1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Polak to maminsynek

Dlaczego wychowujemy chłopców na uzależnionych od mamy niedojrzałych partnerów?
Choć z obsesyjnej miłości do mam raczej słyną Włosi, to polscy mężczyźni, jeśli prześledzimy fora poświęcone związkom, też im nie ustępują w uwielbieniu rodzicielki. Kochają matki miłością bezwarunkową, nie wymagają niczego, nie określają granic tego symbiotycznego związku nawet wtedy, gdy założą swoją rodzinę. Nie potrafią docenić zalet swojej partnerki, bo nikt tak nie kocha jak matka i nikt tak nie gotuje, żadna kobieta nie zbliży się do ideału matki wyrytego od dzieciństwa w chłopięcej głowie. Nic dziwnego, że Polacy niechętnie opuszczają dom królowej matki - z danych Eurostatu wynika, że w grupie wiekowej 25-34 lata, 30 proc. kobiet i aż 44 proc. mężczyzn w Polsce mieszka wciąż z rodzicami.

Jaki jest polski maminsynek?

Obiegowa opinia mówi o chłopcu za bardzo uzależnionym od matki, rozpieszczonym i niesamodzielnym. Gorzej, gdy zachowania mamusinego synka utrwalą się i przetrwają do wieku dorosłego, gdy maminsynek założy rodzinę. Wtedy patologiczna więź z matką przeradza się w niebezpieczny trójkąt, w którym dwie kobiety rywalizują o uczucie mężczyzny a on nie potrafi odróżnić swojej roli jako syna matki od tej partnera życiowego swojej kobiety. Polscy mężczyźni, podobnie jak Włosi, słyną z bezkrytycznego stosunku do swoich matek. - Mamie się nie odmawia, mamę się hołubi, bo się obrazi, mamie się ustępuje, pociesza, tłumaczy, zwierza z każdej minuty życia, stawia zawsze i wszędzie na pierwszym miejscu - narzekają Polki na forach. Dlaczego polscy mężczyźni tak często poddają się terrorowi matek i nie potrafią wyznaczyć im granic, nawet gdy ingerują w ich życie?

Bez odciętej pępowiny

Dla Adriana, męża 34-letniej Marty z Katowic najważniejsza jest mamusia, wokół niej i jej potrzeb kręci się całe jego życie. - Gdy padało, nieustannie pytał ją czy ma przyjechać odgarnąć jej śnieg, choć u nas też nie dało się dojść do furtki i z roczną córeczką na ręku brnęłam na spacer, bo wózek nie mógł przejechać - narzeka. Gdy zaatakował mróz, wynosił dla mamusi ich chodnik antypoślizgowy sprzed domu. Najpierw kupował ciepłe buty dla mamy nie pamiętając, że jego dziecko też nie ma odpowiednich na zimę i radził się jej w każdej najdrobniejszej sprawie. - Są mężczyźni, którzy nigdy nie odcinają "pępowiny" łączącej ich z matkami. Można mówić o ich niedojrzałości, lęku przed dorosłością, niechęci do brania odpowiedzialności za związek i partnera - komentuje Dorota Minta, psycholog kliniczny.

Syn to nie partner życiowy

Bo synowie zastępują czasem polskim kobietom partnera i przyjaciela. Relacja matki z synem często jest zaburzona, bo ona ma oczekiwania, jakie stawia się partnerowi życiowemu a on stara się zadowolić matkę i im sprostać. Jest na każde wezwanie histeryzującej rodzicielki, zaniedbuje potrzeby swojej partnerki czy rodziny, bo mama oczekuje wyłącznej uwagi, ma nieustanne prośby i problemy, nie umie żyć swoim życiem, nie ingerując w związek potomka. - Chciałabym, żeby jakaś kobieta podziękowała mi kiedyś za to jak wychowałam syna. Bo ja o matce mego męża powiedzieć tego nie mogę - stwierdza 38-letnia Beata, mama dwunastolatka z Warszawy. Ma dosyć toksycznej dla ich rodziny relacji męża i teściowej. - Ciągle traktowany jest jak mały chłopczyk. Do niedawna matka domagała się aby relacjonował jej każdy nasz krok, meldował ile wydał na zakupy, gdzie planuje wakacje i z czym idzie do lekarza. Gdy zachorował na grypę wpadła bez zapowiedzi by mu gotować rosołek i okryć pierzyną, bo "ma drgawki gorączkowe i prawie majaczy". Myślałam, że śnię, bo facet ma prawie 40 lat - opowiada kobieta.

Bo to zła kobieta była

Zdaniem forumowiczek na emama.pl wszystkie problemy z teściową to tak naprawdę problemy ze swoim partnerem, który jest uzależniony od matki. - U maminsynka nadal priorytetem jest matka, u mężczyzny dojrzałego żona i dzieci. Zwłaszcza, że polskie matki są mistrzyniami w manipulowaniu i uzależnianiu od siebie synów bezwarunkową miłością czyniąc z nich egoistów i egocentryków. - Gdy mieliśmy problemy małżeńskie teściowa twierdziła, że to moja wina. Choć wyręczam męża w wielu sprawach, pracuję i wychowuję dziecko, to ciągle ja jestem ta zła, krytykowana przez teściową - mówi 29-letnia Renata, mama dwulatka spod Warszawy.

Dwulatek czy dorosły facet?

Teściowe lubią namieszać w związku maminsynka a jest tym łatwiejsze, że on często kieruje się opinią mamy na temat swojej partnerki. Renata kiedyś czuła się kochana przez męża, teraz widzi, że powoli ulega on opinii matki na jej temat. - Zdaniem teściowej zamiast chodzić do pracy powinnam dogadzać mu kulinarnie 24 godziny na dobę i sprzątać bez ustanku. Poza tym twierdzi, że za dużo wydaję, spędzam czas przed kompem i uwielbiam zagraniczne wojaże - wymienia. - A jej syna wszystko przerasta. Jest taki wrażliwy, czuje się osaczony przeze mnie i sterroryzowany naszym małym dzieckiem. Zastanawiam się wtedy czy ona mówi o naszym dwulatku? - śmieje się Renata. Jej mąż w pracy jest zdecydowanym mężczyzną, z wysoką pozycją zawodową, natomiast w domowym zaciszu mentalnie jest synkiem mamusi. - Zawsze jej broni, na wszystko się godzi i nasiąka czarnym piarem, który mi bez przerwy robi - żali się kobieta. Ale bywa gorzej - brat jej męża zerwał ostatnio zaręczyny, bo matka nie zaakceptowała wybranki syna.

Skąd się biorą maminsynki?

- Warto się zastanowić, w jaki sposób tacy maminsynkowie wyrastają, skąd się biorą - komentuje Dorota Minta. - Moim zdaniem skłonność do takiej zaborczej miłości pojawia się u kobiet najczęściej w dwóch sytuacjach. Po pierwsze w związkach bardzo tradycyjnie patriarchalnych, gdzie nie ma mowy o partnerstwie i gdzie brakuje ciepła pomiędzy rodzicami syna. Poza tym kobiety często kompensują sobie uczuciem do syna, zaborczością wobec niego i nadopiekuńczością, chęcią uczestniczenia we wszystkich aspektach jego życia, brak miłości męża czy partnera - tłumaczy psycholożka. Bywa, że małżonkowie odsuwają się od siebie a uczucie, które kiedyś ich połączyło przygasa, słabnie też pożądanie. Zdaniem eksperta to cieplarniane warunki dla wzrostu przyszłego "syneczka mamusi".

Cała miłość przelana na syna

Ale nie można winą obarczać wyłącznie mężczyzny. - Często kobiety po urodzeniu dziecka koncentrują się tak mocno na karmieniu, pielęgnacji i zabiegach wokół niemowlęcia, że nie zauważają, że ich partner w całym rytuale rodzicielskim nie uczestniczy - tłumaczy Minta. Jej zdaniem zdarza się też, że kobiety traktują mężczyznę jako "dawcę", dzięki któremu mogły zajść w ciążę, a po urodzeniu dziecka uważają, że powinien jedynie utrzymywać rodzinę. Wówczas całe zasoby uczuć przelewają na syna. - We wszystkich tych przypadkach, jeszcze zanim syn stanie się mężczyzną, warto zasięgnąć porady psychologa, terapeuty czy niejednokrotnie seksuologa. Inaczej po trzydziestu latach jakaś kobieta zderzy się z problemem dorosłego maminsynka - mówi psycholożka.



Komentarze (111)
Polak to maminsynek
Zaloguj się
  • lanou

    Oceniono 369 razy 243

    Jest to po części wina kobiet. Nie tylko, głównie niedojrzałych mężczyzn, ale kobiety też mają w tym swój udział.
    Gdybyście panie nie wybierały za młodu właśnie takich niedojrzałych szczeniąt, nie byłoby "popytu" na taki "towar" i moi rówieśnicy byliby dużo dojrzalsi i bardziej niezależni. Mając teraz rocznikiem 22 lata pracuję, studiuję, zarabiam i jestem absolutnie niezależny i szanuję, ale nie traktuję matki jako wyroczni. Generalnie uważam to za zdrowe podejście. Co z tego, skoro dziewczyny w moim wieku wolą uganiać się za frajerami wyznającymi zasadę ZHMB (za hajs matki baluj), którzy nie studiują, nie pracują, tylko wieczna impreza, zabawa i dziewczyny. Potem żenicie się z takimi ciotami i płacz, że maminsynek, że w wieku 30 lat za mamusią lata zamiast za ukochaną imprezową żoną, a czas na imprezy już minął, i czas dojrzeć. A wtedy tacy ludzie jak ja siedzą w zaciszach (swojego już) domu i cierpią z powodu samotności przez wcześniejsze lata życia.
    Ot, cała prawda.

  • klamkas

    Oceniono 200 razy 172

    A mnie zastanawia, jak to możliwe, że te wszystkie kobiety chciały zostać żonami maminsynków. Przecież takie rzeczy nie wychodzą dopiero po ślubie, już wcześniej widać, że mężczyzna woli mamusię, a mamusia żyć bez niego nie może. I wychodzą za mąż, bo co? Bo wierzą, że po ślubie wszystko się zmieni i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, staną się najważniejsze? Bo mamusia jak zobaczy obrączkę, to się opamięta i przestanie wchodzić w jego życie z buciorami?

    Nie wierzę w to całe "bo po ślubie wyszło szydło z worka". Z wyjątkiem skłonności do przemocy, która często pojawia się dopiero później, wszystko inne można zobaczyć duuużo wcześniej, tylko trzeba chcieć. I mieć rozsądne podejście do życia i związku, zamiast wiary, że będzie jak w bajce, chociaż od początku nie jest. Trzeba obserwować, rozmawiać, myśleć (!), poznawać i analizować. Nie boli, a chroni przed latami życia w niesatysfakcjonującym związku.

  • kol.3

    Oceniono 188 razy 112

    Problemem jest raczej brak pieniędzy i możliwości uniezależnienia się. Absolwent zarabia minimalną krajową na umowę o dzieło.zlecenie. I gdzie ma się wyprowadzić, za co żyć itd.
    A tatusiowie w Polsce jak zwykle nie istnieją.

  • marcinxxx_3

    Oceniono 144 razy 100

    Prawda jest taka. Jak tesciowi cos nie pasuje w zieciu to wystarczy dobra flaszka gadka i po klopocie. Jak mamusi cos nie pasujew synowej to juz tak bedzie do grobowej deski. W druga strone tez to dziala i jak tesciowa skrytykuje zupke synowej raz to i za 5 lat sprawa wyjdzie.

    Chcialbym zobaczyc tez jakies obiektywne badania na podstawie ktorych jest utarta ta teza. Pewnie istnieja tak samo jak takie na podstawie ktorych mozna stwierdzic ze kazda kobieta to ku... No chyba ze dla autorki wyzalenia z forum to obiektywne zrodlo. Jak zwykle oczywiscie na gw o facetach pisze kobieta.

  • pseudo12345

    Oceniono 192 razy 96

    Młode kobiety obecnie potrafią być tak podłe, że mężczyźni zaczynają uciekać.

  • vito14

    Oceniono 143 razy 93

    Kobiety szukają księcia na białym koniu, gdy już takiego znajdą dziwią się, że takiemu księciu muszą usługiwać.

  • przyjacielzpluszu

    Oceniono 83 razy 73

    e, tam. Nie znam faceta, który mając wystarczająco dużo pieniędzy, żeby mieszkać samodzielnie, chciałby dalej mieszkać u rodziców. Może niektórych stać by było na mieszkanie w studenckiej komunie, dzieląc koszty mieszkania na kilka osób. Ale jeśli chce się mimo wszystko gdzieś pracować, żeby choć na bieżące wydatki zarobić, to wracanie do domu, w którym wiecznie trwa balanga, może być uciążliwe. Niestety, korytko jest za wąskie - nie dla wszystkich starcza pracy takiej, żeby mogli się sami utrzymać. Ktoś nie je, żeby mógł jeść ktoś, parafrazując Szekspira. Ci na stanowiskach meneżerskich, kierowniczych, pracujący w branży informatycznej patrzą z góry na frajerów, co nie mogą sami na swoje utzrymanie - a co dopiero rodziny - zarobić. Ale ktoś im zamiata te chodniki, sprzedaje kebab, albo bilety na basen. Ktoś im sprzedaje buty w sklepie i podaje pod nos żarcie w restauracji. Te "ktosie" to właśnie te nieudolne fajtłapy, kobiety i mężczyźni, którzy nie moga się sami utrzymać. W żadnym państwie nie ma tak, że są sami kierownicy i dyrektorzy, zawsze są warstwy "niższego szczebla". To, co nas różni jednak od chociażby Wielkiej Brytanii, to fakt, że tam po pierwsze pracownik niższego szczebla nie poświęcił lat na studia i doktorat, praca jest bardziej adekwatna do wykształcenia(no, chyba, że mówimy o emigrantach z Polski). A po drugie nawet stadło złożone z ciecia i sprzątaczki potrafi się samo utrzymać i założyć rodzinę, bo płace są tak zbilansowane, aby pozwolić ludziom za nie życ. U nas człowiek zarabiający 1600brutto na pełnym etacie nie jest w stanie sie sam utrzymać, nawet na mieszkanie nie starczy, a co dopiero życie. To sa właśnie takie pieniądze - ani za nie żyć, ani umrzeć. Stąd kombinowanie, mieszkanie z rodzicami, albo coraz częściej po prostu wyjazd za granicę. Jakoś za granicą Polacy tworzą związki, zakładają rodziny i nie są już uzależnieni od rodziców. To nie mentalność synów, czy matek jest nie w porządku, to po prostu ekonomia tego kraju nie pozwala wszystkim na usamodzielnienie się w młodym wieku. Jest to wciąż przywilej relatywnie niewielkiej grupy. Polska to nie tylko Warszawa i inne duże miasta. To głównie małe miasteczka, wsie, gdzie "panów dyrektorów" nie potrzeba aż tak wielu, za to pracowników zakładów przemysłowych, czy rolników i owszem. I jak taki zakład zamkną, to ci młodzi ludzie co mają robić? Wyjeżdżają do dużych miast, gdzie też nie mają pracy na tyle dobrze płatnej, żeby się usamodzielnić. To jest prawdziwa katastrofa.

  • dab-dab

    Oceniono 50 razy 44

    Faktycznie artykuł jest tendencyjny. A co z kobietami uzależnionymi od swoich mamuś? Znam takich z pól tuzina w najbliższym otoczeniu.
    Niby dorosłe, bo przedział wiekowy to 25-35 lat, niby samodzielne, bo z osobnym adresem zameldowania, z własnym dochodem, pracujące, a nawet dające pracę, niby dojrzałe, bo w posiadaniu dziecka lub dzieci. A jednak uwieszone na mamuśce. Począwszy od codziennego, a nawet kilkukrotnego w ciągu dnia raportowania telefonicznego, co robią, co robiły i co zrobią, kto na którym boku spał i która dziurka od nosa się zatkała, skończywszy na dyspozycjach w sprawie menu na niedzielny obiadu, wałówki na cały tydzień i grafiku zadań lub usług dla rodzicielki na najbliższe dwa tygodnie. I niby wszystko w porządku, bo chyba wszyscy członkowie tego układu są usatysfakcjonowani: mamusia, bo czuje się potrzebna i ważna, córeczka, bo ma wyrękę i wsparcie pod każdą postacią, a ewentualnego męża i ojca najczęściej nikt o zdanie nie pyta lub totalnie je ignoruje. No i zawsze jest na kogo zgonić winę za źle wychowane dzieci i chybione decyzje.
    No to, gdzie jest problem? W światopoglądzie takiej Córuni Mamuni i oczekiwaniach wobec otoczenia. No bo skoro mamusia ją wyręcza, to chyba wszyscy dookoła powinni, no nie? Skoro mamusia na każde prychnięcie jest gotowa do poświęceń, to i innym zdmuchiwanie pyłków na jej drodze powinno leżeć na sercu. I tak udaje się czasami omamić teściową, rodzeństwo, babciostwo z dziadostwem. Problemem są koleżanki w pracy, no bo każda jedzie na swoim wózeczku i prędzej czy później pokaże swoją asertywną, wredną twarz i koleżanki-rówieśnice, które same będąc matkami, żonami, pracownicami dają radę mniej lub bardziej efektywnie te role połączyć i realizować. Najczęściej konfrontacja z innymi, autentycznie samodzielnymi kobietami pozostającymi na podobnym życiowym czy zawodowym etapie jest źródłem frustracji dla Córuni Mamuni. Och, jak ona się wtedy naburmusza, jakie reprymendy mamie daje, żeby nie afiszowała się przed teściową i bratową, że to ona córce wypichciła popisowe imieniny na 20 osób, jak usprawiedliwia dobrem nudzącej się matki swoje wygodnictwo i pozoranctwo!
    No i te nieocenione złote rady takiej samodzielnej-inaczej. W każdej dziedzinie, a najgłośniejsze i najbardziej dobitne w tych kwestiach, w których wyręcza ja mamusia: gotowanie, wychowywanie dzieci i domowa logistyka. Uwiellllbiam to!

  • ytzek.bloch

    Oceniono 51 razy 31

    Polak to maminsynek? Owszem, ale trzeba zauważyć, że Polki to rozpieszczone księżniczki, które same nie wiedzą czego chcą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX