1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Społeczeństwo jedynaków? Matki: Jedno i basta!

Demografowie biją na alarm, politycy grożą, że nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury, społeczeństwo szepce, że jedynacy to egoiści, którzy wyrastają na trudnych dorosłych. Co na to mamy jedynaków?
Kłopoty finansowe, brak pracy i sensownej polityki prorodzinnej, to tylko niektóre z problemów, którym muszą stawiać czoła współcześni rodzice. Czy decydując się na jedno dziecko, matki nie boją się oceny otoczenia? Zdeklarowane mamy jedynaków opowiadają nam o powodach, dla których podjęły swoje decyzje i o towarzyszących im emocjach. Czy mają wątpliwości? Czy boją się, że ich dziecko wyrośnie na egoistę, nieprzystosowanego do życia w społeczeństwie?

Moje dziecko nie będzie mieć rodzeństwa

Ewa, mama pięcioletniej Niny, nie planuje drugiego dziecka. Pytana o powody takiej decyzji, odpowiada: - Chcę dziecku zapewnić tylko to, co najlepsze. Nie z najwyższej półki, bo na to mnie nie stać, ale dobrej jakości. Dlatego też nie chcę mieć dwójki dzieci na 40m2. Chcę dać dziecku najlepszą na jaką mnie będzie stać edukację, książki, ubezpieczenie, itd. Chciałabym też przeżyć tzw. druga młodość, gdy Nina się usamodzielni. Pożyć trochę dla siebie i partnera. Zwiedzać świat, godnie i w dobrej kondycji się zestarzeć, a to nie byłoby takie łatwe z drugim dzieckiem.

Monika ma dwuletniego syna. Bartek jest chory (autyzm dziecięcy, epilepsja, nieharmonijny rozwój psychoruchowy) i wymaga bardzo troskliwej opieki. - Urodziłam, gdy miałam 26 lat. Byłam po studiach, miałam stabilne zatrudnienie, własne mieszkanie i wówczas wydawało mi się, że to najlepszy czas na dziecko. Teraz jednak, z uwagi na jego problemy zdrowotne, konieczność rezygnacji z pracy i mnóstwa wyrzeczeń, mam wrażenie, że moje życie się skończyło, zanim tak naprawdę się zaczęło. Decyzja o posiadaniu tylko jednego dziecka była dla mnie czymś oczywistym. Sama jestem jedynaczką i nigdy nie odczułam braku rodzeństwa. Mój mąż też jest zdeklarowanym zwolennikiem posiadania jedynaka, mimo że sam ma brata. Czujemy się spełnieni jako rodzice. Poza tym lubimy wygodne życie, a po odchowaniu Bartka, chcemy wreszcie trochę odsapnąć i na nowo cieszyć się życiem. Mieszkamy sami w dużym mieście, oddaleni jakieś 100 km od rodziny, nie mamy nikogo, kto choć na chwilę mógłby nas odciążyć. Nigdy nie mieliśmy wątpliwości, że nie chcemy mieć więcej dzieci. I decyzja ta nie jest spowodowana chorobą Bartka. Została podjęta zanim jeszcze zaszłam w ciążę.

Ania, mama Tomka, miała okazję skonfrontować obraz macierzyństwa z czasopism, książek i opowieści z brutalną rzeczywistością. - Mój syn przez pierwsze 3 miesiące darł się wniebogłosy, dzień i noc, wiecznie wisiał na zmasakrowanym cycku, nie dając mi się nawet wysikać. Miałam takiego masakrycznego baby bluesa, że najczęściej wyłam razem z nim. Jak na zbawienie czekałam z nadzieją, że po pierwszych 3 miesiącach dziecku będzie lepiej (bzdura, mojemu nie było), jak już zacznie siedzieć to będzie się bardziej interesował światem (kolejna bzdura, chciał siedzieć tylko w mamy objęciach), jak zacznie raczkować to zajmie się sobą (raczkowanie było przydatne, żeby w tempie ekspresu przemieszczać się za mamą pędzącą zrobić siku)... Po roku poprawiło się ze spaniem i zabawą, ale zaczęły się drgawki gorączkowe (wiec ja dalej nie sypiam po nocach), miesiąc w miesiąc jesteśmy w szpitalu. Nerwy o zdrowie dziecka zabiłyby wszelkie chęci na kolejne, gdyby takie istniały po przeżyciu pierwszego roku z Tomkiem.

A co na to otoczenie?

Ewa twierdzi, że nie odczuwa presji ze strony otoczenia. - Moja mama szanuje mój wybór, głównie dlatego, ze sama dokonała podobnego. Mama mojego partnera raczej nie może się z tym pogodzić, chociaż sama jest matką jedynaka.. Niestety dopytuje się o "braciszka" przez Ninę. Mam nadzieję, że następnym razem ugryzie się w język, bo nie chciałabym, żeby ją skrzywdziła takim pytaniem, wiedząc, że mała ma marne szanse na rodzeństwo.

Kasia, mama czteroletniego Kuby, ciągle słyszy pytania o kolejne dziecko, ale zbywa je żartem. - Zawsze odbijamy piłeczkę: a Wy kiedy trzecie, czwarte? W rodzinie też zdarzają się takie przypadki.... Wtedy albo pytamy czy ciocia nam pomoże wychować, albo mówimy, że leczymy się w klinice niepłodności i czy zdaniem cioci in vitro jest zgodne z naukami kościoła.

Monika opowiada: - Rodzina i przyjaciele, zanim dowiedzieli się o chorobie Bartka, twierdzili, że tylko tak mówimy. Od koleżanek słyszałam, że to straszny egoizm. Teraz, jak już nasze najbliższe otoczenie wie o problemach z Bartkiem, w większości popiera naszą decyzję. Uważa, że lepiej dać jednemu dziecku miłość i uwagę, niż dzielić je na dwoje, co mogłoby z niekorzyścią odbić się na młodszym, zdrowym rodzeństwie, bo chore dziecko zawłaszcza cały nasz czas i uwagę. Jednak są i osoby, które uważają, że taką decyzją robimy synowi krzywdę, bo w razie czego, gdy nas zabraknie, nie będzie miał się nim kto zająć i zostanie sam na świecie. Może i jest w tym trochę prawdy, ale my z mężem wiemy, że są i inne sposoby na zagwarantowanie mu bezpiecznej przyszłości i w tym kierunku będziemy w razie potrzeby działać.

Ania: - Zanim Tomek się urodził planowaliśmy kolejne, teraz absolutnie nie. Mąż jest już po wasektomii, wiec nie ma odwrotu od decyzji, ale podjęliśmy ją w pełni świadomie. Najbliższa rodzina zna nasze kłopoty, więc reaguje z pełnym zrozumieniem, a znajomi często pytają kiedy kolejne, ze teraz córeczka by się przydała. Z reguły zbywamy to śmiechem, nie tłumaczymy się.

Ci zepsuci jedynacy

Mamy zgodnie odrzucają zarzuty, że jedynak będzie rozpieszczony i egocentryczny. Ewa mówi krótko: - Bzdura. Jestem jedynaczką, ale absolutnie nie rozpieszczoną. Za to boję się, że Nina będzie samotna, ale mam tez nadzieję, że to co chciałabym jej przekazać, pozwoli jej otoczyć się przyjaźnią pozytywnych osób.

Kasia dodaje: - Wiem po sobie, że jedynacy nie są bardziej egoistyczni, a wręcz przeciwnie, bo mając od dziecka dla siebie to, co chcą, o wiele chętniej dzielą się z innymi. Może to nie jest reguła, ale mam nadzieję, że naszym wychowaniem ukształtujemy Kubie charakter tak, że będzie wiedział ile i kiedy ma dawać od siebie innym.

Joanna, mama Antka, podsumowuje: - Drażnią mnie takie teksty. Jakby jedynactwo było kalectwem! Wszystko zależy od wychowania. A wiem, co mówię, bo jestem jedynaczką, na dodatek córką jedynaka. Kolejne dziecko powinno się mieć z potrzeby serca, a nie dlatego, żeby pierwsze nie było jedynakiem. Chcę rozpieścić swojego syna, ale nie rozpuścić. Dla mnie to duża różnica. Już teraz mój 2-latek pięknie sprząta zabawki i wynosi rzeczy do prania. Uwielbia pomagać przy wszystkich pracach domowych.

Widząc zaangażowanie i miłość rodziców możemy być spokojni, że nawet jeśli prognoza Jolanty Fedak, byłej minister pracy i polityki społecznej z PSL, o czekającym nas społeczeństwie jedynaków miałaby się sprawdzić, wcale nie będzie źle. Dzieci naszych bohaterek wyrosną na mądrych dorosłych, a o emeryturach porozmawiajmy w innym kontekście, na przykład tym o prorodzinnej polityce rządu.

Więcej o:
Komentarze (35)
Społeczeństwo jedynaków? Matki: Jedno i basta!
Zaloguj się
  • scarpetka

    Oceniono 66 razy 54

    Bo tak. I już. Czy muszę się komukolwiek, a zwłaszcza otoczeniu, spowiadać z własnej d...y? To samo uważam, jeśli chodzi o osoby bezdzietne. Oczywiście, mogę w żartach powiedzieć, że dziecko to fajna sprawa, ale dla mnie, dla nich niekoniecznie. I nic nikomu do tego.

  • sandraj

    Oceniono 42 razy 30

    Ja nie sądze żebym zdecydowała się na dziecko nie tylko ze względów finansowych ale i traumy podczas porodu.. opieki persolenu o ile w ogóle można ja tak nazwać w szpitaluw zdrojachw Szczecinie potraktowano nas okropnie! zwlaszcza mnie! poród był koszmarem!! czułam się upokorzona! i to głownie decyduje o tym ze nie chce więcej dzieci... boje się... i nie stać nas to swoją drogą...

  • andrutos

    Oceniono 37 razy 21

    Hello, mam dwoje dzieci, oczywiście bardzo je kochamy i za nic w świecie nie zamienilibyśmy swojego życia z nimi na nic innego. Ale doskonale rozumiem rodziców, którzy chcą pozostać przy jednym. Każdy kto chciałby mieć więcej dzieci niż jedno powinien pamiętać, że:
    - więcej niż jedno dziecko w naszych warunkach niestety znacznie obniża standard życia, kolejne dziecko to dodatkowe wydatki, od szczepionek, przez opłaty za przedszkole, ubranka, lekarstwa i prywatne wizyty po dodatkowe zajęcia, książeczki, płyty, zabawki, wyjazdy etc.
    - dwoje małych dzieci razem wymaga czterokrotnie większej uwagi w domu, na spacerze etc. Z perspektywy przemęczonego rodzica dwójki, życie z jednym dzieckiem wydaje się sielanką
    - dwoje małych dzieci potrafi naprawdę potrafi dać w kość
    - kiedy się ma dwoje lub więcej dzieci, to zazwyczaj któreś jest chore
    - powrót do pieluch po wyjściu na prostą z pierwszym dzieckiem bywa frustrujący
    - przedłużanie macierzyńskich/wychowawczych matki - trudniejszy powrót do pracy
    - dochodzi mnóstwo problemów wychowawczych związanych z wzajemnymi relacjami dzieci, zazdrością, poczuciem odrzucenia etc.
    - dwoje dzieci już w wieku przedszkolnym wymaga dużo lepszej organizacji całego życia i logistycznego przygotowania
    - już przy dwójce małych dzieci ilość czasu, który rodzice mają tylko dla siebie maleje drastycznie
    - dwójkę podrzucić rodzinie na kilka chwil jest dużo trudniej, jak się nie ma dziadków na miejscu, należy liczyć się z tym, że do czasu wyjścia z pieluch drugiego, rodzice będą trochę wykluczeni z życia towarzyskiego
    - przez jakiś czas można zapomnieć o szalonych wakacjach last minute pod namiotem gdzieś na końcu świata (jeśli jest się odpowiedzialnym rodzicem, któremu zależy przede wszystkim na dobru dziecka a nie własnych ambicjach czy fanaberiach)
    - wszelkie poważniejsze plany wymagające czasu lepiej odsunąć na bok na dwa trzy lata, bo dziecko jest najważniejszym, najbardziej wymagającym wyzwaniem lub jak to się dziś brzydko mówi "projektem".

    Dopisujcie swoje punkty.
    Celowo nie pisałem jak cudownie jest mieć dwójkę maluchów, bo to jest oczywiste i o tym dużo się pisze.
    Myślę, że łatwiej byłoby decydować się na kolejne dzieci, gdyby:
    - lepiej działała służba zdrowia (wszystkie szczepionki za darmo, dostępność specjalistów bez czekania) lub odliczenia za wszystkie poniesione koszty związane z leczeniem
    - miejsce w żłobku i przedszkolu dla każdego dziecka
    - najlepiej w darmowych publicznych żłobkach i przedszkolach (proszę do symbolicznej złotówki za godzinę trzeba doliczyć opłaty za jedzonko, książeczki, komitety itd.)
    - niższy VAT na ubranka i buciki
    - edukacja pracodawców i wsparcie dla pracodawców zatrudniających rodziców

  • extranylon

    Oceniono 28 razy 18

    Każdy powinien mieć tyle dzieci ile chce. Nikomu nic do tego.
    Nie zmuszajcie ludzi, żeby produkowali niewolników do zarabiania na przyszłe emerytury, mnie wtedy krew zalewa - każdy powinien sam pomyśleć o odłożeniu pieniędzy na starość a nie liczyć na swoje bądź cudze dzieci.

  • femma12

    Oceniono 76 razy 12

    Bardzo ważny i potrzebny artykuł. Ja uważam, że rodzenie jakichkolwiek dzieci w dzisiejszych czasach jest bezcelowe. Dzieci, czy jak je niektórzy nazywaja bachory, przeszkadzają kobiecie praktycznie w każdym aspekcie życia - w samorealizacji, karierze, w odpoczynku, czy chociażby w niekrępowanej przyjemności z seksu. Każda kobieta ma prawo zadbać o siebie, znaleźć czas na pielegnacie swojej urody, czy na spotkania w gronie znajomych.
    Nie chcemy dzieci - dobrze Gazeto, że jestes z nami.

  • evelinag

    Oceniono 26 razy 10

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja mam 5 miesięczną córkę. Moja koleżanka nie ma dziecko. Obie mamy po 30 lat i obie jesteśmy z 6 letnim stażem małżeńskim. My z mężem oboje chcieliśmy mieć teraz dziecko, ona też chciała... no własnie, ona chciała, jej mąż nie. Ostatnio powiedziała, że za każdym razem gdy wraca z pracy zastanawia się, jakie zajęcia sobie wymyślić, by się nie nudzić, by się czymś zająć. Powiedziała też, że bardzo mi zazdrości, że mam dla kogo żyć, że mam dziecko, które mnie potrezbuje, że jestem ciągle czymś zajęta. Ja jej na to, że czasem chciałąbym mieć trochę wolnego czasu i się ponudzić, tak jak ona. Po przemyśleniach jednak stwierdzam, że ja mam lepiej. Nie chciałąbym mieć takiego poczucia pustki, bo widzę, jak ona się z tym męczy.

  • evelinag

    Oceniono 29 razy 9

    Do Femma12 - nie przesadzaj. ja urodziłam dziecko 5 miesięcy temu, mam 30 lat. I to była świadoma decyzja. owszem, jest momentami ciężko, jestem zmęczona i muszę rezygnować chwilowo z przyjemności, ale wiem, że to tylko jakis wycinek czasowy, bo kiedy dziecko jest większe, możesz robić nadal wiele rzeczy. Nie chcę póki co drugiego dziecka, to fakt, ale nie zarzekam się, że za 3-4 lata nie zachcę :) To pisanie i gadanie o dzieciach jak o bachorach, które nie dają kobietom żyć, jest według mnie mocno naciągane i nie do końca się z tym zgadzam. wszystko to kwestia priorytetów, ale również podejmowania decyzji oraz zorganizowania się.

  • aer0stat

    Oceniono 7 razy 5

    Społeczeństwo jedynaków to oksymoron. Jestem jedynakiem, to chyba wiem najlepiej!

  • agisk

    Oceniono 17 razy 5

    Mam 4-letnią córkę i dopiero jako matka i kobieta pracująco zawodowo czuję się naprawdę szczęśliwa! Wcześniej mogłam iprezować i robić w wolnym czasie różne rzeczy. Teraz jednak spędzamy czas rodzinnie, we troje. Mój mąż również czuje się z tym szczęśliwy. Niestety zarobki nie pozwalają nam na wysoki standrad życia. Ale jakoś dajemy radę. Poza tym wiemy, że nie będziemy samotni na starość, tak jak pewnie wielu naszych znajomych oraz ludzi, którzy skomentowali ten artykuł i uważają, że zajmowanie się samym sobą jest bardziej wartościowe niż przekazanie swoich wartości nowemu pokoleniu. I przyznam, że chcę mieć jeszcze jedno dziecko. Mam wystarczająco dużo miłości, by ją dać i kolejnemu dziecku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX