1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Kłótniewscy

Zdarzają się takie dni, że naprawdę oszaleć można. Dzieci kłócą się prawie bez przerwy.
Zabierają sobie. Szarpią się. Na siebie wchodzą. Przez siebie płaczą. Na siebie skarżą. Obrażają się.

- To ja wybiorę bajkę!

- Nie, to ja wybiorę!

- A właśnie, że ja!

- Brzydka jesteś!

- Kto się przezywa, ten sam się tak nazywa. Brzydalu!

- Głupia!

- Głupi!

- Nie mówcie tak do siebie.

- Ale tato, on pierwszy...

- Niefajnie jest tak do siebie mówić - perswaduję. I na chwilę sytuacja się uspokaja. Ale zaraz potem...

- Przesuń się!

- Ja tu siedziałam!

- Nie zabieraj mi!

- To moje!

- Nie psuj mi!

- Oddaj!

- Nie wolno ci się bawić moimi zabawkami!

- A ja tobie nie pozwalam moimi!

- W ogóle nie chcę się z tobą bawić!

- A ja z tobą!

- Nie chcę koło ciebie siedzieć!

- To ja nie będę ci czytał!

- Nie mów tak do mnie!

- Idź do pracy!

- Czy możecie się wreszcie przestać kłócić? - nie wytrzymuję.

- To on się kłóci, tato.

- To ona!

- Franiu, czy możesz nie wchodzić na Tosię?

- Tosiu, czy możesz nie szarpać Frania?

- Puść jej włosy!

- Boże, czy wy naprawdę...!!

- Jak się nie uspokoicie...!!!

- Kurcze, oszaleć można...!!!!!

Normalnie nie mogłem ich zachowania zrozumieć, zaakceptować, sobie z tym poradzić, aż w końcu mnie oświeciło. Byliśmy wtedy na spacerze, słońce, ptaszki, chmurki jak baranki, jednym słowem ślicznie, a oni marudzą i kłócą się non stop. Że to, że śmo. Wchodzimy na plac zabaw, a oni dalej. I niby się bawią, a ciągle coś nie tak. No i na nic perswazje, zaklęcia, prośby. Można by rzecz jasna czymś tam ich przekupić, ale dla mnie to jakieś świńskie. Można by postraszyć, ale co to ja jestem? Kaddafi?

Wysłaliśmy więc wojska ONZ i rozdzieliliśmy zwaśnione narody. Odseparowaliśmy. A zrobiliśmy to dokładnie w ten sposób, że Aga zajęła się Franiem, a ja Tosią. I w końcu przestało iskrzyć. To znaczy pomiędzy nimi, bo nie minęło wiele, jak my zaczęliśmy się kłócić. I to mniej więcej tak samo jak oni. No, może z tą różnicą, że nie ciągnęliśmy się za włosy i nie mówiliśmy do siebie per "stara kupo".

No więc się kłóciliśmy, choć wtedy gdy to się działo, pewnie bym to nazwał gwałtowną wymianą zdań. Tak zresztą to nazwałem, gdy Tosia do mnie podeszła i poprosiła, bym przestał się kłócić.

- Ja się nie kłócę, córcia - powiedziałem i dalejże się kłócić.

- Czy wy naprawdę ciągle musicie się kłócić?

- nie zrezygnowała.

- Przestańcie!!

- Kurcze, oszaleć można!!!

Dzieci odseparować nas nie mogły, za małe mają rączki, ale w końcu i tak przycichło. A potem, gdy już wszyscy się wyzłościli, odprężyli, Tosia podeszła do mnie, złapała mnie za rękę i powiedziała:

- Wiesz, tato, my nie powinniśmy nazywać się Kwaśniewscy, tylko Kłótniewscy. Państwo Tosia, Franek, Agnieszka i Tomasz Kłótniewscy. Dzień dobry i do widzenia.

Więcej o: