1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dzieci Facebooka i smartfonów: co z nich wyrośnie?

Spotykają się na Facebooku, ich podwórkiem jest Internet, a kolegów poznają na zajęciach pozalekcyjnych... Na jakich dorosłych wyrosną nasze dzieci?
Rodzice wychowują dzieci najlepiej, jak potrafią, nie mając jednak pojęcia, jak będzie wyglądała ich przyszłość. Socjologowie coraz baczniej przyglądają się dzieciom urodzonym po 2000 roku, stawiając pierwsze diagnozy i starając się przewidzieć, jakie społeczeństwo stworzą, gdy dorosną. Naukowcy z Australii wzięli już pod lupę dzieci urodzone w 2010 roku i wysuwają pierwsze, nieśmiałe przypuszczenia, co do ich przyszłości.

Ekolodzy i wrażliwcy w natarciu!

Według klasyfikacji socjologów jedno pokolenie obejmuje okres piętnastu lat - dzieci urodzone w latach 1995-2010 stanowią więc odrębną generację, określaną mianem pokolenia Z. To dzieci wychowywane przez obecnych trzydziesto- i czterdziestolatków, zwanych pokoleniem X. Naukowcy przewidują, że dzieci tych rodziców wyrosną na ludzi tolerancyjnych i odpowiedzialnych, szanujących wartości rodzinne - jako efekt tego, że wychowujący ich dorośli z pokolenia X to ludzie, którzy doświadczyli rozwodów i obserwowali rozpad tradycyjnych modeli rodziny, będą więc uwrażliwiać swoje dzieci na tradycyjne wartości.

Uważa się. że obecne pięciolatki i inne dzieci z generacji Z, dzięki temu, że czują się swobodnie obcując z technologią - są wręcz od niej zależne - wyrosną na osoby wielozadaniowe i będą zawsze na bieżąco z wydarzeniami na świecie. Dzięki Internetowi i mediom społecznościowym, zacierającym granice polityczne i kulturowe, będą prawdopodobnie bardziej tolerancyjne i elastyczne w swoich poglądach. Przy okazji wyrosną na ludzi bardziej świadomych zagrożeń dla świata, m.in. terroryzmu i zanieczyszczenia środowiska. Będą więc najpewniej bardziej skoncentrowani na ekologii i bardziej odpowiedzialni społecznie.

Alfa jak... pracowici hipochondrycy

Według australijskiego socjologa Marka McCrindle, zajmującego się badaniem pokoleń, dzieci urodzone po 2010 roku będą prawdopodobnie większymi materialistami niż poprzednie pokolenia. Będą również bardziej zaawansowane technologicznie i dobrze wykształcone, bo ich edukacja będzie zaczynać się wcześniej i będzie trwać dłużej. Pokolenie Alfa, jak wstępnie nazwano te najmłodszą grupę, będzie wychowywane przez dorosłych z pokoleń X i Y. McCrindle twierdzi, że wiele dzieci Alfa będzie dorastać w domach z dwoma dochodami, a ich rodzice będą ludźmi, którzy zdecydowali się na potomstwo po trzydziestce.

Przewiduje, że dorośli z pokolenia Alfa mogą być mocno uwrażliwieni na kwestie związane ze swoim zdrowiem - według prognoz narastać będzie problem otyłości, m.in. przez siedzący styl życia, związany z wszechobecną technologią, wypierającą inne sposoby spędzania czasu niż przed komputerem, itp. Otyłość pociągnie za sobą więcej przypadków chorób przewlekłych. Jeśli chodzi o rynek pracy - naukowcy uważają, że dzieci urodzone po 2010 roku powinny znaleźć się w dobrej sytuacji - społeczeństwo będzie stare i zwolni wiele miejsc pracy. Najprawdopodobniej młodzież Alfa będzie zmieniać zawód kilkakrotnie w czasie swojego dorosłego życia, bo będzie miała większy wybór wolnych stanowisk.

Co my im robimy?

Po raz pierwszy w historii poświęca się tak wiele uwagi rozwojowi i potrzebom dzieci. Według psychologa i terapeuty rodzin, dr Bartosza Zalewskiego z warszawskiej Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej, to, jakimi dorosłymi będą nasze dzieci, zależy przede wszystkim od tego, jakich mają rodziców. Na naszą prośbę stworzył pewna typologię dzieci, zależną od stopnia zaangażowania ich rodziców w wychowanie i na tej podstawie wysunął hipotezy dotyczące ich przyszłości::

- Pierwszy typ to dzieci rodziców zaangażowanych - twierdzi dr Zalewski. - Prawdopodobnie będą ufały we własne siły i miały duże możliwości dobrego kształtowania swojego życia, ponieważ zapewne będą znały co najmniej jeden język obcy, możliwe, że zwiedzą trochę świata oraz będą potrafiły budować dobre relacje. Będą zapewne czuły, że warto dbać o siebie. Ważne będzie dla nich dobre układanie swojego życia: będą szukały satysfakcjonującej pracy i powinny potrafić kochać, a więc być w dobrym związku. To oczywiście sytuacja idealna. Widziałem ostatnio slogan reklamowy pewnego przedszkola, który brzmiał mniej więcej tak: Pomóż mi samodzielnie odkrywać świat. Tak określiłbym dobre zaangażowanie.

- Drugim typem będą dzieci rodziców nadmiernie zaangażowanych - kontynuuje psycholog. - Prawdopodobnie nauczą się, że jednak są dla rodziców problemem. Możliwe, że często widziały rodziców zmęczonych, np. odwożeniem ich po szkole na zajęcia dodatkowe. Prawdopodobnie więc nauczyły się, żeby wynagradzać rodzicom ich zaangażowanie swoimi sukcesami. Mogą np. wyrosnąć na osoby, którym niełatwo będzie zorientować się, czego sami chcą w życiu. Jest to o tyle dramatyczne, że prawdopodobnie będą mieć duże możliwości - może znajomość kilku języków, gry na instrumentach, doświadczenie w uprawianiu sportu, itp. Na bazie wynagradzania rodzicom ich zaangażowania mogą rozwijać rodzaj doświadczenia, że są szczególnie ważni z jednoczesnym zagubieniem w swoich pragnieniach, celach i uczuciach.

- Ostatnim typem będą dzieci rodziców zaniedbujących - wyjaśnia dr Zalewski: - tutaj dziecko uczy się w inny sposób tego, że nie jest ważne. To jego potrzeby nie są ważne i może uczyć się, że nie ma co liczyć na ich zaspokojenie, a w ogóle lepiej nie sprawiać kłopotów. Różnie toczą się losy takich dzieci - niektóre pozostają w życiu dorosłym z przekonaniem, że naprawdę są nieważni i nie ma powodu, żeby dbali o siebie i swoją jakość życia. Inni mogą walczyć o siebie karierami i osiągnięciami. Na terapiach niezwykłe jest towarzyszyć osobom, które z zapomnianych dzieci przeistaczają się w mądrych i ufających sobie, swoim uczuciom i decyzjom dorosłych.

Sieć zamiast podwórka

Dorośli często wspominają z nostalgia swoje dzieciństwo, kiedy to dzieciaki z okolicy bawiły się przed domami i blokami, a zagonienie ich z powrotem do domu graniczyło z cudem. Czy ograniczamy swobodę naszych dzieci, nadmiernie je kontrolując? Czy życie towarzyskie w tradycyjnym sensie przestanie istnieć lub będzie uboższe? A może przeniesie się do świata technologii? Dr Zalewski twierdzi, że rodziców zalęknionych i nadkontrolujących mieliśmy już wcześniej i wiemy, że taka postawa nie ułatwia życia dzieciom: - Uczy, że świat poza drzwiami mieszkania (lub świat poza zajęciami zaplanowanymi przez rodziców) jest dość niebezpieczny - wyjaśnia psycholog. - Najpewniej te dzieci są w podobnym lęku, co ich rodzice, więc będą równie niezaradne. Ciekawy jest brak podwórka, dostępnych "od ręki" kumpli i kumpelek, z którymi można pogadać i się poganiać. Zastanawiamy się w gronie psychologów czy funkcję podwórka mogą pełnić regularne zajęcia w tej samej grupie, np. harcerstwo, zajęcia ze sztuk walki i inne podobne. Zajęcia, gdzie chodzi przede wszystkim o grupę, w której coś się robi. Ważną rolę na pewno pełnił będzie też Internet i codzienne kontakty w świecie wirtualnym.

Znajomi w zasięgu kliknięcia

- Co do przeniesienia życia towarzyskiego do świata wirtualnego - kontynuuje dr Zalewski, - moje doświadczenie mówi, że spotkanie w realu jest lepsze i ważniejsze niż przez Internet lub cokolwiek tam będzie w przyszłości. Ale badania naukowe mówią co innego - np. uczestnictwo w grach sieciowych może rozwijać umiejętności życia społecznego, budowanie przyjaźni i relacji, a nawet zwiększać sieć tzw. wsparcia społecznego, ważnego dla dobrej jakości życia ludzi. Wydaje mi się, że świat kontaktów towarzyskich dzisiejszych dzieci nie przeniesie się całkiem do świata technologii, ale - w przeciwieństwie do nas - stworzą technologie, które pozwolą im na satysfakcjonujące i wartościowe relacje wirtualne. Poza tym to my jesteśmy pokoleniem, które dostało do ręki telefony komórkowe wraz z obietnicą stałego dostępu do wszystkich, a nasi rodzice czekali latami na telefony stacjonarne. Czy nasze życie towarzyskie opiera się teraz tylko na rozmowach telefonicznych? - pyta pocieszająco. - Poza tym, ile mamy czasu w tygodniu, żeby w realu spotykać się ze znajomymi i przyjaciółmi? W sieci są od ręki.

Single czy tradycjonaliści?

Socjologowie z Australii twierdzą, że dzieci z najmłodszych pokoleń nie odrzucą możliwości założenia rodziny i posiadania dzieci. Podobnie uważa dr Zalewski: - Na studia wchodzą właśnie roczniki wychowane przez zapracowanych rodziców, którzy przez ostatnie 20 lat budowali dobrobyt naszego kraju - mówi. - Ich dzieci doświadczyły ciężkiej pracy rodziców i oto mamy opracowania socjologiczne, mówiące, że całkiem spora grupa dzisiejszych 20-latków wcale nie sądzi, żeby kariera i dobre zarobki wystarczała do szczęścia. Te dzieci, które żyły w domu rodziców robiących karierę kosztem rodziny, a takich było niemało, dzisiaj obejmuje swoje doświadczenie własnym dorosłym namysłem i nierzadko dochodzi do wniosku, że woleliby żyć nieco inaczej. Mówią o ciekawej pracy, mówią o realizowaniu siebie i mówią o rodzinie. W kwestii stałych związków nie wydaje mi się, żebyśmy przeszli na społeczeństwo singli. To wybór dla niektórych, nie dla wszystkich.

Wychowywanie dzieci ze świadomością, że nasza postawa kształtuje osobowość i przyszłość naszych dzieci może być przytłaczające, ale może być również dobrą motywacją, żeby robić to tak mądrze, jak tylko potrafimy. Dr Bartosz Zalewski mówi, że jako psychologa najbardziej ciekawi go to, że nie wiemy, jak będzie wyglądała przyszłość, a mimo to wychowujemy dzieci i staramy się dać im to, co najlepsze. I to chyba najlepszy drogowskaz. Pożyjemy, zobaczymy - jak mawiało pokolenie naszych rodziców.

konsultacja: dr Bartosz Zalewski, psycholog i terapeuta rodzin, adiunkt w Katedrze Diagnozy Psychologicznej Szkoły Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie

Jak wylogować się z sieci i połączyć ze sobą? Przeczytaj książkę Tima Powersa >>

Więcej o:
Komentarze (15)
Dzieci Facebooka i smartfonów: co z nich wyrośnie?
Zaloguj się
  • muminos1975

    Oceniono 104 razy 72

    jak to co, banda bydlaków . To wina rodziców
    Wszystko dla ukochanych pociech, daliście się wpędzić w pogoń za szmalem żeby tylko dzieciak miał "to czego potrzebuje". Oczywiście wychowaniem zajęła się głównie kochana, tępa i głupia do zarzygania TV i internet.
    Efekt ?
    Mamy na ulicach i w szkołach bandę ćwoków o poziomie inteligencji dorównującym kurze.
    Jakoś tak z powietrza się wzięli Ci, którzy potrafią na lekcjach kląć w oczy nauczycielom, onanizować się pod ławką w gimnazjum czy zwyczajnie pobić belfra.
    Oczywiście - nie zaprzeczam że istnieje "dobra" młodzież.
    Ta pierwsza grupa jednak nigdy jeszcze nie była tak wulgarnie obecna w życiu społeczeństwa.
    Zaznaczam, że sam nie raz miałem swoje "wygłupy", ale nigdy nie miały one na celu czyjejś krzywdy czy upokorzenia.

    Drodzy rodzice dzisiejszych nastolatków :
    może wreszcie zajmiecie się tym co na ten świat przywiedliście ?

  • head-cancer

    Oceniono 51 razy 45

    Za moich czasów jak się grało w butelkę na domówkach lub koloniach to się dziewczynę całowało. Dziś dziewczyna przy grze w butelkę robi laskę. O zabawie w słoneczko nie wspomnę. Mowa o dzieciakach 12 - 14 letnich. To goowno przyszło do nas zza wielkiej wody. Tyle, że tam to przerabiali 20 lat temu. (Proponuję obejrzeć film "Dzieciaki" ang. "Kids" Larego Clarka, z 1995 roku.) Rodzice w tym czasie tyrają w robocie lub oglądają debilne telenowele, lub szoł, w którym jury wali w iksy na znak sprzeciwu dla gościa grającego na scenie na grzebieniu.
    Wiecie - ludzie odurzali się od dawien dawna - za moich czasów były ekipy dające w żyłę lub jadące klej z wora w piwnicach. To była extrema. O pijakach nie wspomnę, bo ci istnieją od dawna. Dziś mamy pokolenie dropsiarzy i świrów na amfie. Tak było jest i będzie. W ten sposób natura pozbywa się słabych, nieprzystosowanych jednostek. A takich jednostek nie zabraknie.
    Mam akurat taką możliwość, że kieruję w pracy grupą 20 latków, i są to naprawdę bardzo fajne, i mądrze osadzone w sobie osoby. Złego słowa powiedzieć nie mogę. Ale mam też pod blokiem ich rówieśników grzejących ciepłą wódkę pod trzepakiem. Dlatego różnie z tym bywa.

    Problemu dopatrywałbym się raczej w zaniku zasad moralnych, przyzwoitości, szacunku do własnej osoby, ciała, który może dosięgnąć pokolenie dzisiejszych gimnazjalistów. Odnoszę wrażenie, że dziś "każdy należy do każdego" - jak u Huxleya. Gdy miałem 15 lat mieliśmy duży problem aby załatwić z kumplami film porno na vhsie. Dziś internet roztacza przed dzieciakami swe najskrytsze tajemnice dosłownie na zawołanie. Portali z filmami porno jest niezliczona ilość, a treści na nich zawarte jeżą włosy na głowie. Uważam, że to nie jest dobre.

    Rocznik '81

  • tajlerdarden

    Oceniono 36 razy 24

    Jesteśmy u schyłku naszej cywilizacji, za kilka pokoleń trzeba będzie ludzi zmuszać albo płacić za chęć prokreacji, bo nikt nie będzie chciał rodzić kolejnych "niewolników systemu"...

  • kraken28

    Oceniono 10 razy 10

    niestety to wina rodziców, którzy swoje dzieci do 30 niańczą w domach, gotują ,piorą itp. Ludzie nie mają obowiązków więc się nudzą. Dawniej rodzice mówili, idź na swoje,usamodzielnij się a teraz po co masz płacić, z czego będziesz żył. Nawet nie wiecie jaka jest motywacja do znalezienia dobrej pracy,gdy rodzić każe się wynieś i podaje termin a tak wmawia się ludziom,że to wina rządu itp. Życie należy do nas a nie do polityków, nie mamy zamkniętych miast i granic. Dla mnie to szok gdy widzę na fb,że ludzie maja po 300 -400 znajomych i pracy nie mogą znaleźć a wiecie co to za znajomi? to nowo poznani ludzie.Znam nie jedną osobę z 600 osób na fb a gdy zapytać ją ile masz przyjaciół, to ta osoba odpowie 1-3.

  • fideldrugi

    Oceniono 26 razy 8

    Co wyrośnie? Wytatuowany kryminał, co im wszsytko wolno, bezszacunku dla starszych, bo zwyrodniali rodzice utrzymują tę młodzięż ,co nie otrientuje się co się stało wobec Polsi w Łajcie i co przypieczętowano w Poczdamie,ale jeden z drugim orientują się ile skrobanek miała madonn, podstarzała Putana, jaki miała przebój. Ale smarkule po 15 lat, to już z gumeczką , bez gumeczki z komóreczką w ręku, dają darmo w bramie obok PUBu, wstyd to mało ,wiem bo pracuję w nocy w PUBie w Krakowie ,a słownictwo ,co drugie słowo to......, zaje..., na bolusiu, na bu..., ot i co to jest? Dno i kolejne ścierwo . Pomioty ,co winno się wyskrobać zanim ujrzą światło dziennie. WSTYD to mało, ale strach przed rosnącymi kryminalistami i prostytutkami, WSTYD

  • prof.miauczur

    Oceniono 16 razy 8

    jakies pierdoły.

  • tableslaw007

    Oceniono 70 razy 8

    10, 20, 30....... lat temu zgredy stękały nad dziećmi i młodzieżą co z nich wyrośnie.Stękają i teraz.Nie martwcie się dadzą sobie radę.

  • waldek20

    Oceniono 15 razy 5

    O ile nie było to dopisze drugi raz ten tekst to jakieś pierdoły. Typy dzieci to wyglądają jak by gość totalnie nie wiedział co ma napisać i wymyślić po czym napisał głupotę. Tekst o zamianie podwórka na klub karate - jeszcze lepszy: czy to możliwe i czy to wypali hehe? - no to mnie rozbawiło. Ale i tak hardzior, rodzynek był na samym końcu cytuje: ,,Ale badania naukowe mówią co innego - np. uczestnictwo w grach sieciowych może rozwijać umiejętności życia społecznego, budowanie przyjaźni i relacji, a nawet zwiększać sieć tzw. wsparcia społecznego, ważnego dla dobrej jakości życia ludzi."(...)
    Wirtualne znajomości przez gry w sieci to jakiś chory shiit - siedzisz z kimś na jakimś komunikatorze i razem zdobywacie zamek, klepiecie potworki czy innych graczy itp. faktycznie umówicie się potem na kawę do kina albo będziecie kulturalnie w trakcie dyskutować o wydarzeniach z kraju. Zejdźcie na ziemie, gracze internetowi to banda nie mająca żadnego poziomu, chamska, postępująca jak z automatu i przygłupia nie przejmująca się nikim ze swojego głosowego otoczenia( nie mówię o kolegach z klatki bloku bo ci znają się ze szkoły czy z zapomnianego podwórka). Dalej rozwijać umiejętność życia społecznego: no chyba prostackiego gatunku z rodzaju ,,udław się". Wsparcie społeczne kończąc hehe- co będę się żalił mojemu wirtualnemu koledze, że mnie Ola nie kocha:P?

  • majka.2012

    Oceniono 5 razy 3

    Każdy jest inny a fejsbuk się znudzi więc nie róbcie z niego "wychowawcy".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX