1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Slow parenting - dzieciństwo bez wyścigu szczurów

Moda na zwolnienie tempa życia wkroczyła do sposobu wychowywania dzieci. Rodzice praktykujący slow parenting pozwalają dzieciom cieszyć się beztroskim dzieciństwem - bez najnowszych technologii, skomplikowanych zabawek za to w kontakcie z naturą i własną wyobraźnią.
Od dawna modne jest slow food, coraz chętniej wybieramy życie według reguł slow living. Nic więc dziwnego, że pojawił się trend zwany slow parenting - kolejny składnik wolniejszego życia, który zyskuje coraz większą popularność w krajach zachodnich. Jego podstawą jest przekonanie rodziców, że najważniejszy w wychowaniu dzieci jest wolny czas. Taki, którym można potomstwu poświęcić i ten, który dzieci mają dla siebie - bez stresu pędzenia do kolejnych obowiązków, które wypełniają jego dzień. Slow rodzice nie pozwalają dzieciakom oglądać godzinami telewizji, bo zabija ich kreatywność i jest pustym wypełniaczem czasu. Za to dają mnóstwo czasu na swobodną zabawę i poznawanie świata we własnym tempie. Bez przeładowanego grafiku zajęć dodatkowych i szczelnego wypełniania wolnego czasu dziecka, bez ciągłej obsesji rozwoju i doskonalenia się czy presji prześcigania innych dzieci. Slow parenting jest, krótko mówiąc, przeciwieństwem wyścigu szczurów.

Skąd się wziął slow parenting?

Trend ten pojawił się jako odpowiedź na nadopiekuńcze rodzicielstwo i helicopter parenting - styl wychowywania, w którym rodzice jak helikoptery ratunkowe nieustannie krążą wokół dzieci z pomocą, wyręczają w wielu sprawach, spieszą na ratunek nawet wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby. Rodzic helikopter nie pozwoli dziecku zaliczyć upadków, gdy będzie uczyło się chodzić. Choć podtrzymywanie i nieustanna pomoc przy wstawaniu może je onieśmielić, sprawić, że straci wiarę we własne siły i determinację by sprawnie opanować tę kluczową umiejętność. Slow parenting to styl rodzicielstwa, który pozwala dzieciom na beztroską, niezorganizowaną zabawę, gdy rodzice nie organizują im każdej minuty ich życia. Dzieci poznają otoczenie w swoim tempie, mają czas na zadziwienie się niezwykłością świata. Odstawiają telewizję, komputery, komórki. Filozofia slow parentingu opiera się nie tylko na swobodnej zabawie, ale też naturalnych, prostych zabawach i zabawkach, bliskim kontakcie z naturą.

Ruch slow ogarnął cały świat

Idea ruchu slow wkroczyła już we wszystkie dziedziny życia i wszystkie jego aspekty. Zaczęło się w latach 80. w Italii od pomysłu na propagowanie slow food - przygotowywania i celebrowania jedzenia, które wymaga czasu i jakości składników jako sprzeciwu wobec ekspansji fast foodów. Teraz życie w rytmie slow obejmuje całokształt - jest idea slow travel, money, gardening, art, media, fashion, design czy science. Jest też slow parenting - kolejny atrybut świadomego życia. - Taki brzmiący tajemniczo slow parenting to wspólnie zrobione niedzielne śniadanie, piątkowy wieczór przy grach planszowych albo sobotnia wyprawa w poszukiwaniu pięknych kamieni gdzieś w górach. I oczywiście coś, do czego zawsze zachęcam, czyli rozmowy, obserwacja dziecka, uważne przyglądaniu się jego rozwojowi - uważa Dorota Minta, psycholog kliniczny.

Zabawki i telewizja zabijają wyobraźnię

Rodzicielstwo w stylu slow odrzuca skomplikowane zabawki, nawet te edukacyjne i pobudzające rozwój zmysłów dziecka, bo ograniczają one ich zdaniem możliwości samodzielnego odkrywania świata i są ukierunkowane na konkretne umiejętności. Szczególnie negatywnie oceniają elektroniczne zabawki, których jest mnóstwo na półkach sklepów dziecięcych - z nachalnymi kolorami, światełkami, dźwiękami. Proste, tradycyjne drewniane zabawki dają szeroką gamę możliwości ich wykorzystania - zwykły patyk może bardziej uruchomić dziecięcą wyobraźnię i dziecko samo zdecyduje jaką rolę będzie pełnił w jego zabawie, nie ma narzuconego charakteru, w jakim go użyje.

Zajęcia pozalekcyjne zabijają czas

To, jak zajęte są obecnie nawet małe dzieci doskonale ilustruje rysunek satyryczny z New Yorkera. Dwóch maluchów stoi na placu zabaw, każdy zerka w swój terminarz i jeden stwierdza: " Mogę cię zmieścić na spontaniczną zabawę w następny czwartek o szesnastej". Wielu współczesnych rodziców wysyła dzieci na wszelkiego rodzaje zajęcia dodatkowe - balet, języki, lekcje muzyki, sporty walki, ceramikę, konie. Maluchy pędzą z jednych zajęć na drugie, niektóre mają czas zapełniony tak szczelnie jakby pracowały na pełen etat. Szkoła, zajęcia dodatkowe, lekcje do odrobienia, gra na instrumencie, przygotowanie do kolejnych zajęć i do spania. A gdzie czas na podumanie, ponudzenie się, wymyślenie kreatywnej zabawy, zbieranie ślimaków po deszczu?

Powrót do dzieciństwa z przeszłości

Dlaczego cieszy nas wychowanie w stylu slow? Z czego wynika potrzeba spowolnienia tempa życia współczesnych rodzin? Zwalniamy, bo mamy dosyć stresu i wyzwań współczesnego życia. Może to tęsknota za rytmem slow, w którym kiedyś wszyscy żyliśmy? Tak uważa 33-letnia Ania, mama dwóch synków z podwarszawskiej miejscowości. - Slow parenting to próba przypomnienia sobie i wprowadzenia w życie swoich dzieci realiów naszego dzieciństwa, gdy technika nie zdominowała jeszcze świata maluchów - mówi. - Pamiętam jak całymi dniami biegaliśmy z dziećmi sąsiadów po podwórkach i okolicznych lasach, zwisaliśmy z trzepaków, jedliśmy owoce prosto z drzew, graliśmy w "Państwa -miasta", gumę, klasy i nie potrzebowaliśmy drogich i skomplikowanych urządzeń by się wspaniale bawić i rozwijać - przekonuje.

Czy polscy rodzice i dzieci zasmakują w takim stylu życia?

Czy to zjawisko obserwuje się już w Polsce? Czy realne jest jego praktykowanie w naszym kraju? W opinii Doroty Minty ta idea w Polsce jest jeszcze bardzo mało popularna. - Ciągle wielu rodziców uważa, że dzieciom należy zapełniać całe dnie zajęciami dodatkowymi, nie zostawiając im nawet odrobiny wolnego czasu na cieszenie się życiem - mówi. - Jest też grupa rodziców, którzy zostawiają dzieci nieomal wyłącznie w towarzystwie telewizora, komputera czy konsoli z grami. Jedni i drudzy mało rozmawiają z dziećmi, nie bawią się z wspólnie z nimi, nie poszukują wspólnych pasji - wylicza. Ale nie brakuje też przeciwników tego trendu, którzy uważają, że slow rodzice nie zapewniają dziecku dostatecznych możliwości nauki i rozwoju i to dobra propozycja dla rodziców leniwych, niezaangażowanych, którym nie chce się rozwijać zainteresowań i pasji dziecka.

Jak dzieci mogą osiągnąć sukces bez uczestnictwa w wyścigu szczurów? Sprawdź w książce >>

Więcej o:
Komentarze (24)
Slow parenting - dzieciństwo bez wyścigu szczurów
Zaloguj się
  • kocurxtr

    Oceniono 184 razy 180

    wygląda na to, że wychowałem się w tym trybie, fajnie było, spokojnie i bez pośpiechu (co nie znaczy, bez obowiązków) - był czas na wszystko :)

    tylko po cholerę ta nowomowa ?
    nie wystarczy 'normalne, spokojne dzieciństwo' ?

  • xegar

    Oceniono 48 razy 48

    Nie potrzeba żadnego Ruchu żeby żyć z głową. Może telewizja czy choćby ta gazeta próbuje nas ogłupić, ale to też od nas zależy, na ile im pozwalamy wpływać na siebie.

  • moltobene2222

    Oceniono 35 razy 31

    Wygląda na to, że autorka artykułu mocno się inspirowała ksiązką o slow parentingu, którą czytałam już dawno temu ("Pod presją" Carla Honore) - szkoda, że nie raczyła o tym wspomnieć. Ech... gdzie się podziało rzetelne dziennikarstwo?

  • 123k321

    Oceniono 32 razy 26

    Mniej więcej w tym stylu wychowuje swoje dzieci. Poradników nie czytałem, mają do dyspozycji rodzeństwo, wyobraźnię i bardzo ograniczona liczbę zabawek. Brak tv, niewiele komputera i Internetu. Najstarsze dziecko w wieku 14 lat skasowało ze smartfona whatsup, bo uznało, że to więcej przeszkadza niż pomaga. Facebooka żadne nigdy nie chciało mieć.
    Nie boje się nowych technologii, jestem informatykiem. Dostrzegam jednak nie tylko jej zalety ale i wady.

  • a_weasley

    Oceniono 22 razy 22

    Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że pokaźna część, może większość czytelników ogólnie się zgadza, że to świetny pomysł, ale jak przyjdzie do konkretów, to się okaże, że z tego zrezygnować nie można, tego szkoda, to dziecku potrzebne...
    A już nikt się nie przyzna, że dziecko przeciąża. Gdyby uważał, że tyle zajęć, ile jest, to za dużo, toby którychś kolejnych potomstwu nie dorzucił.

  • jacutin

    Oceniono 68 razy 20

    U nas to jeszcze nie jest popularne (ten slow parenting). Oczywiście. Nowobogackie słoiki muszą się przecież pochwalić jak pojadą do "łojców" jak to się ich wnuki "ukulturalniają". Tenis panie, potem balet, potem zajęcia sensoryczne (znaczy takie gdzie pokazują, że kolega to nie worek do bicia), itp. To masakra, że pretensjonalni psychologowie odkrywają Amerykę - że dzieci przeciążone bodźcami tylko od tego głupieją. Ale musi jeszcze trochę czasu u nas upłynąć, zanim mamusia znudzi się swoim srajfonem i tabletem i odstawi go aby zając się dzieckiem.
    Oczywiście ten cały slow parenting nie powinien zniechęcać rodziców od wciągania dzieci do ciekawych zajęć czy pasji, bo to może wykształcić u dziecka pasję na całe życie, i to jest dopiero skarb. Ale jak słusznie wspomniano w artykule, powinny być to zajęcia WSPÓLNE, a nie polegać na podrzucaniu dziecka na kolejny punkt dziennego kieratu, aby samej móc biec do sklepu z ciuchami albo do galerii z koleżanką.

  • www.jakmowic.org.pl

    Oceniono 18 razy 14

    Postanowiłam cztery lata temu, że tak będę wychowywała dzieci, bo przerażała mnie i nadopiekuńczość i obciążenia dla dziecka i proszę teraz to okaże się trendy ;)

  • a.ant

    Oceniono 12 razy 12

    Nie wiedziałem, że jestem taki trendy :-) po prostu takie mam podejście do wychowywania.

  • p-malutki

    Oceniono 10 razy 10

    Probem polega na tym, że dzieciom potrzebni są rówieśnicy. I co z tego że moi 2 chłopcy nie mają TV, ograniczony komputer. Wychodzą na dwór a tam ....nikogo nie ma. Ja gram z nimi w piłę, zabieram na wypady do lasu itd jednak jestem dorosły i to nie o to chodzi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX