1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zostajesz rodzicem, tracisz przyjaciół?

Niełatwo przyjąć krytykę swoich metod wychowawczych. Jak wynika z badań, konflikty ze znajomymi nierzadko prowadzą do zerwania kontaktów, a przynajmniej do znacznego ich ochłodzenia. O co i z kim kłócą się matki?
Rodzice nie lubią otrzymywać rad na temat metod wychowawczych, które stosują. Nie lubią też, kiedy ktoś krytykuje ich dziecko, sugeruje wizytę u lekarza, poddaje w wątpliwość słuszność ich wyborów. Sprawa jest prostsza, kiedy "życzliwym" jest ktoś obcy - można wtedy to zignorować lub odpowiedzieć stanowczo, że nie życzymy sobie takich komentarzy. Gorzej, gdy sprawa dotyczy znajomych i przyjaciół.

Potwierdzają to badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii przez firmę My Voucher Codes - z sondażu przeprowadzonego wśród rodziców wynika, że 1/3 ankietowanych pokłóciła się ze swoimi znajomymi po tym, jak ci skrytykowali ich rodzicielskie decyzje. Kłótnie na tematy związane z dziećmi mogą prowadzić do nieprzyjemnej atmosfery między znajomymi, ale aż 19 proc. respondentów przyznało, że awantura doprowadziła do całkowitego zerwania kontaktów.

Z obserwacji i opowieści matek wynika, że najwięcej konfliktów generują kontakty z bezdzietnymi przyjaciółmi, ale też z innymi rodzicami, którzy lubią porównywać swoje dzieci do naszych. O co kłócimy się z innymi ludźmi, gdy zostajemy rodzicami?

"Pogadamy, jak będziesz matką"

Ilona ma dwójkę dzieci poniżej piątego roku życia. Mówi, że samej zdarzyło jej się kilka razy wywołać konflikt ze znajomymi. - To było jeszcze w czasach, gdy sama nie miałam dzieci i wydawały mi się one, delikatnie to ujmując, mało atrakcyjnym towarzystwem - opowiada. - Jedną z takich sytuacji przeżyłam u rodziny, którą pojechałam odwiedzić. Była tam dwójka malutkich dzieci: 2,5-letni chłopczyk i kilkumiesięczna dziewczynka. Dla mnie - wówczas imprezowej singielki - ta wizyta była bardzo trudna. Pewnego wieczoru wyszłam ze znajomymi, wróciłam nad ranem, z planem odsypiania kaca przez pół dnia - wspomina.

- Oczywiście byłam bardzo naiwna, rano dzieciaki płakały i strasznie hałasowały. Poszłam zwrócić uwagę ich rodzicom, że mogliby je uciszyć i że ja, gdybym miała dzieci, to nauczyłabym je zachowywać się cicho, kiedy ktoś śpi. Jak łatwo sobie wyobrazić, rozpętałam piekło. Teraz wiem, że przegięłam kompletnie. Wtedy mama tych dzieci powiedziała mi, że pogadamy, kiedy zostanę mamą. Pogodziłyśmy się po jakimś czasie, jestem mamą i wcale o tym nie rozmawiamy, ale jak łatwo się domyślić - moje dzieci są bardzo hałaśliwe, a ja kompletnie nie daję rady ich uspokoić! - śmieje się Ilona.

Niezdrowa rywalizacja

Częstym powodem konfliktów między przyjaciółkami jest też rywalizacja o to, której dziecko jest mądrzejsze, szybciej się rozwija, ma lepsze stopnie, jest bardziej wysportowane, itp. Niełatwo znosić ciągłe przechwałki znajomych i zgadzać się na nieustanne porównywanie naszego dziecka z innymi.

Wie o tym internautka o nicku Falka32, która tak opisała na forum emama swoje relacje z przyjaciółką: "Zaszła w ciążę prawie równocześnie ze mną. Strasznie się z jednej strony cieszę, bo fajnie mieć bratnią duszę w takiej samej sytuacji, a z drugiej strony martwię się już, co będzie po porodzie. Rywalizacja już się zaczęła, kto zrobił jakie badania i kiedy która czuła pierwsze ruchy... Prawie się obraziła, jak zadzwoniła z tą nowiną, a okazało się, że ja jednak byłam pierwsza... Przyjaciółka zna się na dzieciach zawodowo, prawie wychowała swoich siostrzeńców, ja natomiast mam jedno już dość duże dziecko, które z powodu urazu okołoporodowego nie rozwijało się zgodnie z normami i musiałam wielokrotnie wysłuchiwać, że jej siostrzeniec młodszy o półtora roku od mojego syna już coś tam robi - mówi, pisze, liczy, maluje - i znosić ubolewanie, że mój jeszcze tego nie robi. Teraz zanosi się, że będzie jeszcze gorzej, bo dzieciaki będą szły łeb w łeb, a ona, jak podejrzewam, już szuka najlepszej uczelni dla swojego..."

Podobne kłopoty miała Ania, której syn poszedł do szkoły z dzieckiem jej dobrej koleżanki. Kobiety często się kłócą, ale ich znajomość ma się dobrze. Ostatnio doszło jednak między nimi do większego spięcia, bo znajoma Ani poprosiła ją o coś kompletnie niewłaściwego z jej punktu widzenia: - Miała pretensje do mnie, że mój syn odnalazł się w nowej klasie, koledzy go lubią, zapraszają, a jej syna nie - opowiada. - On miał problem z aklimatyzacją, negował inne dzieci i był mocno zazdrosny o mojego syna. Według niej ja powinnam coś z tym zrobić i tak zorganizować czas i spotkania dzieciom, aby jej syn nie czuł się wykluczony.

Słowa, które ranią

Mniej szczęścia miała Julia, która straciła przyjaciółkę przez konflikt z dziećmi w tle. - Tematem przewodnim było: "Tobie rzuciło się na mózg odkąd masz dzieci" - mówi Julia o powodach ochłodzenia stosunków. - Usłyszałam wiele słów, które trochę mnie zraniły, a jeszcze bardziej zdziwiły. Bardzo nas oddaliły. Przypuszczam, że to tak naprawdę było z zazdrości, bo ona sama dzieci nie ma, być może ich mieć nie może. Ale nigdy mnie nie przeprosiła, nie wyjaśniła. Odtąd jesteśmy bardzo daleko, a kiedyś byłyśmy sobie bardzo bliskie - mówi.

- Zresztą ja chyba przyciągam takie sytuacje - żali się Julia. - Wczoraj poszłam na małą domóweczkę. Sama. I kolega, a w zasadzie chłopak mojej bliskiej koleżanki, pyta mnie, dlaczego nie przyszłam z mężem. No to mówię, że został z dziećmi. "A czy nie możecie nigdy wyjść sami?". Wyjaśniam, że możemy z mamą zostawić dzieci, ewentualnie nawet ze szwagrem, ale to nie zawsze takie proste. I tłumaczę, wychodząc z założenia, że pyta się w dobrej wierze, że znalezienie niańki na wieczory jest drogie i wcale niełatwo o taką. A ten gościu na mnie, że ja mam duże dzieci, że on sobie nie wyobraża, że można do czegoś takiego dopuścić i że - cytuję - "szkoda naszego życia". Oczywiście, on dzieci nie ma. Bardzo, bardzo się zdenerwowałam i zaraz wyszłam, bo uznałam, że rzeczywiście szkoda mojego życia na takie wyjścia.

Najpierw warto pomyśleć

Rodzice biorący udział w brytyjskim badaniu w ogromnej większości uznali, że można zwrócić znajomym uwagę, ale tylko w razie konieczności - uważa tak 2/3 ankietowanych. Jednak połowa respondentów twierdzi, że najlepiej byłoby nie robić tego wcale, żeby nie narażać przyjaźni.

Ilona mówi, że od kiedy sama jest mamą, reaguje agresją na każdą negatywną uwagę na temat swoich dzieci czy swoich metod zajmowania się nimi: - Uważam, ze to szczyt chamstwa wtrącać się w nie swoje sprawy i wyrażać bez pytania zdanie na tak ważne tematy - tłumaczy. - Oczywiście prym wiodą tutaj obce babki na placach zabaw czy w sklepach. Brrr. Znajomi są ostrożniejsi i bardziej taktowni - mogę sobie wyobrazić sytuację, w której można coś powiedzieć bliskiej znajomej czy komuś z rodziny o ich dziecku albo o ich metodach wychowawczych, ale tylko, jeśli jest to zrobione właściwie, wynika z prawdziwego zapotrzebowania na taki komentarz - stwierdza.

- Co mi z wiedzy, że moje dziecko się nie słucha albo że do wychowywania dzieci potrzebna jest konsekwencja? - pyta Julia. - Ja o tym wiem. Bardzo łatwo jest wyczuć, kiedy ktoś mówi coś w dobrej wierze, a kiedy jest po prostu chamski. I na takich ludzi szkoda czasu, a już na pewno nie podkopuje się pozycji przyjaciół - podsumowuje. - Matki są już i tak ciągle na cenzurowanym i czują się wystarczająco niepewnie w swoich rolach.

Więcej o:
Komentarze (17)
Zostajesz rodzicem, tracisz przyjaciół?
Zaloguj się
  • radeberger

    Oceniono 118 razy 106

    Dorzuciłbym jeszcze zamienianie każdego możliwego tematu na rozmowę o dziecku..

  • joankb

    Oceniono 99 razy 73

    Normalne kobiety, mające osobowość, zainteresowania, przyjaciół, rodzinę, będące SOBĄ - nie są na cenzurowanym.
    Na cenzurowanym są zombie, którym rzeczywiście na mózg się rzuciło.

  • remo29

    Oceniono 63 razy 57

    Autentyk: spotkanie klasowe po 20 latach. Sami faceci pod trzydziestkę, pierdylion litrów piwa, na stole komórki ze zdjęciami dzieci, żon itp. Po kilku godzinach gadania o córkach, synach, żonach, szwagrach i teściach ktoś wstaje i mówi:
    - Ja pierziele! Panowie! Dwajesia lat temu gada... gad... gadaliśmy tylko o dupach, a teraz co? Tylko dziesi wam w głowach??
    Nastała kilkunastosekundowa cisza, przerwana przez biesiadnika z naprzeciwka:
    - A nie uważasz, sze to są tego te, no..., kon..., konsekwencje?

    Miłego dnia ;)
    --
    parada karzełków

  • sniyg

    Oceniono 52 razy 48

    Jedyny znany mi powód ochłodzenia znajomości ze znajomymi z dziećmi (małymi) to ciągłe gadanie o dzieciach na zasadzie: a krzysiu to, a monisia tatmto - i tak godzinami. Wiem, ze każdy uważa swoje dziecko za 8 cud świata, ale litości, dla innych to zabójczo nudne.

  • fajny_zajety

    Oceniono 46 razy 44

    Jak odwiedzasz rodziców to masz pewne opowieści o geniuszu ich dziecka ,a czasami można jeszcze dostać mocniej i zostać zmuszonym do oglądania zdjęć z wesela od których gorsze są tylko zdjęcia dzieci w śmiesznych przebraniach.

  • ashritt

    Oceniono 27 razy 15

    To ja tu dodam z innej strony - do osób narzekających na wiodący temat "dziecko". Mam małego synka, nie jestem z gatunku chwalącego się wszedzie wokół i mającego tylko jeden temat. Ale znowuż kiedy jadę do przyjaciółki pogadać, jest jej facet, również należący do kręgu moich bliskich znajomych. Gadamy o różnych rzeczach, pierdółkach, kosmetykach etc. I DWA razy wyrywa mi się "a wiesz, bo ja w ciąży używałam kremu X", albo "myślimy o zmianie samochodu bo wózek nie chce się zmieścić" i nagle słyszę od faceta przyjaciółki "Ale wszyscy wiedzą, że masz dziecko, nie musisz ciągle o tym opowiadać". Nie był to żart niestety, ale wprost rzucona uwaga odnośnie tematów rozmowy. Przy czym naprawdę temat ciąży i dziecka został poruszony we wspomnianych dwóch zdaniach i lądował w zupełnie innym miejscu. Zatem kochani, ja sama wiem jak wkurzające jest zarzucanie wszystkich naokoło informacjami o swoim dziecku, zmuszanie do oglądania zdjęć (mimo posiadania dziecka tego wciąż nie znoszę) czy filmików w mniemaniu rodziców - śmiesznych i fascynujących (sama mam takie, ale nie każę ich oglądać nikomu). Ale może stwierdźcie najpierw z całkowitą pewnością, że to nie Wy jesteście nadwrażliwi. Bo ciąża i dziecko często mogą występować w rozmowie tak jak występowałby pasjonujący film niedawno obejrzany,przebyty kurs czy rekonwalescencja po operacji wyrostka robaczkowego - po prostu jako najnowszy temat będzie się pojawiać i tyle.
    To tak jakby Wam zabroniono pokazać swojego wypasionego zegarka czy zaprezentować nowej fryzury. I jeszcze potępiano "no jak śmiałaś przychodzić z nową fryzurą/zegarkiem? przecież tak fajnie było jak miałaś starą, teraz wszystko się zmieniło, jak mogłaś/eś?"
    Tyle w tym temacie ode mnie. Kumplowi powiedziałam co sądzę o jego przewrażliwieniu i od tamtej pory niestety się z nim nie widziałam bo nie mam ochoty omijać wszystkich tematów które chociaż mogą sugerować, że śmiem mieć dziecko. Bo musiałabym siedzieć w kącie i milczeć zasadniczo. Bo posiadanie dziecka również wpłynęło na to, że nie miałam kiedy kupić sobie nowej książki więc chciałabym pożyczyć jakąś od niego.

  • fomica

    Oceniono 16 razy 14

    Jestem rodzicem i nie cierpię rozmów o dzieciach. To jest najnudniejszy temat świata, zwłaszcza dla osób postronnych. Jedyną osobą z którą dziele sie opowieściami na temat potomstwa jest mój mąz, a ojciec dziecka.
    Mam koleżanke która co jakis czas dzwoni do mnie, pyta "co słychać" i po usłyszeniu kurtuazyjnej odpowiedzi przełącza się na tryb monologu i opowiada mi so jej mała ostatnio powiedziała, zjadla, zrobiła, pękając przy tym ze śmiechu, a ja nic nie rozumiem, bo to humor często sytuacyjny, który opowiedziany z boku w ogóle nie bawi, tylko denerwuje.
    Cudze dzieci w ogóle nie są interesujące, tak, rodzice, czas to wreszcie zrozumieć.

  • ell-eonora

    Oceniono 7 razy 7

    co do wyrazania swojej opnii na temat czyichs dzieci..rozuiem z emoze to byc wkurzajace, ale czasem az trudno nie skomentowac gdy dziecko jest mega niegzreczne, nie slucha sie, nie reaguje na to co sie mowi do niego a wrecz wchodzi matce na glowe a przy okazji reszcie otoczenia..wg mnie niektzorzy rodzice kochaja swoje dzieci chora miloscia, pozwalaja im na wsyztsko, nie rozmawiaja I nie tlumacza im jak sie powinny zachowac..rozumiem ze kochaja dzieci ale robia im tym samym krzywde bo wychowuja dziecko ktore mysli ze wszystko mu sie nalezy I ze moze sie chamsko odzywac do innych...I komentarz takich rodzicow ze nic nie wiem bo nie mam dzieci jest abstrakcyjny bo mam znajomych ktorych dzieci normlanie sie zahcowuja bo rodzice z nimi rozmawiaja, tlumacza I pokazuja jasne reguly wspolzycia w spolecznestwie..

  • starykawaler35

    Oceniono 18 razy 2

    niestety...ktos kto posiada dzieci nie jest juz czlowiekiem...jest ojcem albo matka bo taka role pozwolil sobie przypisac...w naszym ubogim kraju macierzynstwo.tacierzynstwo w znakomitym % oznacza rezygnacje z siebie na jakies 20 lat do czasu odchowania dzieci...a potem jest juz za pozno bo czlowiekprzyykl do dziadowania...smutne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX