1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Choroba

Do tej pory opowieści innych rodziców o chorobach słuchałem jednym uchem, a wypuszczałem drugim. A teraz Kudłata ma zapalenie ucha. I to OD TYGODNIA!
Zaczęło się w piątek wieczorem. Tak, to już wiedzieliśmy, że dzieci najchętniej zaczynają chorować w piątek wieczorem, kiedy wszystko jest już zamknięte.

- Boli mnie ucho - zakomunikowała. Znalezienie lekarza jest właściwie niemożliwe i wszyscy o tym wiedzą. Dość więc powiedzieć, że kiedy już znaleźliśmy, a lekarz wydał diagnozę: tydzień siedzenia w domu, nie w pełni zrozumieliśmy grozę sytuacji.

- Tato, a pogramy w karty? - Kudłata z nadzieją spojrzała mi w oczy.

- Tak, pogramy, ale jak skończę pisać artykuł - powiedziałem.

- Mamo, a ty pograsz? - zapytała Monikę.

- Jasne, teraz pogramy, a potem pobawisz się sama.

- Dobrze, ale tata też pogra - postawiła warunek.

- Też pogra - zgodziłem się.

Graliśmy godzinkę, a potem postanowiliśmy zniknąć po angielsku.

- Naprawdę musimy popracować - wyjaśniłem.

- Dobrze, a ja mogę pomóc? - zapytała Kudłata.

- Możesz teraz pobawić się Petszopami - zasugerowałem.

- Ale ja lubię z kimś. Może ty będziesz się bawił, że leczysz moje Petszopki?

- Świetny pomysł, ale za chwilę - wyjaśniłem.

- A długa ta chwila? - Kudłata nie popuszczała.

- Godzina - powiedziałem.

- Minęła ta godzina? - Kudłata zajrzała po dwóch minutach. - Bo pomyślałam, że lepiej zbudujmy coś z Lego.

- Dobrze, ale jak skończę.

- A długo jeszcze?

- Godzina - wyjaśniłem.

- Oszukujesz, wcześniej mówiłeś, że godzina. - Naburmuszyła się

- 58 minut - jęknąłem. - Muszę to skończyć.

- A mama? Może mama poukłada z klocków?

- Mama też musi skończyć.

- To kto się ze mną pobawi? - jęknęła Kudłata.

- Bawiliśmy się, graliśmy w karty - przypomniałem.

- To nie była żadna zabawa, tylko gra w karty.

- Kudłata nawet chora była zabójczo logiczna. - To co, już skończyłeś?

- Nie, przecież gadam z tobą - jęknąłem ponownie.

No cóż, od tej chwili minął tydzień. Nie wiem, jak sobie dają radę inni. My sobie nie dajemy. Od tygodnia nie napisałem ani jednego zdania, a ten felieton piszę po kryjomu w łazience, gdzie poszed-łem pod pozorem umycia zębów. Kudłata dobija się do drzwi i wrzeszczy, czy długo jeszcze, bo obiecałem pobawić się Petszopkami.

Więcej o: