1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dziel pasje z dzieckiem

Dzieci czerpią inspiracje z życia dorosłych i próbują ich naśladować. Wspólne zainteresowania mogą stać się prawdziwą rodzinną pasją.
W nawale codziennych obowiązków zapominamy nieraz, jak dobrze jest mieć trochę czasu na rozwijanie swoich zainteresowań: czytanie książek, sport, teatr, śpiew Dzieci bardzo intryguje to, czym żyją dorośli, i chętnie w tym uczestniczą. Wspólnie spędzony czas sprzyja rozwojowi maluchów i ułatwia pogłębienie rodzinnych więzi.

Ola, mama 4-letniej Michasi: Gramy w rodzinnej orkiestrze

Podobno nie umiałam jeszcze dobrze mówić, a już śpiewałam, najchętniej piosenki wymyślone przez siebie. Śpiewanie to do dziś moja pasja, a zamiłowanie do muzyki przełożyło się na moje życie zawodowe - skończyłam studia jako dyrygent. Teraz uczę muzyki w szkole i prowadzę zajęcia dodatkowe.

W naszym domu muzyka jest stale obecna. Zawsze włączona jest jakaś płyta - klasyka, jazz, rock, piosenki dla dzieci. Często przygotowuję różne akompaniamenty na keyboardzie. Czasami nie zdążę go jeszcze rozłożyć, a Michasia jest już przy mnie. Kiedyś tylko patrzyła i słuchała. Teraz pogania mnie, żebym szybciej skończyła pracować, bo potem gramy razem.

Śmieję się, że mamy w domu małą orkiestrę: flet, dzwonki, pianinko i gitara dla dzieci. Do tego dochodzi wyobraźnia i kreatywność Michasi - potrafi wystukiwać rytm palcami, plastikowymi butelkami. Ważne, żeby wydobywały się dźwięki.

Zaskakuje mnie jej fascynacja trąbką. Prawdziwej nie mamy. Michasia robi ją z papieru - przykleja uchwyt i czarę, rysuje wentyle. Na dyrygenta wybrała sobie dziadka. Daje mu pałeczkę od dzwonków, na kartce zapisuje nuty, głównie ósemki, a sama gra. Kiedy dziadek stwierdza, że nie może już dyrygować, bo skończyły się nuty, Michasia zawsze ma tę samą odpowiedź: "Dziadziu, zaraz napiszę nową muzykę". Dopisuje kolejne ósemki i tak granie na trąbce może trwać bez końca.

Do występów z trąbką dochodzą koncerty gitarowe. Michasia najchętniej organizowałaby je codziennie. Na środku pokoju rozkłada kocyk, który jest sceną, i ustawia krzesła. Najszczęśliwsza jest wtedy, gdy na widowni poza pluszakami siadają rodzice, babcia i dziadek. Potrafi przekonać nawet naszego psa, żeby grzecznie siedział na fotelu. Sama zajmuje miejsce na środku kocyka, gra na gitarze i śpiewa wymyślone piosenki. Często jej występy kończą się powstaniem orkiestry. Każdemu z nas daje jakiś instrument i wtedy wszyscy musimy grać. Do filharmonii by nas nie przyjęli, ale jest wesoło.

Przez Michasię przemawia chęć grania na wszystkim, co może mieć, a jak nie może, to też potrafi sobie poradzić. Poza tym, że ciągle mamy w domu nowe trąbki, bo stare się psują, córka kilka razy w tygodniu buduje z klocków perkusję. Od jakiegoś czasu słyszę, że chce mieć skrzypce. Ale na razie jeszcze ich nie wymyśliła Natomiast jeśli w przyszłości wymyśli instrument, na którym będzie chciała nauczyć się grać, postaram się jej to umożliwić.

Paulina, mama 6-letniej Amelki: Tańczymy mazura i kujawiaka

W zeszłym roku Amelka chodziła na balet. Miałam problem ze znalezieniem takich zajęć (mieszkamy pod Warszawą). Dowiedziałam się, że w Karolinie działa Europejskie Centrum Promocji Kultury Regionalnej i Narodowej "Matecznik Mazowsze", gdzie prowadzone są warsztaty artystyczne, między innymi balet dla dzieci. Był cały rok zajęć, a potem uroczysty występ na koniec roku. Zobaczyłyśmy dzieci, młodzież i dorosłych w tańcach ludowych i narodowych. Amelka wyszła zafascynowana, a we mnie obudziły się wspomnienia.

Miałam 6 lat, gdy zaczęłam tańczyć w Zespole Tańca Ludowego "Pruszkowiacy". Na początku byłam zafascynowana muzyką i nauką różnych tańców. Potem były występy, które przynosiły mi jeszcze więcej radości. Z czasem ten zespół stał się częścią mojego życia. Poza próbami i występami w Polsce były też wyjazdy za granicę. Kończąc szkołę podstawową, rozstałam się z zespołem, ale nie z muzyką ludową. Do dziś słucham jej z przyjemnością. Tak jak rodzice uczą dzieci różnych piosenek, tak ja uczyłam Amelkę przyśpiewek ludowych.

Amelka przez całe wakacje przekonywała mnie, że tańce ludowe są ciekawsze od baletu, że przecież sama tańczyłam, jak byłam dzieckiem, że ona zna już wiele ludowych przyśpiewek i bardzo chce tańczyć, tak jak kiedyś mama. W nowym roku szkolnym dołączyła do grupy dzieci, które w "Mateczniku Mazowsze" trenują tańce ludowe. Radzi sobie świetnie. Ja też wróciłam do tańców i zapisałam się na zajęcia dla dorosłych. Moje odbywają się raz w tygodniu. Amelka zostaje wtedy ze mną, bo mówi, że woli popatrzeć, jak mama tańczy, niż wracać do domu. W domu ciągle słyszę: mamo, włącz muzykę, mamo, poćwiczmy kroki I ćwiczymy mazura, kujawiaka, krakowiaka. Nawet mój 3-letni syn próbuje do nas dołączać. Ostatnio tłumaczył tacie, że jak będzie starszy, też będzie tańczył, jak mama i siostra.

Wiele razy słyszałam komentarze, że nasze zainteresowania są niemodne. Ale czy hobby musi być modne? Dla mnie ważniejsze jest to, że Amelka sama dokonała tego wyboru i że każdy nowy taniec jest dla niej fascynującym odkryciem.

Edward, dziadek 4-letniego Stasia: Razem czytamy "Głos maszynisty"

Pracowałem na kolei 42 lata. Zaczynałem od stażu w lokomotywowni, potem przez osiem lat byłem pomocnikiem maszynisty parowozu, a później sam jeździłem jako maszynista. Trochę jeszcze parowozem, a następnie lokomotywami spalinowymi i elektrycznymi. To była moja praca, ale lubiłem ją. Od kilku miesięcy jestem na emeryturze, jednak sentyment pozostał. Nie spodziewałem się, że któryś z moich wnuków będzie interesował się lokomotywami, i do tego jeszcze w tak młodym wieku. Bo przecież Staś ma dopiero cztery lata.

Nawet nie miał dwóch lat, jak zaczął oglądać "Głos maszynisty", gazetę, którą przynosiłem z pracy. Prosił, żeby mu czytać podpisy pod zdjęciami, pytał: "Dziadziu, a jak się nazywa ta lokomotywa, a ty na tej jeździłeś?". Nie pozwalał mi wyrzucać tych gazet, cały czas je oglądał. Powycinałem z nich zdjęcia i zrobiliśmy album z lokomotywami. Staś do dzisiaj lubi go przeglądać i ciągle wkleja nowe wycinki. Kiedy idziemy na spacer, w grę wchodzi tylko dworzec PKP. Najczęściej chodzimy na węzeł kolejowy, bo tam dzieje się więcej niż na zwykłej stacji. Nie tylko przyjeżdżają i odjeżdżają pociągi, ale są też różne manewry. Staś z ciekawością patrzy, jak zestawiane są składy pociągów i podstawiane lokomotywy. Rozpoznaje, co sygnalizują różne ustawienia albo światła semaforów.

Jako trzylatek wiedział, że lokomotywy dzieli się w zależności od napędu i zastosowania, zna ich nazwy i wie, w jakich fabrykach zostały wyprodukowane. Ma w swojej biblioteczce "Encyklopedię lokomotyw" i "Encyklopedię modeli kolejek z całego świata". Ma też mnóstwo lokomotyw z napędem, zwykłych i drewnianych. Ale najchętniej bawi się torami z opuszczanymi szlabanami, tunelem i czterema elektrycznymi kolejkami, którymi po tych torach jeździ.

Podróż pociągiem to dla niego największa przyjemność. Na co dzień jeździ z mamą tramwajem do przedszkola. Staje blisko drzwi i kiedy motorniczy sygnalizuje ich zamknięcie, Staś udaje, że ma krótkofalówkę i mówi jak dyżurny ruchu na stacji kolejowej: "Gotów, odjazd!".

Więcej o: