1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mężczyźni mają słabą wiedzę o swoich partnerkach i nie trafiają z prezentami. Czy rzeczywiście?

Przyjęło się uważać, że panowie nie przykładają wagi do takich szczegółów jak data ślubu, czy rozmiar buta wybranki. Potwierdzają to wyniki sondażu. Sprawdzamy, czy to prawda i zadajemy niewygodne pytania grupie mężczyzn.
Oczekiwania wobec prezentów często rozmijają się z zastaną rzeczywistością, o czym zapewne niedługo znowu przyjdzie się nam przekonać. Niektóre podarki aż proszą się o zastanowienie, czy darczyńca w ogóle nas zna (jakim cudem dostałam buty do biegania, a moja niegotująca przyjaciółka otrzymała kolejną książkę kucharską?). W kobiecym gronie ochoczo rozprawiamy o nietrafionych prezentach, blamażach, partnerach niepamiętających daty pierwszego pocałunku czy dnia, w którym po raz pierwszy wyznałyśmy im miłość.

Zapominanie o rocznicy ślubu jest tak pospolite, że właściwie nie zasługuje nawet na wzmiankę. My, kobiety, z reguły kolekcjonujemy takie detale w pamięci, wierząc, że składają się na historie naszych związków, że odróżniają nas od innych par. Wierzymy, że znajomość daty urodzin świadczy o tym, ktoś jest dla nas ważny. Toczymy spory z naszymi chłopakami, narzeczonymi i mężami o to, że nie pamiętali o imieninach i o to, że kupili nam coś w kolorze, którego nie lubimy, w rozmiarze, który jest nieodpowiedni. Nasze spojrzenia na widok nietrafionej bluzki zdają się mówić: "Gdybyś mnie kochał, wiedziałbyś, że nie lubię cekinów/nie noszę czerni/lubię tylko swetry".

Quiz z wiedzy szczególnej

Tymczasem z sondażu przeprowadzonego przez firmę The Perfume Shop wśród 2 tysięcy mężczyzn, wynika, że panowie są przekonani, że dobrze znają swoje partnerki. Jednak przy szczegółowych pytaniach zaczynają błądzić - 12 proc. z nich nie zna koloru oczu swojej żony, 8 proc. nie pamięta, jaki jest naturalny kolor jej włosów, a 1 z 10 nie wie, kiedy jego ukochana obchodzi urodziny. Jeszcze gorzej przedstawia się sprawa z ubraniami - 27 proc. panów zdarzyło się kupić swoim partnerkom ubrania w złym rozmiarze, co w 1/3 przypadków zakończyło się awanturą.

Kiedy pytam znajomych mi mężczyzn, czy znają takie szczegóły dotyczące ich ukochanych, oni odpowiadają bez wahania, że tak. Są jednak ostrożni - w skali od 1-5 bojaźliwie przyznają sobie 4. A co mówią panie o swoich partnerach? Czy ich mężczyźni wiedzą, o czym one marzą?

Prezent nad prezentami

- Kupiłem żonie na urodziny bon do jej ulubionego sklepu z wyposażeniem wnętrz - opowiada Arek. - Jeszcze nigdy nie byłem tak dumny i przekonany, że ona będzie zachwycona, a ja przez miesiąc będę odcinał kupony od tego, że wpadłem na taki genialny pomysł. Przecież ona uwielbia zakupy w tym sklepie! Na widok bonu skamieniała, zaśmiała się sztucznie i podziękowała z wyraźnie udawanym entuzjazmem. Potem wiało już tylko chłodem - wspomina.

Żona Arka relacjonuje to wydarzenie następująco: - Skończyłam 35 lat. Od wielu lat wyobrażałam sobie, że będzie to przełomowy moment w moim życiu. 35 - to poważna sprawa. Spodziewałam się czegoś szczególnego, czegoś, co podkreśli wyjątkowość tego dnia. Wielkiej niespodzianki, biżuterii, limitowanej edycji płyt ulubionego zespołu - czegoś w ten deseń - opowiada. - Dostałam bon do sklepu z meblami. Mieszkaliśmy akurat tymczasowo w wynajmowanym mieszkaniu, które było brzydkie i nie wymagało urządzania. Ciężko było ukryć rozczarowanie...

Znawca kobiet

Joanna twierdzi natomiast, że jej mąż zna kobiety bezbłędnie: - Michał nawet u moich koleżanek poznaje zmianę odcienia koloru włosów z numeru 032 na 033. U mnie tym bardziej. Ciuchów nie kupuje, bo uważa, że mam za dużo - śmieje się. - Jeśli chodzi o prezenty, uwielbiam dostawać książki, a rzadko je dostaję. On nie do końca się łapie w tym, czy już coś sobie kupiłam, czy nie i gdzie to może stać... Ale dostaję fajne prezenty, często zaskakujące. W tym roku na urodziny dostałam łyżwy i bardzo się ucieszyłam, tym bardziej, że nasza córka dostanie łyżwy od dziadków na gwiazdkę i będziemy mogły jeździć razem. Pamiętam pierwszy prezent od niego - kubek z galerii, widzieliśmy go razem na wystawie zamkniętego sklepu w Łodzi, potem pojechał i mi go kupił. Kubek ma 15 lat i piję w nim herbatę do dziś...

Kto odważy się dać więcej?

Grzegorz twierdzi, że zna swoją partnerkę na 4: - Kto się odważy dać więcej? - pyta retorycznie, po czym przyznaje, że nie pamięta jej naturalnego koloru włosów: - Widziałem tyle wariantów, że nie wiem, jakie są naturalne! - zauważa z pewnym zdziwieniem, zwłaszcza, że na wszystkie inne pytania odpowiada bez wahania: zna kolor oczu, datę urodzin, ulubione perfumy i rozmiar ubrań. Kuba też przyznaje sobie czwórkę ze znajomości ukochanej: - Znając ciągotki ludzi do posiadania tajemnic, pewnie statystycznie okazałoby się, że znam ją na 3. W sumie nawet jakby było 1, to chętnie bym ją poznał lepiej - śmieje się i dziwi, że ktoś może nie znać koloru włosów swojej partnerki: - To tak jakby nie znać jej koloru skóry! - mówi. Najwyraźniej jego dziewczyna nie farbuje włosów.

Wojtek stwierdza, że dałby sobie 5 z wiedzy o żonie, gdyby nie to, że trochę się zagubił, jeśli chodzi o aktualnie używane perfumy. Poza tym jest nieźle, chociaż zdarzyły się nietrafione prezenty (ale skąd miał wiedzieć, że ona lubi Michaela Jacksona tylko z czasów Jackson 5, więc winyl "Off the Wall" będzie niewypałem?). - Ciuchów też sobie nawzajem nie kupujemy, to śliski temat - przyznaje. - I tak trzeba w przypadku kobiet wszystko mierzyć, a chłop to worek po kartoflach założy i też pasuje. Data urodzenia i kolor włosów to banał - wylicza. - Znam nawet numer telefonu do małżonki fryzjerki szanownej, jak dzwonię zapytać po siedmiu godzinach, czy żona już zrobiona, bo dzieci i koty głodne - kończy ze śmiechem.

Rozmawiam jeszcze z trzema mężczyznami i oni też bez wahania recytują informacje dotyczące swoich wybranek: padają cyfry, dane, daty i zagranicznie brzmiące nazwy kosmetyków. Jeden z nich, Krzysiek, nieśmiało przyznaje jednak, że rozmiar ubrań co prawda zna, ale nie wie, co to w ogóle znaczy, więc unika ich kupowania. Ogólnie jednak panowie test zdają śpiewająco, a ja zastanawiam się skąd te babskie pogaduszki przy kawie i w damskiej toalecie? I wtedy wpadam na pomysł, żeby przepytać męża...

Radosna pewność siebie

Siadam naprzeciwko małżonka i zadaję mu pytania z góry skazane na niepowodzenie: - Jaki mam kolor oczu? - pytam, wpatrując się w jego niebieskie tęczówki. - Brązowe oczywiście - odpowiada od razu. - A naturalny kolor włosów? - drążę temat. - Też brązowy - mówi radośnie. Minus jeden punkt. Niezrażona brnę dalej: - A znasz moją datę urodzenia? - uśmiecham się na zachętę. - Oczywiście. EEE. 17 maja? - wyraźnie słyszę ten znak zapytania w głosie i wyczuwam lekką nutę desperacji, pomieszaną z pragnieniem natychmiastowej ucieczki. Minus 100 punktów, ale miesiąc przynajmniej się zgadza.

Dobrze wiem, żeby nie pytać już o numer mojego telefonu komórkowego (przecież ma zapisany), nazwę perfum (jest skomplikowana, ale przypuszczam, że rozpoznałby po butelce) i imiona mojego rodzeństwa (jest zbyt liczne). Rozmowa z mężem paradoksalnie przynosi mi ulgę, bo lubię te damskie sesje wymiany informacji o drobnych potknięciach małżonków. Mężczyźni nie przywiązują wagi do szczegółów - przygarniam to uproszczenie i cieszę się nim, przy okazji nie wyjawiając nikomu, że sama o datę własnego ślubu zawsze podpytuję teściową i miewam problemy z wyrecytowaniem dokładnych dat urodzenia własnych dzieci (27 czy 29? 2007 czy 2009?).

Płeć nie ma tu nic do rzeczy. A jeśli przyjrzeć się danym z ankiety My Perfume Shop, można też skupić się na tym, że 9 mężczyzn z 10 zna datę urodzin swojej partnerki. Panowie, z którymi rozmawiałam, wydają się te dane potwierdzać: Oni to tych 9, a mój mąż to ten 1, przez którego powstają takie sondaże. A wasi panowie? Czy znają was doskonale i zawsze trafiają z prezentami?

Więcej o:
Komentarze (26)
Mężczyźni mają słabą wiedzę o swoich partnerkach i nie trafiają z prezentami. Czy rzeczywiście?
Zaloguj się
  • arkusza

    Oceniono 142 razy 120

    Jakie te kobiety biedne - prezenty do kitu, "on" nie pamięta o rocznicy itd. A one zawsze wiedzą jaki prezent wybrać - kolejny krawat, skórzany pasek lub kosmetyki do golenia - każdy mężczyzna się ucieszy... a może po prsostu nauczyliśmy się lepiej ukrywać rozaczarowanie...

  • ebom

    Oceniono 73 razy 61

    Sorry, ale czy ten artykuł jest mega-seksistowski, czy może tylko ja odczytuję tu sugestię, że przeciętna kobieta wie wszystko - jaki facet nosi rozmiar, jak nazywają się jego perfumy, jaki ma silnik w samochodzie, numer telefonu (jak znać na pamięć nr telefonu, skoro nigdy się go ręcznie nie wpisuje?) i jaki prezent jest jego najbaaardziej wymarzonym. I piszę to jako kobieta, choć może nie do końca, skoro datę urodzin znam tylko swoją;)

  • monoekann

    Oceniono 94 razy 46

    Nigdy nie dogodzisz, to po co sie starac... kupisz kolczyki, chciala naszyjnik. Kupisz czarne porsze, chciala bezowe. kupisz majtki za 999, chciala takie za 999.99...
    pieprzone materialistki.. prezentow sie zachcialo... moze jeszcze brakiem seksu pogrozi...
    pogonic taka w cztery strony swiata i poszukac kobiety z prawdziwego zdarzenia, a nie zasmarkanej ksiezniczki.

  • pacafon

    Oceniono 48 razy 32

    To "że panowie nie przykładają wagi do takich szczegółów jak data ślubu, czy rozmiar buta wybranki." nie jest rzeczywistym problemem. Problemem jest to, że kobiety na to zwracają uwagę....

  • tomi_64

    Oceniono 35 razy 29

    Żona Arka to przykład dość typowego podejścia kobiet do większości problemów. Ona miała swój pomysł, jak coś ma wyglądać (ale oczywiście się tym pomysłem nie podzieliła), a jak jej facet wymyślił coś innego, to jest straszliwie rozczarowana. I nieważne, że facet się starał - mógłby się skręcić w precel, a zawsze byłoby źle, bo ona spodziewała się czegoś innego. A czy my faceci jesteśmy do cholery jasnowidzami?

  • mniemanologia

    Oceniono 35 razy 29

    Głupoty.
    Olewam drobiazgi.
    Nie pamiętam daty urodzin męża (na szczęście pamiętam jego pesel, więc to nie problem), zawsze przed swoimi urodzinami przypominam mu o nich. Po co utrudniać i grać w jakieś gierki?
    Nie oczekuję prezentów. Wolę sama sobie kupić coś ekstra albo po prostu pójść z mężem na "clubbing" (po prostu szwędać się po mieście i pić piwo w różnych knajpach).
    Perfumy - ważne, żeby rozpoznawał ich zapach ("Tam jest dziewczyna, która pachnie tobą!" :)). Rozmiar - nieistotne (choć akurat chyba biustonosza zna, ale jest nietypowy, więc łatwizna).
    Rany, ale mam wspaniałego męża.

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 36 razy 16

    "Najwyraźniej jego dziewczyna nie farbuje włosów" - dziwne, cooo? No jak tak można, jak można nie chcieć Doskonałego Piękna, jak można uważać siebie za piękniejszą od wynalazków szczodrobliwych firm kosmetycznych!
    A jednaak istnieją kobiety, które nie czują potrzeby upiększania się i nie farbują włosów, nie malują się, a czasami "nawet" nie golą nóg.

  • alfalfa

    Oceniono 13 razy 11

    Nie kupowałem i nie kupuję. Od kilkunastu lat. Sama robi to najlepiej. Skarpetki czy żel do golenia kupujemy jak się kończą, a nie na święta.
    A.

  • theorema

    Oceniono 15 razy 9

    a ja nie lubię dostawac prezentów. Sama sobie kupuję rzeczy, które mi się podobają, mam bardzo skomplikowane wymagania, jeśli chodzi o ciuchy i buty, muszą byc wygodne, a jednocześnie seksowne, miłe w dotyku, nie obciskające, a wyglądające na eleganckie. Kosmetyki - zapach jest najważniejszy, nietrafiony spowoduje, że choćby najlepszy krem będzie leżakował na półce, aż mu minie data ważności. ITD. Zawsze mi żal, że ktoś wydał pieniądze na coś bezsensownego. Zdarzyło mi się jednak dostać w życiu parę fajnych książek, zestaw świetnych nagrań, a nade wszystko pluszowego królika, który jest jak żywy i zdaje się, że mój były sam najchętniej by go dostał:) Nie jesteśmy ze sobą od lat, ale królik pilnuje mojej kanapy, a rzucone od niechcenia na fejsie 'króliczek pozdrawia" było początkiem odnowienia znajomości z w sumie fajnym i pełnym fantazji człowiekiem. Często mam wrażenie, że ktoś był naprawdę w desperacji i nie wiedział, co mi kupić - stąd jakieś piękne kamienie i minerały, kolejne wisiorki, choć nigdy nie noszę nic na szyi, zestawy kosmetyków, które ktoś wcisnął w sprzedaży bezpośredniej i nie było jak odmówić... Pal licho, liczą się intencje, ale w sumie wolę widzieć, jak ktoś sie cieszy, bo dostał ode mnie coś, czego sam by nigdy sobie nie kupił, bo drogie, albo nie zrobił - bo to unikatowe własne rękodzieło. O, taki prezent też dostałam, wyjątkowy, niepowtarzalny, piękny i jeszcze praktyczny i wiem, że nikt nie ma takiej rzeczy. Co bym chciała dostać, a nie dostanę, póki sobie nie kupię? Np. profesjonalną sesję zdjęciową. Kamerę. Weekend w domu w lesie. I zmywarkę:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX