1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Boję się, że się zagłodzi

Jestem mamą siedmiolatka. Mój syn potrafi nie jeść nawet 10 godzin. Nie ma ulubionych potraw, nie chce mu się nic gryźć (oprócz chleba), nie lubi obiadów. Jego posiłki trwają godzinami. Rano przed szkołą nie chce niczego przełknąć, w szkole też nic nie je. Zupy je z lanymi kluskami, bo makaron trzeba gryźć, a wtedy zbiera mu się na wymioty. Wyniki morfologii ma dobre (dostaje witaminy). Waży 23 kg. Długo karmiłam go miksowanym jedzeniem, tak było szybciej i można było go karmić podczas zabawy, lecz teraz i to nie działa. Pytałam o radę wielu pediatrów, lecz oni bagatelizują sprawę, ponieważ synek nie wygląda źle. Proszę o radę, co mam robić, aby syn zaczął jeść jak normalny człowiek.
Proponowałabym spojrzeć na sprawę trochę spokojniej. Gdyby synek naprawdę prawie nic nie jadł, to nie wyglądałby dobrze - byłby wychudzony, wynędzniały i słaniałby się na nogach. A zdaje się, że tak nie jest. Chodzi do szkoły i normalnie funkcjonuje, więc może Pani obraz jest nieco przerysowany? I to jest pierwszy temat do refleksji.

Co robić dalej? Przede wszystkim - odczarować sytuację. Z jakichś powodów kwestia jedzenia stała się pierwszoplanowym problemem. Proponuję przywrócić normalną hierarchię spraw i przestać siebie i synka dręczyć. Nic dziwnego, że na widok jedzenia zbiera mu się na wymioty, jeśli posiłki ciągną się godzinami, a w domu wszystko kręci się wokół tej sprawy. Proszę ustalić regularne pory posiłków, siadać do stołu całą rodziną lub przynajmniej we dwoje. Jeśli chłopiec nie chce jeść, to powinien wstać, iść się bawić lub odrabiać lekcje. I to bez komentarzy z Pani strony. Jednocześnie między posiłkami nie powinien podjadać. Proszę też skończyć z pytaniem synka, co lubi.

Oczywiście trzeba będzie w tym czasie radzić sobie ze swoim lękiem, że chłopiec się zagłodzi. Może warto się zastanowić, skąd się biorą te obawy. A więc trzeba zacząć od siebie. Dobrze by było, żeby ktoś z domowników, kto ma większy dystans do całej sprawy, wspierał Panią we wprowadzaniu tych zmian.

Więcej o: