1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy?

Są matkami, nie pracują i nie zmierzają pracować, bo dokonały takiego wyboru. Czy słusznie?
W przypadku matek małych dzieci decyzja o zawieszeniu kariery zawodowej spotyka się najczęściej ze społeczną akceptacją. Bo maluch potrzebuje mamy a nie jest łatwo pogodzić pracę zarobkową na etacie z opieką nad malutkim dzieckiem czy kilkorgiem. Telepraca czy elastyczne godziny pracy to najczęściej w Polsce science-fiction, praca na część etatu jest z kolei trudno osiągalna i nierzadko mało opłacalna. Dlatego mamy, które nie mają możliwości skorzystania z pomocy babci, niani, żłobka czy przedszkola często decydują się na urlop wychowawczy.

Nie będę pracować!

Inaczej jest, gdy mamy decydują się nie pracować nigdy. Deklarują, że nie będą pracować nawet gdy dzieci podrosną. Nie mają ochoty zarabiać grosze, stać w korkach, dojeżdżać do pracy w tłoku, zrywać się o świcie, mieć mało urlopu i czasu dla siebie i bliskich. Nawet jako mamy nastolatków czy dorosłych ludzi, którzy większość dnia spędzają w szkole, na uczelni, zajęciach dodatkowych bądź spotkaniach towarzyskich i nie mają dla mamy zbyt wiele czasu. To kobiety, które decydują się pozostać na utrzymaniu męża i ciężar wyżywienia rodziny i spłaty zobowiązań np. kredytu pozostawiają partnerowi. Jak żyją, czym się kierują i jak sobie wyobrażają swoją przyszłość bez jedynego żywiciela rodziny matki, które nie pracują i nie zamierzają pracować? Co zrobią, gdy będą same musiały zadbać o swój byt i dzieci?

Pracuję, bo kocham swoje dzieci

W Polsce nadal jest duże społeczne przyzwolenie dla mam, które nie zamierzają nigdy podejmować aktywności zawodowej. Są mężowie, którzy pragną by w wysprzątanym na błysk domu gorący obiad czekał na stole, gdy wracają z pracy. Ale oni tez nie zagwarantują, że zawsze będą żyć razem, długo i szczęśliwie. - Obecnie brak pracy jednego rodzica to duże ryzyko. Nawet nie chodzi o śmierć współmałżonka, ale o rozwód, zdradę, porzucenie, chorobę, utratę pracy czy zdolności do pracy - mówi Ewa, 36-letnia redaktorka prasy kobiecej i mama dwójki dzieci. - Nigdy nie chciałam ryzykować, bo bardzo kocham moje dzieci. Kiedyś zapadło mi w pamięć zdanie naszej ekspertki o tym, że mamy nie pracują tylko dla siebie, ale aby zabezpieczyć przyszłość dziecka. Bo w razie sytuacji losowej to na nich spocznie ciężar utrzymania rodziny i pogorszy się sytuacja życiowa i finansowa dzieci - dodaje.

Z czego będziecie żyły?

- Stać mnie na luksus niepracowania, bo mój mąż zarabia dużo więcej ode mnie i mamy oszczędności - deklaruje na forum emama użytkowniczka o nazwie kota_marcowa. - Ale oszczędności nie są niewyczerpywalne, zakładając, że chciałoby się żyć bez znacznego obniżenia dotychczasowej stopy życiowej, a nie oszukujmy się kobieta po trzydziestce albo starsza, która nigdy nie pracowała, ma marne szanse na sensowną pracę. Dlatego mam pytanie do mam, które pracą zawodową się nie skalały i pracować nie zamierzają. Myślałyście kiedykolwiek z czego byście żyły? Wróciłybyście na utrzymanie rodziców, znalazły nowego partnera? - pyta. Kotka spotkała ostatnio kobietę 36-letnią, która nigdy nie pracowała, wychowywała dzieci, zarabiał tylko mąż. Niestety małżonek dostał udaru i zmarł. Kobieta została z dwojgiem dzieci, kredytem na mieszkanie i brakiem perspektyw na sensowną pracę. W innym wątku na forum emama stef63 pisze o znajomej, której zmarł były mąż i nie dostaje już alimentów na dzieci. - Pracuje za 800 zł na trzy czwarte etatu. Innej pracy nie udało się jej znaleźć, bo nie pracowała przez 18 lat, zajmowała się domem i dziećmi. Nie musiała pracować jak było między nimi dobrze, bo jej były mąż dobrze zarabiał. Jej były nie chciał żeby pracowała, a jej to też pasowało. Dlatego trudno jej jest teraz znaleźć lepiej płatną pracę.

Bogate z domu?

Polisa, nieruchomości, oszczędności, renta rodzinna, majątek własny - takie źródła finansowania wymieniają matki, które nie pracują. Jedne zabezpieczyły się na wypadek odejścia męża własnym kontem z zaskórniakami, inne opłacają dodatkowe ubezpieczenie z kieszeni męża, wynajmują swoje mieszkanie i z tego czerpią zysk albo mają własne środki finansowe, od zamożnych rodziców na przykład. Jednak nie zmienia to faktu, że na takie formy zabezpieczenia stać nikły procent kobiet. Pozostałe mamy mogą się w każdej chwili zmagać z nagłą biedą i brakiem środków na utrzymanie dzieci. - W dzisiejszych czasach na niepracowanie mogą sobie pozwolić tylko kobiety dobrze zarabiających mężów. Jeśli facet zarabia 2,5 tys. zł to niestety, ale przy dwójce maluchów bez pensji żony nie ma szans się utrzymać - uważa forumowiczka 3-korony. - Koszt mieszkania, opłat za dojazdy, przedszkole, podręczniki, ciuchy i jedzenie przewyższy dochód. Przy takich zarobkach i kobiecie i mężczyźnie będzie niełatwo. A niestety większość ludzi w Polsce nie przekracza takiej pensji.

Matki zarabiające grosze

Jednak mamy niepracujące jak lwice bronią swojego wyboru. - Co zrobimy? To samo, co matki pracujące i zarabiające 1200 zł, a takich chyba nie brakuje. Praktycznie nigdy nie pracowałam, mam prawie 40 lat, a pracę za 1000 zł znalazłam po dwóch dniach szukania. Ustaliliśmy jednak, że na razie nie ma potrzeby żebym znikała na cały dzień z domu za taką sumę. Inna sprawa, gdy kobieta ma dobrze płatną pracę, ale za 1200 zł rodziny się nie utrzyma i jakoś żadna z tych superzarabiających nie martwi się co będzie jak jej mąż umrze - odpowiada cofoko. - Ja zrezygnowałam z pracy i teraz mam bardzo fajnie. Czuję, że żyję dla siebie a nie w jakimś kieracie logistyczno-domowym. Kwestie finansowe ogarnia mąż, jest na tyle ok, że ten argument za moją pracą nie przemawia - napisała volta2.

Niech chłop zasuwa na rodzinę

Podejście kobiet, które zamiast pracować "siedzą w domu i układają kwiaty w wazonach" krytykują zwłaszcza mężczyźni i pracujące mamy. - Oj tak, XXI wiek a myślenie to ma się dobrze, wspaniale! Siedzieć w domu, nie pracować, niech chłop zasuwa na rodzinę. Żyć nie umierać. Oby ci nie zrobił w przyszłości prezentu znajdując sobie młodszą, ładniejszą, a może po prostu kobietę wartościową - taką, która będzie dla niego partnerem - zżyma się forumowicz o ksywce tautschinsky. - Kobieta niepracująca to kolejne dziecko na utrzymaniu męża. Dzieci dorastają i mogą być chlubą rodzica, a wiecznie bezrobotna żona kim może być? Ciężarem, który chce się z siebie zrzucić jak garb - podsumowuje mężczyzna.

Uszanujmy swoje wybory

Polskie mamy często mają dylemat: zrezygnować z pracy zawodowej, zostać w domu i zajmować się dzieckiem czy może łączyć pełnoetatową pracę zawodową z wychowywaniem malucha? - Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, co jest lepsze. Myślę, że warto stając przed taką decyzją myśleć nie tylko o tym, co jest lepsze dla dziecka, ale też dla kobiety - mówi Dorota Minta, psycholog kliniczny. Zdaniem psycholożki, żyjemy w patriarchalnym społeczeństwie, w którym ciągle jeszcze odpowiedzialność za wychowanie dziecka w znacznym stopniu spada na kobietę. - Paradoksalnie przypisuje się jej tak ważną rolę, ale przestaje się kompletnie dostrzegać potrzeby mamy. Dlatego zachęcałabym by przy dokonywaniu wyboru urlop wychowawczy czy praca zawodowa, zacząć od zastanowienia się co jest ważne dla mnie, z czym będę się lepiej czuła. Co pozwoli mi się lepiej rozwijać jako osobie. - Nie może być tak, że jedynym wyznacznikiem jest "dobro dziecka". Dziecko rozwija się dobrze, gdy ma szczęśliwych rodziców - podkreśla. - Fora internetowe są pełne dyskusji, co jest lepsze. Każdy z nas ma inny temperament, swój własny system wartości, styl życia i one są kluczowe przy dokonywaniu wyborów. Bądźmy tolerancyjni, szanujmy wybory innych ludzi, zgodne z ich koncepcją życia, dzięki temu nasze wybory nabiorą siły.

Więcej o:
Komentarze (153)
Żona swego męża - jak żyją niepracujące mamy?
Zaloguj się
  • blue-sky-0

    Oceniono 718 razy 334

    ""Utrzymanki" i "lenie" z wyboru, czyli niepracujące MAMY. Zadowolone z decyzji?"
    co za hamski tytuł !

  • nostress.ka21

    Oceniono 462 razy 318

    Zasada numer jeden: PARTNERSTWO - szkoda, że w oczach zdecydowanej większości mężczyzn oznacza jedynie finanse. Kobieta ma pracować, zarabiać najlepiej tyle samo co facet, ewentualnie minimalnie mniej (pod warunkiem, że jest to i tak przynajmniej średnia warszawska) i jednocześnie ma robić wszystko w domu, przy dzieciach i rozpieszczać mężulka.
    Guzik prawda!
    Chcecie partnerstwa to proszę bardzo: dwie osoby pracują zawodowo i dwie pracują w domu. Jak facetowi się nie chce to niech finansuje gosposię/nianię/szofera.

    Jeśli kobieta zostaje w domu z dziećmi i wychowuje dziecko, ogarnia dom, zajmuje się w nim wszystkim i jeszcze mężulka księciunia rozpieszcza - to sorki, ale pracuje o wiele ciężej niż ten wspaniałomyślny facet, który haruje na to, żeby żona nie pracowała.

    OMG!

  • trese51

    Oceniono 267 razy 219

    Jak dzieci były małe to teść namawiał mnie do rezygnacji z pracy (matka powinna zajmowac się domem i dziećmi). Na mój argument: "to po co kobieta ma kończyć studia?" powiedział (autentyk) "żeby inteligentne dzieci rodzić".
    Strach się bać, co by sie stało z trójką moich dzieci i ze mną samą, gdybym nie pracowała zawodowo. Starszą dwójkę rozpieściłabym jak dziadowski bicz, nie dając im szansy na dorosłość przed 40-ką. Dziś (31 i 28 lat) są odpowiedzialnymi rodzicami, którzy bez najmniejszej naszej pomocy i wbrew głośnym narzekaniom ich rówieśników radzą sobie w tym trudnym życiu. Najmłodsza córka niestety jest niepełnosprawa (rzadka choroba genetyczna). Tak się złożyło, że o chorobie córki dowiedzieliśmy się, gdy mąż po operacji potrzebował co najmniej rocznej rehabilitacji. Gdy był na rencie, jego zakład zlikwidowano i nie miał dokąd wracać. Szukanie nowej pracy w średnim wieku i przy takim obciążeniu rodzinnym to nie zabawa. Wyszło na to, że teraz ja jestem jedynym żywicielem rodziny. Jest ciężko nam obojgu w tym odwróconym modelu rodziny, ale przynajmniej życie (jak dotychczas) nas nie zatopiło.

  • sllepyhead

    Oceniono 274 razy 180

    pozwole sobie zacytowac "Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?"

  • boo-boo

    Oceniono 212 razy 172

    A od kiedy to trzeba martwić się o społeczne przyzwolenie na nie pracowanie zawodowe ? Jeśli tylko taki układ zawarło się z druga stroną związku i wszyscy są w tym układzie szczęśliwi, a strona nie pracująca nie kradnie i nie ciągnie z podatków w postaci zasiłków i zapomóg to jak dla mnie niech każdy sobie robi co chce.

    Jak na razie to w Polsce jest społeczne przyzwolenie na siedzenie w ciąży na L4 i to w ciąży nie zagrożonej.

  • histeria89

    Oceniono 241 razy 167

    Jak zwykle tekst oderwany od rzeczywistości - co innego, jak z pracy rezygnuje pani profesor robiąca karierę uniwersytecką a co innego kiedy robi to sprzątaczka w szkole albo sprzedawczyni w sklepie, które żadnej kariery nie robią, pracy swojej nie cenią a kwalifikacje do jej wykonywania i tak są podstawowe... po cóż miałyby pracować skoro mogą zamiast tego zapewnić dzieciom nieporównanie lepszą opiekę i rozwój?

  • unterhose

    Oceniono 178 razy 114

    Pracowałem na utrzymanie rodziny, żoneczka miała dużo czasu dla siebie. Rano wyprawiła dziecko do szkoły i myk do wyra. wstawała przed powrotem dziecka ze szkoły. Szybki obiadek i tv. O wakacjach nie wspominam, ja pracowałem. Zmęczona żona jechała na wakacje. Nigdy nie chciała podjąć pracy. Dziękuję tutaj jej konkubentowi, że uwolnił mnie od nieroba. Pusty śmiech mnie łapie, gdy okazjonalnie widzę jak biegnie do pracy. Miłość wymaga poświęceń.

  • olivka108

    Oceniono 136 razy 108

    Znam co najmniej kilka kobiet, które całe źycie były na utrzymaniu niebiednych męźów i niestety w okolicch 50-tki strasznie odwróciło sie to przeciwko nim. Jeśli małźeństwo sie przestaje układać, taka kobieta staje się praktycznie niewolnikiem sytuacji. Nie odejdzie od męźa: bo za co będzie źyła? Nikt nie zatrudni "50-tki" na etat, bez doświadczenia, bez historii pracy..Jest jest to naprawdę przerąbana sytucja i dla kobiety i dla męźa. Myślę, źe kobieta powinna być niealeźna finansowo i, pomijając okres wychowywania małych- pracować, choćby na pół etatu.

  • maja2005

    Oceniono 136 razy 106

    Problem się zaczyna, kiedy Pan poznaje inną kobietę, która jako mniej znana, bardziej go kręci. Wówczas stara żona trafia na bruk, próbując od męża jako zadośćuczynienie wywalczyć jak najwyższe alimenty. Problem w tym, że bardzo często tych alimentów nie dostaje. Na rozwodzie toczonym na śmierć i życie cierpią dzieciaki, które przyglądają się "jak tatuś pozbawia środków do życia mamusi" i sprawa jeszcze bardziej się komplikuje.

    Znam też kobiety, które z powodu ciężkiej choroby, wypadku, niepełnosprawności męża, jako jedynego żywiciela rodziny, utraciły środki do życia, często też mieszkanie, które było na kredyt. Te panie szukają szczęścia w postaci innego faceta, który zapewni im odpowiedni standard życia.

    Brak pracy, to brak samodzielności finansowej, brak samodzielnie podejmowanych decyzji i brak poczucia bezpieczeństwa, przewidywalności. To właściwa cena niechęci do pracy zarobkowej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX