1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Jak brat z siostrą

Nie zawsze układa się między nimi jak w bajce, ale Julka i Jaś mają własny język, rytualne zabawy, wspólne wspomnienia i plany na przyszłość.
- Kiedy się obudzi moja Julka? - dopytuje się niezmiennie Jaś, gdy tylko otworzy oczy - Bardzo tęsknię za nią, wies?

- To dla Julki, uciesy się - oznajmia, pakując do swojego plecaczka skarby znalezione na spacerze: starego kasztana, kępkę mchu, kolorowy listek.

Julka to dla Jasia największy autorytet i najlepszy kumpel. Kiedy dostaje jakiś prezencik, zawsze upomina się:

- A dla mojej Julki co?

Jest wobec niej absolutnie lojalny i nawet kiedy Julka mu dokuczy, tłumaczy nam:

- My się tylko tak bawimy, wcale mi nie jest psykjo.

A kiedy, nie daj Boże, ktoś zwróci Julce uwagę albo powie coś niemiłego, w Jasia wstępuje bestia. Rzuca się z furią i grubym głosem pyta:

- Cego chces od mojej Julki?

Kiedy Julcia krzywi się z obrzydzeniem na widok pająka, Jaś uspokaja ją:

- Nie bój się, Julka, jestem psy tobie.

Jednak czasem

niełatwo być młodszym bratem.

Dla Jasia bardzo trudne jest to, że Julka przeważnie wszystko robi lepiej, sprawniej i skuteczniej. Choć tłumaczymy mu, że Julka po prostu jest starsza, wspominamy, jaka była w jego wieku, i bardzo wspieramy Jasiowe poczucie własnej wartości, małemu często i tak jest przykro.

- Nie będę rysował! Juz nigdy w zyciu - szlochał po jakiejś kłótni z siostrą - bo Julka powiedziała, ze ja bazgzę...

I naprawdę przez prawie pół roku nie tknął kredek. Kiedy do Julci przychodzą koleżanki, Jaś zupełnie nie rozumie, dlaczego dziewczynki wolą się bawić bez niego.

- Ja chciałem tylko z nimi pobyć, a Julka powiedziała, że teraz chce się bawić tylko z Amelką, buuu, a ze mną dlacego nie? - pyta zrozpaczony.

Po kilku takich sytuacjach wpadliśmy na świetny pomysł - w tym samym dniu zapraszaliśmy koleżankę Julki i kolegę Jasia. A kiedy goście wychodzili, gospodarze, nieco skołowani, szli do klubu za szafą omówić swoje sprawy.

Mają swój klub, swoje powiedzonka, wspólne żarty, własny język i rytualne zabawy, wspólne przeżycia, wspomnienia, przygody, wspólnie przeczytane książki. Ale o ile Jaś nie wyobraża sobie życia bez Julki, bo dla niego była od zawsze, o tyle z jej punktu widzenia sprawy wyglądają nieco inaczej.



- Chciałabym być jedynaczką - wzdycha biedulka w przystępie depresji. - Kiedy nie było Jasia, miałaś czas tylko dla mnie - idealizuje "przedjasiowe" czasy. Od czasu do czasu Julcia marzy o siostrzyczce - miłej, spokojnej i potulnej. Jaś mimo całego uwielbienia, jakim darzy siostrę,

potulny i posłuszny nie jest.

- Mogłabym taką siostrzyczkę wozić w wózku i ona by mnie zawsze słuchała - rozmarza się Julka znękana żywiołowym temperamentem Jasia.

- Ale on jest głupi, mamo! - zżyma się czasem. Zawsze w takich sytuacjach nerwowo rozglądam się, czy Jasia nie ma w pobliżu - bardzo serio traktuje słowa siostry. Na szczęście udało mi się ustalić z Julką, że kiedy będzie szczególnie zła na brata, napisze do mnie list ze wszystkimi epitetami, jakie przyjdą jej do głowy.

"Kochana Mamo! - czytam przynajmniej raz w tygodniu - Nawet nie wiesz, jaki on jest durny. Wycisnął całą tubkę kremu z filtrem na moją bluzkę z biedronką. Co za głupek!..."

- Chciałem tylko, żeby biedjonka mogła się bezpiecnie opalać - wyjaśnił później winowajca.

Jeśli dla Jasia czas bez Julki to czas stracony, o tyle Julka bardzo potrzebuje czasu spędzonego sam na sam ze mną albo z tatą - basen, teatr, wycieczka rowerowa, cowieczorne rytualne czytanie, kiedy Jasiek już śpi, lub po prostu wspólne z nami chwile - to wszystko pozwala jej naładować akumulator.

Julka i Jaś to

dwa bardzo różne charaktery,

różne temperamenty, różne osobowości. Bardzo sobie bliscy, ale stale się ścierają, wciąż na nowo ustalają hierarchię. Każde z nich się zmienia i zmieniają się relacje między nimi. Kiedy bawią się we dwoje, staram się być w zasięgu głosu, ale nie zbliżać się i nie wtrącać. Wtedy zazwyczaj normalnie się ze sobą dogadują. Kiedy tylko się zjawiam, z miejsca pojawiają się problemy.

- Bo on psuje szałas, mamo!

- Niepjawda, chciałem tylko pokazać, jaki jestem silny.

- Akurat! I zobacz - cała jedna ściana się zawaliła! Mamo, powiedz mu coś!

- Mamo! Julka skajzy! Nie wolno skajzyć!

Na takie momenty mam opracowaną niezawodną strategię.

- Ojej! Telefon dzwoni! (albo: Pies szczeka!, albo: Kipi zupa! itp.)

I szybko się wycofuję. Po kilku minutach zazwyczaj jest już po wszystkim.

- No dobrze, ale więcej tak nie rób, rozumiesz? - przemawia surowo Julka. - Chodź, naprawimy ten szałas.

- No dooobja. Zgoda. - uśmiecha się Jaś.

Czasem nie udaje mi się w porę zwiać. Wtedy cierpliwie wysłuchuję całej litanii żalów i pretensji.

- Bo on rzucił we mnie wiaderkiem!

- Bo ona powiedziała, ze mój zamek jest bzydki!

- Bo jest!

- Mamo, powiedz mu!.

I tak w kółko. Najbardziej pilnuję się, żeby nie powiedzieć za dużo, a już na pewno nie dać się wciągnąć w dyskusję,

czyj zamek jest ładniejszy. No i żadnych "powiedz mu" i "powiedz jej". O dziwo, przy wszystkich kłótniach najlepsze efekty osiągam najmniejszym kosztem - w zupełności wystarcza, że siadam z nimi i w skupieniu wysłuchuję, o co chodzi. Po chwili ciszy usatysfakcjonowane dzieci zaczynają nową zabawę albo nieoczekiwanie znajdują jakieś wyjście z pozornie patowej sytuacji.

"Nie wtrącaj się!" - powtarzam sobie jak mantrę, kiedy kwadrans później znowu czyjś zamek był brzydszy. Doskonale pamiętam kłótnie z moim młodszym bratem - najlepiej dogadywaliśmy się bez pośredników. Kiedy w pobliżu zjawiało się któreś z rodziców zafrasowane naszymi wrzaskami i wyzwiskami, często czułam się automatycznie zwolniona z odpowiedzialności za to, co dzieje się między bratem a mną.

Jednak od czasu do czasu między Julką a Jasiem wybucha jakaś większa awantura, która ich przerasta, i wtedy nie potrafią nad tym zapanować - trzeba ją po prostu przerwać, poczekać, aż opadną emocje, i spokojnie porozmawiać. Nie akceptujemy w domu przezywania, przedrzeźniania i wyśmiewania, ale dopóki widzimy, że dzieci robią to łagodnie, dla zabawy i nikomu nie jest przykro,

zostawiamy je w spokoju.

Nie reagujemy też na zabawowe przepychanki, ale kiedy zaczynają się bić na poważnie, interweniujemy natychmiast, rozdzielając wściekulce i umieszczając w dwóch oddalonych od siebie miejscach.

Na szczęście karczemne awantury zdarzają się dość rzadko, a po najgorszych kłótniach, kiedy już opadną emocje, Julka i Jaś przypominają sobie o wspólnych planach na przyszłość i od razu łatwiej im się pogodzić. A plany mają bardzo starannie przemyślane. Chcą być podróżnikami-przyrodnikami, do wspólnej skarbonki zbierają pieniądze na samochód z sypialnią, którym objadą cały świat, obserwując i badając zwierzęta i rośliny. Julka będzie robić im zdjęcia, a Jaś opisze je we wspólnych książkach. W samochodzie będzie z nimi jeździł pies - brązowo-czarny duży terier, dwa konie (!) i królik.

Jeszcze się zastanowią, czy wezmą nas ze sobą. Ewentualnie w takim doczepianym z tyłu wózeczku z daszkiem.

Więcej o: