1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (284)
"W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak powinno się zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością" [WYWIAD]
Zaloguj się
  • chrupolek

    Oceniono 24 razy -20

    moja córka ma 1,8 mca i już normalnie gada potrafi powiedzieć nawet żurawina, inne dziecko starsze od niej o 3 miechy ledwo potrafi powiedzieć tata, mama po za tymi 2 słowami wydaje piski i inne odgłosy. Ostatnio szliśmy i był pies u wójka i zapomniałem jak się on nazywa (ma 3 psy) pytam się córki jak się nazywa ten pies a ona Gucio

  • philosophe

    Oceniono 12 razy -8

    Panie Michnik, niech Pan zacznie respektowac podstawowe zasady mediow i niech Pan skonczy z tymi glupkowatymi sformuowaniami, jak "...w naszej kulturze..." i podobnymi, nagminnie pojawiajacymi sie w Panskiej gazecie !!! W koncu musi Pan sie czyms roznic od Gazety Polskiej. Dodatkowo, potoczny jezyk uzywany przez Panskich pismakow, czyni Panska gazete zupelnie nie do zaakceptowania.

  • losiu4

    Oceniono 10 razy -6

    sprawa jest prosta: nie słuchać paniuf karolciuf ani innych lewych "loszek'

    Pozdrawiam

    Losiu

  • wots

    Oceniono 22 razy -6

    Bardzo ciekawy wywiad. W pełni zgadzam się z panią Agnieszką Stein. Choć samo wyrażenie "rodzicielstwo bliskości" brzmi trochę jak "mcburger z potrójnymi frytkami".

  • ad2009

    Oceniono 15 razy -5

    Słuchać jak doroslego.
    Wyjaśniać.
    Stawiać granice
    I laćw d... jak nie slucha.
    Tylko to pomaga - stres.

  • zelazny.karzel.wasyl

    Oceniono 19 razy -5

    Pani się nie zna, Pani Psycholog. Dużo lepiej wychowują 2 mamusie lub 2 tatusiów. Mama i Tatuś jest już pasee i nie nowocześnie.
    Aha - i potem nie wolno na studniówkę Poloneza w wariancie damsko - męskim, bo to nieuzasadniona presja płciowa, a przecież pleć można wybrać!

    Pani posłucha Agnieszki Kozlowskiej - Rajewicz, to będzie pani lepiej wyedukowana.

  • gregoson

    Oceniono 6 razy -4

    Myślałem, że ta Stein to ta blondi na pierwszym zdjęciu, której synuś zaraz strzeli w uśmiechniętą japę, a tu pani Stein to ten facet na drugim zdjęciu:D
    Dla mnie wszystko jasne - Pani Stein to teoretyk bo nie wierzę, że istnieje jakiś desperat, który by jej zrobił dziecko stąd te bzdury w artykule.

  • alejajaniemaco

    Oceniono 14 razy -4

    A pozniej z takiego dziecka wyrasta Breivik albo inny Tusk..

  • p.lew

    Oceniono 40 razy -4

    To po części tylko wina rodziców bo w tym posranym kraju ,żeby utrzymać dzieciaka i siebie trzeba pracować na milion etatów !!! No i mamy jeszcze popapraną amerykanizację Polski ! Dorośli nie mają niestety czasu dla swoich dzieci bo "praca " na dwóch czy trzech etatach za grosze itd.Jak dziecko chce iść do przedszkola w piżamie ? co to za debil pisał.Wtedy dzieciak dostaje w dupę i mu piżama przechodzi i tyle! tu nie ma co się zastanawiać nad tym debilnym ,przyniesionym z usa beztroskim wychowaniem ! Takie wychowanie dzieciaków jest chore i tylko bezmózki debil co nie miał dzieci mógł coś takiego wymyślić !

  • makux15

    Oceniono 9 razy -3

    podpowiem pani ze w kazdej kulturze sa modele wychowania sa modele wychowawcze chlopcow i dziewczynek,
    gdyby pania sluchac to nie bedzie roznic plci, tylko unisex. Te wszystkie teorie sa wymyslane przez samotne kobiety, ktore nie dostrzegaja roznic miedzy mezczyznami i kobietami. a moze przez lesbijki.

  • cheffin

    Oceniono 17 razy -3

    To prawda jeste juz bardzo dorosla a pozostaly mi nawyki z dziecinstwa, tego nie wolno to nie wypada wracamy do domu bo juz pozno za malo inwencji tworczej za malo szalenstwa zyciowego mnie to uciska i stresuje nie wychowujcie mlodzi tak swoich dzieci, nie mowcie nie wchodz na hustawke sam bo spadniesz asekurujcie ale nie zabraniajcie wszystkiego bo jakies tam wydumane nie wypada. Rodzice maja czas tylko trzba to odpowiednio ustawic .... jest czas kiedy trzeba je madrze ustawiac i wowczas bedziemy wszyscy szczesliwi.

  • theorema

    Oceniono 2 razy -2

    już kiedyś był ten artykuł, na tyle niedawno, że go pamiętam... halo, sezon ogórkowy już się chyba skończył, czy pół redakcji jeszcze na urlopie w ciepłych krajach?
    to po pierwsze...
    a po drugie...w naszej kulturze, to gdzie? Rozumiem, że chodzi konkretnie o Polskę? Bo polskie dzieci są najbardziej obok włoskich niegrzecznymi w Europie. Hałaśliwe, nieposłuszne i roszczeniowe. Nie widziałam natomiast takich dzieci w Anglii, Niemczech, Austrii, Francji, czy Holandii.
    I też jest to przesadą, wszystkie polskie dzieci wrzucić do jednego worka, bo i tutaj spotykam bardzo grzeczne - to te co mają grzecznych i dobrze wychowanych rodziców. Niestety, dziecko, o ile nie jest upośledzone umysłowo na tyle, żeby nie panować nad swoimi zachowaniami - jest odbiciem ogłady rodzica. Krzykliwa, hałaśliwa mamuśka, która drze się przez komórkę na pół autobusu, rozpycha się w wklepie strącając z półek towary i pali w windzie - nie doczeka się nagle empatycznego aniołka. I przeciwnie, rodzice spokojni, wyciszeni, wyczuleni na to, aby zanadto nie angażować otoczenia swoją obecnością - mają ciche i grzeczne dzieci. Które, od razu powiem, nie są przez to głupsze, mniej kreatywne, zastraszone - nie. Po prostu nie mają potrzeby wrzeszczeć, bo umieją mówić, zachowują się jak dzieci, a nie pawiany.

  • literro

    Oceniono 2 razy -2

    Rodzicielstwo bliskości to wspaniała idea, nasze dzieci, nasz wybór! jak ktoś chce pouczać, to mu coś takiego trzeba pokazać: allegro.pl/body-dla-odwaznej-mlodej-mamy-hit-i3493652713.html

  • fasolkapobretonsku

    Oceniono 14 razy -2

    No to teraz będzie inna opinia! Owszem, nie przepadam za psychologami i nie mam o nich dobrego zdania ,a mam z nimi do czynienia non stop, bo mój syn ma zaburzenia autystyczne w stopniu lekkim i ciągle chodzimy po jakichś specjalistach, .......ale pod wywiadem podpisujemy się z mężem rękami i nogami! Mam tak dość napuszonych rodziców, marnych dyskutantów, jak większość poniżej! Argumenty przedstawiacie "sierpem z d... wzięte" - przepraszam, ale to jest nie do zniesienia. Wszyscy jesteście bardzo mądrzy, pozjadaliście wszystkie rozumy, wasze dzieci są ach! i och! i super grzeczne i wspaniale wychowane, a reszta jest be!, bo pokazała majtki, wrzeszczy, kopie, gryzie, pluje, jest gruba, obżera się itd. A kim wy jesteście i dlaczego dajecie sobie prawo do krytykowania innych dzieci i rodziców?! Chodzącymi ideałami bez skazy?! Przeraża mnie ilość ludzi (po ilości wypowiedzi) o tak ograniczonych horyzontach, o braku zdrowego rozsądku, która czepia się każdego słówka i pierdółki w wywiadzie i rozkłada je na części pierwsze. Oby takich ludzi jak wy było jak najmniej! Bo dziecko to JEST mały człowiek, który wymaga troski, opieki, zrozumienia jego potrzeb i ma prawo wyrażać siebie, tak jak potrafi. Ma nam ufać, a nie się bać. Większość z was w ogóle nie powinna mieć dzieci (ani wnuków), ale cóż, do tego za wiele rozumu mieć nie trzeba. Smutne.

  • gonz0

    Oceniono 8 razy -2

    Rodzice częśto nei umieją bądź nie chcą słuchać tego co mówi do nich dziecko - i to jest, mooim zdaniem, największy problem.

    --
    Dzieciakowo.pl

  • kotmakaca

    Oceniono 18 razy -2

    Droga Pani Agnieszko! Wychowywalam moje dzieci w duchu rodzicielstwa bliskosci nie zdjác sobie z tego sprawy, po prostu tak podpowiadalo mi serce. Pojawili sie niestety "dobrzy ludzie" , którzy kwestionowali moje metody wychowawcze, wpedzajac nawet momentami w lekkie poczucie winy...zaczelam wiec poszukiwac informacji na temat tychze metod i natknelam sie na Pani portal "dzikie dzieci". I tu chcialabym Pani bardzo podziekowac za wszystko co Pani robi dla nas rodzicow i naszych pociech, za to ze dzieki ludziom takim jak Pani wiemy iz warto sluchac wlasnego serca i instynktu oraz ze nasze metody sa sluszne. Dziekuje i pozdrawiam :)

  • barbarella777

    Oceniono 18 razy -2

    Dziękuję pani Agnieszce za mądre i cenne wypowiedzi, a pani Karolinie za celne pytania. Zapamiętam szczególnie: "One będą po prostu zmieniać ten świat! Takie myślenie wynika z naszej postawy, że świat jest taki jaki jest i nie mamy na to wpływu. A przecież to my ten świat tworzymy! To dzisiejsi dorośli, którzy byli wychowywani w określony sposób, sprawiają, że ten świat tak wygląda, a jeśli my wychowamy nasze dzieci inaczej, to będzie on inny.
    Są badania, które pokazują, że dzieci, które nie są popychane do samodzielności, w rzeczywistości są bardziej samodzielne (...)"

    Tak właśnie wychowuję moje dziecko - zachęcam je do samodzielności i poznawania świata i myślę, że między innymi dzięki temu jest radosne, mądre i odpowiedzialne.

  • macumi

    Oceniono 3 razy -1

    Moja córa jest właśnie ofiarą dziecka tak wychowywanego, bardzo zachwalanego przez jego matkę. Jej najlepszy przyjaciel z zerówki ma o rok młodszego brata, który ją bije. Co robi matka? Otóż tłumaczy mu, że jest zły, ale nie jest zły na moją córkę, że ją to boli itd., itp. Oczywiście nie daje dziecku najmniejszego powodu, żeby przestał wyładowywać swoje uczucia na wszystkich wokół. Po poważnej rozmowie matka zaczęła go jeszcze namawiać, żeby przepraszał. Efekt: dzieciak bije, przeprasza, i oboje oczekują od mojej córy, że zapomni o sprawie i nie będzie miała żalu, bo w końcu usłyszała niechętne "przepraszam".

    Sorry, z całego pochwalam empatyczne podejście do dziecka, wczuwanie się w jego uczucia i tłumaczenie ich mu, ale o ile pierwsza strona wywiadu podobała mi się bardzo, o tyle następne coraz bardziej przypominają wychowanie bezstresowe.
    Uważam, że dziecku czasem należy dla jego dobra sprawić przykrość i dać powód do zaprzestania złego zachowania - czy będzie to konsekwencja, czy jakas nieupokarzająca kara (bo czasem trudno na poczekaniu wymyślić konsekwencje dla niektórych zachowań). Jak my, rodzice tego nie zrobimy, to zrobi to ten świat, który nasze dzieci mają zmieniać, i będzie miał przy tym znacznie mniej szacunku, empatii i życzliwości, niż rodzic.

  • jesus_chytrus

    Oceniono 13 razy -1

    No pięknie ale to co tutaj jest napisane to nie do końca jest mądre. Bez przemocy, owszem, ale na klapsa prędzej czy później każde dziecko zasłuży. Dziecko przede wszystkim musi znać granice bo dzieci bez granic nie mają poczucia bezpieczeństwa, a to w późniejszych latach prowadzi do kryzysu osobowości i później do samobójstw. Największym niewypałem wychowania bez granic jest Szwecja. Tyle w kwestii spełniania wszystkich potrzeb dziecka. Empatia, zrozumienie, chyba każdy kochający rodzic słucha swoich dzieci.

  • nieudocznik

    Oceniono 21 razy -1

    niestety katolicka mentalnosc w ktorej jestesmy wychowani plus komunizm ktory tylko ja poglebil - budowanie w czlowieku poczucia wimy, podporzadkowywanie i wpajanie poddanstwa plus ' grazka pochodzi z domu gdzie mlode sie tipilo'.............. ot Polska

  • dyngos

    Oceniono 7 razy -1

    Jak w GW, to pewnie kolejna Cyganka. Się gazeta uparła.

  • weronka zielinska

    0

    może na początek warto napisać artykuł jaka jest różnica między rodzicielstwem bliskości a "bezstresowym wychowaniem"? bo widać że mało kto widzi różnicę, a jest ona kluczem do rozumienia tematu.

  • emiliajakk

    Oceniono 4 razy 0

    Zamiast pisać drwiące komentarze Zachęcam do przeczytania książki pt. " W głębi kontinuum". Wyjaśnia wszystko, dlaczego dzieci wychowywane zgodnie z zasada bliskości nie biją i nie maja potrzeby uciekania. Dlaczego takie niemowleta mniej placzą i są spokojniejsze. Może nie daje gotowego przepisu na wychowanie jak superniania ale odpowiada na wiele pytań.

  • olkafas-olka13

    Oceniono 6 razy 0

    Bardzo dobra wypowiedź. Diagnozą obecnych problemów wychowawczych jest powszechne w Polsce zjawisko autyzmu społecznego, czyli polegajace na braku kompetencji do przypisywania innym ich stanów psychicznych; naukowo to się nazywa "mind-reading" . Ktoś kto tego nie ma, wychowa dziecko na osobę, która z problemami poradzi sobie tylko w jeden sposob: przemoca; a jesli tego nie umie popada w nerwicę i w konsekwencji w depresję.
    Niestety to jest warunkowane podstawą programową nauczania wczesno-szkolnego, która koncentruje się na wychowaniu do tzw. tradycyjnych wartości. Poczytajcie na ten temat:
    blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/645161,w-zerowkach---zamiast-literek-i-cyferek-patriotyzm-o-ideologicznosci-wychowania-przedszkolnego.html

    Polscy pedagodzy, specjaliści od edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, opracowali w 2008 roku dokument nazwany Podstawą wychowania przedszkolnego. Dokument jest przejawem niezwykłej „choroby ideologicznej”. Zgodnie z tym dokumentem, w klasie zerowej z pewnością nasze dzieci nie nabędą miłości do wiedzy, pędu do poznawania świata, skłonności do perfekcyjnego rozwiązywania zadań. Nasiąkną patriotyzmem, ludowością, grzecznością i dbałością o czystość. Dlatego potrzebujemy anty-pedagogicznej krucjaty !!!!

    blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/669502,wybor-szkoly-podstawowej-dla-pierwszaka-jest-decyzja-polityczna.html
    To, co bulwersuje najbardziej w Podstawie programowej dla szkoły podstawowej, to brak odwołań do tak fundamentalnych wartości dzieciństwa jak: spontaniczność, śmiech, radość, kreatywność, bunt dziecięcy i wolność. W dokumencie przygotowanym przez minister K. Hall ani razu nie pada słowo „wolność”. Ministerialna wizja polskiej szkoły podstawowej, w konfrontacji do koncepcji szkolnego dzieciństwa zaprezentowanej w powieści Pippi Langstrumpf, stanowi horror.

  • doradwan00

    Oceniono 12 razy 0

    Zbiór bzdur. Od kiedy kobiety się kształcą, toniemy w hałdach bełkotu.
    Wczesna relacja matki z dzieckiem jest na pewno bliżej natury niż kultury, polega na symbiozie, afirmacji, "zakochaniu". Potem jednak - w naszej skomplikowanej cywilizacji raczej wcześnie - zaczyna się socjalizacja, czyli wpajanie norm. Kara i nagroda to odwieczny i adekwatny system uczenia, także uczenia się - tak działa ludzki organizm, tak działają relacje międzyludzkie.
    Pani Stein marzy się jakieś falowanie w chaosie w niejasnym oczekiwaniu na zbiorowego mesjasza. Powodzenia!

  • sabi.13

    Oceniono 16 razy 0

    Dla tych co to nie doceniają wartości tego wywiadu polecam przeczytać ten tekst i zgłębić temat już na własną rękę dla dobra własnych dzieci. Do zrobienia dużo jeszcze, strasznie dużo niestety ale nie tylko w naszym kraju ale na całym świecie. Polityka pro-rodzinna nawołuje do rodzenia dzieci zamiast zająć się najpierw edukowaniem rodziców, żeby wychowywali dzieci bez kar i przemocy:
    DWADZIEŚCIA TRZY POSTULATY – Alice Miller
    tłum. Robert TULO Waśkiewicz

    Dziecko jest zawsze niewinne; wszystkie teorie mówiące choć trochę inaczej, kłamią.
    Każde dziecko potrzebuje między innymi: opieki, ochrony, bezpieczeństwa, ciepła, dotykania, troski, czułości i delikatności.
    Te potrzeby rzadko są spełniane w wystarczającym stopniu; dzieci są za to używane przez dorosłych do zaspokajania ich potrzeb i gromadzą traumę wykorzystania.
    Nadużycia doznane w dzieciństwie wywierają negatywny wpływ na całe dalsze życie Ofiar.
    Społeczeństwo stoi po stronie dorosłych, obwiniając dziecko za doznawane od nich krzywdy.
    Wiktymizacja dzieci była negowana historycznie od zawsze – i wciąż w wielkim stopniu jest.
    Zaprzeczanie to pozwala światu aż do dziś ignorować wykorzystywanie dzieci i jego skutki.
    Zdradzone przez rodziców i społeczeństwo dziecko może tylko zapomnieć traumę, stłumić ból i idealizować swoich oprawców.
    Wyparcie to prowadzi do nerwic, psychoz, zaburzeń psychosomatycznych, uzależnień, autodestrukcji oraz przestępczości.
    W nerwicy, dziecięce potrzeby zostają wyparte lub zaprzeczone; ich miejsce zajmuje lęk, wstyd i poczucie winy.
    W psychozach dawne nadużycia przybierają postać urojeń uważanych za złudzenie (szaleństwo lub obłęd).
    Zaburzenia psychosomatyczne pozwalają zastępczo odczuwać dawny ból, ale jego przyczyny i pochodzenie zostają ukryte.
    Uzależnienia stają się namiastką dobrego rodzica, który zastępczo zaspokaja dziecięce potrzeby.
    Zachowania autodestrukcyjne są rekapitulacją dawnych traumatycznych przeżyć odgrywanych na własnej osobie.
    W przestępczości, zamęt, uwiedzenie, ból i nadużycia z dzieciństwa są odgrywane na zewnątrz.
    Terapia może prowadzić pacjenta do sukcesów, jeśli opiera się na odkrywaniu prawdy o jego dzieciństwie, zamiast zaprzeczać tej rzeczywistości.
    Psychoanalityczna teoria „dziecięcej seksualności” chroni kazirodczych rodziców i wzmacnia społeczną ślepotę.
    Fantazje, ukrywając lub minimalizując zbyt trudną prawdę o dzieciństwie, pozwalają dziecku przetrwać, gdyż trauma zmyślona jest lżejsza od prawdziwej, którą wyparło.
    Fantazje zawarte w literaturze, malarstwie, filmach i snach, często – nieświadomie i w symboliczny sposób – ukazują wczesne doświadczenia dzieciństwa.
    Te symboliczne świadectwa są tolerowane przez kulturę, która nie toleruje prawdy o wykorzystywaniu dzieci; gdyby je rozszyfrowano, świat odrzuciłby tę treść.
    Wpływu tych dawnych przestępstw nie da się powstrzymać przez rozumienie, że oprawca też miał ciężkie dzieciństwo, ani przez przebaczanie mu.
    Powstrzymać natomiast można falę nowych przestępstw na dzieciach, jeśli dorosłe Ofiary zaczną być świadome swojego wykorzystania i jego skutków.
    Dlatego świadectwa Ofiar dziecięcej traumy mogą wnieść w świat więcej jasności, świadomości i poczucia odpowiedzialności wokół ludzkich tragedii.
    www.stronyocalenia.pl/?showall&start=1
    Ja nie wiem, czy rodzice mają świadomość tego: Choroby psychiczne a przemoc doświadczona w dzieciństwie.sabinagatti.blogspot.com/2013/07/choroby-psychiczne-przemoc-w.html

  • 3-kuleczka

    Oceniono 14 razy 0

    ...i jeszcze, wsadzcie sobie psychologowie wasze "hamerykańskie" metody w doope, tam kazdy jankes czy wcześniej czy pózniej ląduje na kozetce , porąbany chory naród
    z tym sztucznym przyklejonym usmiechem, ludzie cyvborgi "kocham cię" "ja cie tez kocham" a póżniej do psychologa albo kupic spluwe i rozładowac stres
    i nas zaczynaja uczyc takich zachowań, czasami nie dziwie sie ze muzułmanie bronia sie przed kulturą zachodu

  • ciotka_ltd

    Oceniono 2 razy 2

    Jak widze, to wypowiadaja sie tu ludzie, co nie potrafia przeczytac ze zrozumieniem nawet 3 stron w Internecie i polemizuja z wlasnymi urojeniami, nie zas z tekstem. I jak wy, ludzie (niemal wszyscy nizej), macie czelnosc kogokolwiek krytykowac za nauczanie dzieci min. sluchania i rozumienia innych ludzi, skoro sami nawet nie potraficie wypowiedzi "tego innego" ze zrozumieniem przeczytac - majac na to czas i dzialajac we wlasnym tempie?
    To wlasnie jest najlepszy przylad skutkow zlego wychowania i zlej edukacji, co ma ogromne konsekwencje spoleczne: egoizm (a wrecz sobkostwo), znieczulice, nietolerancje (ja - miara wszechrzeczy), oraz - rzecz jasna - kiepska nauke, owocujaca miejscem najlepszej polskiej uczelni w 4 swiatowej setce, nawet za niektorymi uczelniami z Czarnej Afryki (serio!).
    @ theorema nizej slusznie zauwaza, ze polskie dzieciaki odbijaja silnie na niekorzysc w porownaniu do dzieciarni z innych panstw Europy, szczegolnie tej polnocno-zachodniej. Dokladnie tak samo, jak odbijaja na niekorzysc...polscy dorosli (z medykami na czele, co tak was boli, gdy choroba samych was dotknie), bo tym, co zdaje sie silnie cechowac cala wasza nacje - co ostatnio rozlala sie po calej Europie i dala sie dzieki temu dobrze poznac - jest wlasnie calkowity BRAK EMPATII.
    A w tym rodzicielstwie bliskosci wlasnie glownie o te empatie chodzi. EMPATIE (jesli wiecie, co to znaczy), nie zas podporzadkowanie sie tzw. normom spolecznym i paragrafom prawa, bo tak wychowac mozna jedynie slepo podporzadkowanego niewolnika czy slugusa, co uszanuje innego, bo sie boi (czy to kary, czy utraty wlasnych profitow), ale nie dlatego, ze CHCE uszanowac.
    A nie nauczy sie dziecka empatii bez nauczenia go radzenia sobie z wlasnymi uczuciami i rozumienia tych uczuc. To wlasnie druga strona medalu, inny - poza empatia - aspekt owego "rodzicielstwa bliskosci", co w swej wersji ksiazkowej przybiera zreszta czasem wrecz karykaturalne formy.
    I tu znow @ theorema ma racje: dzieci uczy sie wlasnym przykladem. I wlasnie dlatego szacunek rodzica dla uczuc dziecka uczy je szacunku dla uczuc innych ludzu. Szacunek, nie zas slepa afirmacja!!! To zupelnie dwa rozne i czesto przeciwstawne pojecia, na mily Bog!
    A poniewaz w 99% postach nizej te dwie rozne kategorie sa haniebnie mylone, radze przeczytac ten artykul jeszcze raz - bo, poki co, dyskusja nad nim jest bezprzedmiotowa..:)

  • niktwazniejszy

    Oceniono 6 razy 2

    Wybaczcie, ale kiedy czytam o "wolnosci" dla dzieci (ktos ponizej tam komentowal), to przypomina sie pewna dyskusja sprzed paru lat, kiedy to kilku dojrzalych mezczyzn prosilo o wiecej wolnosci dla dzieci, a w kolejnych komentarzach okazalo sie, ze chodzi o "wolnosc seksualna" czyli wolnosc decydowania o seksie z doroslymi mezczyznami. Tak tylko chcialem napomknac...

    A odnosnie wolnosci wlasnie, to, drodzy rodzice macierzynstwa bliskosci, pamietajcie, ze wolnosc jednego czlowieka konczy sie zawsze tam, gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego. I po to wlasnie nalezy uczyc dziecka respektowwania granic. Kiedy jednak jedno dziecko przypieprzy drugiemu, a my pochylamy sie nad sprawca okazujac zrozumienia dla powodu, ktorym jest wscieklosc, to nie tylko przekroczylismy granice uderzonego dziecko, ale zgwalcilismy ja i podeptalismy.

    Jak to bedzie wygladac w przyzlosci, kiedy dzieci dorosna? Bo nie zapominajcie, ale te dzieci dorosna! Chlopiec bedac w zlym nastroju rabnie starsza pania kilka razy scyzorykiem i bedzie oczekiwal zrozumienia. Tak bedzie.

    Wiecie, pani Stein, dopoki nie wychowala dzieci w ten sposob nie powinna wciskac takich teorii narodowi. To nie jest zabawa. my tu mowimy o ksztaltowaniu charakterow i osobosci istot ludzkich, ktorym dalismy zycie i jestesmy zan nieodpowiedzialni. O czyms absolutnie nieodwracalnym i nie dajacym sie nigdy juz naprawic. Doroslych dzieci macierzynstwa bliskosci nie da sie pozniej przeprogramowac, jak dzieci wegetarian, ktorzy moga zwyczajnie zaczac wcinac miesko jak im sie zachce.

    Zreszta jak pani Stein wyobraza sobie, ze jej dzieci beda zmieniac swiat? Zmieniac beda napewno, ale czy na lepszy? Na swiat bez granic? Z pewnoscia wyobraza sobie pani, ze po opuszczeniu domu rodzinnego zaloza rodziny i beda kopiowac jej styl wychowania na wlasnych dzieciach, tak? Watpliwe. Kiedy dorosna beda chcialy najpierw zyc swoje wychowanie, czyli pohulac nie szanujac zadnych granic, zasad i norm spolecznych. Nastepnie wychowaja swoje dzieci w jeszcze innym duchu, z pewnoscia podyktowanym przez jakas madra pania teoretyczke.

    Przeciez my tez nie wychowalismy dzieci tak, jak nas wychowywano. Naszych rodzicow bito, my nasze dzieci wychowalismy stosujac kary i nagrody, a oni teraz nawet te metody uwazaja za nieludzkie (bo ktos tu tez komentowal, twierdzac, ze przeciwnicy meciezynstwa bliskosci w ogole nie powinni miec dzieci).
    Teraz, dzieci wychowane bez granic, beda zyc i propagowac w przyszlosci dzicz bez respektu dla jakichkolwiek zasad, co cofnie nas o setki lat.

  • krakusska

    Oceniono 6 razy 2

    Zgadzam się....ale nie z panią Stein, lecz z większoscią osób komentujących. Sabiniona - podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisałaś.

  • convalariamaia

    Oceniono 8 razy 2

    To mi się podoba: "One będą po prostu zmieniać ten świat! Takie myślenie wynika z naszej postawy, że świat jest taki jaki jest i nie mamy na to wpływu. A przecież to my ten świat tworzymy! To dzisiejsi dorośli, którzy byli wychowywani w określony sposób, sprawiają, że ten świat tak wygląda, a jeśli my wychowamy nasze dzieci inaczej, to będzie on inny. "
    Wciąz pokutuje przekonanie, że musimy przygotowac dzieci do życia w TYM świecie, który nas otacza. Tylko, że kiedy one dorosną to TEN świat będzie INNY. Jaki? Taki jaki zbudujemy my i nasze dzieci :-) Nie ma sensu ich uczyć jak używaż żaren, bo nawet młyny beda przeżytkiem :-)

  • myourolszanka

    Oceniono 6 razy 2

    Po co tak bałamucić ludzi? Nie ma jednej recepty na dobre wychowanie dziecka. Jest nieskończona ilość możliwych życiowych sytuacji, a wcale nie zawsze ci wykształceni, oczytani rodzice potrafią najlepiej się zachować. Nie ja jestem pępkiem świata, ale moje dziecko też nie! I nie żyjemy sami sobie, w oderwaniu od świata innych ludzi i (co na szczęście coraz częściej zauważamy) zwierząt. Naszym obowiązkiem jest przygotowanie dziecka do wejścia w ten świat; a nauczyć je, że może dużo dać innym można pokazując mu, jak wiele my sami się od niego uczymy.
    Jeśli tylko chcemy.

  • pisedoff

    Oceniono 12 razy 2

    Cytat: "A czemu teraz w naszym społeczeństwie jest taki procent depresji, zaburzeń i uzależnień? To wszystko dotyka ludzi w przypadku których w jakimś stopniu zawiodło wychowanie. "
    Szanowna pani psycholog, depresja i zaburzenia psychiczne są w dużym stopniu uwarunkowane genetycznie, oskarżanie o to rodziców to piękna metoda na tworzenie w nich bezpodstawnego poczucia winy.

  • mojaodyseja

    Oceniono 24 razy 2

    Bardzo dobry wywiad, a obronne reakcje komentujących pokazują jak wiele jeszcze jest do zrobienia i ile jeszcze wody upłynie zanim zacznie się wychowywać dzieci w takim duchu o jakim mówi pani Stein.

  • rose29

    Oceniono 5 razy 3

    Sorry ale bić brata nie wolno i to właśnie powinno usłyszeć dziecko. Jak się czuje uderzony brat kiedy zamiast stanąć po jego stronie zajmujemy się jego napastnikiem. Moim zdaniem coś tu nie gra. Dziecko to też człowiek. Więc tak jak człowiek dorosły święte nie jest. Może mieć fochy i może być zwyczajnie złośliwe.

  • sylwia241

    Oceniono 9 razy 3

    Macierzyństwo niektórym ludziom ni służy i słuchają bzdur psychologów albo amerykańskich naukowców, żeby tylko tłumaczyć swoje błędy i irracjonalne zachowania, nikt z normalnych rodziców nie będzie się posługiwał w relacjach z dzieckiem agresją, krzykiem czy poniżaniem natomiast czym innym jest wprowadzanie mądrych i motywujących kar takich, które dają dziecku możliwość przemyślenia swoich błędów, zrozumienia ich i wyciągnięcia odpowiednich wniosków. I co to za beznadziejne stwierdzenie, że nie jesteśmy idealni i mamy prawo się mylić?? Przecież to logiczne, że tak jest jednakże nie sądzę, żeby taka wiedza była niezbędna mojej 3 letniej córci dla której jestem ideałem, autorytetem wręcz bohaterką i to odczucie wg mnie daje jej poczucie bezpieczeństwa na tym etapie natomiast gdy będzie dorastać stopniowo będę ją uczyć, że jej zdanie też może być dobre a nawet lepsze od mojego żadna to filozofia a dziecko owszem mam marudne i z humorami ale przynajmniej cyrków nie urządza.

  • 3glo

    Oceniono 11 razy 3

    Co za stek bzdur! Jak można taką sieczkę robić ludziom robić sieczkę z mózgu? I to w ogólnopolskiej gazecie.

    Na tym polega wychowanie, że dzieci uczy się jak powinny się zachwowywać. A jeżeli ktoś zakłada że dziecko wszystko wie, to go nie wychowuje skutkiem czego mamy dzieci źle wychowane. Dzieci muszą być wychowane w pewnej hierarchi, uczone szacunku do autorytetów, bo potem trafi w swiat zhierarchizowany (praca, szkoła, wszelkie organizacje i grupy) i bedzie się wiedziało jak zachować, to nie będzie dla niego szok.

  • citrim

    Oceniono 17 razy 3

    Mam dwie córki. Starsza ma 2,5 roku młodsza rok. Nie znałam pojęcia "rodzicielstwo bliskości" jednak okazuje sie, że właśnie tak wychowuję. Moje dziewczyny mają pełną akceptację siebie, szacunek, ogrom miłości. Traktujemy je jak równych sobie. Pochyliliśmy głowy do wzrostu dziecka , wsluchujemy się w jego potrzeby, reagujemy na agresję, uczymy się siebie, uczuć , poznajemy świat. Nie bijemy, nie krzyczymy, nie poniżamy. Zachowujemy się normalnie. Tak samo nie biję męża czy sąsiada, nie krzyczę jak coś mi sie nie podoba..dlaczego w stosunku do dziecka ma być inaczej? Powiem więcej...moje dziewczyny nie potrzebują być karane bo współpracują z nami i same z siebie są posłuszne. Granice mamay nakreślone bardzo jasno - a do tego nie potzreba krzyków i agresji. Tak tak , to naprawde jest możliwe, trzeba tylko popatrzeć na siebie, dowiedzieć sie jakie ma się problemy, poczytać trochę czegoś naukowego bo nauka jest dla ludzi i wciąż idzie do przodu. Ale społeczeństwo jakoś lubi pływać w starym sosie sprzed pokoleń. I chociaż wiadomo już ,że to było złe , destrukcyjne, że teraz już lepiej wiadomo jak działa mózg dzieck - to nie, z uporem maniaka będziemy powtarzać błędy swoich rodziców /dziadków. I upierać się ,że tylko tak można wychować zdrowe dziecko. Jestem załamana tymi komentarzami. Widać dokładnie gdzie tzreba zacząć - od edukacji rodziców. Pozdrawiam

  • mrawicz

    Oceniono 9 razy 3

    "RODZICIELSTWO BLISKOŚCI???" A cóż to za potworek językowy? Matka i ojciec rodzicami bliskości, a nie dziecka! To mówi wszystko – i o stylu myślenia tej specjalistki i poziomie dziennikarki, która to bezkrytycznie łyka.

    Gdy napotykam na kolejne wynalazki nowomowy, odkładam tekst (i autora) na bok. W tym wywiadzie mamy z jednej strony popis infantylizmu dziennikarki, a z drugiej pokaz pseudomądrości, za które p. psycholog DAWNIEJ oblałaby egzamin na studiach (np. twierdząc, że potrzeby wynikają (tylko) z emocji? Już zdrowy rozsądek wskazuje, że potrzeby mają nie tylko takie podłoże, a teorii psychologicznych na ten temat jest naście (vide: erudycyjna "biblia psychologiczna" Murraya).

    A wystarczy powiedzieć, że głównym problemem jest niedojrzałość rodziców do rodzicielstwa, czyli do tego, by kochać swoje dziecko jak drugą osobę, a nie maskotkę, przedmiot do urobienia na swoją modłę, obiekt do zaspokojenia własnych ambicji, obowiązkowy dorobek życiowy lub zabezpieczenie przyszłości itp.

    Wystarczy dziecko traktować poważnie, czyli tak, jak każdego innego człowieka, licząc się jedynie z jego ograniczeniami wynikającymi z wieku. Dalej jest to już kwestia zupełnie indywidualnych sytuacji i uwarunkowań. Drugiemu człowiekowi, gdy postąpi nieładnie, raz daje się w pysk, innym razem wchodzi się z nim w dialog i wyjaśnia sprawę. W końcu od tego ma się swój własny rozum i rozeznanie, by go używać, a nie podpierać się receptami, chociażby były autorstwa speca od "rodzicielstwa bliskości".

    Moja rada: przestańcie czytać te bzdury, zacznijcie używać własnego rozumu (lub się go dopracujcie) i głosu serca!

  • chelseaa

    Oceniono 13 razy 3

    Bachory, które wychowywane są bezstresowo, drące japę i bezczelne, one kiedyś dorosną. Myślę, że głupie mamusie, które tak chętnie wsłuchiwały się w potrzeby swoich pociech, bezkrytycznie traktowanych, nie będą miały sielskiej przyszłości. Jak również reszta społeczeństwa. Tylko powrót do wartości, nawet sztywne ramy wychowania, szacunek dla starszych, savoir vivre mogą ocalić ten świat.

  • rose29

    Oceniono 6 razy 4

    Boże jakie brednie, ta pani w ogóle widziała kiedyś dziecko?

  • marekal

    Oceniono 4 razy 4

    no dobra, bo trochę zgłupiałem... mam w każdym momencie naginać się do dziecka, "śledzić" czy aby go nie uraziłem, bo czegoś wymagam... ok - trochę się wyzłośliwiam, ale teraz poważnie:
    cyt z innego artykułu na wyborcza.pl (wyborcza.pl/magazyn/1,133159,14307315,Spokojnie__to_tylko_dziecko.html): Francuzi najlepsi rodzice - "...Najkrócej mówiąc - we Francji dziecko ma dopasować się do stylu życia rodziców. I nie ma to nic wspólnego z brakiem miłości czy zimnym chowem. Druckerman zainteresowało to, jak to się dzieje, że w grupie matek tylko ona opowiada o nieprzespanych nocach (inne dzieci śpią do rana), w restauracji tylko jej córka chce zrzucić jedzenie na podłogę (inne dzieci grzecznie jedzą dorosłe posiłki), a na placu zabaw tylko ona szarpie się z dzieckiem (inne matki nie krzyczą)." (...)
    no to jak w końcu jest?

  • grazkawk

    Oceniono 8 razy 4

    A ja sie zastanawiam w jaki sposób ludzkośc przetrwała i się rozwija od 70 tysiecy lat?? bez ksiązęk i mądrych rad "psychologów"

  • ciotka-pl

    Oceniono 10 razy 4

    Jak można wymagać od rodziców dobrego wychowania dzieci skoro oni sami nie mają wzorców wyniesionych z domu?! Bo ich rodzice sami nie mieli. Część "weków" (rodziców dzisiejszych "słoików") było pozostawionych sobie. Ich rodzice pracowali ciężko w polu. "Weki" postanowiły żyć w miastach, choć jedną nogą. Wychowali swoje dzieci tak jak ich wychowano. W przedszkolach i żłobkach kadrę stanowiły "weki" i "słoiki". Przez ostatnie dwadzieścia lat inteligencja została bardziej spauperyzowana niż przez czterdzieści lat świadomych działań komuny. I mamy to co mamy. Dobrze wychowani nie chcą wyróżniać się w tłumie. Ale jeszcze są. Choć stale ich ilość maleje. A psychologiczne dywagacje na temat rodzicielstwa - owszem, ważne - nie uzdrowią zaburzonych wartości.

  • anegrete

    Oceniono 14 razy 4

    Po pierwsze dziecko to czlowiek myslacy, ok ma mniej mozliwosci umyslowych ze wzgledu na mozg, ktory wiadomo jest bardziej rozwiniety u doroslego zdrowego czlowieka, ale to jednostka mylsaca. Po drugie sa rozni ludzie tak jak i dzieci. Imho wsadzanie ludzi w pewne schematy jest chore, bo to ogranicza. Wiadomo, ze sa pewne normy jakie przestrzegamy w zyciu( nie robic kupy na ulicy, nie chodzic nago itd). i od tego jest rodzic by dziecku te normy przekazac, jak sie powinno w szkole, przedszkolu zachowywac, czy z innymi ludzi. Ja nie rozumiem w dzisiejszym swiecie jednego, wymaga sie od ludzi bezwzglednego posluszenstwa. Tak sie nie da, emocje trzeba gdzies wyrzucic, czeso ludzie zamiast przejechac sie rowerem wyrzucja frustracje na drugiego czlowieka to zle. Imho dla mnie taki buntujacy sie 4 latek jest bardziej 'zdrowy' niz jego cichy i grzeczny kolega, nie wiadomo co to cieche dziecko w srodku przezywa. To buntujace juz umie emocje wyrzucac, rola rodzica jest wlasnie pokazac mu w jaki sposob i np isc na basen, cokolwiek. Te ciche, niby zdrowe dzieci powinny zwracac uwage, i byc pod obserwacja:)

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 5 razy 5

    „"Niewychowane dzieci? Bo wierzymy w sztuczny model" [WYWIAD]”

    NIe ma czegoś takiego, jak _niewychowane_.
    Są tylko dobrze wychowane lub źle wychowane.
    ;>>>

  • wychodze

    Oceniono 7 razy 5

    z dziecmi jest jak z ladowaniem w smolensku trzeba miec podejscie :)

  • molly_wither

    Oceniono 5 razy 5

    Mozna sobie naginac model wychowania do czasow, w jakich zyjemy, prosze bardzo,ale na wlasna odpowiedzialnosc. Tylko jedno pozostaje niezmienne:przyzwoitosc. A jak ja uzyskac u kolejnych pokolen? Tylko przez wpajanie prawdy i pokazywanie wlasna postawa , jak wyglada uczciwosc. A to sie nie uda bez narzucania dzieciom zasad. Jesli nie mamy autoryteu w rodzinie, a mamy troche oleju w glowie to wzorujmy sie na ludziach naprawde tego wartych. I stawiajmy granice sobie i dzieciom.

  • tymon99

    Oceniono 9 razy 5

    owszem, mamy w naszej kulturze różne modele tego, jak w danej roli i sytuacji powinniśmy się zachowywać. każda kultura takowe modele ma, inaczej nie byłaby kulturą.

  • t.tokarz

    Oceniono 17 razy 5

    Ale kto mówi o wychowaniu bezstresowym? Sterotyp:

    " 2. Rodzicielstwo Bliskości to bezstresowe wychowanie, dziecku pozwala się na wszystko czego zapragnie

    Bardzo częsty argument przeciwników Rodzicielstwa Bliskości. Dokonują oni rozróżnienia na dwie postawy wychowawcze. Wychowanie pobłażliwe, tzw. "bezstresowe wychowanie" przeciwstawiane jest wychowaniu autorytarnemu, tzw " rządom twardej ręki". Niestety bardzo często wiąże się ono ze stosowaniem przemocy fizycznej i psychicznej wobec dziecka. Tymczasem, pomiędzy nimi, istnieje postawa demokratyczna, której zaplecze ideowe stanowi właśnie Rodzicielstwo Bliskości. Rodzicielstwo Bliskości nie dopuszcza metod wychowawczych opartych na przemocy, poniżaniu, zastraszaniu. W kwestii dyscypliny bazuje na wyznaczaniu granic z poszanowaniem potrzeb i ograniczeń wciąż uczącego się dziecka. Dzieci uzyskują możliwość dokonywania wyboru, bezpośredniego doświadczania konsekwencji. Uczą się na własnych błędach.
    Rodzice wierzą, że dzieci są zdolne do samodzielnego rozwiązywania problemów. Dlatego rozstrzyganie kwestii spornych przebiega na zasadach współpracy, dialogu i wzajemnego szacunku. Oczywiście decydujący głos należy do dorosłych. Jednak dzieci żywo uczestniczą w kształtowaniu relacji, proponują rozwiązania, negocjują. Tym samym uczą sie zasad panujących w świecie dorosłych."

    www.przytulmniemamo.pl/vertical-rodzicielstwo-bliskosci/vertical-stereotypy.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX