1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (284)
"W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak powinno się zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością" [WYWIAD]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • maaac

    Oceniono 32 razy 16

    Zacznijmy od podstawowej sprawy. Partnerem może być tylko ktoś kto jest "równy". Jeżeli brak równości pozycji NIE ma mowy o partnerstwie. Strona "silniejsza" w danym układzie może traktować "po partnersku" tą "słabszą" ale jest to tylko jej dobra wola, a nie żaden obowiązek.

    Tak, dobrze jest gdy ten "silniejszy" traktuje tego "słabszego" jako partnera. I będę tej opinii zawsze bronił. Jednak jak tylko tej "słabszej" do głowy przyjdzie kretyńska myśl "że taki jest porządek świata, że ona ma prawa, że trzeba się jej słuchać, że ona może żądać" dochodzi do aberracji, zła.

    Jeżeli ktoś z kimś wchodzi we wzajemne relacje międzyludzkie będąc na pozycji słabszego to jego problem, że na coś takiego się zgadza. Jak się nie podoba może zrezygnować. Dzieci jednak takiego luksusu nie mają i nigdy mieć nie będą. I mam nadzieje, ze tak zostanie chociaż brzmi to brutalnie.

    Kolejna ważna sprawa to kara i jej rola w wychowaniu. Tak nie ma wychowania bez groźby kary. Jej obecność to nauka normalnego związku przyczynowo skutkowego. Zrobiłeś coś to zawsze to czymś się kończy. Jak skutki są pozytywne masz "nagrodę" jak negatywne to "karę". Zawsze musisz zastanowić się zanim coś zrobisz jakie będą skutki twojego działania. Gdy się ktoś staje "bezkarny", gdy skutkiem jego działań może być tylko "nagroda" albo nic. Wtedy też dochodzi do aberracji, do zła.

    Kolejna sprawa - nagroda musi być pozytywna, musi sprawiać co najmniej satysfakcję. Kara musi wywoływać chęć jej unikania, musi być nieprzyjemna. Musi wywoływać traumę proporcjonalną do wagi zła/głupoty czynu więc wagi kary. Opowiadanie, ze nie wolno dziecka krzywdzić "traumą" jest głupotą. Krzywdzi się je NIE przygotowując do tego, że w życiu nie zawsze się wszystko udaje. Że konsekwencjami złego wyboru jest kara. Trzeba pamiętać też, że kara wymierzana przez rodzica, opiekuna jest "mniejszą" wersją "kary" jakie może dziecko spotkać "od świata" jeżeli nie będzie przestrzegało ustalonych reguł. Chyba lepiej mieć np. "szlaban" za wrócenie zbyt późno do domu niż paść ofiarą przestępstwa?

    Kolejna sprawa to adekwatność kary nie tylko do stopnia winy ale i do poziomu zrozumienia dziecka. Jest wina musi być i kara. Musi i już chociażby nawet tą karą była "umoralniająca pogawędka" jeżeli dziecko faktycznie coś takiego odbiera za karę (mądry człowiek nie lubi odkrywać, że zachował się jak idiota, uświadomienie mu tego jest karą, którą przyjmuje z pokorą). Jeżeli dziecko jednak "pogawędki" nie odbiera jako kary, stosowanie jej wychowawczo mija się z celem.

  • sabi.13

    Oceniono 60 razy 16

    "Czcij syna swego i córkę swoją" też przydałoby się przetłumaczyć www.libreriauniversitaria.it/onora-figlio-figlia-parsi-rita/libro/9788884516824
    bo na ten moment świadomość rodziców jak niszczą psychikę własnych dzieci jest przerażająco tragiczna. Nikt z naszych rządzących, partii politycznych nie jest zainteresowany uzdrowieniem rodziny. Wszyscy za problemy w naszym społeczeństwie oskarżają "system" a co to jest ten system? kto go stworzył? to my obywatele "wyprodukowani" w takich nieempatycznych rodzinach. A obraz rodziny był i jest niestety nadal taki sabinagatti.blogspot.com/2013/07/prawdziwe-oblicze-polskiej-rodziny.html

  • hrac

    Oceniono 45 razy 15

    Odgrzewane kartofelki ?
    To jest dobre dla ludzi, którzy nie biorą pełnej odpowiedzialności za dane dziecko.

  • verte34

    Oceniono 16 razy 14

    "Mamy wyuczone to, że dziecka nie wolno słuchać "
    To fakt. Może "nie wolno" to za dużo powedziane, ale z pewnością "nie trzeba". Panuje przekonanie (chyba nieuświadomione), że dziecka nie trzeba brać na serio, dziecku nie należy się uwaga ("Taktak... Cicho bądź!"), że z dziecka można się bezkarnie wyśmiewać, ironizować, wciskać głupoty ("przyjdzie ktoś/ coś i cię zabierze") itd. W skrócie - dziecko nie jest istota godną szacunku. W jeszcze większym skrócie - dziecko to nie człowiek.
    W wychowaniu zrobił sie mętlik na styku dwóch "szkół" wychowania - pokutują resztki autorytaryzmu, ale już nie wolno bić, z drugiej strony ludziom dostaja się do głów różne nowinki, które traktowane są wyrywkowo i bezkrytycznie; skutki opisano w artykule..
    Mój przepis na wychowanie dziecka: szacunek, uczciwość, jasno wyznaczone granice, "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe", i rzecz jasna miłość :)

    --
    www.pl.dawanda.com/shop/pracowniakucoloty

  • sicily3

    Oceniono 22 razy 14

    Ten artykuł to po prostu seudonaukowy bełkot. Nie jestem pewna czy ta kobieta wie, o czym mówi. Nie podaje żadnych praktycznych rad jak reagować na konkretne zachowania dziecka. Mówi tylko o prawach dziecka, ale nie mówi o prawach dorosłych, którzy też mają swoje potrzeby. Jako matka nie wyobrażam sobie swojego syna biegajacego dziko po restauracji, po mieszkaniu, lub komentującego głośno w kinie. Dziecko/człowiek powinien wiedzieć co to empatia i zasady dobrego współżycia i ja mu je wyjawiłam, rozmową lub czaem karą. Wiem, że jeśli ja nie zrobię tego z miłością rodzica, to życie i inni ibcy ludzie dokopią mu w bezkompromisowy sposób w nastoletnim i dorosłym życiu. To dopiero byłby dramat na miarę samobójstwa. I jescze jedno, nie chciałabym, żeby rozwydrzony bachor bez zasad, jakiego soptykam czasem w miejscach publicznych zmieniał środowisko pracy i życia w przyszłości. To byłby dramat!

  • kotek.filemon

    Oceniono 22 razy 14

    O, to produkcja bachorów, którym wszystko wolno, ma teraz nową nazwę?

  • xiwanx

    Oceniono 15 razy 13

    Trochę zbyt lakoniczny jest ten wywiad, stąd tak wiele wątpliwości na forum. Nie jestem pewien, czy używanie pojęcia "rodzicielstwa bliskości" jest tu poprawne - pani Stein mówi głównie o rzeczach, które w żaden sposób nie wynikają z tego, co pisał Sears. Sears to spanie z dzieckiem, noszenie w chuście, karmienie piersią itd - sprawy, które dotyczą malutkich dzieci.

    Jeśli kogoś to rzeczywiście interesuje, to bardzo polecam klasyczną już ksiązkę Jespera Juula "Twoje kompetentne dziecko", która leży sobie na półkach empików. To nie jest nic nowego, to jest praktycznie przedłużenie tego, co pisał już Korczak. Z tym dopiero można polemizować, a nie z tymi paroma zdaniami wywiadu. Zapewniam, że nie to nie ma nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem, stosowaniem jakichkolwiek specjalnych metod ani z pozwalaniem dziecku zawsze tego, czego chce.

  • korkix78

    Oceniono 14 razy 12

    Wiadomo, ze sprawa jest niezwykle skomplikowana, i Pani ma niemalo racji. Ale wydaje mi sie, ze miejscami za daleko brnie w tworzenie swiata zbyt idealnego dla dziecka, klosza z warunkami idealnymi.

    Pani pisze m.in. ze uczenie poprzez straszenie jest z zalozenia zle. A strasznie poparte wytlumaczeniem jest czasami potrzebne! Wezmy sytuacje na chodniku, na drodze.

    Czy naprawde to dobre dla dziecka, aby nigdy sie nie balo? Dzieki respektowi, strachowi przed tym, co sie moze zlego zdarzyc, uczymy dziecko, ze nie wkraczamy beztrosko na jezdnie na czerwonym swietle. Wchodzac na pasach upeniamy sie ze jakis wariat nie jedzie idiotyczna predkoscia z lewej czy prawej, pomimo ze jestesmy na pasach. Nie sterczymy w deszczu przed pasami z czerwonym dlatego, ze to uwielbiamy, mamy ochote. Ba, w ogole ochoty nie mamy, bo czesto nam sie spieszy. Robimy to tylko wlasnie dlatego, ze boimy sie, ze nas ktos rozjedzie.
    Nie pojdziemy ciemna uliczka po polnocy w niemilym rewirze z obawy przed czychajacym niebezpieczenstwem.
    To nie musi byc zreszta zagrozenie zycia czy zdrowia wcale.
    Obawiamy sie, ze jesli nie wstaniemy o 7 rano, to spoznimy sie na autobus by zdazyc na wazny egzamin. Nie wstajmy o 7 bo tak lubimy, wstawac tylko z obawy (strachu) przed kara, jaka nas spotka, w postaci konsekwencji, jesli na egzamin nie zdazymy.

    Strach jest u ludzi intuicyjny i natura wyposazyla nas w niego nie bez przyczyny. Nie zgadzam sie, ze nalezy go unikac za wszelka cene. Zle jest, jesli nas paralizuje, jesli strach nad obezwladnia i nie postepujemy racjonalnie z powodu strachu, ale to juz inny temat.
    To, ze dziecko troche sie bedzie balo w niekotrych sytuacjach nie jest niczym zlym. Bo przygotowuje sie do prawdziwego zycia. (Nie mylic z zastraszaniem, gdzie dziecko przyslowiowo "boi sie oddychac".)

    "Bo czym jest kara? Tak naprawdę każda jest straszeniem dziecka. Karząc dziecko, uczysz je za pomocą strachu. Owszem, twoje dziecko będzie robić różne rzeczy tak, jak ty tego chcesz, ale dlatego, że będzie się bało, a nie dlatego, że tak lubi, że sprawia mu to przyjemność, czy rozumie to. "

  • apendula_niewdziosek

    Oceniono 18 razy 12

    Mam wrażenie, że to jest przepis, jak nauczyć dziecko że jest pępkiem świata i wszystko ma się kręcić wokół niego.

  • jadziaporeba

    Oceniono 15 razy 11

    z mojego doswiadczenia kazde dziecko jest inne,nawet tych samych rodzicow. Wychowanie bez zasad prowadzi do nikad,wychowa sie rozpuszczonego bachora,lekcewazacego wszystkich dookola.Jeszcze nikomu nie zaszkodzilo wychowanie z zasadami co mozna a czego nie powinno sie robic.Emocje niech wyladuje w zajeciach sportowych , a w zadnym wypadku bicie brata.Bicie drugiego jest zawsze zlem i dziecko to musi zapamietac.Kara jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodzila ale musi byc konsekwentna i sprawiedliwa.Natomiast nalezy dziecko zawsze wysluchac gdy ma jakis problem aby z problemami nie udawalo sie do innych.

  • mystician

    Oceniono 19 razy 11

    Dobra, niech robi co chce. Ale niech utrzymuje się samo, bo skoro nic mi do jego praw, to do obowiązków wobec też żadnych się nie poczuwam.

  • pluton007

    Oceniono 15 razy 11

    Niestety nagminny błąd, który popełniamy, wkradł się i w ten artykuł: nie piszemy 'super rodzina', tylko 'superrodzina', super z rzeczownikami piszemy razem.

  • bratis29

    Oceniono 27 razy 11

    jedno pytanie : ma pani dzieci ? jesli tak , to drugie pytanie :mozna porozmawiac z pani sasiadami ?
    Zawsze mnie rozwalaja gadki psychologow o dzieciach ktorych albo nie maja wiec gadaja mniej wiecej jak wilki o gwiazdach albo jak maja to mamusia je wychowuje bo pani psycholog nie ma czasu na takie pierdoly.

  • monabell

    Oceniono 10 razy 10

    Ja nie wiem czy rozumiem metody tej pani psycholog, mysle ze czesc rodzicow stosujac jej metody wychowa milusinskich tyranow. Pamietam coreczka mojego kuzyna , w wieku okolo 6 lat, miala frajde z gryzienia innych, zakradala sie z nienacka i hryzla z calej sily w reke, albo ramie zostawiajac siny slad a wszyscy mieli z tego radoche, jaka to ona smieszna, kiedys nie wytrzymalam i ugryzlam ja tez , nie mocno ale tak zeby troche bolalo i zapytalam czy ona rozumie ze to boli, byla zszokowana , zdziwiona, nie zaplakala ale tez nigdy wiecej nikogo nie ugryzla, nie wiem moze to ne byla humanitarna metoda ale ma teraz 16 lat i wydaje sie byc normalna :)

  • makux15

    Oceniono 12 razy 10

    Sztuką jest odróżniać rzeczy ważne od tych mniej ważnych. Jeśli dziecko chce iść do przedszkola w piżamie, powinniśmy zadać sobie pytanie, jaką ono ma potrzebę. Bo przecież to nie jest potrzeba chodzenia w piżamie!'' podpowiem pani - nalezy jeszcze przeprowadzic test apercepcji tematycznej ...a potem stwierdzic ze to poczatek kompleksu Piotrusia Pana.

  • lynnette_s

    Oceniono 14 razy 10

    Przykład podany przez panią psycholog (ten z braćmi) jest koszmarny, aż się wzdrygnęłam. Widzimy, że starszy bije małego i komentujemy jedynie: "widzę, że jesteś wściekły". No, jesli to jest odpowiedź na przemoc w rodzinie, to życzę powodzenia. Jak czuje się młodszy, pobity brat? Czy fakt, że starszy był wściekły i w związku z tym zachował się naturalnie umniejszy jego poczucie krzywdy? Czy jak jesteś "wściekły" możesz bić żonę, dziecko (bo też są słabsi jak młodszy brat z przykładu)? Czy naprawdę chodzi o to, żebyśmy się zawsze dobrze czuli? Czy nie mamy respektować praw innych ludzi, niezależnie od własnego nastroju?
    Rodzic powinien przede wszystkim powiedzieć: "nie wolno ci bić brata, jego to boli", a potem wziąć starszego na rozmowę i dowiedzieć się, jakie były przyczyny konfliktu oraz dlaczego jest "wściekły". Do d... z podana tu psychologią. Wściekłe gó...arze zaczną bić staruszki na ulicy.

  • jesus_chytrus

    Oceniono 14 razy 10

    I naprawdę są dzieci od urodzenia "popie...ne", co z takimi bachorami zrobić? Znam matkę, która daje córce wszystko co ta tylko zechce. Po kilku latach wyrósł potwór dla którego Świat istnieje tylko po to aby spełniać wszystkie możliwe zachcianki. Stało się tak bo matka nie postawiła dziecku żadnych barier, żadnych kar. Teraz jest tak, że inne dzieci nie lubią się z tym dzieckiem bawić więc matka biega i robi wywiady, przesłuchania. A dziecko jest perfidne i z gruntu złe i nie mogę sobie wyobrazić jakie wychowanie mogłoby zrobić z tego kogoś człowieka.

  • jamesonwhiskey

    Oceniono 18 razy 10

    podobno te wszystkie psychologi to najwieksze swiry
    trudno sie w sumie nie zgodzic

  • przeciwcialo

    Oceniono 16 razy 10

    Ciekawe co wyrosnie z tego pokolenia rodzicielskiej bliskości.

  • b_marciszonek

    Oceniono 9 razy 9

    Bzdury. Moi rodzice nigdy nie mieli dla nas czasu, matka prała ciuchy we frani, większość ręcznie,pieluchy, firany, pościel gotowała w garze na pół kuchenki... wszystko zajmowało mnóstwo czasu, nie mówiąc o gotowaniu, które pożerało wiele godzin-brak robotów, mikserów, wszystko trzeba było robić ręcznie a do tego aby coś ugotować należało sobie produkty wystać w długiej, wielogodzinnej kolejce.Poza tym, wszędzie się zasuwało na nogach, bo znaczna większość społeczeństwa nie miała nawet "malucha"...
    Oj, długo by wymieniać.

  • nmarci44

    Oceniono 9 razy 9

    tylko sparta...

  • walasia1

    Oceniono 11 razy 9

    A prawda jak zwykle znajduje się gdzieś po środku.
    Bycie rodzicem to kawał ciężkiej harówki. Warto korzystać z elementów różnych pomysłów na wychowanie dzieci byleby osiągnąć pożądany efekt wychowawczy.

  • lds23

    Oceniono 12 razy 8

    Skoro pani Stein hołduje temu, aby dziecka nie dostosowywać do przyjętych norm i obyczajów spółecznych, to rozumiem, że każdemu z tych dzieci zafunduje wyspę, na której będzie ono sobie jako dorosły, nieprzystosowany społecznie człowiek samotnie mieszkać, bo wątpię, żeby w przyszłości społeczeństwo złożone z obcych jednostek, a nie najbliższych wykazywało tyle "bliskości" i cierpliwości, ile wg pani Stein mają wykazywać rodzice, tym bardziej że zgodnie z modelem pani Stein społeczeństwo to będzie złożone z samych elementów nie respektujących norm społecznych w ramach dzikiej swobody swojej osobowości. No chyba, że Pani Stein postuluje powrót do czasów pierwotnych - zero norm, zero ograniczeń. Nie podoba mi się coś, więc kamieniem w to i jazda. Boże uchowaj nasze dzieci od takich pań, jak pani Agnieszka, bo może dzieciństwo będą mieć wolne i bezkarne, ale dorosłość bardzo trudną!

  • brulyjon

    Oceniono 10 razy 8

    Abstrahując od treści wywiadu:
    uwaga o tym, że "W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak się powinno zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością" - działa jak płachta na byka. retoryka, która nadal ma wzięcie.
    czy model nie jest założenia czymś idealnym? zamiana modeli nie zmienia ich statusu względem rzeczywistości.
    manipulowanie "niezgodnością z rzeczywistością" jest niesmaczne. ktoś ma "patent" na wychowanie i próbuje go sprzedać jako "naturalny". i tak jest już chyba tysiącleci.

  • ewra77

    Oceniono 18 razy 8

    Podobne poglądy głosił nieżyjący już psycholog Andrzej Samson. Który jak wiadomo baaaaaardzo kochał dzieci... Od tej pory osoby o podobnej wizji relacji rodzic-dziecko wzbudzają moją głęboką nieufność :(

  • maaac

    Oceniono 24 razy 8

    c.d.

    No i tu kolejna sprawa, o której pisałem niedawno pod podobnym tematem na Fochu. Chciałbym zobaczyć kogoś kto dwuletniemu dziecku obciął za karę premię lub dał na piśmie naganę dyscyplinarną. Zastosował wobec niego kary jakie prócz nagany ustnej może zastosować szef wobec podwładnego w pracy. Pani psycholog w tekście na temat którego dyskutujemy słusznie zauważa, że oczekiwanie racjonalności od żądań/komunikatów dziecka jest naiwnością. Stwierdza nawet że i u dorosłego człowieka nie ma w 100% takiej zależności. Tak to prawda. Dziecko JEST dzieckiem i nie można od niego oczekiwać partnerstwa w dyskusji na temat tego co dobre a co złe i co zrobi z problemem tej głupoty, którą wykonał lub zamierza wykonać. I nie należy tego oczekiwać tym bardziej im dziecko jest młodsze. Skoro nie należy oczekiwać tym bardziej nie należy oczekiwać, że rozmowa jest najlepszym środkiem "wychowawczym" - czyli kary do zastosowania albo będącej groźbą. I niestety o tym już pani psycholog "zapomina".

    Zapomina, ze skoro dziecko ma za mało rozwinięty mózg by formułować racjonalnie swoje potrzeby to ma i za mały by zrozumieć naganność tych potrzeb. No a jaki stąd wniosek wychodzi.... no cóż każdy chyba zrozumie. Chociaż część osób będzie znów grać idiotów i robić ze mnie sadystę.

    Jedna uwaga. Mimo, że rozmowa dla takiego dziecka NIE jest karą jednak ZAWSZE powinno się mu mówić i to dużo o tym za co i dlaczego jest karane. To owocuje w przyszłości jak każde kontakty z dziećmi.

  • camparis

    Oceniono 11 razy 7

    "Gdyby ktoś powiedział, że kary to świetny sposób wychowywania, to chyba pomyślałabym, że jest zamknięty na refleksje nad swoim wychowywaniem."

    Po tym fragmencie przestałam czytać. Są dzieci na które nie działają nagrody! Moja starsza córa najlepiej sobie radzi jak wie, że np. nieodrobienie lekcji będzie skutkować zakazem wyjścia na dwór. Gdybym powiedziała jej, że "jak odrobi lekcje to będzie mogła wyjść na dwór" to poskutkowałoby nieodrobionymi lekcjami i awanturą, że ona nie mogła wyjść na dwór. Z młodszym mam odwrotnie. Jego trzeba motywować pozytywnie, bo nawet abstrakcyjna kara może spowodować płacz i nieszczęście na pół dnia. Więc do bani takie rady. Każde dziecko jest inne. Każdy rodzic jest inny. Trzeba znaleźć złoty środek.

  • mak00

    Oceniono 13 razy 7

    Szanowna Pani psycholog
    a jakie ma Pani rzeczywiste kwalifikacje, by serwować tak kategoryczne tezy?
    Rzeczywiste, to znaczy - ile i z jakim skutkiem wychowane dzieci?
    Bo mi to wygląda na akademickie fantazjowanie na temat wychowania...

  • wots

    Oceniono 23 razy 7

    Naprawdę zaskoczyła mnie liczba negatywnych komentarzy. Odniosłem wrażenie, że wielu komentatorów bardziej fantazjuje na temat czytanego tekstu niż próbuje go zrozumieć. Większość komentarzy właściwie nie dotyczy tego, co jest w wywiadzie.
    Zastanawiam się, dlaczego kilka prostych zasad rozmawiania z dzieckiem/drugim człowiekiem tak bardzo zdenerwowało czytelników.

  • snooker_rat

    Oceniono 13 razy 7

    Ja właśnie zawsze miałam swoje zdanie i szanowałam innych ludzi i ich zdanie. Dopóty, dopóki nie zaczęłam pracować (w korporacji btw). I czego się nabawiłam? Depresji, bo zobaczyłam, że mój system wartości jest gó... wart, że tylko ja mam do siebie szacunek, ponieważ nie zeszmaciłam się i nie sprzedałam. Cala reszta zakopała swoje ideały i gra wg. ustalonych reguł i uważa mnie za frajerkę.

    Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie wychowywać mojego 1,5 rocznego syna wsłuchując się w jego potrzeby, bo by mi po prostu wszedł na głowę. Dziecku trzeba zbudować system wartości. A każdy, kto ma dziecko wie, że naturalne dla dziecka jest badanie granicy. I jednemu wystarczy powiedzieć słowo, a inne potrzebuje wielu kar, żeby zrozumieć, że to co robi jest złe.
    Z jednym się jak najbardziej zgadzam: trzeba słuchać dzieci i poświęcać im wiele czasu. Bez tego to raczej chowanie, a nie wychowywanie dziecka...

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 13 razy 7

    „W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak powinno się zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością”

    Czyli w naszej kulturze jeszcze się pamięta, że dziecko powinno zostać dobrze wychowane.
    To dobrze...

    „Mamy wyuczone to, że dziecka nie wolno słuchać - Agnieszka Stein”

    A my, czytelnicy, _mamy teraz zrozumiane_, że wywiad przeprowadzono w rynsztoku, w którym ludzie posługują się knajackim językiem.
    Więc nie ma sensu czytać dalej...
    ;>>>

  • t.tokarz

    Oceniono 9 razy 7

    Nie bardzo rozumiem te argumenty dotyczące "marskizmu-leninizmu". Co ma wspólnego z marksizmem idea bliśkości rodziców i dzieci: długiego zostawania matki z dzieckiem (kosztem rezygnacji z kariery zawodowej), edukacji domowej itd.? Czemu tekst komentują osoby kompletnie nie rozumiejące tej koncepcji.
    Poczytajcie choćby wikipedię: pl.wikipedia.org/wiki/Rodzicielstwo_blisko%C5%9Bci

  • three-gun-max

    Oceniono 12 razy 6

    Że babka sobie pogada bzdury w jakiejś gazecinie to pół biedy. Ale weźcie pod uwagę, że takie jak ona zostają biegłymi w sądach...

  • niktwazniejszy

    Oceniono 14 razy 6

    Niesamowita naiwnosc.
    Zabawie sie w proroka i przepowiem pani, ze najpozniej w okresie dojrzewania zaczna sie problemy, o jakich wymiarach sie pani nie sni w najgorszych koszmarach. Dlaczego? Otoz dlatego, ze czlowiek wolny szuka granic. Bez granic jest zagubiony. Dziecko, ktore granic nigdy nie poznalo, nie bedzie nawet wiedzialo czego szuka. Rzeczywistosc trafi takie dzieci jak grom z jasnego nieba. A ze dzieci tak wychowane sa zazwyczaj ponadprzecietnie inteligentne i wrazliwe (oczywiscie, ze tak, bo zaznaja wiele milosci, ktora sprzyja emocjonalnemu i intelektualnemu rozwojowi) , po starciu ze swiatem jaki na nich czeka, popadaja w glebokie depresje siegajace mysli samobojczych.
    O naiwnosci infantylna... ktora pozwala wierzyc rodzicom praktykujacym macierzynstwo blisksci, ze ich dorosle dzieci "beda zmieniac swiat" pod swoj wzorzec rzeczywistosci wyniesionej z domu rodzinnego. Takich ludzi musialyby byc cale zastepy pokolen. Poki co, macierzynstwo bliskosci wypuszczac bedzie na swiat doroslych ludzi gleboce nieszczesliwych, zlamanych (bo kiedys zostana nagieci i zlamani) i kompletnie niedostosowanych do zycia w spoleczenstwie. Bo rola rodzicow jest niestety przygotowanie dzieci do zycia w rzeczywistym spoleczenstwie, a nie w utopii.
    Mimo to zycze pani i innym propagatorom szczescia na wybranej drodze.

    A tak ogarniajac "po chlopsku" podsumuje: jakby dzisiejsi smarkacze juz nie wystarczajaco srali nam na glowy... to wymyslili jeszcze "macierzynstwo bliskosci" qrna jego maciek...

  • itpennywise

    Oceniono 12 razy 6

    Jakie bzdury... Dziecko bije brata - zero reakcji na przemoc fizyczną. Chcesz mu coś powiedzieć - to świetnie, że ma cię gdzieś.

    Widziałam takie kwiatki w przedszkolu Montessori: dziewczynka do wychowawczyni, na placu zabaw: mogę ściągnąć majtki - Bartek też ściągnął? Odpowiedź (dosłownie, do 4- ro letniego dziecka): to jest twoja decyzja, czy ściągniesz majtki, czy nie. Zrób, jak uważasz...

    Co wyrośnie z takich dzieci, strach się bać. Żadnych zasad współżycia społecznego, zero hamulców - bo przecież jego zachcianki są najważniejsze.
    Wiadomo, że każdy chce swoje zarobić i te kolejne "cudowne" metody wychowawcze mają chyba tylko taki cel.
    Mam nadzieję, że moje córki nie trafią w przedszkolu/szkole na dzieci (i co gorsza-rodziców) tego rodzaju. Bo jak zareagować, gdy np. moja córka wróci ze szkoły z rozbitą przez "dziecko bliskości" głową, a jego rodzic zamiast coś zrobić, będzie się użalał, że jego "bliskie dziecko" było zdenerwowane...

  • zasadniczook

    Oceniono 18 razy 6

    wychowanie bezstresowe, totalnie ogłupiająca i dająca fatalne przykłady tv, chore prawo, propagacja patologii, brak wzorców, no i przeważnie głupawi rodzice. I tym sposobem mamy takie dzieci jakie mamy.

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 5 razy 5

    „"Niewychowane dzieci? Bo wierzymy w sztuczny model" [WYWIAD]”

    NIe ma czegoś takiego, jak _niewychowane_.
    Są tylko dobrze wychowane lub źle wychowane.
    ;>>>

  • wychodze

    Oceniono 7 razy 5

    z dziecmi jest jak z ladowaniem w smolensku trzeba miec podejscie :)

  • molly_wither

    Oceniono 5 razy 5

    Mozna sobie naginac model wychowania do czasow, w jakich zyjemy, prosze bardzo,ale na wlasna odpowiedzialnosc. Tylko jedno pozostaje niezmienne:przyzwoitosc. A jak ja uzyskac u kolejnych pokolen? Tylko przez wpajanie prawdy i pokazywanie wlasna postawa , jak wyglada uczciwosc. A to sie nie uda bez narzucania dzieciom zasad. Jesli nie mamy autoryteu w rodzinie, a mamy troche oleju w glowie to wzorujmy sie na ludziach naprawde tego wartych. I stawiajmy granice sobie i dzieciom.

  • tymon99

    Oceniono 9 razy 5

    owszem, mamy w naszej kulturze różne modele tego, jak w danej roli i sytuacji powinniśmy się zachowywać. każda kultura takowe modele ma, inaczej nie byłaby kulturą.

  • t.tokarz

    Oceniono 17 razy 5

    Ale kto mówi o wychowaniu bezstresowym? Sterotyp:

    " 2. Rodzicielstwo Bliskości to bezstresowe wychowanie, dziecku pozwala się na wszystko czego zapragnie

    Bardzo częsty argument przeciwników Rodzicielstwa Bliskości. Dokonują oni rozróżnienia na dwie postawy wychowawcze. Wychowanie pobłażliwe, tzw. "bezstresowe wychowanie" przeciwstawiane jest wychowaniu autorytarnemu, tzw " rządom twardej ręki". Niestety bardzo często wiąże się ono ze stosowaniem przemocy fizycznej i psychicznej wobec dziecka. Tymczasem, pomiędzy nimi, istnieje postawa demokratyczna, której zaplecze ideowe stanowi właśnie Rodzicielstwo Bliskości. Rodzicielstwo Bliskości nie dopuszcza metod wychowawczych opartych na przemocy, poniżaniu, zastraszaniu. W kwestii dyscypliny bazuje na wyznaczaniu granic z poszanowaniem potrzeb i ograniczeń wciąż uczącego się dziecka. Dzieci uzyskują możliwość dokonywania wyboru, bezpośredniego doświadczania konsekwencji. Uczą się na własnych błędach.
    Rodzice wierzą, że dzieci są zdolne do samodzielnego rozwiązywania problemów. Dlatego rozstrzyganie kwestii spornych przebiega na zasadach współpracy, dialogu i wzajemnego szacunku. Oczywiście decydujący głos należy do dorosłych. Jednak dzieci żywo uczestniczą w kształtowaniu relacji, proponują rozwiązania, negocjują. Tym samym uczą sie zasad panujących w świecie dorosłych."

    www.przytulmniemamo.pl/vertical-rodzicielstwo-bliskosci/vertical-stereotypy.html

  • rose29

    Oceniono 6 razy 4

    Boże jakie brednie, ta pani w ogóle widziała kiedyś dziecko?

  • marekal

    Oceniono 4 razy 4

    no dobra, bo trochę zgłupiałem... mam w każdym momencie naginać się do dziecka, "śledzić" czy aby go nie uraziłem, bo czegoś wymagam... ok - trochę się wyzłośliwiam, ale teraz poważnie:
    cyt z innego artykułu na wyborcza.pl (wyborcza.pl/magazyn/1,133159,14307315,Spokojnie__to_tylko_dziecko.html): Francuzi najlepsi rodzice - "...Najkrócej mówiąc - we Francji dziecko ma dopasować się do stylu życia rodziców. I nie ma to nic wspólnego z brakiem miłości czy zimnym chowem. Druckerman zainteresowało to, jak to się dzieje, że w grupie matek tylko ona opowiada o nieprzespanych nocach (inne dzieci śpią do rana), w restauracji tylko jej córka chce zrzucić jedzenie na podłogę (inne dzieci grzecznie jedzą dorosłe posiłki), a na placu zabaw tylko ona szarpie się z dzieckiem (inne matki nie krzyczą)." (...)
    no to jak w końcu jest?

  • grazkawk

    Oceniono 8 razy 4

    A ja sie zastanawiam w jaki sposób ludzkośc przetrwała i się rozwija od 70 tysiecy lat?? bez ksiązęk i mądrych rad "psychologów"

  • ciotka-pl

    Oceniono 10 razy 4

    Jak można wymagać od rodziców dobrego wychowania dzieci skoro oni sami nie mają wzorców wyniesionych z domu?! Bo ich rodzice sami nie mieli. Część "weków" (rodziców dzisiejszych "słoików") było pozostawionych sobie. Ich rodzice pracowali ciężko w polu. "Weki" postanowiły żyć w miastach, choć jedną nogą. Wychowali swoje dzieci tak jak ich wychowano. W przedszkolach i żłobkach kadrę stanowiły "weki" i "słoiki". Przez ostatnie dwadzieścia lat inteligencja została bardziej spauperyzowana niż przez czterdzieści lat świadomych działań komuny. I mamy to co mamy. Dobrze wychowani nie chcą wyróżniać się w tłumie. Ale jeszcze są. Choć stale ich ilość maleje. A psychologiczne dywagacje na temat rodzicielstwa - owszem, ważne - nie uzdrowią zaburzonych wartości.

  • anegrete

    Oceniono 14 razy 4

    Po pierwsze dziecko to czlowiek myslacy, ok ma mniej mozliwosci umyslowych ze wzgledu na mozg, ktory wiadomo jest bardziej rozwiniety u doroslego zdrowego czlowieka, ale to jednostka mylsaca. Po drugie sa rozni ludzie tak jak i dzieci. Imho wsadzanie ludzi w pewne schematy jest chore, bo to ogranicza. Wiadomo, ze sa pewne normy jakie przestrzegamy w zyciu( nie robic kupy na ulicy, nie chodzic nago itd). i od tego jest rodzic by dziecku te normy przekazac, jak sie powinno w szkole, przedszkolu zachowywac, czy z innymi ludzi. Ja nie rozumiem w dzisiejszym swiecie jednego, wymaga sie od ludzi bezwzglednego posluszenstwa. Tak sie nie da, emocje trzeba gdzies wyrzucic, czeso ludzie zamiast przejechac sie rowerem wyrzucja frustracje na drugiego czlowieka to zle. Imho dla mnie taki buntujacy sie 4 latek jest bardziej 'zdrowy' niz jego cichy i grzeczny kolega, nie wiadomo co to cieche dziecko w srodku przezywa. To buntujace juz umie emocje wyrzucac, rola rodzica jest wlasnie pokazac mu w jaki sposob i np isc na basen, cokolwiek. Te ciche, niby zdrowe dzieci powinny zwracac uwage, i byc pod obserwacja:)

  • rose29

    Oceniono 5 razy 3

    Sorry ale bić brata nie wolno i to właśnie powinno usłyszeć dziecko. Jak się czuje uderzony brat kiedy zamiast stanąć po jego stronie zajmujemy się jego napastnikiem. Moim zdaniem coś tu nie gra. Dziecko to też człowiek. Więc tak jak człowiek dorosły święte nie jest. Może mieć fochy i może być zwyczajnie złośliwe.

  • sylwia241

    Oceniono 9 razy 3

    Macierzyństwo niektórym ludziom ni służy i słuchają bzdur psychologów albo amerykańskich naukowców, żeby tylko tłumaczyć swoje błędy i irracjonalne zachowania, nikt z normalnych rodziców nie będzie się posługiwał w relacjach z dzieckiem agresją, krzykiem czy poniżaniem natomiast czym innym jest wprowadzanie mądrych i motywujących kar takich, które dają dziecku możliwość przemyślenia swoich błędów, zrozumienia ich i wyciągnięcia odpowiednich wniosków. I co to za beznadziejne stwierdzenie, że nie jesteśmy idealni i mamy prawo się mylić?? Przecież to logiczne, że tak jest jednakże nie sądzę, żeby taka wiedza była niezbędna mojej 3 letniej córci dla której jestem ideałem, autorytetem wręcz bohaterką i to odczucie wg mnie daje jej poczucie bezpieczeństwa na tym etapie natomiast gdy będzie dorastać stopniowo będę ją uczyć, że jej zdanie też może być dobre a nawet lepsze od mojego żadna to filozofia a dziecko owszem mam marudne i z humorami ale przynajmniej cyrków nie urządza.

  • 3glo

    Oceniono 11 razy 3

    Co za stek bzdur! Jak można taką sieczkę robić ludziom robić sieczkę z mózgu? I to w ogólnopolskiej gazecie.

    Na tym polega wychowanie, że dzieci uczy się jak powinny się zachwowywać. A jeżeli ktoś zakłada że dziecko wszystko wie, to go nie wychowuje skutkiem czego mamy dzieci źle wychowane. Dzieci muszą być wychowane w pewnej hierarchi, uczone szacunku do autorytetów, bo potem trafi w swiat zhierarchizowany (praca, szkoła, wszelkie organizacje i grupy) i bedzie się wiedziało jak zachować, to nie będzie dla niego szok.

  • citrim

    Oceniono 17 razy 3

    Mam dwie córki. Starsza ma 2,5 roku młodsza rok. Nie znałam pojęcia "rodzicielstwo bliskości" jednak okazuje sie, że właśnie tak wychowuję. Moje dziewczyny mają pełną akceptację siebie, szacunek, ogrom miłości. Traktujemy je jak równych sobie. Pochyliliśmy głowy do wzrostu dziecka , wsluchujemy się w jego potrzeby, reagujemy na agresję, uczymy się siebie, uczuć , poznajemy świat. Nie bijemy, nie krzyczymy, nie poniżamy. Zachowujemy się normalnie. Tak samo nie biję męża czy sąsiada, nie krzyczę jak coś mi sie nie podoba..dlaczego w stosunku do dziecka ma być inaczej? Powiem więcej...moje dziewczyny nie potrzebują być karane bo współpracują z nami i same z siebie są posłuszne. Granice mamay nakreślone bardzo jasno - a do tego nie potzreba krzyków i agresji. Tak tak , to naprawde jest możliwe, trzeba tylko popatrzeć na siebie, dowiedzieć sie jakie ma się problemy, poczytać trochę czegoś naukowego bo nauka jest dla ludzi i wciąż idzie do przodu. Ale społeczeństwo jakoś lubi pływać w starym sosie sprzed pokoleń. I chociaż wiadomo już ,że to było złe , destrukcyjne, że teraz już lepiej wiadomo jak działa mózg dzieck - to nie, z uporem maniaka będziemy powtarzać błędy swoich rodziców /dziadków. I upierać się ,że tylko tak można wychować zdrowe dziecko. Jestem załamana tymi komentarzami. Widać dokładnie gdzie tzreba zacząć - od edukacji rodziców. Pozdrawiam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX