gdyby je rozszyfrowano, świat odrzuciłby tę treść.
    Wpływu tych dawnych przestępstw nie da się powstrzymać przez rozumienie, że oprawca też miał ciężkie dzieciństwo, ani przez przebaczanie mu.
    Powstrzymać natomiast można falę nowych przestępstw na dzieciach, jeśli dorosłe Ofiary zaczną być świadome swojego wykorzystania i jego skutków.
    Dlatego świadectwa Ofiar dziecięcej traumy mogą wnieść w świat więcej jasności, świadomości i poczucia odpowiedzialności wokół ludzkich tragedii.
    www.stronyocalenia.pl/?showall&start=1
    Ja nie wiem, czy rodzice mają świadomość tego: Choroby psychiczne a przemoc doświadczona w dzieciństwie.sabinagatti.blogspot.com/2013/07/choroby-psychiczne-przemoc-w.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX