Męcząca bliskość

dr Barbara Smolińska
30.07.2008 , aktualizacja: 30.07.2008 14:28
A A A Drukuj
Mój ośmiomiesięczny synek jest strasznym pieszczochem i ciągle chce się do mnie przytulać. Cieszy mnie to, ale czasem jest kłopotliwe. Jest wspaniała pora roku i chciałoby się używać spacerów do woli, ale Miłosz po pół godzinie nudzi się jazdą i chce, żebym go nosiła.
Najgorzej jest wtedy, kiedy jest zmęczony - wcale nie chce zasypiać w wózku. Nie mogę też prowadzić samochodu, bo synek woli, żebym siedziała obok niego. Siostra uważa, że przyczyną jest wyjazd męża w delegację, że dziecko za nim tęskni i w ten sposób wyrażą obawę, że ja też mogłabym zniknąć. Co robić? Bywa, że nawet do ubikacji muszę chodzić razem z nim. (Wiola)

Wszystko jest w najlepszym porządku, jeśli chodzi o dziecko, naprawdę nie ma powodu do niepokoju. Takie zachowanie jest zgodne z fazą jego rozwoju. A że bywa ono dla Pani męczące - no cóż, tak po prostu jest. Zajmowanie się własnym dzieckiem, nawet najbardziej oczekiwanym i kochanym bywa męczące, a nie tylko fascynujące. Szczególnie, że pod nieobecność męża jest Pani sama. Może warto poprosić, by czasem ktoś z rodziny lub przyjaciół mógł Panią wyręczyć w opiece nad synkiem, a Pani mogła odpocząć, odprężyć się, zrobić coś dla siebie. Może też brakuje Pani trochę zrozumienia i cierpliwości wobec różnych uczuć Miłosza, np. jego marudzenia, gdy jest zmęczony. Tego rodzaju zachowanie dziecka jest normalne, ale też nie ma co skracać z tego powodu spacerów, jeśli wolałaby Pani dłużej być z synkiem na dworze

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów