1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Porządki

Od kiedy dzieci same utrzymywały porządek w swoich ubraniach, ich szafa przypominała leniwie pomrukujący wulkan tuż przed wybuchem. Wystarczyło dyskretnie uchylić drzwi i cała zawartość eksplodowała.
Muszę zrobić z tym porządek - obiecywałam sobie za każdym razem, kiedy kłęby spodni i sukienek wypadały mi na głowę i malowniczo słały się pod nogami.

Zaczęłam od telefonu do przyjaciółki, która ma synka nieco młodszego od Jasia i córkę trochę młodszą od Julki.

- Oczywiście, że chcę - zapewniła mnie Marta. - W każdej ilości.

W ten sposób zapewniłam za małym ubraniom nowe, przyjazne miejsce. Następnie zaopatrzyłam się w kilka zestawów plastikowych worków i zarezerwowałam sobie wolne przedpołudnie. Pozostał jeszcze jeden krok - konsultacje społeczne. Trzeba było pogadać z dziećmi.

- Tylko nie wyrzucaj żadnych moich ubrań. To pamiątki - ostrzegł mnie Jaś.

- Tylko nie zostawiaj moich ubrań na pamiątkę, tak jak ostatnio, bo potem w ogóle nie mam miejsca w szafie

- zadysponowała Julka.

Następnego dnia stanęłam przed ogromną dwuczęściową szafą dzieci uzbrojona w plastikowe worki i pełna najgorszych przeczuć. I od razu popełniłam fatalny błąd.

Kiedy ostrożnie otworzyłam drzwi do części Jasia i wszystko runęło na podłogę, powinnam była na tym poprzestać. Tymczasem jakiś samobójczy impuls

kazał mi otworzyć drugie drzwi, te do części Julki, i po chwili stałam po kolana w skłębionych spódniczkach, koszulkach i rajstopach. Na wierzchu tej sterty malowniczo ułożyło się dawno zapomniane przebranie kościotrupa, z czasów Jasiowych fascynacji szkieletami. Sytuacja mnie przerosła - miałam ochotę położyć się obok kościotrupa i zasnąć.

Trzy godziny później pobojowisko na podłodze nadal wyglądało przygnębiająco, ale podzieliło się na kilka stref - ubrania Julki, ubrania Jasia, ubrania aktualne i za małe, nienoszone i ulubione.

Kiedy już zaczęłam mieć nadzieję, że rozprawię się z tym koszmarem wcześniej niż przed upływem miesiąca, wróciły do domu dzieci.

- O, moje ulubione majtki w czaszki - zapiszczał Jaś. - Tylko ich nie wyrzucaj.

- Ależ skąd - zapewniłam drewnianym głosem. - A nie sądzisz, że są t r o c h ę za małe?

- Są pamiątkowe - wyjaśnił Jaś. - Byłem w nich na Babiej Górze z tatą.

- W każdych majtkach gdzieś byłeś - zauważyłam bystro.

- I dlatego wszystkie są pamiątkowe. - Jaś pokiwał głową. - Ty tego nie rozumiesz, mamo.

- Nie mamy miejsca na wszystkie pamiątkowe majtki - westchnęłam nieco zmęczona.

- Och, nie martw się, mamo - pocieszył mnie Jaś. - Mogę je nadal trzymać w mojej szafie.

- Cudownie - mruknęłam.

- Co to jest? - spytała Julka.

- Twoja sukienka w różyczki - wyjaśniłam, układając ją starannie w szafie.

- Ale ja już jej nie noszę - jęknęła

Julka. - Już nie noszę sukienek w różyczki. Mamo, kto w m o i m w i e k u nosi sukienki w różyczki? Możemy ją oddać Zosi.

- Ale ona jest pamiątkowa - zaprotestowałam. - Byłaś w niej nad morzem, pamiętasz, wtedy, kiedy.

- O rany, mamo, we wszystkim gdzieś byłam - odparła Julka, wzdychając nieco zbyt protekcjonalnie, jak na mój gust.

- Nie mam miejsca na półkach, nie mam gdzie trzymać nowych ubrań, bo mam w szafie jakiś ubraniowy skansen. Ty tego w ogóle nie rozumiesz, mamo.

Poczułam się jakaś stara. I nic nie rozumiejąca.

- No dobrze - mruknęłam. - Sama przebierz swoje rzeczy. Te, których nie będziesz nosić i które chciałabyś oddać, spakuj do tych worków. I ty też. - Podałam worek Jasiowi.

Kiedy wróciłam mniej więcej po godzinie, było już po wszystkim. W pewnym sensie.

Pobojowisko nieco się zmniejszyło, wymieszało, spłaszczyło i rozpełzło po całym pokoju. Julka spakowała niepotrzebne rzeczy do dwóch dużych worków. Kątem oka zlokalizowałam w nich sukienkę w różyczki i parę innych rzeczy, które postanowiłam wieczorem wygrzebać z worków i dyskretnie przemycić na strych.

- Moje niepotrzebne rzeczy są w jednym worku - oznajmił Jaś, widząc mój pytający wzrok.

- Gdzie? - rozejrzałam się zdezorientowana.

- Tu. - Jaś podał mi worek.

Na dnie smętnie i samotnie ułożone były: jedna skarpetka, granatowa z czerwonym paskiem, kapelusik w misie i koszulka w rekiny.

- Chociaż. wiesz co. - zawahał się Jaś - właściwie koszulka jest pamiątkowa. A kapelusz będzie w sam raz dla misia Gucia. Jest pamiątkowy, byłem w nim w Puszczy Białowieskiej.

- O matko! - Julka westchnęła w przestrzeń. - Nikt mnie nie rozumie.

Więcej o: