1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dziecko, mój pan i władca - moda na kult swojego dziecka

Dzieci stały się naszymi idolami. Uwielbiamy je bezkrytycznie, pozwalamy na wszystko, spełniamy każdą zachciankę. Czym ryzykujemy?
W swojej książce pod tytułem "Idolising Children" Daniel Donahoo, tata dwójki dzieci, pisze o rodzicielskiej obsesji na temat nadzwyczajnych dzieci i idealnego rodzicielstwa. Według rosnącej grupy rodziców najważniejsze jest całkowite dostosowanie swojego życia, potrzeb i upodobań do dziecka, stuprocentowe zaangażowanie w rodzicielstwo, trzymanie malucha pod kloszem i traktowanie jak obiektu kultu. Chcemy by nasze dzieci były idealne, co więcej uważamy, że już takie są i nie akceptujemy innej postawy. Inwestujemy w rozmaite zajęcia pozaszkolne, nieustanny rozwój zamiast beztroskiej i spontanicznej zabawy typowej dla dzieciństwa. Chcemy wychować perfekcyjne dziecko - piękne, zdolne, wyjątkowe.

Żyjąc w świecie kultu

Zdaniem psycholog Agaty Marszałek, kult dziecka to bezgraniczne uwielbienie, stawianie dziecka na piedestale, spełnianie jego wszystkich potrzeb, chwalenie się jego zdolnościami, jak również inwestowanie w dziecko od najmłodszych lat i planowanie jego przyszłości.- Warto zastanowić się czy kult dziecka nie staje się w dużej mierze krokiem ku realizacji naszej rodzicielskiej potrzeby by czuć się kimś docenionym i podziwianym. Dziecko staje się w ten sposób "przedłużeniem" samych rodziców - mówi. W opinii psycholożki rodzice żyją w świecie pełnym różnego rodzaju kultu. - Podziwiani są celebryci, zamożni znajomi, piękne modelki, liczy się sława, prestiż, pieniądze. Stąd też pokusa rodziców, aby choć w najmniejszym stopniu należeć do tego "pięknego" świata. Jak to zrobić, jeśli sami nie czują się przynależni? Można otaczać kultem kogoś, kto jest nam bliski - mając cudowne dziecko, oni sami mogą poczuć się choć odrobinę bardziej cudowni i wspaniali. Bo to oni w dużej mierze są odpowiedzialni za cudowność swego dziecka - tłumaczy.

Modny trend w wychowaniu?

Duże znaczenie ma też moda na konkretny styl wychowania. - Rodzice testują różnego rodzaju modele wychowawcze. Kiedyś był to model autorytarny czy też bezstresowego wychowania, więc wychowywanie dziecka wg zasady "Ty jesteś najważniejszy, ty tu rządzisz, cali jesteśmy dla ciebie" też może być kolejnym testowanym przez rodziców sposobem na szczęśliwe i efektywne rodzicielstwo. Niestety model ten, podobnie jak poprzednie wymienione, nie służy ani dzieciom, ani rodzicom - uważa Agata Marszałek. - To, co rodzicom może wydawać się dobre dla ich ukochanego dziecka, przynosi natychmiast poprawę nastroju i samooceny zarówno rodzicom jak i dzieciom, w dłuższej perspektywie może zniszczyć życie jednych i drugich - przestrzega.

Unikać nadmiaru

Dlatego niewskazane jest bezgraniczne i natychmiastowe zaspakajanie jego potrzeb, na przykład kupowanie najnowocześniejszego sprzętu czy zabawek , bo te wypełniające pokój już się przecież znudziły czy też szeroko pojęta opieka i kontrola bezpieczeństwa, np. kaski chroniące przed upadkiem, kamery internetowe w pokojach, wszechobecne i nieodłączne telefony komórkowe a nawet chipy lokalizacyjne. - Rodzice uprawiający kult dziecka zwykle planują jego przyszłość od najmłodszych lat - wybierają najlepsze szkoły, przedszkola, inwestują w dużą liczbę zajęć pozaszkolnych (bo przecież mają takie zdolne dziecko, trzeba mu zapewnić rozwój wszystkich jego talentów). Do tego charakterystyczne jest dla nich ciągłe chwalenie i nadmierny zachwyt nad dzieckiem - wpadanie w zachwyt, gdy dziecko spuści po sobie wodę lub nakryje do stołu.

Wychowują dziecko na geniusza

Specjaliści dziecięcy podkreślają, że czym innym jest dostrzeganie, zauważanie zdolności, potrzeb dziecka i pomoc w ich rozwijaniu, a czym innym jest nadmierne inwestowanie w zdolności, które bardziej są pomysłami rodzica a tylko "za pomocą" dziecka są realizowane. - Czy innym jest pomoc w urzeczywistnianiu pragnień dziecka ,a czym innym natychmiastowe i bezrefleksyjne zaspokajanie potrzeb i chęci dziecka. Czym innym jest autentyczne docenienie i zachwyt nad prawdziwymi staraniami i osiągnięciami, a czym innym bezkrytyczne chwalenie za wszystko cokolwiek zostanie zrobione przez dziecko - wymienia Agata Marszałek. Bo takie zasypanie uwielbianego dziecka rozwijaniem talentów dla jego dobra może przynieść negatywne konsekwencje. - Uczestnictwo w dużej liczbie zajęć, które najczęściej zwłaszcza w przypadku najmłodszych wybierają rodzice może spowodować, że dziecku trudno będzie samemu określić co jest jego własnym zainteresowaniem i co chciałoby rozwijać. W opinii psycholożki, do odnalezienia swojego własnego potencjału najbardziej dziecku potrzebna jest nuda. - Wtedy dziecko ma szanse wygenerować pomysły, zrobić to, co je pasjonuje i odnaleźć obszary, które chce rozwijać. Dzieciom uznawanym przez rodziców za najcudowniejsze o taką nudę naprawdę trudno, bo przez zakochanych w nich rodziców często postrzegana jest ona jak swego rodzaju brak lub coś, co "nie służy" ich rozwojowi.

Depresja, brak kontroli, używki

Istnieje obawa, że dziecko będące obiektem kultu rodziców, w momencie zetknięcia się z innymi ludźmi, wyzwaniami i problemami prawdopodobnie sobie nie poradzi. Nie będzie wiedziało jak zareagować na krytykę ze strony nauczyciela lub szefa, nie zrozumie dlaczego wiele spraw musi załatwić samo. Będzie z trudem radzić sobie z frustracją i gniewem w momencie, gdy coś pójdzie wbrew jego oczekiwaniom. - Dzieci wychowywane w nadmiarze zachwytu nad nimi, paradoksalnie dorastając często borykają się z problemami natury psychicznej takimi jak depresje, brak kontroli emocji, narkotyki czy używanie alkoholu - twierdzi psycholożka. Dorastanie to trudny czas nie tylko dla wychowywanych w kulcie dzieci, ale i dla ich rodziców. Tracą oni bowiem powoli kontrolę nad buntującymi się pociechami, często nie rozumieją dlaczego ich ukochane , najcudowniejsze dziecko przeżywa problemy lub choruje, skoro oni dali mu wszystko. - Dorastając takie dzieci mogą mieć trudność w wyprowadzeniu się z domu rodziców, z którymi jest im po prostu prościej i łatwiej funkcjonować - uważa ekspertka.

Efekt patologicznego narcyza?

Konsekwencją wychowania dziecka w uwielbieniu może być postawa wiecznego nastolatka, czyli Piotrusia Pana, doskonale znana w psychologii i łączona z patologicznym narcyzmem. Możemy wychować ludzi, którzy odmawiają dorośnięcia, są skoncentrowani na sobie, roszczeniowi i infantylni.. Zdaniem amerykańskiego dziennikarza i uczonego Sama Vaknina, który badał zjawisko narcyzmu, osoba narcystyczna jest tylko częściowo dorosła i chce uniknąć dorosłości. Niektórzy narcyze używają nawet dziecięcego tonu głosu i adaptują mowę ciała kilkulatka. Poza tym odrzucają albo unikają dorosłych obowiązków i zadań albo przerzucają je na innych. Zwykle nie mają stałej pracy, nie zakładają rodziny, nie zapuszczają korzeni, nie utrzymują przyjaźni i znaczących relacji z ludźmi. Za to są nadmiernie przywiązani do swojej rodziny, "wisząc" na rodzicach i dalej zachowując się jak dzieci. - Nic nie karmi narcyzmu tak dobrze jak podziw, nadmierne rozpieszczanie i nieustanna opieka, chronienie przed złem świata. Narcyz często czuje się od tego uzależniony - podkreśla Vaknin.

Więcej o: