1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dwa światy

Jaś i Julka to dwa temperamenty, dwie osobowości, dwoje zupełnie różnych dzieci.
Pierwsze tygodnie z Jasiem. Trudno mi się odnaleźć. Nie czuję się mamą dwójki dzieci; jestem mamą Julki i mamą Jasia - osobno. Ciągle mam poczucie, że to, co daję jednemu, odbieram drugiemu. Budzę się rano z męczącym uczuciem, że czeka mnie kolejny dzień składania układanki z dwóch kompletów puzzli. Nic do niczego nie pasuje. A ja tak bardzo się staram. Wieczorem kładę się spać z poczuciem, że to najbardziej frustrująca układanka w moim życiu.

Któregoś ranka budzę się z nagłą iluminacją. Precz z układanką! Dosyć wymyślania, jak ma być. Przestaję kurczowo trzymać się własnych pomysłów. Od razu lepiej. Potrafię pomóc Julce odnaleźć się w nowej sytuacji. Uspokajam się. Odkrywam, że kiedy ja jestem odprężona i zadowolona, wszystko staje się prostsze.

Od tego czasu każdy kolejny dzień z dziećmi kojarzy mi się raczej ze swobodną zabawą klockami. Im są starsze, tym nasze budowanie ciekawsze. Może dzisiaj powstanie zamek i zwodzony most? A może Jaś zbuduje garaż, a Julka nie będzie chciała się bawić? Może razem ustawią zoo. A może dzisiaj niczego nie zbudują? Będą rzucać w siebie klockami? Może tak, a może nie.

Bo to nie są dwa komplety puzzli. To dwie osobowości, dwa temperamenty, dwoje zupełnie różnych dzieci. Dwa światy.



Pierwszy świat - Julka. Lubi czytać, rysować, fotografować, jeździć konno i na łyżwach, pływać, chodzić do teatru, grać na gitarze, pisać różne historie. Lubi zabawy ze starannie wymyślonym scenariuszem, rytuały i przewidywalność zdarzeń. Twórcza, z wielką wyobraźnią. "Domowa" - nie lubi hałasu, tłoku, zbyt wielu ludzi naraz. Harcerka. Człowiek zasad - nie kłamie, dotrzymuje słowa i źle znosi niesolidność i niepoważne traktowanie ze strony innych ("przecież tak się nie robi"). Delikatna, wrażliwa i wymagająca - razi ją powierzchowność i tandeta. Lubi, jak mama albo tata towarzyszą jej w tym, co robi.

Drugi świat - Jaś. Lubi wysiłek fizyczny - biegi, skoki, zapasy z tatą. Uwielbia, kiedy czytamy mu książki, maluje chętnie i z rozmachem. Nużą go zabawy wymagające długich przygotowań, woli improwizację i szaleństwa. Brawurowo odważny. Dobrze znosi zmiany, lubi nowości. Optymista i hedonista. "Bo ja lubię czuć" - wyjaśnia, owijając gołe ciało puszystym kocykiem. Niezbyt wymagający - dużo dobrego jedzenia, dużo czytania, dużo biegania i żeby tata nie szedł do pracy - to przepis na udany dzień. Do zasad i wymagań odnosi się dość swobodnie, ale z dużym wdziękiem. Lubi być samodzielny.



Być z nimi tak, żeby mogli się po swojemu rozwijać. Akceptować i pielęgnować różnice, podkreślać odrębności. Pamiętać, że wcale nie muszą się lubić. Że każde z nich (zwłaszcza Julka) potrzebuje też czasu sam na sam ze sobą, albo tylko z mamą lub tatą. Dać im prawo do swobodnego wyrażania uczuć, dużo przestrzeni do eksperymentowania, prób, własnego rozwoju. Nie wpuszczać ich w schematy, nie przylepiać etykietek.

To duże wyzwanie. Ale ja lubię wyzwania. Ciągle się dziwię - jak chętnie się razem bawią, ile ciekawych rzeczy można robić z nimi razem, mimo że są tak różni. Jak mądrze potrafią się czasem kłócić, spierać, nie lubić. Cieszę się, że kiedyś będą mieli tyle dobrych wspólnych wspomnień.



Bardzo dużo ważnego między dziećmi bierze się z czytania, chociaż w naszym domu wygląda to dość dziwnie. Każde z nas (poza Jasiem) czyta coś swojego, co innego czytamy Julce na dobranoc, co innego Jasiowi, co innego czytam im obojgu w ciągu dnia, jeszcze co innego Julka czyta Jasiowi, a czasem podczytuje to, co my czytamy. O dziwo, wszystko doczytujemy do końca bez pomieszania zmysłów. Najbardziej lubię czytać obojgu razem. Dużo rozmawiamy o książkach, a bohaterowie literaccy na dłużej zagnieżdżają się w naszym domu. Dzieci bawią się w postaci z książek, czasem robią przedstawienia, malują. Niektóre książki czytamy w kółko - jak tylko dojedziemy do końca, zaczynamy od początku.



Nasze dzieci lubią wspólne sportowe atrakcje, chociaż każde w inny sposób. Julka jeździ konno odważnie, ale spokojnie. Jasia szybko nuży poczciwy kucyk; woli biegać z góry na dół po piaszczystym urwisku za stajnią i głośno wrzeszczeć. Julka nauczyła się z tatą pływać i nurkować. Jaś niedawno uznał, że już jest duży, więc umie pływać, krzyknął radośnie: "No, raz kozie śmierć!" i skoczył w głęboką wodę. Wyciągnięty przez męża prychnął i niezrażony oświadczył: "No cóż, widzę, że muszę jeszcze trochę podrosnąć...". Na łyżwach Julka jeździ z gracją i bezpiecznie. Jaś pędzi do przodu, roztrącając ludzi, i co chwila robi "podwójne piruety", po których nie mam odwagi otworzyć oczu.

Wspólną frajdą są wyprawy do lasu (piknik, podchody), do zoo (bierzemy lornetkę i aparat), do teatru, do muzeów. Planują, wyobrażają sobie, jak będzie, a potem omawiają wrażenia. Godzinami grają ze sobą w gry planszowe, zwłaszcza od kiedy Jaś nauczył się przegrywać i przestał kantować.



Lubią razem słuchać bajek i muzyki. Tańczą przy walcach Straussa, przy muzyce łemkowskiej i żydowskiej. Lubią klasykę, przedwojenne szlagiery, lata 60., piosenki francuskie i Turnaua.

Bawią się w różne zwariowane zabawy, których zasady i sens tylko oni rozumieją. Ale też: w weterynarza, w piratów, w teatr. Nigdy nie dzieliliśmy zabaw i zabawek na te dla dziewczynek i te dla chłopców. Obydwoje mają skrzynki z narzędziami (ostatnio pod kierunkiem Julki zbudowali samolot), scyzoryki (Jaś - taki bezpieczny), ale też ukochane pluszaki (Jaś co wieczór kąpie w wanience muminki i sowę Hedwigę, przyczesuje im futerko i kładzie spać w wiklinowym łóżeczku). Czasem razem bawią się samochodami i rycerzami, a czasem razem przebierają misie. Mają swoją "bazę" i klub z kodeksem zasad rycerskich.

Prowadzą bujne i (jeśli mają ochotę) wspólne życie towarzyskie. Julka spędza środowe popołudnia u swojej przyjaciółki. Wtedy Jaś zaprasza do siebie kolegę. Ale w piątek po szkole zabieramy Anielkę do nas, często dołącza do niej młodsza siostra, do której Jaś żywi uczucia romantyczno-rycerskie ("Nie bój się, Baśka, ja cię obronię!") i bawią się we czwórkę.

Większość zaprzyjaźnionych dzieci ma starsze lub młodsze rodzeństwo, więc odwiedzają się i bawią gromadnie. Zabieramy znajome dzieci do teatru, na basen albo na sanki, często bywa odwrotnie. Julka i Jaś bardzo się na takie wyprawy cieszą, a potem długo wspominają.



Oczywiście nie zawsze jest różowo. Nasze dzieci często się kłócą, biją, wrzeszczą, dokuczają sobie. Im mniej się wtrącam, tym lepiej. Bardzo często same znajdują rozwiązanie (przeważnie dość niekonwencjonalne) i już po chwili bawią się w najlepsze. Ale czasem muszę negocjować albo rozdzielać walczące strony. Kiedy mam już zupełnie dosyć awantur, upewniam się, że nie mają pod ręką żadnych ostrych narzędzi, biorę książkę i wchodzę do wanny.

Bo ja tak najbardziej, ale to najbardziej, lubię czytać w wannie z lawendową pianą.



Więcej o: