1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Charlie ugryzł mnie w palec, czyli jak zarobić fortunę na dziecku

Niespełna minutowy filmik ?Charlie bit my finger!? (Charlie ugryzł mnie w palec!) wrzucony na youtube przez tatę dwóch angielskich chłopców okazał się być najchętniej oglądanym wideo w historii serwisu i trzynastym hitem w dziejach internetu. Charlie i Harry zarobili na nim setki tysięcy funtów i zyskali międzynarodową sławę.
Jak to się stało, że zwykły domowy filmik, pokazujący urywek z życia dwóch małych braci, jakich robimy dzieciom tysiące, okazał się jednym z internetowych hitów wszech czasów? Nie tylko przebił jakikolwiek inny materiał zamieszczony w tym niezwykle popularnym kanale, ale miał do dziś grubo ponad 400 milionów odsłon? Spróbujmy przyjrzeć się fenomenowi nagrania z udziałem rocznego Charlie'go i trzyletniego Harry'ego Davies-Carr, które podbiło świat.

Auuć! Ugryzł mnie!

Pod koniec maja 2007 roku tata dwojga maluchów zrobił film, na którym pozornie nic się nie dzieje - blondasek Harry siedzi z młodszym bratem, rocznym Charlie'm na fotelu. Starszy brat wpycha małemu do buzi palec, który ten ochoczo gryzie robiąc potem rozkoszne minki i śmiejąc się chytrze, potem wraca do gryzienia brata. Harry, co naturalne, protestuje krzycząc: "Auć", na co brat odpowiada chichotem. W końcu Harry się uśmiecha i stwierdza: "Charlie mnie ugryzł", "Charlie ugryzł mnie w palec! Znowu!" i to by było na tyle. Trudno uwierzyć, że nagranie o takiej treści było nie tylko oglądane na masową skalę na całym świecie, ale też oznaczane jako ulubione i szeroko komentowane. Wkrótce przebijało kolejne sieciowe hity milionami nowych odsłon, stało się fenomenem pod względem popularności i nikt właściwie nie wie dlaczego. Głos zabrała nawet prasa. "Vancouver Sun" uznał, że najzabawniejsza jest mina Charliego, który wie, co zrobił. Na liście największych hitów youtube dziennika The Times wideo chłopców "Charlie bit me" znalazło się na pierwszym miejscu.

Przypadkowe gwiazdy

Kim są mali bohaterowie całego zamieszania? Rodzina Davies-Carr mieszka w Wielkiej Brytanii, ojciec chłopców, Howard Davies-Carr, wrzucił filmik z gryzącym niemowlakiem do sieci aby pokazać go znajomym i rodzinie mieszkającej za granicą. Ojciec tłumaczył, że wykonał nagranie by uwiecznić ten etap w ich życiu. Nie wydało mu się specjalnie wyjątkowe, dopiero po pewnym czasie, gdy odtworzył je kilkakrotnie na swoim komputerze uznał, że jest zabawne. Twierdzi, że był naiwny i zielony jeśli chodzi o możliwości youtube a filmik wrzucił do internetu tylko i wyłącznie dlatego, że był zbyt duży by go przesłać znajomym za pomocą emaila. Potem sprawy potoczyły się szybko i wymknęły spod kontroli. Wideo lawinowo zyskało miliony widzów i mnóstwo pozytywnych komentarzy a chłopcy popularność.

Ile jest warta sława w sieci?

Według dziennika The Times rodzina mogła zarobić na hitowym filmiku 100 tysięcy funtów, głównie dzięki reklamom wyświetlanym podczas jego oglądania. Zdaniem dziennikarki The Wall Street Journal rodzice braci nie chcą się przyznać do rzeczywistych dochodów, jakich przysporzyło im słynne nagranie. Uważa, że musiała być to spora suma, skoro stać ich było na kupno nowego domu. Pojawiły się też krytyczne opinie - niektórzy zarzucają państwu Davies-Carr komercjalizację dzieci i uważają, ze cały fenomen Charliego i Harry'ego został zaplanowany a dzieci wykorzystane do celów zarobkowych. Rodzice bronią się przed takimi zarzutami. - Gdybym nawet zachęcił chłopców by tak specjalnie zrobili, to pewnie by mi się nie udało - tłumaczył Howard Davies-Carr.

Sława w sieci - szczęście czy zażenowanie?

Po sukcesie nagrania, dzieci błyskawicznie zostały gwiazdami. Mają swój własny blog i serię filmów wideo, sprzedają koszulki ze słynną kwestią "Charlie Bit My Finger" i limitowaną serię kalendarzy. Choć Howard Davies-Carr zasila youtube filmikami o braciach co 6 tygodni, to bardzo chroni resztek prywatności rodziny. Nie chce zdradzić dziennikarzom ile zarobił na filmiku, gdzie bracia mieszkają ani podać żadnych szczegółów, które pomogłyby ich zlokalizować. Dzieci są i tak czasem rozpoznawane - ostatnio w londyńskim metrze amerykańska turystka rozpoznała Harry'ego po charakterystycznym sposobie, w jaki powiedział "Charlie". Chłopcy są pokazywani w telewizji, dostają prośby o autografy, mają swoje fankluby na całym świecie. Do cudownej dwójki dołączył najmłodszy brat Jasper - trzecie dziecko w rodzinie Davies-Carr.

Co będzie dalej z braćmi?

Pomimo profitów z internetowego szlagieru, rodzina wydaje się być trochę przerażona zamieszaniem wokół chlopców - rodzice nie pozwalają się razem z nimi fotografować. - Wiele osób chciałoby śledzić losy braci i rozwój trzeciego malucha - powiedziała niedawno dziennikowi The Sun mama dzieci, Shelley Davies-Carr. Rodzice są jednak ostrożni i starają sie trzymać nagrania osobistych chwil z życia chłopców z dala od masowej publiczności - nie wrzucają filmików z ich urodzin ani przedstawień w szkole czy pierwszego razu na rowerze. Chcą ocalić strzępki prywatności maluchów. Ojciec dzieci też nie zamierza w nieskończoność prezentować nagrań Charliego i Harry'ego - gdy podrosną mają sami zdecydować czy będą chcieli kontynuować internetową sławę.





Więcej o: