1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"Te głupie baby robią wszystko, żeby zrobić na złość facetowi, zatruć mu życie" - o przemocy w rodzinach policyjnych

W maju półmetek programu przeciwdziałania przemocy w rodzinach policyjnych: - Przystąpienie do programu to duży plus dla policji. W wojsku i w innych służbach mundurowych wciąż nie osiągnęliśmy takiego sukcesu - mówi kierowniczka "Niebieskiej Linii". Czy skala problemu rzeczywiście jest duża i jak przebiega sam program?
W maju ubiegłego roku komendant główny policji podpisał dwuletni program przeciwdziałania przemocy w rodzinach policyjnych - "Moc tak, przemoc nie". Problem z oszacowaniem skali występowania problemu w tych rodzinach jest o tyle trudny, że w Polsce brakuje statystyk na temat przypadków przemocy domowej z policjantem w roli sprawcy, a wiele zdarzeń w ogóle nie jest zgłaszanych do organów ścigania. - Kiedy krajowe statystyki wskazywały na kilka, góra kilkanaście skazań z art. 207 (o znęcaniu się fizycznym lub psychicznym nad bliskimi - przyp. red.), w placówkach pomocowych w Warszawie i okręgu warszawskim mieliśmy w tym czasie 150 spraw, w których sprawcą przemocy był policjant - mówi Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia", organizującego warsztaty w ramach programu. Wiadomo natomiast, że w Stanach Zjednoczonych do aktów przemocy dochodzi w 40 proc. policyjnych rodzin - to o 4 razy częściej niż w rodzinach cywilnych. Szefowa "Niebieskiej Linii" nie ma złudzeń, że osoby pracujące w służbach mundurowych są szczególnie zagrożone używaniem zachowań przemocowych wobec bliskich.

Policja przeciera szlaki

"Niebieska Linia" od kilku lat apeluje do MSW i do kierownictwa różnych służb mundurowych o stworzenie programu szkolącego kadry kierownicze w polskich służbach mundurowych. Chodzi o to, żeby przełożeni wiedzieli, jak wspierać swoich pracowników i jak zapobiegać patologicznym zachowaniom w ich rodzinach. Renata Durda podkreśla, że policji należy się duży szacunek za to, że jako jedyna formacja mundurowa wyraziła w końcu zgodę na udział w programie: - Jako pierwsi przystali na naszą propozycję. Chodzi o zmianę jakości w tych rodzinach, o pomoc psychologiczną i terapeutyczną. Do przemocy dochodzi często dlatego, że ludzie nie potrafią komunikować swoich potrzeb i ważne jest to, żeby policjant przychodząc do swojego przełożonego i mówiąc mu o swoim problemie, nie usłyszał "To twoja prywatna sprawa" - podkreśla Durda.

Kierowniczka "Niebieskiej Linii" przestrzega, żeby mówiąc o przemocy wobec bliskich w rodzinach służb mundurowych, nie myśleć tylko o policjantach. - Mamy w Polsce dużą armię, jest straż graniczna , wszelkie służby specjalne i pracownicy służby więziennej. Wszyscy ludzie zatrudnieni w tych formacjach podlegają rygorystycznym przepisom, używają broni i przemocy w pracy. Bardzo ważną przyczyną, dla której rodziny mundurowych są zagrożone zachowaniami przemocowymi jest społeczne i prawne przyzwolenie dla osób noszących mundur do używania przemocy dla dobra innych. Odpowiadanie agresją na agresję jest w przypadku przedstawicieli służb mundurowych usankcjonowane prawnie i społecznie - wyjaśnia Renata Durda. - To wchodzi w krew. Jeśli mamy stosować przemoc w pracy, to dlaczego nie rozwiązywać w ten sposób konfliktów w domu? W końcu staje się tak, że pewne zachowania i odruchy stają się nawykiem.

Koledzy zatuszują sprawę?

Ofiary przemocy domowej, której sprawcą jest policjant, rzadziej decydują się na szukanie pomocy. W dużej mierze wynika to ze strachu. Lęk dotyczy tego, że mąż - nierzadko główny żywiciel rodziny - na czas rozpatrywania sprawy będzie zawieszony w czynnościach służbowych, otrzyma niższe uposażenie, a w konsekwencji może nawet stracić pracę. To z kolei oznacza nie tylko brak alimentów i środków na utrzymanie siebie i dzieci, ale -jeśli rodzina zajmuje mieszkanie służbowe - także utratę dachu nad głową. - Partnerki mundurowych są często w patowej sytuacji - mówi Renata Durda. Nie wyklucza sytuacji, w której to mężczyzna pada ofiarą przemocy ze strony partnerki-policjantki, ale sama nie słyszała o takim przypadku. Mimo że statystyki policyjne mówią, że niespełna 10 proc. ofiar przemocy w rodzinie to mężczyźni, jak zauważa kierowniczka "Niebieskiej Linii" - sprawcą często jest inny mężczyzna: ojciec, syn, wnuczek.

Partnerki policjantów przed zgłoszeniem pobicia powstrzymuje również niepokój związany z faktem, że zajście trzeba zgłosić kolegom partnera. Ofiary boją się, że nie zostaną potraktowane sprawiedliwie, a współpracownicy męża lub partnera będą próbować zatuszować sprawę. Sytuacja kobiet, których partnerzy zajmują wyższe stanowiska jest jeszcze trudniejsza, bo jak podkreśla kierowniczka "Niebieskiej Linii", policjanci, którzy przyjadą na zgłoszenie do domu swojego przełożonego, będą mieć opory przed podjęciem działań przeciwko szefowi. To, że lęk przed chronieniem kolegi ze swojej formacji nie jest nieuzasadniony, najlepiej obrazują badania przeprowadzone przez policję w Los Angeles. Okazuje się, że w tamtejszych ocenach pracowniczych zabrakło informacji o 3/4 z 91 potwierdzonych zarzutów przemocy domowej, której sprawcami byli policjanci. Prawie 30 proc. tych pracowników policji zostało awansowanych w ciągu 2 lat od zgłoszenia aktu przemocy wobec rodziny.

Przemoc - mój chleb powszedni

Wpisując w wyszukiwarkę postów na forach internetowych gazeta.pl frazę "mąż policjant", odnajdujemy sporo wątków, które potwierdzają wagę problemu. Jest dużo o alkoholizmie, są wątki o przemocy, jest wiele o problemach z uzyskaniem rozwodu z mężami-policjantami, którzy wykorzystują swoją znajomość prawa i kolegów, żeby przedstawiać żonę w złym świetle. Renata Durda mówiąc o tym, że pracownicy służb mundurowych są szczególnie zagrożeni nadużywaniem zachowań przemocowych, wyjaśnia: - Nie bez znaczenia jest ciągłe bycie na służbie. Istotą przemocy w rodzinie jest sprawowanie władzy i kontroli. Nieodłącznym elementem pracy policjanta jest stres. Nie wszyscy potrafią go konstruktywnie odreagować, a napięcie często prowadzi do nadużywania alkoholu, problemów ze zdrowiem psychicznym i właśnie do przemocy domowej - wyjaśnia.

Specyfika pracy policjanta polega też na tym, że będąc na służbie oswaja się z przemocą. Podczas interwencji bywa świadkiem jej ekstremalnych form, a wtedy granice tego, co dopuszczalne, mogą łatwo się przesunąć. - Przemoc staje się oswojona. Człowiek myśli wtedy: "Ja tylko spoliczkowałem żonę, tamten swoją skatował" - tłumaczy szefowa "Niebieskiej Linii". Służby mundurowe to najczęściej środowiska mocno zmaskulinizowane, w których na porządku dziennym jest przemoc słowna. - W tych środowiskach używa się bardzo przemocowego języka, a to jak mówimy, staje się tym, co myślimy, a w końcu także tym, co robimy. Jeśli deprecjonujemy kobiety opowiadając seksistowskie żarty, trudno nam potem szanować swoją partnerkę - przekonuje Durda i dodaje, że bardzo częstym przypadkiem w rodzinach policyjnych jest też obsesyjna zazdrość. - Kobiety zgłaszające się do nas często wspominają o tym problemie i częściej są to właśnie żony mundurowych - mówi.

Głupie baby kłamią, żeby facet miał problemy?

W ramach programu "Moc tak, przemoc nie" organizowane są warsztaty. - Słyszę od komendanta: "Ale czy pani ma świadomość tego, jak trudno będzie pani warsztatowo rozmawiać z tymi ludźmi o przemocy?" - mówi szefowa Niebieskiej Linii. - Oczywiście, że mam tę świadomość. Po pierwsze nie uważają tego problemu za ważny, po drugie nawet jeśli ten problem jest ważny, to ich nie dotyczy, a po trzecie mają swoje ważne sprawy i uważają, że nie mogą się od nich oderwać na jeden dzień. Po czwarte ludzie na tych szczeblach mają swoje lata doświadczeń życiowych i zawodowych za sobą, w związku z czym mają już bardzo ugruntowane poglądy w różnych sprawach i ja absolutnie to rozumiem. Ale moje doświadczenie po kilku przeprowadzonych szkoleniach jest takie: zaczynamy z poziomu: "nie ma takiego problemu w policji". Pytamy, czy zajmują się tym problemem jako kadra zarządzająca tysiącami ludzi: "Absolutnie nie, to jest prywatna sprawa człowieka". Czy mają poglądy na ten temat? Oczywiście: "Te głupie baby robią wszystko, żeby zrobić na złość facetowi, zatruć mu życie, bo wiedzą, że jeżeli zgłoszą, że on jest sprawcą przemocy, to on w pracy będzie miał problemy, więc kłamią na ten temat, żeby on te problemy miał".

Warsztaty spełniają swoją funkcję, bo później jest już lepiej: - Po kilku godzinach warsztatów okazuje się jednak, że problem rzeczywiście istnieje i że mieli już z nim do czynienia i że to jednak nie jest takie rzadkie zjawisko. To wszystko jest efektem krótkiego, czterogodzinnego spotkania. Jeśli uda się na chwilę zatrzymać kogoś na problemie przemocy w rodzinie, to jego punkt widzenia zaczyna się bardzo mocno zmieniać. Sytuacje szkoleniowe naprawdę zmieniają optykę - przekonuje Durda. Twierdzi, że najbardziej hermetyczne środowisko to społeczność wojskowych, tam wciąż najważniejszy jest honor polskiego żołnierza i nie ma miejsca na problemy rodzinne. Wciąż ma jednak nadzieję, że program będzie kiedyś rozszerzony na przedstawicieli innych służb mundurowych. Na razie bardzo pozytywnie zareagował Minister Spraw Wewnętrznych, Jacek Cichocki. Zobaczymy, co będzie dalej.

Więcej o:
Komentarze (13)
"Te głupie baby robią wszystko, żeby zrobić na złość facetowi, zatruć mu życie" - o przemocy w rodzinach policyjnych
Zaloguj się
  • ml2403

    Oceniono 12 razy 8

    Przemoc nigdy nie może być usprawiedliwiona, ale słowa pani Durdy, ze podobno 10% przemocy dotyczy mężczyzn, ale ona z czymś takim się nie spotkała to typowy seksizm. Jak taka pani może prowadzić zajęcia z policjantami, którzy mówią, że u nich nie ma takiego problemu jak sama nie widzi części tego problemu. Przemoc niejedno ma imię. Nie zawsze jest to podbite oko. Mężczyzna jest z reguły silniejszy fizycznie, więc częściej w stosunku do kobiet mówimy o tej formie przemocy, ale jest także przemoc psychiczna. W ilu domach facet słyszy nawet kilkadziesiąt razy dziennie, że ty do niczego się nie nadajesz, lepiej jakbym spała z manekinem, nastawianie dzieci przeciw ojcu itp. Mówimy o mobbingu w pracy, a w domu jest to często specjalnością kobiet. Myślę, że przemoc w rodzinie jeśli występuje rozkłada się po połowie jeśli chodzi o mężczyzn i kobiety, tylko ma różne formy, a trzeba walczyć ze wszystkimi. Najbardziej pani Dyrda powinna jednak szukać przemocy fizycznej kobiet względem mężczyzn, gdyż w naszym społeczeństwie jest to sytuacja najbardziej patologiczna. Taki mężczyzna jak nie popełni samobójstwa, to ma życie gorsze niż niewolnik. Nikt mu nie uwierzy, w sądzie spotka pokpiwającego sędziego-kobietę, a koledzy tylko się zaśmieją, co baba cię bije. Jak nie uda im się uciec to tylko stryczek. Niech się tym problemem p. Dyrda zajmie przede wszystkim.

  • porshe

    Oceniono 21 razy 5

    pani instruktor z niebieskiej linii polecam sytuacje szkoleniowe z izb wytrzeźwień - proszę sobie porozmawiać i zweryfikować przemoc domową jako domenę męską. Lub też przedziwne w tym artykule 'wybielanie kobiet'. Sporo pań trafia na izbę i mają bardzo wiele do powiedzenia. Sporo ludzi również odbiera z izby swoich małżonków i też mówią bardzo ciekawe rzeczy. Wybija się na pierwszy plan stwierdzenie: zła kobieta - w dowolny sposób - albo pije, albo pozwala pić, albo jest bezrobotna a dzieci dawno w dalekim świecie albo cośtam - generalnie 'zła' kobieta w domu to problem. Nieraz jedynym powodem dostarczenia owej pijanej delikwentki do izby wytrzeźwień (za który to pobyt rodzina bardzo chętnie płaci) jest zwyczajna chęć pozbycia się 'złej kobiety' z domu.
    Inna sprawa jest taka, że wystarczy popatrzeć na przywożonych z awantur rodzinnych - tutaj też wystarczy rzut oka niewprawnego młodzika, aby stwierdzić, że facet dostał czymś ciężkim (np. wałkiem?) dużo razy po głowie, a potem jeszcze pobity.
    Ze względu na te obserwacje uprzejmie proszę w swoich wypowiedziach nie zawierać demonizujących mężczyzn sugestii czy opinii, gdyż może to zostać odebrane w sposób oczywisty - jako impertynencję oraz brak doświadczenia życiowego. A ze statystyk jasno wynika, że przemoc domowa to domena kobiet przy bardzo niskiej zgłaszalności czynu karalnego. Ludzie poszkodowani trafiają do psychiatrów, ośrodków pomocy, na ostre dyżury, do izb wytrzeźwień czy do aresztu... radzę sobie te statystyki przyswoić przed dumnym głoszeniem 'wielkich mądrości' i odnoszeniem 'spektakularnych sukcesów'. Dziękuję.

  • laptopp

    Oceniono 58 razy -4

    "Każdy mężczyzna w głębi duszy wie, że jest bezużyteczną kupą gnoju. Opanowany przez zwierzęce uczucia i głęboko nimi zażenowany, stara się w żaden sposób nie ujawnić tego, ukryć przed otoczeniem swoją fizjologiczność absolutny egoizm, nienawiść i pogardę (...) Gdyby mężczyźni byli mądrzy, staraliby się zostać prawdziwymi kobietami (...) Stopniowy i naturalny rozwój zdarzeń doprowadzi do pełnej władzy kobiet na świecie i w rezultacie do przerwania reprodukcji rodzaju męskiego..."

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX