1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (111)
Polak to maminsynek
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • flugufrelsarinn

    Oceniono 32 razy 6

    ten tekst to stek bzdur,bycie mamisynkiem to często konieczność a nie wybór...

  • Grzegorz Łowicki

    Oceniono 7 razy 5

    współczesne kobiety biegają codziennie do mamusiek, które są trzecią częścią ich małżonek; współczesne kobiety bez porady mamusi nie umieją mężowi awantury urządzić; kobiety nie potrafią ugotować, uprać, przyszyć guzika; ze wszystkimi obowiązkami spuszczają się na męża aby nadskakiwał księżniczce żoneczke i jeszcze teściową zadowalał; faceta traktuje się jak bankomat by zarabiał a potem pretensje, że kobieta kariery nie robi i mało zarabia ... słowem najpierw popracujcie nad sobą a potem oceniajcie facetów;

  • zal.p.l

    Oceniono 9 razy 5

    Pisząc takie zdanie oznajmujące (nie wypchacie się znakiem zapytania) "polak to mamisynek popelnia się feminazistowską zbrodnie. Rownie dobrze można napisac "polka to ku...". oczywiście wybuchłby skandal no ale babsko może obrazac. Czuje się lepiej jak zacznie dzień od kłótni czy bluzgów a co najlepsze za "równą pensyjke". Cała baba, szowinistyczna, zaklamana feministka. A potem się dziwią ze nitk ich nie chce... po co ja się pytam ?

  • oryntagon

    Oceniono 17 razy 5

    Ta lewacka obsesja GW. Przestańcie ludziom zaglądać do domów! Niech każdy wychodzi sobie za kogo chce i żyje jak chce, co was to w ogóle obchodzi?

  • moni_la

    Oceniono 5 razy 5

    Myślę sobie że te kobiety które widzą w facecie maminsynka to tylko te które już na wstępie rywalizują o uczucia.Nie potrafia rozróznic miłosci syna do matki i męża do żony.To dwie rózne choć dla nich niezrozumiałe z uwagi na brak empatii do matki męza.Maminsynkiem jest też ten który mieszka z rodzicami bo po kiego płacić za wynajem skoro jest się samemu.Takie lale własnie szukają faceta z mieszkaniem by wtulić zad na gotowe.Dobrze gdyby jeszcze był ze złotą kartą,dobrze gotował ,prał i sprzatał a jego mamusia była na usługach darmowej niańki.Pełnia szczęscia .Kobiety moga wisiec na tel.ze swoja mamusią codziennie,moga bywac u mamusi także a facet ma ograniczenia i najlepoiej by chodził po wskazanej przez babę ścieżce.Bedzie coraz więcej starych panien bo faceci uwazaja ze małzenstwo to oboz koncentracyjny i ja sie im nie dziwie bo mam w rodzinie trzy podłe zołzy które zasługują na porzadne cięgi.

  • sandiii

    Oceniono 9 razy 5

    jakoś nie widzę w tym maminsynkowaniu winy ojca. To problem zboczonej relacji mamusi do dziecka z której wykluczyła tatusia.

  • obywatel_pol

    Oceniono 4 razy 4

    To niestety działa też w drugą stronę - kobiety uzależnione od swoich matek... Nie tylko faceci muszą przeciąć tą matczyną pępowinę. Problem w tym, że jeśli będzie taka osobowościowo "rozwinięta inaczej" matka, to równie dobrze może całą swoją "matczyną miłość" i związane z tym przywiązanie, chęć kontrolowania i inne uczucia przelać właśnie na córkę.

  • antykonformista

    Oceniono 4 razy 4

    Artykuł bardzo dobry, choć tendencyjny. Córek uzależnionych od mamusi jest (wdl moich obserwacji) dużo więcej, niż synów. Co ciekawe, w przypadku ojców nie ma, lub są śladowe, tego typu toksyczne więzi.

    Znam/znałem blisko zarówno przykład uzależnionego syna, jak i córki. Syn w rodzinie (kuzyn), córka - niedoszła przyjaciółka. Oba przypadki straszne.

    Chłopak w oczywisty sposób "zastępował" więź z mężem/ojcem (a moim wujkiem), który żyje sobie spokojnie 500 km od tego duetu. Matka od najmłodszych lat zazdrosna/zaborcza o wszystko, nawet o kolegów. Chłop ma 30 lat i chyba nigdy nie miał dziewczyny. Miał za to próby samobójcze.

    Przypadek dziewczyny jest nieco inny, ale chyba typowy dla dziewczyn. W tym przypadku nie ma rozbitej rodziny. Kobiety w rozbitych rodzinach, jak mają córki, to raczej ich nienawidzą, same szukając sobie faceta. Toksyczna więź powstaje, a przynajmniej w tym wypadku powstała, w rodzinie pełnej, choć facet ma swój świat, jest raczej mało uczuciowy (b. policjant), za to matka ma silną "więź" z babką/swoją matką, więź toksyczną bo opartą na wiecznej krytyce i kontroli matki przez babkę.

    To najczęstszy przypadek. Sztafeta. Jak fala w wojsku. Babka wyżywa się na matce, matka na córce. Córka bardzo chce mieć dzieci - ta o której piszę marzyła o tym już w wieku 15 lat. Na dodatek dziewczyny takie wybierają sobie niezbyt ciekawych partnerów, bo dobry mocny facet i do tego uczuciowy po pierwsze nie wytrzyma z taką, po drugie nie spodoba się mamusi, która widzi w nim konkurencję. Po trzecie nie jest takiej dziewczynie potrzebny, dla niej facet to tylko reproduktor, prawdziwym "facetem" jest, i pozostanie na wieki, mamusia.

    Mamusia egoistka, która wychowuje sobie opiekunkę na stare lata. Pół biedy, jak robiłaby to dobrocią, uczuciem, zrozumieniem. Ale robi to perma- inwigilacją i przemocą. Takie matki wymagają LECZENIA w trybie natychmiastowym, córki zresztą też...

  • jar_i_mir

    Oceniono 4 razy 4

    Kobiety kobietom zgotowały ten los.

    A teraz z zupełnie innej beczki: Może dla równowagi artykuł o niby dorosłych kobietach, które nawet do ubikacji nie potrafią pójść bez wcześniejszej telefonicznej konsultacji z mamusią?

  • djarev

    Oceniono 18 razy 4

    Nie wierzę. Te opisane przypadki to jest jakaś skrajność - w tym wypadku zapewne zmyślona na potrzeby artykułu. W sensie ilości poświęcanego czasu i uwagi matka raczej nigdy nie jest priorytetem dla statystycznego faceta. Natomiast z jakimiś głębszymi uczuciami to już faktycznie niekoniecznie tak jest, ale pomyśl kobieto:
    Matka jest jedna, a takich jak ty może mieć na pęczki.
    Normalna matka nie oszuka, nie zdradzi, odda życie za syna, a a ty (jeżeli jesteś normalną - w sensie statystyczną - kobietą) puścisz się z pierwszym lepszym albo przystojniejszym fagasem.
    Nie warto się poświęcać dla obcych kobiet.

  • c_lod

    Oceniono 4 razy 4

    brak kasy - dwa słowa - zamiast całego artykułu. gdyby była

  • mariuszdd

    Oceniono 38 razy 4

    Na żonkę to jedynie dziewica.
    A winnym wypadku ,czy warto męczyć sie słuchać wyrzutów i jeszcze mieszkanie kupić i mieć 30-lat w plecy kredytu he he he ?


    Faktycznie wielu facetów może to lubi i są takimi maminsynkami przygłupami ,tak że idą na taki układ.

  • hildebrant666

    Oceniono 3 razy 3

    Narzekacie na takich partnerów, a czym swoich synów wychowujecie w dokładnie taki sam sposób, bo "chcecie mieć coś swojego". W rezultacie wasz zysk jest potrójny:
    1. jest kolejna okazja, by ponarzekać na mężczyzn
    2. macie "coś swojego"
    3. za kilkanaście lat macie poczucie władzy mieszając się w sprawy rodzinne dorosłego już potomstwa.
    Polski ludowy matriarchat w działaniu.

  • hanusinamama

    Oceniono 3 razy 3

    Mąż ma brata. Mają wspólną matkę i są bardzo różni od siebie - co nie jest niczym neizwykłym u rodzeństwa, ale róznica dotyczy "bycia maminsynkiem". Teściowa próbnowała nam włazić z butami pod kołdrę, rządzić i mnie dyskredytować ale mąż na samym początku ustwaił mamę do pionu. Tzn grzecznie sle stanowczo oznajmił ze sami deyzdujemy jak układy sobie życie, sami kupujemy sobie rzeczy (nie bylismy zalezni finansowo od teściów) a jak mama nie bedzie mnie szanować to zwyczajnie nie będą nas widzieć. I sie ułożyło. Tesciowe szanują mnie, ja szanuje ich. Nie wtrącają sie. Za to brat męża dał sobie wejśc na głowe mamie. I wszystko było ok do czasu ślubu. Teraz teściowa żyje zyciem drugiego syna uprzykrzająć życie swojej drugiej synowej. Brat męza nie widzi problemu w 20 telefonach dziennie od mamy, tłumaczy jej wszystko, i nie reaguje na żonę. Próby rozmowy z tesciową mało dają bo przeciez on sie nie buntuje. Nawet mąz widzi ze brat dał sobie wejsc na głowe mamie i ze psuje to układ z żoną.

  • tresaure

    Oceniono 7 razy 3

    To historia mojego brata i matki! Ona zamężna z alkoholikiem i wiecznie narzekająca na niego i na mnie. A ja -mimo że najstarsza- traktowana przez wspomniany duet jak intruz.
    On, 36 lat nadal mieszka z rodzicami (mimo że mamy dwa domy), nie ma dziewczyny ani pracy, ale według matki nie trafił jeszcze ani na tą właściwą kobietę, anie na dobrą pracę. Nie kala się żadną pracą domową, no chyba, że go matka o coś poprosi, ale ta z reguły woli psioczyć na swojego męża, bo wszystkie ciężkie prace domowe należą -wg niej- do obowiązków jej współmałżonka, który i tak jest ciągle krytykowany, i to nie tylko za jego pociąg do alkoholu.
    Ona krytykuje wszystkio, ale apogeum osiąga kiedy mówi o mnie lub do mnie. Wiem, że mnie skrycie nienawidzi, bo mam w życiu to, czego ona nigdy nie miała… np. normalnego, niepijącego męża; dlatego jeśli ja-wredna córka- ośmielę się niewłaściwe pytanie zadać jej synkowi rozpoczyna się sprzeczka, że się czepiam, żebym patrzyła lepiej na siebie i to co ja robię jest złośliwe i wredne. Podkreślam, że pytanie dotyczy jego szukania pracy i emerytury, na którą ciągle nie pracuje. Teraz utrzymuje go matka, która jest na emeryturze.
    A co ja takiego robię, co nie podoba się mojej rodzicielce? No wszystko to, czego nie robi mój brat. Nasze życiorysy różnią się diametralnie, ale dla mojej matki liczy się tylko on, leniwy i bezrobotny. Gdy są obok siebie to strach siadać z nimi przy stole, bo nabijają się ze mnie, przedrzeźniają i to nie są delikatne słowa… mój mąż próbuje się nie wtrącać, ale bardzo to przeżywa, że rodzina może tak ranić i udawać, że to żarty.
    Całe dzieciństwo byłam traktowana jak gorsze dziecko, a teraz moja matka się dziwi, że nie chce z nią utrzymywać kontaktów, ale myślicie, że ja to rusza?! Nie łudźcie się, ona nie wie co mówić sąsiadom, gdy pytają o mnie… i to ją najbardziej wkurza. Niechcący sąsiedzi mogą pomyśleć, że to jest jej wina… a tego nie zniesie.
    Całe dzieciństwo mi powtarzała, że ludzie dostają na starość to, na co zapracowali, tylko w tym życiowym ferworze nie zauważyła, że ona sama już jest seniorką.

  • tuvalu1

    Oceniono 2 razy 2

    Większość nieżonatych mężczyzna mieszka z mamą. Większość żonatych mieszka z żoną. Taka patologia

  • y.y

    Oceniono 2 razy 2

    "gdy prześledzimy fora"... i przestałem czytać. Myślałem, że to tekst dziennikarski, a nie tego typu farmazony bez pokrycia.

  • wojtekz1

    Oceniono 4 razy 2

    Rozumiem, że tylko mamusie facetów są winne, a same kobiety już są bez wad? A co z rodzicami tychże pań? Może także wychowały ich na samolubne i egoistyczne...

  • jfk63

    Oceniono 4 razy 2

    To ca ja poradzę, jak moja mama gotuje, jak dla mnie najlepiej? Mam łykać te wszystkie potrawki od żonki smażone bez grama tłuszczu, albo jeść sałatkę z jelit delfina, bo tak napisali w Twoim Stylu? Na Boga, same naoglądacie się gości zamieszkujących Holywood, lub inne krainy mlekiem i miodem płynące i oczekujecie, ze my im w jakimś tam stopniu będziemy dorównywać. Jak my na jakąś laskę spojrzeniem zmierzymy, to jest dramat i litania do najświętszych. Jeśli natomiast zechcemy pojechać na obiad do mamy (bo mamusia tak chętnie nie zaprasza córeczki z zięciuniem tylko z wnukami), to od razu maminsynek, ciepłe kluchy, albo jeszcze coś gorszego. Ale największe są jaja, jak zamiast długo wyczekiwanej córki urodzi się syn. Niejedna z was by go w te wszystkie piękne sukieneczki ubrała (niektóre nawet ubierają) i taką gorącą miłością go wychowują, że chłopak w 1 klasie liceum deliberuje, czy jechać na paradę do Berlina, czy iść na z kolegami na mecz na Legię. Tak - postępujecie schizofrenicznie: wychowujecie syna na przeciwieństwo waszego ideału mężczyzny.
    A co z waszymi córkami? Traktujecie je na dystans, wymagacie tego, czego winniście wymagać od syna, jesteście dla nich zimne i krytykujecie to, że maj,ą silniejszy związek z ojcem. I właśnie przez ten wasz stosunek do nich, one dorastają i stają się takie jak wy. Koło zamknięte.

  • trans.sib

    Oceniono 4 razy 2

    Zamiast krytykować mężczyzn należałoby raczej przyjrzeć się źródłu problemu, czyli absolutnie matriarchalnemu układowi polskiej rodziny. U nas matrona dzierży absolutną władzę nad wszystkimi domownikami, szczególnie nad dziećmi co jest jeszcze wspierane przez państwowe instytucje np. sądy rodzinne.

    Niestety mądre "dziennikarki" z Agory (szczególnie te z działów o wybitnie infantylnych wypocinach jak "Kobieta" czy "eDziecko") jak zwykle wolą pójść po najlżejszej linii oporu i ograniczyć się do mdłego utyskiwania na mężczyzn.

  • wycofany

    Oceniono 4 razy 2

    Maminsynek to produkt III RP. Tam, gdzie młodych ludzi stać na własne mieszkanie, nie ma maminsynków.

  • abeon138

    Oceniono 10 razy 2

    Cóż zapewne artykuł napisała jakaś, biedna, sfrustrowana paniusia, której nawet maminsynek nie chciał (albo i rzucił), a która to siedzi teraz sama z kotem w mieszkaniu na kanapie i wymyśla na laptopie jakieś bzdury, żeby sama się dowartościować i jednocześnie zdobyć poklask jej podobnych zmanierowanych feministek. Współczuję.

  • prosze-wpisz-inny-login

    Oceniono 2 razy 2

    Polak mamisynek? To co powiecie o Włochach? Ten artykuł może dotyczy tylko garstki osób w Polsce

  • admcanarisfanclubpoland

    Oceniono 5 razy 1

    Artykul ma za zadanie zmusic reszte mlodych polakow do emigracji a pozostalych namowic to tego by zostali pedalami…
    Coz nie od dzis wiadomo ze polska ziemia jest potrzebna dla zydowskich osadnikow.

  • reakcjanatychmiastowa

    Oceniono 1 raz 1

    Artykuł sprzed roku... awesome...

  • aguniag1981

    0

    święta prawda

  • Agata Żak

    0

    Zaczęło się od tego, ze przy kazdej wizycie u przyszłej teściowej, mój narzeczony nie wiedział komu najpierw nalać zupy, czy mnie czy swojej mamie. Później mi się tłumaczył że nie chce aby jego mamie było przykro. Ja nie widziałam w tym nic złego i uwierzcie mi to był błąd! Już wtedy powinnam wiedzieć że jest to facet który nigdy nie będzie umiał się przeciw wstawić swojej mamie. Ja przed ślubem przyłapałam narzeczonego na kłamstwie. Ustalił coś ze mną, a później za moimi plecami zmienił plany i ustali ze swoją mamusią. Zapytałam czemu zmienił plany to powiedział że "taka myśl mu właśnie przyszła". Później przyznał się że ustalił inne plany z mamą. Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy ten związek ma sens... Pomyślałam, że może się zmieni, że może to była jednorazowa akcja. Bardzo się pomyliłam. Już w dniu ślubu jego mamusia dosłownie odepchnęła mnie jak tańczyłam na własnym ślubie ze swoim mężem i ona zaczęła z nim tańczyć. Mąż słowem się nie odezwał. Dzień po ślubie od teściowej usłyszałam, ze ona lepiej zna swojego syna niż ja i że dla niej jedyną rodziną jest mąż, syn i córka. Rozmowy rodzinne były zawsze prowadzone jak ja wychodziłam do toalety, a jak wracałam to wszyscy milkli. Mąż nigdy nie wstawił się za mną nie powiedział, że jestem jego żoną i że będę w tych rozmowach uczestniczyła. Kiedy mu to na spokojnie wyjaśniałam on dzwonił do niej i zdawał relacje z moich pretensji. Skończyło się na tym, że mój mąż rozmawia ze swoją mamą potajemnie poza moją obecnością jak jest w pracy. Mi wmawia, że tak nie jest, ale gdy tylko dochodzi do spotkania, wychodzą kolejne tematy które przy mnie nie są poruszane, a teściowa o wszystkim wie. Ja nie umiem z tym żyć, nie umiem dzielić się z moim mężem swoimi problemami, tak na prawdę to już przestałam z nim rozmawiać o swoich problemach, potrzebach i odczuciach. Jedyne co to rozmawiamy o "pogodzie" i o tym co jest konieczne, czyli zakupy itp... Mój mąż nie umie powiedzieć mamie "nie". Zawsze zaczyna się tłumaczyć, a co jak, a dlaczego, a teściowa ma wtedy "focha" i mąż ją zaraz przeprasza. Czy teraz też bym wierzyła że miłość wygra... już nie. Co z tego że mąż mi statystycznie co drugi dzień powtarza że jestem najważniejsza, jak to są puste słowa, które nie mają potwierdzenia w życiu codziennym, w jego zachowaniu. Ciekawe ile czasu będę umiała tak żyć.... ;-(

  • dzaga41

    Oceniono 1 raz -1

    Dokładnie jak w tytule.

  • walentina_85

    Oceniono 6 razy -2

    Coś w tym jest...

  • molly_wither

    Oceniono 3 razy -3

    Ostatnio szczena mi opadla nizej dna. Moj 55letni maz musial odmowic mamusi i jej kolezankom, ktore chcialy by zawiozl je do kosciola na wieczorne modlitwy (tramwaj,autobus pod domami), bo mial auto w warsztacie i kiedy sie tak tlumaczyl, dlaczego nie moze, padlo na koniec: "a nie obrazisz sie mamo?". Co niedziela musi byc u niej na obiedzie i wpadac po kilka razy w tygodniu zdac relacje ze swojego zycia. Świekra potrafi zadzwonic w weekend przed osma rano,albo w trakcie naszego sniadania. Na moja sugestie,zeby z nia zamieszkal, nie odpowiada.

  • agusia66208

    Oceniono 9 razy -3

    zgadzam sie w pelni. czasem mam wrazenie ze niektore matki wychowuja synkow tylko po to aby na starosc mogli im sluzyc, a jak wiadomo partnerka syneczka to duza przeszkoda w jej misternym planie wiec zaczyna sie pokaz sil. gdzie sa mezczyzni niezalezni, silni? moim zdaniem mezczyzni polacy dziela sie na dwie grupy: maminsynek albo pantoflarz. wpadaja ze skrajnosci w skrajnosc

  • marillion73

    Oceniono 12 razy -4

    Mam braciszka, który ma 28 lat i mieszka z mamusią, Dzwoni do niej kilkadziesiąt raz dzienne i bynajmniej nie z troski o nią, bo w domu niewiele robi. Choć jestem starszy od niego 14 lat i 17 lat jestem po ślubie, to on ciągle na siłę udziela mi rad (choć u nas jest wszystko ok.). Współczuję jego przyszłej żonie.

  • kkkaaa1234

    Oceniono 28 razy -4

    zgadzam się w 100%. Mój (już były) chłopak dopiero w wieku 32 lat (pomimo iż miał świetną pracę i świetne zarobki od wielu lat) wyprowadził się (za dużo powiedziane ale to potem) z domu do mnie czyli na gotowe gdzie 90% wydatków ponosiłam ja. Wprowadził się do mnie po dwóch latach związku z wielkim bólem serca że zostawia mamusię (zdrową i sprawną). Ale pierwszego dnia wspólnego mieszkania oświadczył mi że w poniedziałki czwartki a potem się okazało że jeszcze w piątki będzie jeździł spać do mamusi bo przecież ja mu nie będę ograniczała kontaktów z rodzicielką. I tak przez rok wyglądało nasze wspólne mieszkanie - pół na pół z matką. Przy czym twierdził że przecież nie jest maminsynkiem i jest bardzo (bardzo) samodzielny... Moją wadą było to że za daleko mieszkałam od jego domu rodzinnego (40km). Rozstaliśmy się, na koniec naszego związku powiedział mi że no przecież mamusię ma tylko jedną (ja mam pięć ;) i że ona jest najważniejsza w jego życiu (i jeszcze siostra na punkcie której ma bzika). Wprowadził się do matki z powrotem (w sumie to nawet do końca się od niej nie wyprowadził nawet pokój na niego czekał), po niedługim czasie znalazł sobie nową partnerkę - ale już bliżej mamusi ;) pozdrowienia dla wszsytkich maminsynków którzy twierdzą że przecież nie są maminsynkami, pozdrowienia dla facetów którzy po trzydziestce mając pracę dobre zarobki dziewczynę i tak wolą mieszkać z mamusiami!!!

  • evelinag

    Oceniono 11 razy -5

    Ktoś tu w komentarzu napisał, że to jest niemożliwe, aby dziewczyna przed ślubem nie zorientowała się czy nie dostrzegła, z kim ma do czynienia - że jej potencjalny mąż to mamisynek... Otóż moi Drodzy, można! Jak najbardziej można tego nie zauważyć. Biorąc pod uwagę nacisk i wszechobecne sugestie współczesnych expertów, że najważniejsze to dopasowanie się przed ślubem pod względem seksualnym, zwyczajnie nie ma już czasu na inne "dopasowania". Albo zwyczajnie seks przysłania wszystko inne ;) Wyciągajcie kobiety wnioski z takich sytuacji jak te opisane w tym artykule, może coś do Was dotrze i pomyślicie czasem głową zamiast dooopą ;)

  • s0nar

    Oceniono 16 razy -6

    Bzdura. Jaki maminsynek? Mam 32 lata, w rodzinnym domu nie mieszkam od 8 lat a mamę odwiedzam co 2-3 miesiące (mimo, że mieszka na sąsiednim osiedlu 3km ode mnie), dzwonię jeszcze rzadziej. Jestem samodzielny odkąd pamiętam. Przestańcie więc pierniczyć o polskich maminsynkach, bo to wierutne bzdury, które dotyczą może kilku miernot niepotrafiących wyjść spod klosza czy wylecieć ze swojego gniazda. I być może dlatego, że nie jestem maminsynkiem mam wspaniałą żonę :)

  • Natalia Dymarczyk

    Oceniono 7 razy -7

    Najgorsze jest to że do mężczyzn nie dociera że są maminsynkami. Wypierają to wmawiając kobietom że za dużo oczekują i wylewają ich własne wady a nie widzą swoich.

  • agusia66208

    Oceniono 10 razy -8

    zgadzam sie w pelni. mezczyzni w polsce dziela sie na dwie grupy: maminsynek albo pantoflarz. wpadaja ze skrajnosci w skrajnosc. a mamusie wychowuja syneczka, zeby mogl sluzyc im na starosc. nie pomagac, ale wlasnie SLUZYC. gdzie sa mezczyzni silni i samodzielni, ktorzy umieja poradzic sobie bez spodnicy mamusi?

  • wojszal

    Oceniono 38 razy -12

    Mam sąsiada, który jest zaprzeczeniem męskości, pojmowanej jako dążenie do chwytania w pojedynkę życia za gardło. Niby samodzielny światopoglądowo, niby niezależny materialnie, a co kilka dni, jak ze sraczką, biega do mamusi na darmowy obiadek. I do tego, ta niezrozumiała buta, ten wieśniaczy snobizm, to pozorowanie szczęścia...Jednak prawda jest taka, że za fasadą niezależności kryje się kumulacja kłopotów: jakieś piętrzące się i niespłacone kredyty, nieudane inwestycje, zaległości za czynsz, zdradzana żona... I nagle wizyty u mamusi przestają dziwić...są naturalną konsekwencją prowadzonego stylu życia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX