1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzina z małymi dziećmi - pożądany sąsiad czy wróg numer 1?

Postanowiliśmy sprawdzić, czy rodziny z dziećmi są mile widziane jako sąsiedzi. Z jakimi reakcjami otoczenia spotykają się rodzice?
Najwięcej szczęścia do sąsiadów miałam przez 1,5 roku mieszkania na warszawskim Żoliborzu, w starej części tej dzielnicy. Mieszkańcami mojej klatki schodowej byli starsi ludzie, a ostrzeżenia znajomych ("Zobaczysz, na Żoliborzu to będą wzywać policję, jak tylko dziecko ci zapłacze!") nie sprawdziły się. Pewnego dnia sąsiadka powiedziała nam nawet ze wzruszeniem w głosie, że bardzo cieszy się z tego, że mieszkamy w tym samym budynku: - Kiedyś tu było tak dużo małych dzieci - wspominała nostalgicznie. - Dzięki państwa dzieciom ten blok znowu ożył! - dodała z radością.

Czy dzieci w ogóle mogą stać się kością niezgody pomiędzy sąsiadami?

Kochaj bliźniego swego...

Z badania przeprowadzonego przez TNS Polska na zlecenie portalu Tablica.pl, wynika, że 62 proc. naszych rodaków utrzymuje poprawne stosunki ze swoimi sąsiadami, a tylko 1 proc. z nas żyje z nimi w otwartym konflikcie. Za niepożądane sąsiedztwo uważamy muzyków (19 proc. odpowiedzi), głośnych kochanków (17 proc.), polityków i studentów (12 proc.), majsterkowiczów (8 proc.) i starsze osoby (7 proc.).

A co z rodzinami? Obok tych wielodzietnych nie chciałoby mieszkać 9 proc. respondentów, a 5 proc. badanych nie darzy sympatią młodych małżeństw (nie wiadomo, czy przeszkadza im perspektywa prokreacji, czy stan zakochania).

Moje dzieci, czyli maskotki

Nie miałam nigdy okazji mieszkać na osiedlu, na którym jest wiele innych rodzin z małymi dziećmi. Wręcz przeciwnie - los zawsze rzucał mnie w okolice zamieszkałe przez starszych ludzi. Mam dwójkę dzieci, z których najstarsze ma prawie 6 lat, a od czasu, kiedy zostaliśmy rodzicami, przeprowadzaliśmy się dwa razy: obecne lokum jest naszym trzecim z kolei. W pierwszym (stara kamienica w centrum dużego miasta) średnia wieku sąsiadów wynosiła pewnie około 65 lat. To tam wyrastała z niemowlęctwa dwójka moich dzieci. Sąsiedzi nie należeli do szczególnie przyjaznych, potrafili czepiać się najmniejszych drobiazgów, spodziewałam się więc narzekań na płacz maluchów, na tupot ich nóżek, na całe to zamieszanie, które małe dzieci wprowadzają w przestrzeń mieszkalną.

Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy nic takiego nie nastąpiło! Wręcz przeciwnie - moje dzieci dla niektórych starszych sąsiadek stały się czymś w rodzaju maskotek - panie przynosiły dzieciakom różne drobiazgi w prezencie: a to książeczki, a to płyty z piosenkami... Jedynie pani z naprzeciwka nigdy nie pokusiła się na ich widok nawet o imitujący uśmiech grymas, ale też nie zgłaszała żadnych pretensji. Tak po prostu, po ludzku, nas nie lubiła. Nie za dzieci, tylko za młodość, za bycie "nowymi" mieszkańcami starej kamienicy.

Wybieram dzieci

Teraz znowu mieszkam z rodziną w starej dzielnicy, wokół cisza i spokój, a w samym środku tej sielanki my i nasze dzieci. Nie są ciche. Podejrzewam nawet, że należą do tych głośniejszych, nawet według standardów współczesnego, bardziej wyluzowanego, rodzicielstwa. Nic na to nie mogę jednak poradzić, z temperamentem się nie dyskutuje... Nie zrozumcie mnie źle - próbuję, uciszam, ganię, napominam, ale po chwili znowu jest głośno.

Usiłuję znaleźć kompromis między dobrem sąsiadów a odpowiednimi warunkami rozwoju dla moich dzieci - bardzo nie chciałbym, żeby w przyszłości wspominały, że przez wzgląd na sąsiadów matka uciszała je na każdym kroku. W pojedynku "zadowolenie sąsiadów kontra szczęście dzieci" najczęściej wygrywa jednak moje potomstwo.

Co za hałas!

Szczęścia nie miała kobieta, która zamieszkała pod Edytą i jej dwójką dzieci. Krótko po przeprowadzce udała się do Edyty, żeby poprosić o ciszę: - Dzieci o 23.00 powinny już spać! Niektórzy muszą pracować i wcześnie wstawać - stwierdziła kategorycznie sąsiadka, upominając pracującą i wstającą wcześnie Edytę.

Niedawno odwiedziłam znajomą. Mieszka na starym osiedlu, spodziewa się pierwszego dziecka. Ogrodzone podwórko jest zielone i zadbane. Wszędzie ostrzeżenia: "Zakaz gry w piłkę". Znajoma mówi, że dzieciom nie wolno też, pod żadnym pozorem. wejść na trawę. Sąsiedzi bardzo tego pilnują. Na klatce schodowej bloku, w którym mieszka moja teściowa, ktoś zawiesił kartkę: "Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają rodzice". Myślę, że w naszym kraju jednak nie lubi się dzieci.

"Gorszy jest seks!"

Martyna, która na razie dzieci nie ma, twierdzi, że ich obecność w jej bloku wcale jej nie przeszkadza: - Chociaż dzieci sąsiadki to prawdziwa dzicz - przyznaje. Czy świadomość, że w budynku, do którego chciałaby się wprowadzić, mieszka wiele rodzin z małymi dziećmi, powstrzymałaby ją przed kupnem mieszkania? - Nie, nie przeszkadzałoby mi to - zapewnia. - Zwłaszcza, że biorę pod uwagę to, że sama będę miała za kilka lat dzieci i wtedy to one będą płakać. Bardziej mam problem z sąsiadami, którzy uprawiają głośno seks - mówi ze śmiechem.

Nie ona jedna narzeka na zbyt głośnych kochanków. Lokatorzy wynajmujący od mojej znajomej mieszkanie, poprosili ją o interwencję u sąsiadki z góry, która była - w ich odczuciu - zbyt ognistą i ekspresyjną kochanką, a efekty dźwiękowe dobiegające z mieszkania wyżej przeszkadzały im w spokojnej wieczornej egzystencji.

Ci okropni bezdzietni!

Okazuje się, że problemem mogą być też... bezdzietni sąsiedzi - i że to oni mogą zatruwać życie rodzinom z dziećmi. Ania wspomina człowieka, który regularnie, dwa razy w tygodniu, urządzał w nocy imprezy. - Moje dzieci były wtedy małe, córka była niemowlęciem. Budziliśmy się przez hałas dobiegający z jego mieszkania i nie mogliśmy ponownie zasnąć - opowiada.

Interwencje nic nie dały. "Przecież to tylko dwa razy w tygodniu" - mówił sąsiad. Na szczęście wkrótce się wyprowadził. Podobny kłopot miała Iza - mieszkający nad nią sąsiedzi robili głośne balangi, a ona ledwo zipiała z niesypiającym niemowlęciem w domu. Prośby i groźby nie działały, w końcu wezwała policję, a imprezowanie skończyło się na dobre.

Jak to jest z tymi psami?

Nie czarujmy się - dzieci mogą być głośne i mogą wprowadzać wiele zamieszania do życia spokojnych sąsiadów. Niestety musimy się z tym liczyć, zwłaszcza jeśli mieszkamy w domach wielorodzinnych. Wkraczanie z tego powodu na ścieżkę wojenną wydaje się bezcelowe, bo co może zrobić rodzic małego dziecka, które przeszkadza sąsiadom? Może próbować je uciszać, ale nie wszystko da się w ten sposób załatwić, a przeprowadzka do leśniczówki nie wszystkim musi wydawać się pociągająca. Problem jest najbardziej dotkliwy w starych dzielnicach, gdzie mieszka stosunkowo mało dzieci, a starsi mieszkańcy zdążyli już zapomnieć, jak zachowują się małe dzieci.

Martyna twierdzi, że - bardziej od rodzin z małymi dziećmi - przeszkadzają jej właściciele psów, którzy nie trzymają swoich czworonogów na smyczy. - Często biegam wieczorami i takie spotkania z puszczonym wolno psem nie należą do przyjemnych - przyznaje. Jeśli chodzi o dwa psy mojej sąsiadki, od pewnego czasu przynajmniej dwa razy w tygodniu szczekają unisono od 21.00 do 22.00. Myślę, że to wiadomość przekazywana mi przez ich właścicielkę, swoisty pokaz władzy. Nie podejmuję tematu, nie pakuję walizek.

Jakie są Wasze doświadczenia? Jak sąsiedzi reagują na Wasze małe dzieci albo jak Wy reagujecie na towarzystwo tychże w Waszym sąsiedztwie? Ciekawa jestem Waszych opinii!

Czy rodziny z małymi dziećmi to uciążliwi sąsiedzi?
Więcej o:
Komentarze (32)
Rodzina z małymi dziećmi - pożądany sąsiad czy wróg numer 1?
Zaloguj się
  • maiasa

    Oceniono 174 razy 72

    Kupujac mieszkanie kierowalam sie tym, ze
    - zadnego placu zabaw przy budynku
    - deweloper w ogole nie oferowal placu zabaw
    - niewielki, kameralny budynek
    - nie ma w poblizu szkoly ani przedszkola

    Dzieci im dalej, tym lepiej.

  • nanabun

    Oceniono 71 razy 47

    Ja mam ciekawą mieszankę za ścianą: rodzina z 4 dzieci w przedziale 4 - 17 lat. Wprowadzili się gdy pani była w ciąży z najmłodszym. Są zmorą dla sąsiadów - imprezy robią takie, że wszystko dudni od parteru do 5 piętra. Najstarszy synuś sprowadza kolegów (najgorsze menelstwo w okolicy) a kochający rodzice są nimi zachwyceni. Słownictwo - totalny rynsztok - zarówno dzieci jak i dorośli. Już kilkakrotnie wzywałem policję - oczywiście byli tym śmiertelnie oburzeni. Po prostu tragedia.

  • wyrwana.z.kontekstu

    Oceniono 49 razy 45

    Wynajmowałam z 8-letnią córką mieszkanie, sąsiedzi - młode małżeństwo. W nocy dziecko wyjące za ścianą non stop, zero reakcji rodziców, dla nas żadnych szans na normalny sen. W ciepłe dni matka drąca ryja przez bez przerwy otwarty balkon (dzielony między dwa mieszkania, między nami tylko przepierzenie), w weekendy wyjąca z gitarą (na tym wspólnym balkonie) pieśni religijne. Raz zdesperowana, wykończona kilkugodzinnym rykiem dziecka i świadomością, że nie zmrużyłam oka, a za kilka godzin wstaję do pracy, zastukałam w ścianę. Za chwili WALENIE w drzwi i stek wyzwisk, najdelikatniejszy komunikat to była rada, żebym się wyprowadziła do lasu, jeśli mi sie nie podoba. Następnego dnia zastałam włożony w drzwi list pełen obelg i gróźb. Takie typowe katolickie młode małżeństwo słoików.
    Teraz mieszkam na Tarchominie, za ścianą znów ludzie z maluszkami, ale zupełnie inny poziom. Jesteśmy na "ty", zapraszamy się na kawę, dzwonimy do siebie, gdy coś się dzieje. Przed remontem informacja i prośba o wyrozumiałość, po urodzeniu nowego dzieciątka pytanie, czy płacz nie przeszkadza. Słyszę go, ale słyszę też uspokajającą dziecko mamę. Rozumiem i absolutnie mi nie przeszkadza. Każdemu życzę takich sąsiadów.
    Naprawdę to nie kwestia posiadania - lub nie - małych dzieci. Raczej kultury, empatii i ogólnego poziomu.

  • kia66

    Oceniono 50 razy 42

    Źle postawiony problem. To nie chodzi o rodzinę z małymi dziećmi, tylko o rodzinę nie znającą, a w związku z tym nie stosującą zasad dobrego wychowania, zachowania i współżycia w społeczeństwie. Problemem mogą być wtedy częste, głośne imprezy, wrzeszczące bachory, ryczący telewizor lub radio, wiertarka o pierwszej w nocy czy też robienie palarni z klatki schodowej.
    Aktualnie mam sąsiadów z pełną temperamentu i decybeli w głosie trzylatką, ale nawet w ułamku procenta hałas produkowany w ciągu dnia przez to dziecko nie jest tak uciążliwy jak rozchodzący się po całej klatce schodowej i przedostający się do mieszkań smród wydobywający się z worków ze śmieciami, które wystawiane są na klatkę schodową przez religijną, cichą i chodzącą spać z kurami rodzinę. Tak więc nie o dzieci tu chodzi tylko o kulturę lub jej brak.

  • robbie-37

    Oceniono 73 razy 41

    Mamy za ścianą młode małżeństwo z pierwszym dzieckiem, za grosz się nie liczą z tym, że inni chcą spać. Wychowaliśmy dwójkę dzieci i kiedy płakały staraliśmy się nie uprzykrzać życia innym. Niestety obecne młode mamy wychodzą z założenia, że nie obchodzą je inni lokatorzy. I tak w nocy dziecko potrafi płakać bez przerwy z pół godzinki potem chwila ciszy i znowu melodia. A mamusia stoi sobie i tłumaczy dziecku aby nie płakało albo w ogóle nie przychodzi do pokoju.
    Natomiast sąsiedzi bezdzietni nie liczą się z tym, że są sąsiedzi z dziećmi i te dzieci chciałyby pospać a nie wysłuchiwać wulgarnych rozmów i częstych imprez.
    I tak naprawdę wszystko zależy nie od dzieci tylko od kultury ludzi, którzy czasem powinni pomysleć, że za ścianą też są ludzie a niestety dzisiaj częsciej można spotkać się z stwierdzeniem wolność tomku w swoim domku:(

  • Albertyna Mehra

    Oceniono 29 razy 23

    To jest damat.....wyprowadzilismy sie z miasta na wieś, poszukiwalismy spokoju. W kilku domach wokół jest w sumie - jedenaścioro !!! dzieci, z których każde bawiąc się drze się jak poparzone. Rodzice nie reaguja, tez się drą.Zastanawiamy się nad takimi ekranami dżwiękoszczelnymi, jakie stawia sie przy autostradach:( Póki co - cieplo, więc wjeżdżają dmuchane baseny z Tesco itp, piłki, a my stopery w uszy, albo wyjazdy w weekendy - no bo jeszcze przecież goście z miasta na grilla...Ludzie !!!! Ciszej !!!!!do cholery.

  • guestowiec1

    Oceniono 26 razy 20

    Rozumiemy, że autorka tegoż eseju szuka publicznego usprawiedliwienia dla swojego nieudacznictwa macierzyńskiego ? Najprwdopodobniej, wbrew treści jaką zawarłą, kilka razy ktoś musiał jej zwrócić uwagę na zbyt głośne lub niewłaściwie zachowujące się jej dzieci, którymi nie potrafi się w sposób właściwy zająć - czego dowodzi fakt, że przeważająca treść dotyczy kwestii dzieci. Prawda jest taka, że z niewiadomych przyczyn społeczeństwo zwłaszcza "młode", tzn. "poprzemianowe", mocno schamiało mentalnie. Oczywiści nie dotyczy wyłącznie tej grupy społecznej, ale jest szczególnie widoczne z uwagi na fakt, ze obecnie do głosu społecznie doszły roczniki 70-86. Postawa roszczeniowa jest szczególnie widoczna - co to się komu nie należy i takie tam. Nic się nikomu nie należy, a wolność twoja kończy się tam gdzie zaczyna wolność innych. Przekładając na zakres tu przedłożonego problemu - rodzice dzieci powinni przede wszystkim zwracać uwagę na to by nie byli uciążliwi. I faktycznie, jest to największy obecnie problem sąsiedztwa blokowego, nawet większy niz imprezujący lokatorzy, którzy imprezują raz na tydz., a nieodpowiedzialni rodzice z rozwydrzonymi i nie zadbanymi przez nich w tym zakresie dziećmi, dają się we znaki codziennie. Niestety, jeśli chce się z dzieckiem krzyczeć, biegać, hałasować na różne sposoby, to należy sobie wolnostojący dom kupić, a nie na siłę wynajmować lub kredytować mieszkanie w bloku skoro nie jest się do takie mieszkalnictwa mentalnie przygotowanym. Jakkolwiek mocno to nie zabrzmi, to tak jest. A i w domku jednorodzinnym jeśli dadzą się nadto we znaki w ogródku sąsiadom to może być nieciekawie. Nie wszyscy muszą słuchać i znosić tego co dzieje się za ścianą, pod podłogą lub nad sufitem, u głośnych sąsiadów. Brednie autorki o tym rzekomym "usiłowaniu znalezienia kompromisu" dowodzą niekompetencji i tego, że jest jednostką aspołeczną. Nie da się bowiem znaleźć kompromisu w tym zakresie. Nie może być bowiem tak, że w tych godzinach krzyczymy a w tych nie krzyczymy, bo tak czy siak jest to naruszenie spokoju, swobody i prawa drugiej osoby, która sobie tego nie życzy. Zatem należy przestrzegać zasad współżycia społecznego. Tu już dotykamy kolejnego problemu, bo i te zasady wraz z dziczejącym społeczeństwem, się niebezpiecznie przesuwają. Dlatego osoby, którym przeszkadza jakikolwiek hałas powinny stosownie interweniawać, najpierw bezpośrednio rozmową a jak nic nie da to poprzez administrację i stosowne służby - np policję. I proszę się nie doszukiwać złośliwości, bo to normalna reakcja, a i często wychodzą na jaw inne okoliczności. A zatem : trochę pokory i obiektywizmu.

  • nowy99

    Oceniono 107 razy 13

    Zdecydowanie bardziej od biegających po trawniku dzieci wkurzają mnie sr.jące i sikające na nie psy. No i arogancja ich właścicieli!

  • tomek693

    Oceniono 12 razy 12

    My też mieszkaliśmy obok rodziny z ciągle wyjącym godzinami dzieckiem. Rodzice ich wycie ignorowali. Wtedy zaczęliśmy puszczać non-stop głośno muzykę.do godz 22, i z samego rana od nowa Dzieci niewyspane przez kilka dni darły się non-stop, ale potem wreszcie rodzice mieli dosyć i zaczęli je dyscyplinować.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX