1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (111)
Polak to maminsynek
Zaloguj się
  • aguniag1981

    0

    święta prawda

  • Agata Żak

    0

    Zaczęło się od tego, ze przy kazdej wizycie u przyszłej teściowej, mój narzeczony nie wiedział komu najpierw nalać zupy, czy mnie czy swojej mamie. Później mi się tłumaczył że nie chce aby jego mamie było przykro. Ja nie widziałam w tym nic złego i uwierzcie mi to był błąd! Już wtedy powinnam wiedzieć że jest to facet który nigdy nie będzie umiał się przeciw wstawić swojej mamie. Ja przed ślubem przyłapałam narzeczonego na kłamstwie. Ustalił coś ze mną, a później za moimi plecami zmienił plany i ustali ze swoją mamusią. Zapytałam czemu zmienił plany to powiedział że "taka myśl mu właśnie przyszła". Później przyznał się że ustalił inne plany z mamą. Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy ten związek ma sens... Pomyślałam, że może się zmieni, że może to była jednorazowa akcja. Bardzo się pomyliłam. Już w dniu ślubu jego mamusia dosłownie odepchnęła mnie jak tańczyłam na własnym ślubie ze swoim mężem i ona zaczęła z nim tańczyć. Mąż słowem się nie odezwał. Dzień po ślubie od teściowej usłyszałam, ze ona lepiej zna swojego syna niż ja i że dla niej jedyną rodziną jest mąż, syn i córka. Rozmowy rodzinne były zawsze prowadzone jak ja wychodziłam do toalety, a jak wracałam to wszyscy milkli. Mąż nigdy nie wstawił się za mną nie powiedział, że jestem jego żoną i że będę w tych rozmowach uczestniczyła. Kiedy mu to na spokojnie wyjaśniałam on dzwonił do niej i zdawał relacje z moich pretensji. Skończyło się na tym, że mój mąż rozmawia ze swoją mamą potajemnie poza moją obecnością jak jest w pracy. Mi wmawia, że tak nie jest, ale gdy tylko dochodzi do spotkania, wychodzą kolejne tematy które przy mnie nie są poruszane, a teściowa o wszystkim wie. Ja nie umiem z tym żyć, nie umiem dzielić się z moim mężem swoimi problemami, tak na prawdę to już przestałam z nim rozmawiać o swoich problemach, potrzebach i odczuciach. Jedyne co to rozmawiamy o "pogodzie" i o tym co jest konieczne, czyli zakupy itp... Mój mąż nie umie powiedzieć mamie "nie". Zawsze zaczyna się tłumaczyć, a co jak, a dlaczego, a teściowa ma wtedy "focha" i mąż ją zaraz przeprasza. Czy teraz też bym wierzyła że miłość wygra... już nie. Co z tego że mąż mi statystycznie co drugi dzień powtarza że jestem najważniejsza, jak to są puste słowa, które nie mają potwierdzenia w życiu codziennym, w jego zachowaniu. Ciekawe ile czasu będę umiała tak żyć.... ;-(

  • tuvalu1

    Oceniono 2 razy 2

    Większość nieżonatych mężczyzna mieszka z mamą. Większość żonatych mieszka z żoną. Taka patologia

  • y.y

    Oceniono 2 razy 2

    "gdy prześledzimy fora"... i przestałem czytać. Myślałem, że to tekst dziennikarski, a nie tego typu farmazony bez pokrycia.

  • Grzegorz Łowicki

    Oceniono 7 razy 5

    współczesne kobiety biegają codziennie do mamusiek, które są trzecią częścią ich małżonek; współczesne kobiety bez porady mamusi nie umieją mężowi awantury urządzić; kobiety nie potrafią ugotować, uprać, przyszyć guzika; ze wszystkimi obowiązkami spuszczają się na męża aby nadskakiwał księżniczce żoneczke i jeszcze teściową zadowalał; faceta traktuje się jak bankomat by zarabiał a potem pretensje, że kobieta kariery nie robi i mało zarabia ... słowem najpierw popracujcie nad sobą a potem oceniajcie facetów;

  • admcanarisfanclubpoland

    Oceniono 5 razy 1

    Artykul ma za zadanie zmusic reszte mlodych polakow do emigracji a pozostalych namowic to tego by zostali pedalami…
    Coz nie od dzis wiadomo ze polska ziemia jest potrzebna dla zydowskich osadnikow.

  • molly_wither

    Oceniono 3 razy -3

    Ostatnio szczena mi opadla nizej dna. Moj 55letni maz musial odmowic mamusi i jej kolezankom, ktore chcialy by zawiozl je do kosciola na wieczorne modlitwy (tramwaj,autobus pod domami), bo mial auto w warsztacie i kiedy sie tak tlumaczyl, dlaczego nie moze, padlo na koniec: "a nie obrazisz sie mamo?". Co niedziela musi byc u niej na obiedzie i wpadac po kilka razy w tygodniu zdac relacje ze swojego zycia. Świekra potrafi zadzwonic w weekend przed osma rano,albo w trakcie naszego sniadania. Na moja sugestie,zeby z nia zamieszkal, nie odpowiada.

  • obywatel_pol

    Oceniono 4 razy 4

    To niestety działa też w drugą stronę - kobiety uzależnione od swoich matek... Nie tylko faceci muszą przeciąć tą matczyną pępowinę. Problem w tym, że jeśli będzie taka osobowościowo "rozwinięta inaczej" matka, to równie dobrze może całą swoją "matczyną miłość" i związane z tym przywiązanie, chęć kontrolowania i inne uczucia przelać właśnie na córkę.

  • Natalia Dymarczyk

    Oceniono 7 razy -7

    Najgorsze jest to że do mężczyzn nie dociera że są maminsynkami. Wypierają to wmawiając kobietom że za dużo oczekują i wylewają ich własne wady a nie widzą swoich.

  • ironeye

    Oceniono 23 razy 9

    Mam wrażenie, że autorka tego artykułu ma sama problem ze swoim partnerem, i w taki dziwny sposób chce przelać w internet swoje frustracje. Facet ma miejsce na uczucia i dla mamy i dla partnerki, tylko to kobitki nie umieją współpracować i odnaleźć balansu, a każda chce przeciągnąć go na własną stronę. Po drugie - matka to prawdziwa rodzina, z krwi i kości, a partnerka? Dzisiaj może być jedna, jutro zupełnie inna. Dbajcie o relacje dziewczyny!

  • antykonformista

    Oceniono 4 razy 4

    Artykuł bardzo dobry, choć tendencyjny. Córek uzależnionych od mamusi jest (wdl moich obserwacji) dużo więcej, niż synów. Co ciekawe, w przypadku ojców nie ma, lub są śladowe, tego typu toksyczne więzi.

    Znam/znałem blisko zarówno przykład uzależnionego syna, jak i córki. Syn w rodzinie (kuzyn), córka - niedoszła przyjaciółka. Oba przypadki straszne.

    Chłopak w oczywisty sposób "zastępował" więź z mężem/ojcem (a moim wujkiem), który żyje sobie spokojnie 500 km od tego duetu. Matka od najmłodszych lat zazdrosna/zaborcza o wszystko, nawet o kolegów. Chłop ma 30 lat i chyba nigdy nie miał dziewczyny. Miał za to próby samobójcze.

    Przypadek dziewczyny jest nieco inny, ale chyba typowy dla dziewczyn. W tym przypadku nie ma rozbitej rodziny. Kobiety w rozbitych rodzinach, jak mają córki, to raczej ich nienawidzą, same szukając sobie faceta. Toksyczna więź powstaje, a przynajmniej w tym wypadku powstała, w rodzinie pełnej, choć facet ma swój świat, jest raczej mało uczuciowy (b. policjant), za to matka ma silną "więź" z babką/swoją matką, więź toksyczną bo opartą na wiecznej krytyce i kontroli matki przez babkę.

    To najczęstszy przypadek. Sztafeta. Jak fala w wojsku. Babka wyżywa się na matce, matka na córce. Córka bardzo chce mieć dzieci - ta o której piszę marzyła o tym już w wieku 15 lat. Na dodatek dziewczyny takie wybierają sobie niezbyt ciekawych partnerów, bo dobry mocny facet i do tego uczuciowy po pierwsze nie wytrzyma z taką, po drugie nie spodoba się mamusi, która widzi w nim konkurencję. Po trzecie nie jest takiej dziewczynie potrzebny, dla niej facet to tylko reproduktor, prawdziwym "facetem" jest, i pozostanie na wieki, mamusia.

    Mamusia egoistka, która wychowuje sobie opiekunkę na stare lata. Pół biedy, jak robiłaby to dobrocią, uczuciem, zrozumieniem. Ale robi to perma- inwigilacją i przemocą. Takie matki wymagają LECZENIA w trybie natychmiastowym, córki zresztą też...

  • wojtekz1

    Oceniono 4 razy 2

    Rozumiem, że tylko mamusie facetów są winne, a same kobiety już są bez wad? A co z rodzicami tychże pań? Może także wychowały ich na samolubne i egoistyczne...

  • jfk63

    Oceniono 4 razy 2

    To ca ja poradzę, jak moja mama gotuje, jak dla mnie najlepiej? Mam łykać te wszystkie potrawki od żonki smażone bez grama tłuszczu, albo jeść sałatkę z jelit delfina, bo tak napisali w Twoim Stylu? Na Boga, same naoglądacie się gości zamieszkujących Holywood, lub inne krainy mlekiem i miodem płynące i oczekujecie, ze my im w jakimś tam stopniu będziemy dorównywać. Jak my na jakąś laskę spojrzeniem zmierzymy, to jest dramat i litania do najświętszych. Jeśli natomiast zechcemy pojechać na obiad do mamy (bo mamusia tak chętnie nie zaprasza córeczki z zięciuniem tylko z wnukami), to od razu maminsynek, ciepłe kluchy, albo jeszcze coś gorszego. Ale największe są jaja, jak zamiast długo wyczekiwanej córki urodzi się syn. Niejedna z was by go w te wszystkie piękne sukieneczki ubrała (niektóre nawet ubierają) i taką gorącą miłością go wychowują, że chłopak w 1 klasie liceum deliberuje, czy jechać na paradę do Berlina, czy iść na z kolegami na mecz na Legię. Tak - postępujecie schizofrenicznie: wychowujecie syna na przeciwieństwo waszego ideału mężczyzny.
    A co z waszymi córkami? Traktujecie je na dystans, wymagacie tego, czego winniście wymagać od syna, jesteście dla nich zimne i krytykujecie to, że maj,ą silniejszy związek z ojcem. I właśnie przez ten wasz stosunek do nich, one dorastają i stają się takie jak wy. Koło zamknięte.

  • hildebrant666

    Oceniono 3 razy 3

    Narzekacie na takich partnerów, a czym swoich synów wychowujecie w dokładnie taki sam sposób, bo "chcecie mieć coś swojego". W rezultacie wasz zysk jest potrójny:
    1. jest kolejna okazja, by ponarzekać na mężczyzn
    2. macie "coś swojego"
    3. za kilkanaście lat macie poczucie władzy mieszając się w sprawy rodzinne dorosłego już potomstwa.
    Polski ludowy matriarchat w działaniu.

  • jar_i_mir

    Oceniono 4 razy 4

    Kobiety kobietom zgotowały ten los.

    A teraz z zupełnie innej beczki: Może dla równowagi artykuł o niby dorosłych kobietach, które nawet do ubikacji nie potrafią pójść bez wcześniejszej telefonicznej konsultacji z mamusią?

  • dzaga41

    Oceniono 1 raz -1

    Dokładnie jak w tytule.

  • djarev

    Oceniono 18 razy 4

    Nie wierzę. Te opisane przypadki to jest jakaś skrajność - w tym wypadku zapewne zmyślona na potrzeby artykułu. W sensie ilości poświęcanego czasu i uwagi matka raczej nigdy nie jest priorytetem dla statystycznego faceta. Natomiast z jakimiś głębszymi uczuciami to już faktycznie niekoniecznie tak jest, ale pomyśl kobieto:
    Matka jest jedna, a takich jak ty może mieć na pęczki.
    Normalna matka nie oszuka, nie zdradzi, odda życie za syna, a a ty (jeżeli jesteś normalną - w sensie statystyczną - kobietą) puścisz się z pierwszym lepszym albo przystojniejszym fagasem.
    Nie warto się poświęcać dla obcych kobiet.

  • hanusinamama

    Oceniono 3 razy 3

    Mąż ma brata. Mają wspólną matkę i są bardzo różni od siebie - co nie jest niczym neizwykłym u rodzeństwa, ale róznica dotyczy "bycia maminsynkiem". Teściowa próbnowała nam włazić z butami pod kołdrę, rządzić i mnie dyskredytować ale mąż na samym początku ustwaił mamę do pionu. Tzn grzecznie sle stanowczo oznajmił ze sami deyzdujemy jak układy sobie życie, sami kupujemy sobie rzeczy (nie bylismy zalezni finansowo od teściów) a jak mama nie bedzie mnie szanować to zwyczajnie nie będą nas widzieć. I sie ułożyło. Tesciowe szanują mnie, ja szanuje ich. Nie wtrącają sie. Za to brat męża dał sobie wejśc na głowe mamie. I wszystko było ok do czasu ślubu. Teraz teściowa żyje zyciem drugiego syna uprzykrzająć życie swojej drugiej synowej. Brat męza nie widzi problemu w 20 telefonach dziennie od mamy, tłumaczy jej wszystko, i nie reaguje na żonę. Próby rozmowy z tesciową mało dają bo przeciez on sie nie buntuje. Nawet mąz widzi ze brat dał sobie wejsc na głowe mamie i ze psuje to układ z żoną.

  • zal.p.l

    Oceniono 9 razy 5

    Pisząc takie zdanie oznajmujące (nie wypchacie się znakiem zapytania) "polak to mamisynek popelnia się feminazistowską zbrodnie. Rownie dobrze można napisac "polka to ku...". oczywiście wybuchłby skandal no ale babsko może obrazac. Czuje się lepiej jak zacznie dzień od kłótni czy bluzgów a co najlepsze za "równą pensyjke". Cała baba, szowinistyczna, zaklamana feministka. A potem się dziwią ze nitk ich nie chce... po co ja się pytam ?

  • trans.sib

    Oceniono 4 razy 2

    Zamiast krytykować mężczyzn należałoby raczej przyjrzeć się źródłu problemu, czyli absolutnie matriarchalnemu układowi polskiej rodziny. U nas matrona dzierży absolutną władzę nad wszystkimi domownikami, szczególnie nad dziećmi co jest jeszcze wspierane przez państwowe instytucje np. sądy rodzinne.

    Niestety mądre "dziennikarki" z Agory (szczególnie te z działów o wybitnie infantylnych wypocinach jak "Kobieta" czy "eDziecko") jak zwykle wolą pójść po najlżejszej linii oporu i ograniczyć się do mdłego utyskiwania na mężczyzn.

  • c_lod

    Oceniono 4 razy 4

    brak kasy - dwa słowa - zamiast całego artykułu. gdyby była

  • oryntagon

    Oceniono 17 razy 5

    Ta lewacka obsesja GW. Przestańcie ludziom zaglądać do domów! Niech każdy wychodzi sobie za kogo chce i żyje jak chce, co was to w ogóle obchodzi?

  • moni_la

    Oceniono 5 razy 5

    Myślę sobie że te kobiety które widzą w facecie maminsynka to tylko te które już na wstępie rywalizują o uczucia.Nie potrafia rozróznic miłosci syna do matki i męża do żony.To dwie rózne choć dla nich niezrozumiałe z uwagi na brak empatii do matki męza.Maminsynkiem jest też ten który mieszka z rodzicami bo po kiego płacić za wynajem skoro jest się samemu.Takie lale własnie szukają faceta z mieszkaniem by wtulić zad na gotowe.Dobrze gdyby jeszcze był ze złotą kartą,dobrze gotował ,prał i sprzatał a jego mamusia była na usługach darmowej niańki.Pełnia szczęscia .Kobiety moga wisiec na tel.ze swoja mamusią codziennie,moga bywac u mamusi także a facet ma ograniczenia i najlepoiej by chodził po wskazanej przez babę ścieżce.Bedzie coraz więcej starych panien bo faceci uwazaja ze małzenstwo to oboz koncentracyjny i ja sie im nie dziwie bo mam w rodzinie trzy podłe zołzy które zasługują na porzadne cięgi.

  • reakcjanatychmiastowa

    Oceniono 1 raz 1

    Artykuł sprzed roku... awesome...

  • wycofany

    Oceniono 4 razy 2

    Maminsynek to produkt III RP. Tam, gdzie młodych ludzi stać na własne mieszkanie, nie ma maminsynków.

  • abeon138

    Oceniono 10 razy 2

    Cóż zapewne artykuł napisała jakaś, biedna, sfrustrowana paniusia, której nawet maminsynek nie chciał (albo i rzucił), a która to siedzi teraz sama z kotem w mieszkaniu na kanapie i wymyśla na laptopie jakieś bzdury, żeby sama się dowartościować i jednocześnie zdobyć poklask jej podobnych zmanierowanych feministek. Współczuję.

  • prosze-wpisz-inny-login

    Oceniono 2 razy 2

    Polak mamisynek? To co powiecie o Włochach? Ten artykuł może dotyczy tylko garstki osób w Polsce

  • dab-dab

    Oceniono 50 razy 44

    Faktycznie artykuł jest tendencyjny. A co z kobietami uzależnionymi od swoich mamuś? Znam takich z pól tuzina w najbliższym otoczeniu.
    Niby dorosłe, bo przedział wiekowy to 25-35 lat, niby samodzielne, bo z osobnym adresem zameldowania, z własnym dochodem, pracujące, a nawet dające pracę, niby dojrzałe, bo w posiadaniu dziecka lub dzieci. A jednak uwieszone na mamuśce. Począwszy od codziennego, a nawet kilkukrotnego w ciągu dnia raportowania telefonicznego, co robią, co robiły i co zrobią, kto na którym boku spał i która dziurka od nosa się zatkała, skończywszy na dyspozycjach w sprawie menu na niedzielny obiadu, wałówki na cały tydzień i grafiku zadań lub usług dla rodzicielki na najbliższe dwa tygodnie. I niby wszystko w porządku, bo chyba wszyscy członkowie tego układu są usatysfakcjonowani: mamusia, bo czuje się potrzebna i ważna, córeczka, bo ma wyrękę i wsparcie pod każdą postacią, a ewentualnego męża i ojca najczęściej nikt o zdanie nie pyta lub totalnie je ignoruje. No i zawsze jest na kogo zgonić winę za źle wychowane dzieci i chybione decyzje.
    No to, gdzie jest problem? W światopoglądzie takiej Córuni Mamuni i oczekiwaniach wobec otoczenia. No bo skoro mamusia ją wyręcza, to chyba wszyscy dookoła powinni, no nie? Skoro mamusia na każde prychnięcie jest gotowa do poświęceń, to i innym zdmuchiwanie pyłków na jej drodze powinno leżeć na sercu. I tak udaje się czasami omamić teściową, rodzeństwo, babciostwo z dziadostwem. Problemem są koleżanki w pracy, no bo każda jedzie na swoim wózeczku i prędzej czy później pokaże swoją asertywną, wredną twarz i koleżanki-rówieśnice, które same będąc matkami, żonami, pracownicami dają radę mniej lub bardziej efektywnie te role połączyć i realizować. Najczęściej konfrontacja z innymi, autentycznie samodzielnymi kobietami pozostającymi na podobnym życiowym czy zawodowym etapie jest źródłem frustracji dla Córuni Mamuni. Och, jak ona się wtedy naburmusza, jakie reprymendy mamie daje, żeby nie afiszowała się przed teściową i bratową, że to ona córce wypichciła popisowe imieniny na 20 osób, jak usprawiedliwia dobrem nudzącej się matki swoje wygodnictwo i pozoranctwo!
    No i te nieocenione złote rady takiej samodzielnej-inaczej. W każdej dziedzinie, a najgłośniejsze i najbardziej dobitne w tych kwestiach, w których wyręcza ja mamusia: gotowanie, wychowywanie dzieci i domowa logistyka. Uwiellllbiam to!

  • agusia66208

    Oceniono 10 razy -8

    zgadzam sie w pelni. mezczyzni w polsce dziela sie na dwie grupy: maminsynek albo pantoflarz. wpadaja ze skrajnosci w skrajnosc. a mamusie wychowuja syneczka, zeby mogl sluzyc im na starosc. nie pomagac, ale wlasnie SLUZYC. gdzie sa mezczyzni silni i samodzielni, ktorzy umieja poradzic sobie bez spodnicy mamusi?

  • agusia66208

    Oceniono 9 razy -3

    zgadzam sie w pelni. czasem mam wrazenie ze niektore matki wychowuja synkow tylko po to aby na starosc mogli im sluzyc, a jak wiadomo partnerka syneczka to duza przeszkoda w jej misternym planie wiec zaczyna sie pokaz sil. gdzie sa mezczyzni niezalezni, silni? moim zdaniem mezczyzni polacy dziela sie na dwie grupy: maminsynek albo pantoflarz. wpadaja ze skrajnosci w skrajnosc

  • kerajm

    Oceniono 36 razy 24

    Powiem tak, gdybym miał mozliwość również mieszkałbym u rodziców, a dlaczego ??. Zamiast brać kredyt na mieszkanie na 30 lat wziąłbym kredyt tylko na 5-10 lat.

  • laleczka2014

    Oceniono 55 razy 13

    Tez jestem synową i już teściową,mam dwoch synów.Jeden żonaty,drugi kawaler.Oboje po studiach z dr.Ten zonaty,jak byl kawalerem wydawałó sie ze bedzie problem bo oprocz prac naukowych nuic nie robił.Ozenił sie i robi za trzech.Gdyby nie on to nie wiem jakby ich dom funkcjonował.Pierze,gotuje ,prasuje ,robi zakupy i własciwie z pomocą przedszkola i moją wychował dziecko.Musi miec czas tez na prace na uczelni.Jest zmęczony i widac po nim ze cos go gnębi.Nie pytam i nie wtrącam się.Młodszy widzi co się kroi i wcale sie nie garnie do ózenku bo mówi ze na przykładzie brata nie chce być kozłem ofiarnym bo nikomu krzywdy nie zrobił i nie mysli zyc w obozie koncentracyjnym.Małzenstwo ma byc partnerstwem.Wiec nie bierzcie wszystkich do jednego wora bo sa faceci ktorzy na was patrza i sie was boją,by nie zgotowac parszywego losu.Kobiety tez nie sa święte,wychowane na damy roszczeniowe dla ktorych mąz ma byc nie wsparciem a robotem a tesciowa darmowa opiekunką,kjtora to ma sie cieszyc z urodzonych wnukow i pomagac.W zamian nie moze na NIC LICZYC NO CHYBA TYLKO NA TAKI ARTYKUŁ W GAZECIE.
    Poza tym,to ze facet 30-letni mieszka z rodzicami to nie jego wybor a koniecznosć,dzisiaj ludzie nie maja pracy i za co kupic mieszkania.A kobiety puszczaja jad tylko dlatego ze szukaja takich z mieszkaniem by wtulić zad i czekac na gotowe.

  • przyjacielzpluszu

    Oceniono 83 razy 73

    e, tam. Nie znam faceta, który mając wystarczająco dużo pieniędzy, żeby mieszkać samodzielnie, chciałby dalej mieszkać u rodziców. Może niektórych stać by było na mieszkanie w studenckiej komunie, dzieląc koszty mieszkania na kilka osób. Ale jeśli chce się mimo wszystko gdzieś pracować, żeby choć na bieżące wydatki zarobić, to wracanie do domu, w którym wiecznie trwa balanga, może być uciążliwe. Niestety, korytko jest za wąskie - nie dla wszystkich starcza pracy takiej, żeby mogli się sami utrzymać. Ktoś nie je, żeby mógł jeść ktoś, parafrazując Szekspira. Ci na stanowiskach meneżerskich, kierowniczych, pracujący w branży informatycznej patrzą z góry na frajerów, co nie mogą sami na swoje utzrymanie - a co dopiero rodziny - zarobić. Ale ktoś im zamiata te chodniki, sprzedaje kebab, albo bilety na basen. Ktoś im sprzedaje buty w sklepie i podaje pod nos żarcie w restauracji. Te "ktosie" to właśnie te nieudolne fajtłapy, kobiety i mężczyźni, którzy nie moga się sami utrzymać. W żadnym państwie nie ma tak, że są sami kierownicy i dyrektorzy, zawsze są warstwy "niższego szczebla". To, co nas różni jednak od chociażby Wielkiej Brytanii, to fakt, że tam po pierwsze pracownik niższego szczebla nie poświęcił lat na studia i doktorat, praca jest bardziej adekwatna do wykształcenia(no, chyba, że mówimy o emigrantach z Polski). A po drugie nawet stadło złożone z ciecia i sprzątaczki potrafi się samo utrzymać i założyć rodzinę, bo płace są tak zbilansowane, aby pozwolić ludziom za nie życ. U nas człowiek zarabiający 1600brutto na pełnym etacie nie jest w stanie sie sam utrzymać, nawet na mieszkanie nie starczy, a co dopiero życie. To sa właśnie takie pieniądze - ani za nie żyć, ani umrzeć. Stąd kombinowanie, mieszkanie z rodzicami, albo coraz częściej po prostu wyjazd za granicę. Jakoś za granicą Polacy tworzą związki, zakładają rodziny i nie są już uzależnieni od rodziców. To nie mentalność synów, czy matek jest nie w porządku, to po prostu ekonomia tego kraju nie pozwala wszystkim na usamodzielnienie się w młodym wieku. Jest to wciąż przywilej relatywnie niewielkiej grupy. Polska to nie tylko Warszawa i inne duże miasta. To głównie małe miasteczka, wsie, gdzie "panów dyrektorów" nie potrzeba aż tak wielu, za to pracowników zakładów przemysłowych, czy rolników i owszem. I jak taki zakład zamkną, to ci młodzi ludzie co mają robić? Wyjeżdżają do dużych miast, gdzie też nie mają pracy na tyle dobrze płatnej, żeby się usamodzielnić. To jest prawdziwa katastrofa.

  • sandiii

    Oceniono 9 razy 5

    jakoś nie widzę w tym maminsynkowaniu winy ojca. To problem zboczonej relacji mamusi do dziecka z której wykluczyła tatusia.

  • ytzek.bloch

    Oceniono 51 razy 31

    Polak to maminsynek? Owszem, ale trzeba zauważyć, że Polki to rozpieszczone księżniczki, które same nie wiedzą czego chcą.

  • walentina_85

    Oceniono 6 razy -2

    Coś w tym jest...

  • evelinag

    Oceniono 11 razy -5

    Ktoś tu w komentarzu napisał, że to jest niemożliwe, aby dziewczyna przed ślubem nie zorientowała się czy nie dostrzegła, z kim ma do czynienia - że jej potencjalny mąż to mamisynek... Otóż moi Drodzy, można! Jak najbardziej można tego nie zauważyć. Biorąc pod uwagę nacisk i wszechobecne sugestie współczesnych expertów, że najważniejsze to dopasowanie się przed ślubem pod względem seksualnym, zwyczajnie nie ma już czasu na inne "dopasowania". Albo zwyczajnie seks przysłania wszystko inne ;) Wyciągajcie kobiety wnioski z takich sytuacji jak te opisane w tym artykule, może coś do Was dotrze i pomyślicie czasem głową zamiast dooopą ;)

  • tresaure

    Oceniono 7 razy 3

    To historia mojego brata i matki! Ona zamężna z alkoholikiem i wiecznie narzekająca na niego i na mnie. A ja -mimo że najstarsza- traktowana przez wspomniany duet jak intruz.
    On, 36 lat nadal mieszka z rodzicami (mimo że mamy dwa domy), nie ma dziewczyny ani pracy, ale według matki nie trafił jeszcze ani na tą właściwą kobietę, anie na dobrą pracę. Nie kala się żadną pracą domową, no chyba, że go matka o coś poprosi, ale ta z reguły woli psioczyć na swojego męża, bo wszystkie ciężkie prace domowe należą -wg niej- do obowiązków jej współmałżonka, który i tak jest ciągle krytykowany, i to nie tylko za jego pociąg do alkoholu.
    Ona krytykuje wszystkio, ale apogeum osiąga kiedy mówi o mnie lub do mnie. Wiem, że mnie skrycie nienawidzi, bo mam w życiu to, czego ona nigdy nie miała… np. normalnego, niepijącego męża; dlatego jeśli ja-wredna córka- ośmielę się niewłaściwe pytanie zadać jej synkowi rozpoczyna się sprzeczka, że się czepiam, żebym patrzyła lepiej na siebie i to co ja robię jest złośliwe i wredne. Podkreślam, że pytanie dotyczy jego szukania pracy i emerytury, na którą ciągle nie pracuje. Teraz utrzymuje go matka, która jest na emeryturze.
    A co ja takiego robię, co nie podoba się mojej rodzicielce? No wszystko to, czego nie robi mój brat. Nasze życiorysy różnią się diametralnie, ale dla mojej matki liczy się tylko on, leniwy i bezrobotny. Gdy są obok siebie to strach siadać z nimi przy stole, bo nabijają się ze mnie, przedrzeźniają i to nie są delikatne słowa… mój mąż próbuje się nie wtrącać, ale bardzo to przeżywa, że rodzina może tak ranić i udawać, że to żarty.
    Całe dzieciństwo byłam traktowana jak gorsze dziecko, a teraz moja matka się dziwi, że nie chce z nią utrzymywać kontaktów, ale myślicie, że ja to rusza?! Nie łudźcie się, ona nie wie co mówić sąsiadom, gdy pytają o mnie… i to ją najbardziej wkurza. Niechcący sąsiedzi mogą pomyśleć, że to jest jej wina… a tego nie zniesie.
    Całe dzieciństwo mi powtarzała, że ludzie dostają na starość to, na co zapracowali, tylko w tym życiowym ferworze nie zauważyła, że ona sama już jest seniorką.

  • s0nar

    Oceniono 16 razy -6

    Bzdura. Jaki maminsynek? Mam 32 lata, w rodzinnym domu nie mieszkam od 8 lat a mamę odwiedzam co 2-3 miesiące (mimo, że mieszka na sąsiednim osiedlu 3km ode mnie), dzwonię jeszcze rzadziej. Jestem samodzielny odkąd pamiętam. Przestańcie więc pierniczyć o polskich maminsynkach, bo to wierutne bzdury, które dotyczą może kilku miernot niepotrafiących wyjść spod klosza czy wylecieć ze swojego gniazda. I być może dlatego, że nie jestem maminsynkiem mam wspaniałą żonę :)

  • marillion73

    Oceniono 12 razy -4

    Mam braciszka, który ma 28 lat i mieszka z mamusią, Dzwoni do niej kilkadziesiąt raz dzienne i bynajmniej nie z troski o nią, bo w domu niewiele robi. Choć jestem starszy od niego 14 lat i 17 lat jestem po ślubie, to on ciągle na siłę udziela mi rad (choć u nas jest wszystko ok.). Współczuję jego przyszłej żonie.

  • flugufrelsarinn

    Oceniono 32 razy 6

    ten tekst to stek bzdur,bycie mamisynkiem to często konieczność a nie wybór...

  • bartez75

    Oceniono 22 razy 14

    To samo można powiedzieć o tatusiach partnerek/zon.
    Co tatuś powie to święte. Na wszystkim się zna. Jest ideałem i wzorem do naśladowania.

  • kkkaaa1234

    Oceniono 28 razy -4

    zgadzam się w 100%. Mój (już były) chłopak dopiero w wieku 32 lat (pomimo iż miał świetną pracę i świetne zarobki od wielu lat) wyprowadził się (za dużo powiedziane ale to potem) z domu do mnie czyli na gotowe gdzie 90% wydatków ponosiłam ja. Wprowadził się do mnie po dwóch latach związku z wielkim bólem serca że zostawia mamusię (zdrową i sprawną). Ale pierwszego dnia wspólnego mieszkania oświadczył mi że w poniedziałki czwartki a potem się okazało że jeszcze w piątki będzie jeździł spać do mamusi bo przecież ja mu nie będę ograniczała kontaktów z rodzicielką. I tak przez rok wyglądało nasze wspólne mieszkanie - pół na pół z matką. Przy czym twierdził że przecież nie jest maminsynkiem i jest bardzo (bardzo) samodzielny... Moją wadą było to że za daleko mieszkałam od jego domu rodzinnego (40km). Rozstaliśmy się, na koniec naszego związku powiedział mi że no przecież mamusię ma tylko jedną (ja mam pięć ;) i że ona jest najważniejsza w jego życiu (i jeszcze siostra na punkcie której ma bzika). Wprowadził się do matki z powrotem (w sumie to nawet do końca się od niej nie wyprowadził nawet pokój na niego czekał), po niedługim czasie znalazł sobie nową partnerkę - ale już bliżej mamusi ;) pozdrowienia dla wszsytkich maminsynków którzy twierdzą że przecież nie są maminsynkami, pozdrowienia dla facetów którzy po trzydziestce mając pracę dobre zarobki dziewczynę i tak wolą mieszkać z mamusiami!!!

  • alejajaniemaco

    Oceniono 43 razy 9

    Moja mama bardzo mnie podnieca. Bardziej niz moja dziewczyna - co mam zrobic ? Prosze autorke o porade.

  • kol.3

    Oceniono 188 razy 112

    Problemem jest raczej brak pieniędzy i możliwości uniezależnienia się. Absolwent zarabia minimalną krajową na umowę o dzieło.zlecenie. I gdzie ma się wyprowadzić, za co żyć itd.
    A tatusiowie w Polsce jak zwykle nie istnieją.

  • vito14

    Oceniono 143 razy 93

    Kobiety szukają księcia na białym koniu, gdy już takiego znajdą dziwią się, że takiemu księciu muszą usługiwać.

  • pseudo12345

    Oceniono 192 razy 96

    Młode kobiety obecnie potrafią być tak podłe, że mężczyźni zaczynają uciekać.

  • rembka

    Oceniono 74 razy 18

    Moze zacznijmy od tego, skad sie biora w ogole takie cieple kluchy w Polsce. Jednym z powodow jest na przyklad, uparte twierdzenie wiekszosci rodzicow, ze 6-ciolatki sa za 'malusienkie' zeby chodzic do zerowki. Jakos w innych krajach nie sa za male, ba, w niektorych juz sa w 2giej klasie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX